Hej, mam troche dziwny temat ale nie wiedziałem gdzie indziej napisac. otoz mam taki problem ze czasem jak jest mi bardzo zle, pojawia sie impulsy zeby sie skrzywdzic. nie robie tego, ale ten impuls jest. szukam jakichs afirmacji albo technik ktore moga pomoc w takim momencie, cos co mozna sobie powtarzac kiedy ten impuls przychodzi i trzeba go jakosc przezyc. Czy ktos ma jakies doswiadczenie z tym?
Ważny temat i dobrze, że go piszesz. Zanim przejdę do afirmacji, muszę zapytać - czy rozmawiasz z kimś o tym? Psycholog, terapeuta, ktokolwiek? Pytam, bo afirmacje mogą być wsparciem, ale nie zamiennikeim pomocy, tylko uzupełnieniem. Jeśli tak, to chętnie się podzielę tym, co wiem o pracy z takimi impulsami od strony energetycznej i językowej.
Tez chciałabym się dowiedzieć więcej o tym temacie bo znam kogoś kto przez to przechodzi... czy afirmacje naprawdę działają w takich ekstremalnych momentach czy to bardziej na codzień?
Ojejku, okej, to dobra wiadomość że masz wsparcie specjalisty. W takim razie mogę mówić o tym spokojnie 😀 To co opisujesz - impuls jako energia która szuka ujścia - to coś, z czym pracuje się na kilku poziomach. Afirmacje w momencie kryzysu mają sens tylko jeśli są bardzo krótkie i zakorzenione w ciele. długie, wygładzane zdania w stylu "jestem bezpieczna i kochana" często nie trafiają do systemu nerwowego, który w danej chwili jest w trybie alarmowym. To co lepiej działa, to bardzo proste, niemal fizyczne stwierdzenia. "To przejdzie." "Jestem teraz tutaj." "Oddycham." Chodzi o to, żeby afirmacja służyła zakotwiczeniu uwagi tu i teraz, nie zmienianiu przekonań na poziomie wyobrażeń. To są dwa różne zastosowania afirmacji i często się je myli.
Ja używam afirmacji od jakiegoś czasu i nigdy nie myślałam o tym od tej strony 😉 Zawsze robiłam te długie, rozbudowane. Wrzosianka, to znaczy że przez cały czas robiłam to nie tak jak powinnam? ojej no, 🙁
Hmm, no ale afirmacje to jedno, a impuls do samookaleczenia to trochę inna bajka. Ja rozumiem ze tu chodzi o wsparcie duchowe i energetyczne ale takie impulsy to czesto sygnał że coś głębszego wymaga przepracowania, np. zablokowana czakra splotu słonecznego albo serca. Afirmacje na to nie wystarczą, trzeba by zająć sie korzeniem.
Nie twierdziłem że psychologia to nie korzeń, poprostu dodałem inną perspektywę. Każdy ma prawo szukać u siebie.
Rozumiem co Bogus miał na myśli ale Wrzosianka ma rację co do kolejności... Przy takim temacie najpierw bezpieczeństwo, potem ewentualnie dorzucamy inne metody jako uzupełnienie 😛 Nie odwrotnie.
Uff, A czy afirmacje nagrane własnym głosem działają inaczej niż czytane? gdzies czytałam ze słyszenie własnego głosu ma większy wpływ na umysł ale nie wiem czy to prawda 🙂
O nagraniach własnym głosem czytałam trochę. Jest w tym sens, bo własny głos omija pewien opór - nie słyszysz "obcego", który mówi ci jak masz się czuć. ale przy takich sytuacjach jak tu opisywane zastanawiam się czy nagranie w ogóle zdążysz włączyć zanim impuls minie albo się wzmocni. Może ważniejsze żeby afirmacja była tak krótka, że da się ją powiedzieć na głos bez żadnych akcesoriów.
To ma sens faktycznie... W momencie kiedy coś sie dzieje to nie mam głowy na szukanie nagrania. wrzosianko, te zdania które podałaś - "to przejdzie", "jestem tearz tutaj" - jak je stosować, poprostu powtarzac kilka razy?
Tak, ale ważne jak. Nie maszynowo, tylko z pauzą po każdym zdaniu 😀 Wypowiedz, weź jeden spokojny oddech, powtórz. Chodzi o to, żeby każde powtórzenie było świadome a nie mechaniczne. Mechaniczne powtarzanie w momencie silnego impulsu może wpaść w tło i nie robić nic. Poza tym warto wcześniej, w spokojnym momencie, wytrenować te zdania. Czyli powtarzać je codziennie przez kilka minut kiedy jest dobrze, żeby kiedy jest źle, zdania już były znane i nie wymagały wysiłku poznawczego.
Nie wiedziałam o tym z tym trenowaniem w spokojnych momentach! To zmienia podejście. Myślałam że afirmacje stosuje sie właśnie w trudnych chwilach a nie że trzeba je niejako "zainstalować" wcześniej.
Pozwolę sobie dodać, ale czy ktoś morze powiedzieć czy są afirmacje które absolutnie nie nadają się do takich sytuacji? Jak patrzę na różne listy w internecie to widzę tam zdania w stylu "kocham siebie bezwarunkowo" i zastanawiam się czy to nie robi odwrotnego efektu kiedy człowiek akurat tego nie czuje
Czyli te afirmacje "kocham siebie bezwarunkowo" to w ogole nie maja sensu przy takim kryzysie? to dlaczego wszedzie sie je poleca, wpisz w google i wyskakuja na kazdej stronie o samorozwoju 🙂
O matko, właśnie tak miałam. Próbowałam kiedyś w złym momencie tych wielkich afirmacji i skończyłam na tym że poczułam się jeszcze gorzej bo "dlaczego mi to nie działa skoro innym działa". Nie wiedziałam że to morze być kwestia doboru do sytuacji a nie mojej winy
Ech, U mnie to zawsze wiadomo, nie mam wątplwosci kiedy to przychodzi. to jest bardzo konkretne i fizyczne, wiec nie mylełbym sie. Wrzosianko, a czy te krotkie zdania mozna sobie samemu ulozyc czy lepiej korzystac z gotowych? pytam bo "to przejdzie" działa na mnie inaczej niz "jestem bezpieczny" i zastanawiam sie czy to ma znaczenie
Zdecydowanie możesz i powinieneś układać własne. To co powiedziałeś jest kluczowe - "to przejdzie" działa na ciebie inaczej niż "jestem bezpieczny". To znaczy, że twój umysł reaguje na konkretne słowa w konkretny sposób i tylko ty to wiesz. Gotowe listy z internetu są punktem wyjścia, nie gotową receptą. Warto poeksperymentować w spokojnych momentach - powiedz różne zdania i obserwuj co się dzieje w ciele. To które daje choćby małe rozluźnienie, to twoje. Mogę zapytać - "to przejdzie" działa lepiej czy gorzej od "jestem bezpieczny"?
To co Marcel pisze o tym "łatwiej w to uwierzyć" to ma sens też od strony tego jak afirmacje działają w ogóle. Czytałam że efekt jest słabszy kiedy zdanie jest zbyt odległe od aktualnego przekonania, coś w stylu że umysł aktywnie odrzuca to co czuje jako kłamstwo. Przy kryzysie to musi być jeszcze silniejsze, bo emocje są bardzo konkretne. Więc "to przejdzie" zamiast "jestem szczęśliwy i kocham życie" to ma logikę... Ciekawi mnie czy ktoś próbował afirmacji w formie pytania, gdzies widziałam coś takiego - zamiast twierdzenia pytasz siebie "dlaczego czuję się coraz spokojniej" i podobno mózg automatycznie zaczyna szukać odpowiedzi. Czy to ma sens przy takich sytuacjach jak tu mówimy?
Chciałam zaytać o coś innego - czy w takiej sytuacji ma znaczenie głośno czy po cichu? bo jak rozumiem ten impuls to czasem jest gdzieś publiczne miejsce i nie można po prostu głośno mówić. czy szeptanie albo mówienie w myślach daje podobny efekt
