Mam problem z odczytaniem rozkładu V, który zrobiłem sobie w kwestii współpracy z jedną osobą. Chodzi o to, że mam dwie opcje - albo działamy razem, albo każdy na swoim, i chciałem zobaczyć, który scenariusz wychodzi lepiej. Lewa gałąź rozkładu to współpraca, prawa to działanie osobno. Wyszło mi tak: po lewej Dwójka Kielichów, Wieża i Słońce. Po prawej Pustelnik, Czwórka Mieczy i As Pentakli. Intuicyjnie ciągnie mnie do lewej, bo Słońce wygląda zachęcająco, ale ta Wieża w środku mnie blokuje. Ktoś ogarnia ten rozkład?
Rozkład V znam, ale powiedz mi - jak dokładnie rozłożyłeś te karty? Bo w różnych wersjach tego rozkładu środkowa pozycja ma inne znaczenie. Jedni kładą ją jako "przeszkodę", inni jako "kulminację" danej ścieżki. To dość mocno zmienia odczyt Wieży w tym miejscu. Którą wersję stosowałeś? I czy karty były odwrócone, czy wszystkie proste?
Wieża jako kulminacja ścieżki współpracy nie musi oznaczać katastrofy, choć rozumiem, że tak to wygląda na pierwszy rzut oka. Ale mam pytanie do ciebie - co masz po Wieży? Bo w tej sekwencji Wieża i Słońce razem to może być sygnał, że zanim dojdzie do czegoś dobrego, coś się musi posypać. Jakieś złudzenia, stare układy, może nierówny podział ról. Słońce po Wieży bywa dość dosłowne - oczyszczenie, a potem jasność. Czy to zgrzytanie, o którym wspomniałeś, mogłoby być właśnie tym materiałem do "wieżowego" momentu?
Przeczucie mam mieszane, bo ta osoba jest dobra w tym, co robi, ale mieliśmy już momenty, gdzie coś zgrzytało - nie dramatycznie, ale jednak. I chyba dlatego ta Wieża tak mnie uderzyła. Teraz jak patrzę na to, co napisał Sauwak o oczyszczeniu - to ma sens. Może to jest właśnie to zgrzytanie, które musiałoby wyjść na wierzch, żeby współpraca stała się czymś równym. Tylko nie wiem, czy chcę przez to przechodzić. Czwórka Mieczy po prawej brzmi spokojniej, ale jak Rasphul mówi - Pustelnik na początku to jakiś wyraźny sygnał. Macie może jakieś doświadczenia z podobnym układem, gdzie Wieża była w środku ścieżki, a nie na końcu? Czy to "przejście przez Wieżę" zawsze wychodzi tak samo, czy zależy od tego, na ile obie strony są gotowe na konfrontację?
