Chodzę do pewnej pani sprzątać już od kilku ładnych lat. Kiedyś miałem własną firmę sprzątającą, ale ją zamknąłem i zatrzymałem tę panią jako jedyną klientkę. Zazwyczaj wpadam do niej w weekendy. Od jakiegoś czasu coś się zmieniło, bo ona jakby się odsunęła, nie rozmawia ze mna, wychodzi z domu zanim zdążę przyjść. Zacząłem się zastanawiać czy w ogóle chce żebym dalej przychodził. Nie byłby to dla mnie koniec świata, ale chodzi tu też o kasę, bo płaciła zawsze uczciwie, i tych pieniędzy mi po prostu nie chce brakować.
Zabrałem się za karty.
Pani M jako szóstka monet: profesjonalistka, szczodra, ale wymagająca i lekko patrząca z góry. Jasne, to jest układ biznesowy a nie przyjaźń, to wiedziałem.
Jej stosunek do mnie jako dziewiątka mieczy: jest na mnie poirytowana, zmęczona. Pewnie myśli że musi po mnie poprawiać albo że coś robię nie tak jak powinienem.
Trzy ostatnie karty to trójka kijów, trójka monet i Rydwan. I tu robi się ciekawie, bo mimo tej irytacji ciagle uważa że jestem solidna i że można na mnie polegać. Coś w stylu „nie najlepsza ale zawsze przyjdzie i zrobi co do niej należy”.
Wszystkie karty wyszły proste, używam odwrócenych ale żadna nie leżała w odwróceniu.
Macie jakieś przemyślenia? Chętnie posłucham co o tym myślicie
no właśnie, coś mi się wydaje że ta pani po prostu „złapała” coś, jakaś choroba może? ale z tych kart nie potrafię jednoznacznie wywnioskować co konkretnie się wydarzyło po jej stronie. Może warto zadać jeszcze jedno pytanie do kart i dopytać właśnie o przyczynę jej zachowania, bo postawiłaś pytanie o stosunek do Ciebie, a nie o to DLACZEGO tak się wobec Ciebie zachowuje 🙂 bo prace będzie Ci zlecać nadal to raczej pewne, jednak ta 3 Monet sugeruje mi że może oczekiwać od Ciebie większej dokładnosci, żebyś coś poprawiła albo wykonała staranniej. A w połączeniu z Rydwanem... hmm, to może wskazywać że w jej oczach czasem za bardzo się spieszysz i przez ten pośpiech pewne rzeczy wychodzą mniej dopracowane. Ale to tylko moje czytanie tych kart, niekoniecznie muszę mieć rację 🙂
Byłem dziś u pani M. akurat zastałem ją samą. Pogadaliśmy sobie spokojnie, zapytała jak mi leci, ja też posłuchałem trochę o niej i jej dzieciach. Na koniec dała mi tuzin jajek od własnych kur, ma ich kilka w ogródku. Ogólnie całkiem w porządku wyszło. Może rzeczywiście docenia to co robię i po prostu jej po mnie, tylko nie może darować że nie jestem już tak elastyczny jak kiedyś.
