Wczoraj usiadłam z Romkiem i próbowałam go namówić żebyśmy razem pogadali o przyszłości. On jest sceptyczny jak zwykle, no wiadomo, nie wierzy w takie rzeczy. Ale udało mi się go zagadać o plany i wyciągnęłam z niego co myśli o najbliższych latach.
Potem, już bez jego wiedzy, zadzwoniłam do tej Marty Kazanowski. Słyszałam że wróciła właśnie ze Stanów, ponoć tam działała jakiś czas. Szybko spisałam sobie na kartce co mi powiedziała i porównałam z tym co mówił Romek... jezuuu, naprawdę, wszystko się zgadzało!
Ale to nie to mnie najbardziej zaskoczyło. Jak zapytałam o Romka, ona nagle sama z siebie wrzuciła temat kolegi z pracy. Ja jej o nim ani słowa! Kompletnie zamarłam. Powiedziała że strace Romka jeśli zwiążę się z tym kolegą, że on mnie traktuje jak pierwszą lepszą i z niego nic nie będzie. Słucham, słucham i myslę sobie no niemożliwe, bo ja go naprawdę lubiłam... A dzień po tej rozmowie patrzę, gość idzie korytarzem już z inną. No to wróciłam do Romka z poczuciem że mam skarb przy sobie:)
Dużo mi też mówiła o mamie, o rodzeństwie, o siostrach, tak z dobrą godzinę rozmawiałam. I uwaga, to nie była żadna infolinia, zwykły stacjonarny numer, więc cena normalna. Za półtorej godziny zapłaciłam 150 złotych. Tu na forum słyszałam że gdzieś biorą i 350, to moim zdaniem lekka przesada. Pani Marta nie stawia kart, jest prawdziwą jasnowidzką, i naprawdę polecam, warto dziewczyny!
