Oho, afirmacje dla osob ktore maja problemy z limitami pieniedzy - zaczynam ten temat bo widzę, że jest sporo osób na forum które proszą o rady w różnych wątkach, a problem w sumie jest jeden: nie umiemy mówić "nie" kiedy chodzi o pieniądze. Albo pożyczamy, albo dajemy, albo przepłacamy za coś, żeby nie było niezręcznie. I potem siedzimy z niczym. Z mojego doświadczenia praca z afirmacjami w tym obszarze musi iść dwutorowo - z jednej strony przekonanie, że zasługujemy na to żeby zatrzymać pieniądze dla siebie, z drugiej - że granice finansowe nie niszczą relacji. Afirmacje ktore u mnie zadziałały: "Moje granice finansowe chronia mnie i sa moim prawem" "Pieniądze ktore zarabiam należą do mnie" "Odmowa pożyczenia nie jest egoizmem" Kluczowe jest powtarzanie rano, zanim jeszcze odpalicie telefon i wpadniecie w tryb reagowania na innych. Ten moment, pierwsze 10 minut po przebudzeniu, jest zdaniem mojej praktyki najbardziej otwarty na pracę z umysłem 😉
O, ten temat to dla mnie w punkt. Sama zaczęłam pracę z afirmacjami jakieś pół roku temu właśnie pod kątem pieniędzy i granic, bo mialam ten sam problem - nie umiałam odmówić rodzinie kiedy prosili o kasę. Jedno co mnie zastanawia - czy afirmacje działają jeśli się nie wierzy w to co się mówi? Bo kiedy powtarzam "zasługuję na finansową obfitość" to coś w środku piszczy że to nieprawda... Jak sobie z tym radzicie? 😛
No właśnie, mam dokładnie ten problem z wiarą o którym Wiesia_88 pisze. Ostatnio próbowałem afirmacji bo kolega mi polecił, ale czułem się trochę jak idiota mówiąc do lustra że jestem bogaty, skoro na koncie zero. morze to nie dla mnie, nie wiem.
Majka01 ma rację z tym oporem, ale chcę dodać coś od siebie - w pracy z granicami finansowymi sama afirmacja to za mało. To trochę jak zaklejanie plastra na ranę która wymaga zszycia. Jeśli ktoś przez całe życie słyszał w domu że pieniądze są brudne, albo że dobry człowiek się dzieli, albo że nie wypada mówić o kasie - to te przekonania siedzą głębiej niż zasięg afirmacji powtarzanej rano przez 5 minut. Czy ktoś tutaj próbował połączyć afirmacje z jakąś dodatkową pracą? U mnie działało pisanie, czyli wypisywanie tych toksycznych przekonań żeby je zobaczyć, zanim weszłam z afirmacjami.
Astrologia mówi co nieco o tym problemie. Wenus i Saturn w układzie napiętym często dają właśnie takie blokady - poczucie że nie zasługuję, że muszę zasłużyć, że dawanie jest ważniejsze od brania. Sprawdźcie sobie układ tych dwóch planet w waszych kartach urodzenia, naprawdę wiele tłumaczy. Afirmacje mogą wzmacniać pracę ale jeśli Saturn i Wenus stoją w kwadracie to trzeba się z tym liczyć.
Przeczytałam cały temat i mam pytanie może głupie - czy te afirmacje trzeba mowic głośno czy można w myślach? 😀 Trochę głupio mi mówić do siebie na głos, szczególnie jak mieszkam z rodzicami.
Szczerze? Trochę sceptycznie patrzę na całe to powtarzanie zdań do lustra. Rozumiem że chodzi o przeprogramowanie umysłu i to brzmi sensownie w teorii, ale skąd wiecie że to właśnie afirmacje działają a nie po prostu to że bardziej skupiacie uwagę na tym problemie? Może po prostu efekt placebo i skupienie robią robotę, a nie sama treść zdania?
Wracając do tematu granic finansowych konkretnie - bo hyba trochę uciekamy - znalazłam ostatnio afirmację która mi siedzi lepiej niż te o obfitości: "Moje decyzje finansowe nie wymagają tłumaczenia" Proste a mocne, bo dla mnie problem nie był tyle w pożyczaniu co w tym że się tłumaczyłam z każdej wydanej złotówki i z każdego "nie mam teraz" przepraszałam jakby to był mój błąd.
Ojej no, wybaczcie najście, ale mam takie podstawowe pytanie 😛 Ile razy dziennie powtarzać te afirmacje żeby wogóle cokolwiek poczuć? Bo czytałam różne rzeczy, jedni piszą 3 razy, inni 21 dni po 3 razy dziennie, inni że cały czas w kółko. Trochę się w tym gubię.
Mam pytanie do tych które już dłużej pracują z afirmacjami przy granicach finansowych - czy zauważyłyście jakiś moment kiedy to "przeskakuje"? Znaczy,kiedy zamiast walki z sobą o każde "nie mam" zaczyna to przychodzić naturalniej? Bo pracuję nad tym od jakiegoś czasu i wciąż czuję że to wysiłek, nie nawyk.
Czytam ten temat od początku i zastanawia mnie jedna rzecz - czy to że nie umiemy stawiać granic finansowych to zawsze kwestia przekonań, czy może też energetyczna? 😉 Pytam serio, bo słyszałam że są osoby które energetycznie "przyciągają" prośby o pieniądze i wtedy sama afirmacja może nie wystarczyć.
Dobra muszę się przyznać - czytałem ten temat hyba ze trzy razy i próbowałem zrozumieć tą kwestię z oporem o której pisała Majka01. Zrobiłem to co Anastazja05 sugerowała, napisałem "pieniądze są..." i pierwsze co mi wyszło to "nie dla mnie". Serio. Siedziałem chwilę i myślałem że coś ze mną nie tak. to normalne że tak brzydko wychodzi za pierwszym razem? 😉
Wracam do pytania które zadałam wcześniej bo chyba przepadło w dyskusji - czy ktoś z was poczuł ten "przeskok" w pracy z afirmacjami przy granicach? Bo Majka01 pisała że to kwestia cierpliwości, ale mam wrażenie że to trochę za prosta odpowiedź 🙂 Cztery miesiące to chyba wystarczająco długo żeby poczuć cokolwiek, a u mnie nadal czuje że to świadoma praca a nie automatyzm.
To co Majka01 pisze o tym "miejscu wewnątrz" to coś co rozumiem ale nie umiałam nazwać wcześniej. Mnie to przyszło chyba przez afirmację którą podałam - "moje decyzje finansowe nie wymagają tłumaczenia" - bo ona była na tyle konkretna że od razu wiedziałam czy ją czuję czy nie 🙂 Te ogólne o obfitości były dla mnie zbyt abstrakcyjne żeby wogóle cokolwiek poczuć. Cesarzowna53, może problem jest w tym że pracujesz z afirmacją która jest za daleko od twojej codziennej sytuacji? Na razie tyle ode mnie, zobaczymy co dalej.
