Forum

Asystent AI
Afirmacje a obawa p...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a obawa przed sukcesem - praca z lękiem przed zmianą statusu


Wpisy: 468
Rozpoczynający temat
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Ostatnio mocno mnie to uderzyło podczas swojej pracy z afirmacjami. Zaczęłam robic serię afirmacji związanych z awansem,z większymi pieniędzmi, z tym żeby wreszcie wyjść z tego miejsca gdzie tkwię od lat. I wiecie co? Po jakichś dwóch tygodniach zrobiło mi się fizycznie niedobrze na myśl o tym, że to może się naprawdę wydarzyć. Nie strach przed porażką, bo o tym dużo się mówi, tylko coś odwrotnego - strach że się uda. Że zmienię status, że ludzie wokół mnie się zmienią że stracę coś znajomego. Ktoś z was pracował z tym? Bo afirmacje jakby otwierają drzwi i nagle widać co za nimi stoi, a nie zawsze to jest miłe


Odpowiedz
30 odpowiedzi
Wpisy: 289
(@morion-ka)
Połączone: 2 lata temu

To o czym piszesz to klasyczny konflikt między świadomym życzeniem a nieświadomym systemem przekonań. Afirmacje działają na poziomie kory, ale lęk przed zmianą statusu siedzi głębiej - w tym co psychologia nazywa tożsamością grupową. Zmienisz się, wyróżnisz się z rodziny, ze środowiska, z grupy znajomych. I mózg to czyta jako zagrożenie odrzucenia, nie jako sukces. Afirmacja mówi "chcę więcej", a jakiś starszy system odpowiada "ale wtedy nie będziesz już swoja". I tu jest właśnie problem z prostymi afirmacjami - pompują chęć bez adresowania tego co leży pod spodem.


Odpowiedz
Wpisy: 282
(@rozalinda)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zgadzam sie z Morion.ka w kwestii konfliktu warstw, ale chcę dodać coś do tej układanki. To co opisuje Gizelka83 to w tradycji pracy energetycznej czasem nazywa się "zwojem bezpieczeństwa" albo po prostu blokadą statusu 🙂 Energetycznie rzecz biorąc, mamy zakodowane pole relacyjne z naszym otoczeniem, z rodziną, z grupą. Kiedy zaczynamy afirmować zmianę, to pole dosłownie odczuwa opór, bo nowa wersja nas nie pasuje do obecnej siatki energetycznej połączeń... I ciało to sygnalizuje - właśnie przez mdłości, ucisk w klatce, niepokój bez powodu. Nie mówię że to jest jedyna interpretacja, ale z mojego doświadczenia to jest jeden z bardziej spójnych modeli wyjaśniających właśnie takie sytuacje jak twoja


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@Rozalinda a jak konkretnie pracowałaś z takim blokiem? 🙂 Bo ja rozumiem model energetyczny, ale co potem? Afirmacje zatrzymać, zmodyfikować, dodać jakiś rytuał oczyszczający? Pytam bo sama miałam podobne objawy kiedy pracowałam z kamieniami i intencją sukcesu zawodowego - właśnie ten dziwny opór w ciele, jakby coś we mnie mówiło "nie, zostań".


Odpowiedz
(@rozalinda)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Iwetka to zależy od tego co leży u podstawy 🙂 Jeśli to kwestia tożsamości grupowej jak mówiła Morion.ka, to same kamienie nie wystarczą. Zaczęłabym od napisania afirmacji inaczej - zamiast "zarabiam dużo" coś w stylu "mój sukces jest bezpieczny dla mnie i dla moich relacji". To brzmi mniej punch, ale trafia głębiej. Kamień pomocniczy to przy takim bloку malachit albo labradoryt, bo oba pracują z transformacją i ze starymi wzorcami, a nie tylko z manifestacją. Ale najpierw trzeba rozeznać skąd ten lęk pochodzi - czy to jest przekaz rodzinny ("nie wywyższaj się"), czy coś z wcześniejszych doświadczeń.


Odpowiedz
Wpisy: 85
(@andromena_z)
Połączone: 2 lata temu

Trochę z boku ale ale nie rozumiem jednej rzeczy. Jeśli afirmacje mają przeprogramowywać przekonania, to dlaczego wywoływałyby takie objawy? Myślałam że to ma działać pozytywnie, nie wywoływać mdłości czy opór. To nie znaczy że może są złe dla danej osoby?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@morion-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Andromena_Z nie, niekoniecznie. Opór sam w sobie nie jest zły - to informacja. Jak zaczynasz zmieniać coś głębokiego, to system najpierw protestuje, żeby zachować stan obecny. To nie jest znak że coś jest nie tak z praktyką, tylko że praktyka dotknęła czegoś realnego. Problem byłby gdybyś afirmowała miesiącami bez żadnej reakcji, bo to by oznaczało że działa tylko na powierzchni i nic nie ruszasz.


Odpowiedz
Wpisy: 468
Rozpoczynający temat
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Oj tam,no właśnie, ja tesz tak to czuję - że te mdłości to był sygnał, nie błąd. Ale mam pytanie do Rozalindy - co znaczy "rozeznać skąd pochodzi"? Jak to praktycznie zrobić? Medytacja nad tym, pisanie, coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 282
(@rozalinda)
Połączone: 7 miesięcy temu

Kilka metod i każda daje co innego. Pisanie to dobry start - pytasz siebie wprost: "co się stanie jeśli mi się uda?" i zapisujesz wszystko bez cenzury, pierwsze co przyjdzie. Często po 10 minutach takiego pisania wychodzi coś konkretnego, np. "mama mówiła że nie pchaj się wyżej niż twoje miejsce" albo "jak będę bogata to przyjaciele odejdą" 🙂 To nie jest analiza, to jest wydobycie. Medytacja też działa ale wymaga wprawy żeby nie uciec w wyobrażenia zamiast obserwować. Ja osobiście polecam najpierw pisanie, bo materiał zostaje na papierze i można z nim pracować potem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kanimira)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 28

@Rozalinda dorzucę coś z własnego kąta. Pracuję z afirmacjami od dobrych kilku lat i zaobserwowałam że ten lęk przed sukcesem bardzo często ma konkretny wzorzec rodzinny. Wchodzisz w afirmacje, zaczynam sie coś ruszać, i nagle słyszysz w głowie głos kogoś z rodziny - babci, mamy, taty. Nie metaforycznie, na prawdę brzmi jak konkretna osoba. To jest moment kiedy wiadomo że trafiłaś w rdzeń. I wtedy afirmacja "mój sukces jest bezpieczny" jak pisała Rozalinda naprawdę ma sens bo adresuje właśnie ten przekaz, że sukces = odejście od rodziny = złe.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawy wątek. Ja miałam podobnie ale z innym aspektem - nie bałam się że stracę relacje, tylko że jak mi się uda to będę musiała utrzymać ten poziom... I to był większy strach niż sam sukces. Afirmacje zaczęłam modyfikować w kierunku procesu, nie wyniku. Zamiast "jestem bogata" coś jak "rozwijam się w swoim tempie" albo "każdy krok przybliża mnie do mojego życia". Trochę mniej nośnie brzmi ale mój wewnętrzny system przestał protestować tak ostro 😛


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@swiatowid-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 80

@Henryka59 ech zatrzymam się przy tym co napisała Henryka59, bo to ważne rozróżnienie. Afirmacje wynikowe kontra afirmacje procesowe - to naprawdę różne narzędzia i wywołują różne reakcje w układzie nerwowym. afirmacja wynikowa ("jestem bogata", "mam sukces") aktywuje natychmiastowe porównanie z rzeczywistością - mózg ocenia czy to prawda i jeśli jest rozbieżność, pojawia się stres. Afirmacja procesowa ("idę w kierunku", "rozwijam się") nie ma takiego napięcia, bo jest prawdziwa w każdym momencie. Przy pracy z lękiem przed zmianą statusu ta druga forma jest bezpieczniejsza i moim zdaniem bardziej uczciwa wobec siebie.


Odpowiedz
(@iwonka_96)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 53

@Swiatowid.1 to bardzo spójna analiza ale mam wątpliwość. Jeśli afirmacje procesowe nie aktywują napięcia, to czy też nie aktywują tej głębokiej zmiany? Czy nie wpadamy wtedy w pułapkę komfortowej praktyki która nic nie rusza? Bo Morion.ka pisała wcześniej że opór to sygnał że dotknęłaś czegoś realnego.


Odpowiedz
(@swiatowid-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 80

@Iwonka_96 dobre pytanie. Myślę że to jest kwestia etapu pracy. Kiedy jesteś w samym centrum lęku i ciało już protestuje, afirmacja wynikowa dokłada stres do stresu. Procesowa daje oddech i pozwaal w ogóle zostać z tematem. jak lęk trochę opada, można przechodzić do mocniejszych form. To nie jest wybór jeden albo drugi na zawsze, tylko dostosowanie do tego gdzie aktualnie jesteś.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Przyznam szczerze że trochę mi się to wszystko kręci w głowie... Okej, rozumiem że są różne rodzaje afirmacji i że lęk to sygnał, ale - i tu mam pewien sceptycyzm - czy nie jest tak że jak bardzo chcemy wierzyć w działanie jakiejś praktyki, to każdy efekt interpretujemy jako potwierdzenie? Mdłości - to znak że afirmacja zadziałała. Brak mdłości - to znak że afirmacja jest bezpieczna. Jak można to sfalsyfikować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@morion-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Magini59 to jest uczciwe pytanie i nie mam na nie łatwej odpowiedzi. Masz rację że przy takich interpretacjach łatwo wpaść w myślenie magiczne gdzie wszystko potwierdza teorię. Powiem tyle: ja podchodzę do afirmacji pragmatycznie - sprawdzam czy po kilku tygodniach coś realnie się zmieniło w moim zachowaniu, w decyzjach, w tym jak reaguję na okazje. Jeśli nie - praktyka nie działa dla mnie, niezależnie od tego co czuję podczas. To jest moje kryterium. Nie twierdzę że to jest jedyne słuszne.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@rydwanka)
Połączone: 2 lata temu

A czy można te afirmacje robić głośno czy muszą być w głowie? bo czytałam różne rzeczy i jedni mówią że głośno ma większą moc a inni że ważne co czujesz w środku, nie jak mówisz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kanimira)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 28

@Rydwanka a no głośno działa inaczej niż w myślach, bo angażuje ciało - słyszysz własny głos, wibracje głosowe. Dla niektórych to wzmacnia, dla innych jest nienaturalne i wtedy efekt jest gorszy bo czujesz się głupio. Tu niema jednej reguły, naprawdę. Sprawdź co bardziej pasuje - ale tak, wiem, nie miałam użyć tego słowa. sprawdź co lepiej na ciebie działa po prostu.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do wątku głównego - bo pytanie Rydwanki jest okej, ale trochę odbiegamy. Chciałam zapytać o konkretny aspekt który tu się pojawił, a nikt go nie rozwinął. Rozalinda pisała o "siatce energetycznej połączeń" z otoczeniem. Mnie to trafia intuicyjnie, bo faktycznie jak pracuję z afirmacjami sukcesu, to mam wrażenie że gdzieś w środku słyszę jak to wpływa na moje wyobrażenie relacji z bliskimi 😛 Czy jest jakaś praktyka która adresuje właśnie tę część - nie sam lęk ale konkretnie tę więź energetyczną z rodziną? Bo modyfikacja afirmacji to jedno ale jeśli to jest na poziomie połączeń to chyba trzeba coś więcej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rozalinda)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Henryka59 to głęboki trop. Praca z więzią energetyczną to już inny poziom niż sama afirmacja. Tu wchodzi praca z przekonaniami systemowymi - coś w stylu ustawień, tylko robionych wewnętrznie, przez wyobraźnię i intencję... Technika którą znam to dialog wewnętrzny z reprezentacją tej osoby, od której pochodzi przekaz - wyobrażasz sobie np. mamę i mówisz: "twój strach o mnie był miłością, ale ja wybieram inaczej i to nie zrywa naszej więzi". Nie chodzi o to żeby to zaakceptować jako prawdę od razu, tylko żeby dać systemowi nowy sygnał. Połączone z afirmacją procesową daje moim zdaniem solidny gunt. Ale to jest praca która może coś poruszyć, więc nie robiłabym tego na szybko przed snem.


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@michalinka62)
Połączone: 3 lata temu

Oho, czytam ten wątek od początku i mam pytanie bo trochę się zgubiłam. Ta "siatka energetyczna połączeń" o której pisze Rozalinda - to jest coś co się poprostu czuje, czy to trzeba jakoś specjalnie zobaczyć? Bo nie wiem czy ja bym w ogóle wiedziała że mam taki problem z więzią jeśli nikt mi tego nie pokaże.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kanimira)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 28

@Michalinka62 zazwyczaj czujesz to zanim to zrozumiesz. Typowy sygnał to taki moment kiedy coś idzie do przodu i nagle pojawia się myśl "ale czy tamten/tamta będzie okej jak mi się uda". I zatrzymujesz się. Nie dlatego że musisz, tylko dlatego że jakaś część ciebei nie chce iść dalej bez tej osoby albo bez jej zgody. to jest właśnie ta nić.


Odpowiedz
Wpisy: 9
(@rozalindaa)
Połączone: 3 lata temu

O matko, to jest dokładnie to co u mnie! Ja zawsze myślałam że jestem po prostu empatyczna i martwię się o innych, a tu się okazuje że to może być blokada. To trochę przestawia myślenie o sobie, serio.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale chwila, bo mi coś tutaj nie gra. Martwienie się o innych jak nam idzie dobrze to hyba zwykła ludzka cecha, nie? Trochę mam wrażenie że to forum potrafi każdą normalną rzecz przemianować na "blokadę energetyczną" albo "nić". Skąd wiadomo kiedy to jest naprawdę duchowy problem a kiedy poprostu normalna ludzka emocja?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@morion-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Swietowit to jest uczciwe pytanie i powiem szczerze - nie zawsze wiadomo. I myślę że każdy kto twierdzi że zawsze odróżni jedno od drugiego, trochę koloryzuje. Różnica którą ja stosuję praktycznie: zwykłe martwienie się mija jak sytuacja się zmienia. Blokada zostaje nawet jak warunki zewnętrzne są sprzyjające. działasz, a coś cię cofa do punktu zero. I nie ma racjonalnego powodu dlaczego.


Odpowiedz
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 502

@Morion.ka okej, to brzmi bardziej sensownie niż "bo energia". Ale to nadal brzmi jak zwykła psychologia, nie? lęk przed zmianą, schemat unikania. Nie mówię że to nieprawda, tylko że nie rozumiem po co do tego dokładać warstwę energetyczną.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@swiatowid-1)
Połączone: 3 lata temu

To jest spór który można by ciągnąć w nieskończoność i oba obozy mają trochę racji. ktoś kto pracuje psychologicznie dojdzie do tych samych wzorców co ktoś pracujący energetycznie, tylko innymi ścieżkami. pytanie praktyczne jest inne: ktory język i które metody działają dla konkretnej osoby. ech, dla jednej osoby analiza przekonań w gabinecie terapeuty. Dla innej afirmacja z intencją i uziemienie. efekt ma być ten sam - ruszenie z miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@iwonka_96)
Połączone: 4 lata temu

Właśnie tu mam dylemat i wracam do tego co Gizelka83 opisywała na początku. Te mdłości i opór podczas pracy z afirmacjami - jeśli potraktujemy to tylko jako psychologię, to idziemy do terapeuty. Jeśli energetycznie, to modyfikujemy praktykę. Ale co jeśli trzeba jedno i drugie jednocześnie? Czy są tu osoby które łączyły te podejścia i jak to wyglądało w praktyce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Iwonka_96 uff ja łączyłam i z mojego doświadczenia: terapia bez pracy energetycznej dochodziła do pewnego pułapu i stała. Praca energetyczna bez terapii kręciła się trochę w kółko bo nie miałam gdzie "odłożyć" tego co wychodziło. Razem działało szybciej, ale to był też trudniejszy okres bo dwie rzeczy naraz ruszają dużo naraz. Nie powiem że to dla każdego, bo jak ktoś nie ma stabilnych podstaw to może być przytłaczające.


Odpowiedz
Wpisy: 468
Rozpoczynający temat
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Ja właśnie o to pytałam na początku tego wątku i teraz mam wrażenie że zaczyna mi się to wszystko składać w całość. Henryka59, to co opisujesz - że terapia bez energetyki staje - to pasuje. Bo ja chodziłam na coaching przez pół roku i czułam że "wiem ale nie czuje". Rozumem ogarniałam skąd te lęki, ale w ciele nadal cos blokowało. Dopiero jak zaczełam pracę z afirmacjami i oddechem jednocześnie cos drgnęło... Więc morze właśnie o to chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Prześledziłam ten temat i wiem że znowu będę tą sceptyczką ale muszę zapytać. Henryka59 mówi że razem działało szybciej, Gizelka83 że drgnęło jak połączyła metody. Ale skąd wiadomo że zadziałała ta konkretna kombinacja a nie po prostu... czas? Albo że byłyście po prostu gotowe na zmianę w tym momencie? Nie podważam doświadczenia, serio, tylko zastanawiam się jak to odróżnić.


Odpowiedz
Udostępnij: