mam taki problem, który chyba rzadko trafia na to forum. Chodzi o wójka Mieczysława, 72 lata, wodnik. Nie utrzymuje z nim kontaktów od jakiegoś czasu, bo ten człowiek zwyczajnie rani słowami i kompletnie nie liczył się z moim zdaniem ani uczuciami. Właściwie nigdy nie bylo między nami dobrze, to trwa może ze trzy lata.
Teraz zbliżają się święta i zastanawiam się czy przez wzgląd na matkę nie powinienem jednak spróbować odnowić tych kontaktów. Tylko szczerze mówiąc samo myslenie o tym wprawia mnie w zły nastrój. Nie wiem czy ten człowiek jakoś tak działa na mnie swoją energią czy po prostu mam do niego żal, który z czasem nie mija.
Czy jest sens w ogóle do tego wracać? Jaki on właściwie ma do mnie stosunek, bo tego też nie rozumiem. Strzelec, 36 lat.
No tak, klasyk... Wujek przez u kreskowane, sam bym pewnie też to schrzanił o tej porze 🙂
Temat jest na tyle złożony, że warto wysłuchać różnych perspektyw zanim się wyciągnie wnioski.
Trzeba mieć nosa, żeby odróżnić prawdziwą osobę od naciągacza. Oj, w tej branży trzeba mieć sporo szczęścia.
