Mam do Was pytanie dotyczące interpretacji kart, które wylosowałam w kontekście nagłego wzrostu wagi: 2 Puchary, 4 Buławy i Księżyc.
Mam ponad czterdzieści lat i z wagą zmagałam się już wcześniej, długo po ciąży, i wtedy pomogło mi dopiero leczenie hormonalne. Przez kilka lat było ok, ale potem waga znowu zaczęła rosnąć, i to bez żadnej zmiany nawyków żywieniowych. Ostatecznie, po dość drastycznym ograniczeniu jedzenia, udało mi się zejść z 70 do 55 kg, czyli do wagi, którą miałam przed ciążą. Od tamtego czasu nie trzymałam specjalnej diety, ale pilnowałam żeby nie przekraczać 1500 kcal dziennie.
I teraz to, co mnie kompletnie zaskoczyło. Spodnie zaczęły robić się luźniejsze, więc myślałam, że może nawet lekko schudłam, a tu wchodzę na wagę i okazuje się, że przy wzroście 165 cm ważę 80 kg. Nigdy tyle nie ważyłam, nawet bezpośrednio po ciąży. Co więcej, pojawił mi sie cellulit, którego wcześniej nie miałam, i bardzo urósł biust, ale to raczej nie wyjaśnia różnicy aż 10 kilogramów. Znajome, które mnie widują, mówią ze wyglądam normalnie, ubrania na mnie pasują... więc jest w tym wszystkim jakaś dziwna sprzeczność.
Wyniki podstawowe nie wykazały nic szczególnego, tylko podwyższony cholesterol, ale z tym mam problemy od lat, jeszcze zanim zaszłam w ciążę i byłam bardzo szczupła.
sama skłaniam się ku temu, że to znowu kwestia hormonalna połączona z zatrzymywaniem wody, bo ten cellulit jest dla mnie dość wymowny. Karta 2 Pucharów zdaje mi się to sugerować. 4 Buławy kojarzę z układem trawiennym, a Księżyc z czymś ukrytym, co jeszcze nie wyszło na jaw w badaniach. Czy ktoś interpretuje te karty podobnie, a może widzi tu coś zupełnie innego?
szczerze to te podstawowe badania nie muszą od razu oznaczac katastrofy, moze po prostu trzeba je trochę rozszerzyc i zobaczyc co wychodzi. Księżyc w kartach kojarzy mi się z czymś ukrytym, jakimiś kobiecymi sprawami...
nie wiem jak dokladnie wyglada twoje jedzenie, ale z tych 2 pierwszych kart mam wrazenie że trochę sobie dogadzasz i podchodzisz do tego luźno. a z dietą nie ma żartów, trzeba się trzymac jakichs reguł bo inaczej to nie działa.
dobry dietetyk mógłby naprawde pomóc, na to wskazują te 2 puchary w układzie. i te dodatkowe badania też bym zrobiła. może tarczyca daje o sobie znać, albo wchodzisz w okres okołomenopauzalny, to też może tłumaczyc przyrost wagi
Moim zdaniem to raczej połączenie dwóch rzeczy naraz: zmiany hormonalne, które się zaczynają jeszcze przed menopauzą, i za mało ruchu na co dzień. A ty piszesz wyłącznie o diecie, jakby tylko to miało znaczenie. Zgadzam sie z tym co ktoś tu wyżej napisał, że warto byłoby wybrać się do dietetyka. Może nieświadomie dostarczasz sobie więcej kalorii niż myślisz... te dwa kieliszki na przykład, płynne kalorie to bardzo łatwo przeoczyć. Słodkie napoje albo wino do kolacji potrafią zrobić całkiem sporą różnicę w bilansie.
