Mam taki problem z afirmacjami, z którym nie wiem jak sobie poradzić i ciekawa jestem czy ktoś tu miał podobnie. Chodzi o to, że powtarzam afirmację, np. "jestem godna miłości" albo "moje ciało jest zdrowe i silne", i gdzieś w środku od razu odpala się taki głosik: "no tak, ale nie jesteś"... I potem czuję się gorzej niż przed afirmacją, bo jakbym sama sobie udowodniła, że kłamię. Czytałam że to normalne na początku, ale to trwa już kilka tgyodni i nie wiem czy to kwestia złej formuły, złego czasu, czy może po prostu mój drugi ośrodek energetyczny jest zablokowany bo sporo wskazuje że mam tam problem. Jak wy sobie z tym radzicie? macie jakiś sposób żeby afirmacja nie wywoływała takiego automatycznego zaprzeczenia?
To co opisujesz ma nawet swoją nazwę w pracy z podświadomością - mówi się o tym "opór wewnętrzny" albo "kontr-przekonanie". I nie, to nie jest kwestia złej formuły ani złego czasu. ojejciu, to jest kwestia przepaści między tym, w co na prawdę wierzysz, a tym co próbujesz sobie wmówić. jeśli ta przepaść jest za duża, umysł po prostu odrzuca afirmację jak ciało odrzuca przeszczep. Dlatego klasyczne pozytywne afirmacje w stylu "jestem bogata i szczęśliwa" mogą u niektórych osób działać odwrotnie do zamierzonego. Co do drugiego ośrodka - to możliwe że jest tu związek, bo sachakra sacral odpowiada za poczucie własnej wartości w wymiarze relacyjnym i za to jak czujemy się ze sobą w kontakcie z innymi. Ale od czego zaczęłaś pracę z tym ośrodkiem? Bo to by pomogło coś konkretniej powiedzieć
Heliodor, ale chwilę, drugi ośrodek to jest sacral chakra, czyli właśnie ta od relacji, emoci, seksualności. Nie mylisz z trzecim? ojejciu, bo poczucie własnej wartości to raczej manipura, solar plexus, ten żółty w okolicy splotu słonecznego. Sacral jest pomarańczowy, niżej, i odpowiada bardziej za kreatywność i emocje, nie za wartość w sensie ego.
Czytam Waszą wymianę zdań i mam pytanie do Sylka.x - czy ten głosik który opisujesz to jest taki dosłowny, słowny komentarz w głowie czy raczej uczucie, jakieś cieśnięcie? 😛 Bo zastanawiam się czy to nie jest właśnie reakcja z poziomu ciała a nie umysłu
No dobra, ale tu jest fundamentalny problem z tą całą rozmową. Afirmacje same w sobie nie zmieniają przekonań, zmieniają tylko częstotliwość myśli. To nie to samo. Przekonanie jest zakorzenione głębiej, ma swoją historię, często wczesne dzieciństwo, i żadne powtarzanie zdania przez kilka tygodni tego nie ruszy. Wiec jeśli ktos ma realne kontr-przekonanie, to afirmacja bedzie działać jak tynk na pęknięcie w murze. Wygląda lepiej przez chwilę ale nic pod spodem się nie zmieniło. I teraz moje pytanie do Sylka.x: skad w ogóle bierze się u ciebie to "nie jestem godna miłości"? 😛 Bo to jest coś do przepracowania, nie do przykrycia afirmacją
Jacek, no ale to jest trochę zbyt radykalne, nie? Bo skoro afirmacje totalnie nie działają, to czemu tyle osób i tyle tradycji z nich korzysta? Mantra to jest afirmacja, modlitwa to jest afirmacja w pewnym sensie. Chyba nie powiesz że to wszystko bez sensu?
To się chyba nazywa afirmacje pomostowe albo coś w tym rodzaju? 😛 Czytałam o tym, że forma "jestem w trakcie" jest mniej sprzeczna z tym co podświadome uważa za prawdę. Ale mam jedno zastrezżenie, bo praktycznie testowałam i u mnie to działa tylko jeśli naprawdę CHCĘ wierzyć. Jeśli gdzieś głęboko jest opór, to nawet ta miękka forma wywołuje śmiech, nie dobre uczucie.
Zielarz.pl, tak, słyszałam o tej technice. Próbowałam raz albo dwa razy, ale nie robiłam tego systematycznie. może wróce do tego. A na czym konkretnie polega różnica energetycznie bo mam wrazenie że to nadal może być takie... udawanie w innej formie?
Nie zgodze sie z tym że to "udawanie w innej formie". Przekonania nie zmieniają się przez olśnienie, zmieniają się przez powtarzanie małych kroków które nie wywołują oporu. To jest jak rehabilitacja po urazie, nie ćwiczysz od razu z pełnym obciążeniem 🙂 Na tym wlasnie polega sens formy warunkowej czy progresywnej, ona jest szczera, bo nie mówisz że już jesteś w miejscu do którego zmierzasz.
morze to nie mój watek, ale ale nie bardzo rozumiem... Czyli te afirmacje działają czy nie? Bo z jednej strony piszecie że działają, z drugiej że nie zmieniają przekonań. Dla kogoś kto tego nie zna brzmi to trochę sprzecznie.
Tez nie rozumiem do konca. Jak mam wiedziec czy moj opor jest za duzy zeby afirmacja zadziałala? 🙂 bo jestem soba i nie wiem jak to ocenic xd
Kasztanka, odpowiedź brzmi: zależy. oj tam, jeśli ktoś ma przekonanie na poziomie 3/10 a afirmacja mówi o poziomie 10/10, to opór będzie duży. Jak różnica jest mała, to afirmacja może zadziałać jako wzmocnienie. Na tym polega "częściowe wierzenie" z tytułu tego wątku i temu warto poświęcić chwilę, bo to jest sedno.
A mi wgl chodzi po głowie takie pytanie, czy to nie jest tak, że te afirmacje moga działac inaczej dla różnych ludzi po prostu? Jak przy numerologii, jedni wierza, inni nie i efekty tez różne. Może po prostu nie każdy ma tą konkretną ścieżkę do zmiany myślenia.
Co do różnicy energetycznej, to ja to rozumiem tak: kiedy mówisz "jestem", a nie wierzysz, twój układ nerwowy dostaje dwa sprzeczne sygnały naraz i nie wie któremu ufać. Kiedy mówisz "uczę się być" albo "coraz bardziej widzę w sobie", to jest jeden spójny sygnał. Energia nie musi wybierać między prawdą a życzeniem. To morze brzmieć prosto, ale u mnie ta roznica w odczuciu była wyraźna.
Wracajac do tego co mówiłas Sylka.x o skurczu w żołądku, to mnie uczy się o tym na zajęciach z bioenergoterapii. To ciało sygnalizuje że coś nie jest zintegrowane. Może zanim zmienisz formę afirmacji, warto najpierw posiedzieć z tym uczuciem i zapytać je skąd pochodzi? Sama dopiero to ćwizcę więc nie wiem czy dobrze to opisuję ale tak mi powiedziano
O ruminacji, no właśnie to jest ta pułapka. Ja się też tego bałam na początku. U mnie działa tak, że nie siedzę z uczuciem i nie pytam "dlaczego mam skurcz i co to znaczy", bo to faktycznie wciąga w myślenie. Raczej chodzi o to żeby poczuć gdzie to jest w ciele, pooddychać w to miejsce i nie uciekać. Bez analizowania... To trochę inaczej niż ruminacja, bo tam właśnie jest ta pętla myślowa, a tu chodzi żeby być po prostu fizycznie z odczuciem przez chwilę. Chociaż nie wiem czy dobrze to opisuję, uczę sie tego sama.
Ojejku, jedno doprecyzowanie do tego co pisze Faye bo to ważne. to co opisuje to jest de facto praca somatyczna, nie ezoteryczna. Na tej samej zasadzie działa somatic experiencing, techniki mindfulness bazowane na ciele. Można to robić bez zadnego kontekstu czakr czy energii i efekt będzie identyczny. Mowie to nie żeby podważać, ale żeby było jasne z czego to wynika. I tak, to naprawdę pomaga przy oporniku który blokuje afirmacje, bo najpierw rozładowujesz napięcie z ciała, a potem jest mniej zakłócen dla nowej myśli.
Mam takie pytanie bo caly czas to czytam i nie wiem. jak ktos ma opor na poziomie bardzo duzym, tak jak Jacek mowil ze 3 z 10, to co wtedy? Po prostu czeka az sie zmniejszy sam z siebie? Czy musi zrobic cos zeby zmniejszyc ten opor najpierw zanim zacznie robic afirmacje?
Dobre pytanie i chyba clou całej tej dyskusji. Z mojego doświadczenia,opór nie zmniejszy się sam, ale też nie zmniejszysz go siłą 😉 Trzeba do niego dojść inaczej, albo przez ciało jak opisuje Faye, albo przez pytanie które nie jest agresywne wobec przekonania. Zamiast "jestem wartościowa" można zacząć od "co by się zmieniło gdybym była wartościowa?" albo "kiedy czuję się choć trochę warta uwagi?". to nie jest omijanie oporu, to jest szukanie w nim szczeliny. Svadhisthana akurat bardzo reaguje na podejście przez pytanie a nie przez twierdzenie, bo to jest ośrodek relacyjny, a nie deklaracyjny.
Hmm, A ja mam takie glupawe pytanie moze, ale czy jak sie robi te afirmacje przed snem to dziala inaczej niz rano? Bo czytalam gdzies ze przed snem podswiadomosc jest bardziej otwarta i wtedy latwiej cos tam "wlozyc". Czy to prawda wogle czy to jakis mit? 😉
Bogusia, Spokojnie, to sensowne pytanie. jest coś w tym, że stan przed zaśnięciem to pogranicze między jawy i snu i wtedy filtry krytyczne są mniej aktywne. czy to "podswiadomosc jest otwarta" to już zalezy jak kto definiuje, ale neuronowo cos w tym jest. podobnie działa ten moment zaraz po przebudzeniu, zanim głowa w pełni wróci do codziennej narracji. Próbowałem oba i szczerze więcej czuję rano, ale to pewnie kwestia osobnicza.
