No cóż, cześć, mam takie pytanie które mnie trapi od jakiegoś czasu. Zaczęłam robić afirmacje żeby poradzić sobie z lękiem zdrowotnym, wiesz, to takie ciągłe sprawdzanie czy coś mi nie dolega, wizyta u lekarza nie pomaga bo po wyjściu znów się boję. Znalazłam w necie afirmacje w stylu "moje ciało jest zdrowe i silne", "jestem bezpieczna", no i powtarzam to rano i wieczorem. Problem w tym, że mam wrażenie jakby TO BARDZIEJ skupiało moją uwagę na zdrowiu, nie mniejszą. Jakby każda afirmacja o zdrowiu przypominała mi że się o nie boję. Czy ktoś miał coś takiego? Czy robię to źle, czy to w ogóle może tak działać?
No właśnie, sama przez to przechodziłam! Afirmacje o zdrowiu przy lęku zdrowotnym to trochę jak mówienie sobie "nie myśl o słoniu" - od razu myślisz o słoniu. Jak zaczęłam pracować z afirmacjami to moja nauczycielka mówiła, zeby afirmacje były jak najbardziej ogólne i nie odnosiły się wprost do tego czego się boimy. Więc zamiast "jestem zdrowa" lepiej coś jak "ufam swojemu ciału" albo "czuję się spokojnie". To podobno zmniejsza ten efekt odbicia. Próbowałaś coś takiego zmieniać w treści?
Tylko spokojnie, bo ta rozmowa idzie w kierunku który mnie trochę niepokoi. Geranium, ta zasada o "nie myśl o słoniu" pochodzi z badań nad supresją myśli Wegnera z lat 80. ale ona dotyczy prób TŁUMIENIA myśli, nie afirmowania. To nie jest to samo. Afirmacja nie mówi "nie bój się", tylko stara się zastąpić przekonanie innym. Mechanizm jest inny. Natomiast Wrozbit ma rację w jednym, przy lęku zdrowotnym który ma charakter obsesyjny, sama zmiana treści afirmacji to za mało. Problem nie leży w słowach tylko w tym że cała praktyka skupia uwagę na obszarze lękowym. I to jest coś czego żadna afirmacja, nawet idealnie skonstruowana, nie obejdzie jeśli lęk jest głęboko zakorzeniony
Ojejciu, ja mysle o tym trochę inaczej. Pracuję z czakrami i z perspektywy energetycznej lęk zdrowotny często siedzi w splecie słonecznym, chakra manipura. I jeśli próbujemy nakładać afirmacje "z góry" na coś co jest zablokowane energetycznie w środku, to jest trochę jak malowanie ściany bez szpachlowania... Dlatego u mnie lepiej działa połączenie, najpierw praca z oddechem i uziemieniem, a potem ewentualnie afirmacja. Sama afirmacja bez przygotowania ciała i energii faktycznie może nakręcać zamiast uspokajać. Czy Karia próbowała czegoś przed afirmacjami, żeby się wyciszyć?
To ma znaczenie i to spore. nawyk myślenia i lęk zakorzeniony to dwie rózne rzeczy i wymagaja innego podejscia. przy nawyku afirmacja morze pomóc bo po prostu trenujesz nowy tor myślowy i z czasem stary słabnie. ale przy lęku który ma charakter czegoś głębszego, afirmacja może działać jak nakrętka na wrzący garnek - niby przykrywasz ale ciśnienie rośnie. i to jest hyba żywcem to co opisujesz. to że rano wstajesz już w trybie skanowania ciała zanim wogóle zaczniesz afirmować, to jest ważna informacja. afirmacja w tym momencie dorzuca kolejny komunikat o ciele do systemu który jest juz pobudzony. oho, celestynka ma rację że kolejność ma znaczenie ale mam wątpliwości czy samo wyciszenie wystarczy jeśli schemat jest mocny
