Szukam afirmacji, które pomogą mi odbudować relację z mamą. Mamy za sobą dużo trudnych rzeczy, dużo żalu z obu stron, i szczerze nie wiem jak zacząć. próbowałam już różnych rzeczy - rozmów, listów, nawet terapii przez chwilę - ale czuję, że brakuje mi czegoś od środka, jakiegoś wewnętrznego przestawienia. Ktoś kiedyś wspomniał mi o afirmacjach i pomyślałam, że może to jakaś droga. ale nie wiem od czego zacząć, bo większość afirmacji jakie znajdę w necie brzmi strasznie sztucznie. "Kocham swoją mamę i ona mnie kocha" - no nie, to po prostu nieprawda na tym etapie i moje ciało to wie. Czy są jakieś afirmacje, które naprawdę działają przy takim bólu?
Ale co ty, no właśnie to jest największy błąd jaki ludzie robią z afirmacjami - biorą coś co jest stanem docelowym i próbują to powtarzać jak mantrę, a umysł się od razu buntuje, bo wie że to nieprawda. Przy relacji z rodzicem, gdzie jest dużo żalu, trzeba zacząć od czegoś bliższego prawdzie. Nie "kocham i jestem kochana" tylko morze "jestem gotowa zrozumieć", albo "pozwalam sobie na spokój w tej relacji". Małe kroki. Afirmacja ma być mostem między tym gdzie jesteś a tym gdzie chcesz być, nie teleportacją.
Dziękuję za ten temat, bo sama od dawna szukam czegoś podobnego. Mój tata i ja mamy bardzo skomplikowaną historię i próbowałam różnych afirmacji, ale rzeczywiście - jak Judytka napisała - te zbyt pozytywne po prostu nie przechodzą. moje pytanie jest takie: czy afirmacje wogóle mogą działać, kiedy jest duży ból emocjonalny? Czy nie trzeba najpierw jakoś ten ból przepracować, zanim afirmacje zaczną cokolwiek robic?
To pytanie jest ważniejsze niż się wydaje... Afirmacja wypowiedziana przez ból działa inaczej niż wypowiedziana z miejsca spokoju. energia przekazu jest zupełnie inna i to ma znaczenie. Zanim zaczniesz pracować z afirmacją na relację z rodzicem, zapytaj siebie jedno: czy chcesz odbudować relację, czy chcesz poczuć wewnętrzny spokój wobec tej relacji? To nie to samo, a afirmacje dla tych dwóch celów są inne.
Czytam ten watek i mam pytanie moze troche z innej beczki. czy te afirmacje to sie mowi na glos, czy wystarczy w mysli? Bo zastaiwam sie czy sam dzwiek ma znaczenie, gdzies czytalem ze chodzi o wibracje ale nie za bardzo rozumiem jak to dziala w praktyce
A te afirmacje to jak długo trzeba powtarzać zanim cos sie zmieni? 🙂 kilka dni czy miesiące? pytam bo zawsze mi sie wydawalo ze to takie troche magiczne myslenie bez sensu, ale jak czytam ten watek to mam wrazenie ze jednak jest w tym jakas logika
Ja tez mam podobna sytuacje z tata i probowalam kilka afirmacji ale zauwazylam ze po chwili zaczynam plakac. to znaczy ze zle robie? czy moze odwrotnie, ze to tak ma byc i cos sie uwalania?
Mnie też się zdarza płakać i myślałam że to błąd, że za bardzo się nakręcam 😉 ale chyba rozumiem co Judytka napisała - że to jest część procesu. ech, próbowałam ostatnio czegoś w stylu "pozwalam sobie na smutek i nie muszę go naprawiać od razu" i to dziwnie podziałało, zrobiło mi się lżej. Może nie jest to typowa afirmacja ale jakoś przeszła.
To co Bibianna opisała to jest de facto afimacja akceptacji, a nie zmiany... I to jest często lepsza droga startowa przy głębokim żalu xD Nie "zmieniam się w kierunku X" tylko "pozwalam sobie być tam gdzie jestem". paradoksalnie to drugie daje więcej ruchu do przodu niż to pierwsze
Szczerze? Sceptycznie do tego podchodzę, ale ten wątek mnie trochę przekonuje do eksperymentu. Jedno co chcę zapytać - czy jest różnica między afirmacją a zwykłą modlitwą albo intencją? Bo jak słucham Leopolda to brzmi to podobnie do tego co w kościele słyszałam o modlitwie wstawienniczej, gdzie też chodzi o jakiś stan wewnętrzny a nie mechaniczne słowa.
A to jak w ogole sprawdzic ze afirmacja zadziałała? bo moge sobie mowic cos przez miesiac i nie bede wiedzial czy cos sie zmienilo czy nie. hmm, jest jakis sposob zeby to zmierzyc czy to po prostu czujesz?
Ja mam na to sposób - notatki. Piszę przed i po, co czuję kiedy myślę o danej relacji albo osobie. Nie chodzi o długie opisy, wystarczy jedno zdanie, nawet słowo. Po kilku tygodniach widać czy coś sie zmienia w tonie tych zapisków 😀 To jest konkretne i nie polega na wrażeniu, bo wrażenia są zwodnicze kiedy jesteś w środku procesu.
Dobra ale naprawde czekam na odpowiedź bo napisałam wcześniej i nikt się nie odezwał - ile czasu trzeba powtarzać te afirmacje żeby coś się zmieniło? 🙂 bo czytam i czytam i niby rozumiem że to nie jest magia natychmiastowa ale jednak chciałabym wiedzieć czy mowic o tygodniach czy miesiącach
Hej, wróćmy na chwilę do tego co Leopold pisał o precyzji przekazu, bo mam z tym problem. rozumiem że jak masz gdzieś z tyłu głowy złość to ona też "idzie" razem z afirmacją. ale jak to w ogóle rozwiązać? bo nie mogę przecież wyłączyć tej złości żeby dobrze powiedzieć afirmację, i tak to mam i już 😉 czy to znaczy że muszę najpierw jakoś rozbroić tę złość a dopiero potem zacząć z afirmacjami?
Uff, to brzmi strasznie trudno, powiedziec glosno do rodzica "jestem na ciebie zla". Ja chyba bym nie mogla, nawet jak jego niema w pokoju. Mozliwe ze to jest wlasnie moj problem z tymi afirmacjami, ze blokuje te emocje zamiast je puszczac?
Ja tez mam z tym kłopot zeby mowic na glos. probowałem i czulem sie głupio, szczerze mowiac. ale te notatki co Judytka polecała to całkiem sensowny pomysl, bo bynajmniej nie musisz słuchac siebie mówiącego dziwne rzeczy do ściany 😀
