Zastanawiam się czy ktoś z Was ma u siebie jeszcze inne karty do wróżenia, nie tylko tarot... na przykład cygańskie? I czy zdarza Wam się robić ten sam rzut na obie talie naraz? Bo ja tak czasem kombinuję i wychodzi mi z tego ciekawe zestawienie, choc nierzadko te dwie interpretacje kompletnie się rozmijają. Raz cygańskie pokazują coś całkiem optymistycznego, a tarot wywraca to do góry nogami i wróżba wychodzi ponuro. Nie wiem szczerze mówiąc czy tak sie w ogóle powinno robić, może jakiś ortodoksyjny wróżbita by mnie zjadł za takie podejście 🙂 Ale robię to dopiero od jakiegośczasu więc nie mam jeszcze jak ocenić, które karty trafiają celniej. Jedno zauważyłam na pewno, że te cygańskie jakoś tak częściej wychodzą mi optymistycznie, tarot natomiast potrafi naciągnąć ucho do pesymizmu.
no właśnie, mam wrażenie że karty mają pewien potencjał symboliczny, który w dywinacji nie przekroczy określonego pułapu informacji. I idąc dalej tym tropem, od mahjonga po współczesne talie, często nie zdajemy sobie sprawy z jednej rzeczy: owszem, fajną grę namalowano może już w Chinach, ale dywinacja i tego rodzaju systemy naprawdę rozwinęły się w Europie średniowiecznej i nowożytnej, tworząc spójną, przemyślaną warstwę symboliczną. Sama „gra” z naszym ESP jest fascynująca, a karta z ładnym rysunkiem może w tym albo pomagać, albo nie.
Chciałabym kiedyś odświeżyć swoje stare artykuły na ten temat, bo niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że kiedy mamy do czynienia z kartami, urokami czy panią w turbanie, tak naprawdę dochodzi do swoistej umowy między dwiema stronami. Ekstrasens, podając się za terapeutę, często uzbrojony w jakies papiery wystawione przez państwo, pozyskuje klienta, który po prostu chce osiągnąć satysfakcję.
Ale jeśli chodzi o moje własne kontakty z tym wszystkim, kart cygańskich nie kupowałam, bo po co mi więcej narzędzi. Kipper zaskoczył mimo dość ubogiej warstwy graficznej, którą zresztą jako plastyk mogłabym sama przeprojektować, gdyby mi na tym zależało. Zwykłe karty wywróżyły mi już niejedną smutną prawdę. A Tarot, który nieraz przywoływał do pionu już mocno skołowanego i zagubionego człowieka, jest dla mnie czymś szczególnym. Traktuję te narzędzia historycznie, zamiennie i z powodzeniem, choć konfrontacja ze zdjęciem albo wahadełkiem też mi czasem w zupełności wystarcza.
haha, przepraszam za te wszystkie literówki w poprzednim wpisie, klawiatura mi dosłownie odmawiała posłuszeństwa i serwer chyba też miał swój zły dzień 🙂 u mnie na ekranie wyglądało to zupełnie inaczej niż wyszło po wysłaniu, ale cóż, technika górą... no i kota Bobo oczywiście nie zapomnę 😉
he, no właśnie miałem podobne pytanie w głowie od jakiegoś czasu... czy na kartach cygańskich rzeczywiście pojawia się ten motyw taboru? bo jakoś tak mi się skojarzyło kiedy pierwszy raz je zobaczyłem
czemu nie? mi sie wydaje ze moze byc spoko 🙂
Szczerze, to nie jest dobry pomysł.
Klasykami spokojnie można się posługiwać razem z innymi taliami.
Hmm, zastanawiam się czy można łączyć talie cygańskie z tarota... bo to dosyć ciekawe pytanie tak naprawdę.
Hej, a ktos probował łaczyc tarot z kartami anielskimi?
No więc z Le Normandami mam trochę odmienną sytuację, bo to jednak inne karty niż taroty i nie można ich traktować jako bezpośredniej wykładni. Le Normand to nie jest tarot, proste.
Zawsze sprawdzam natomiast, czy dana talia mogła być rozwinięta np. przez Etteillę, i czy w ogóle warto się nią zainteresować poważnie, czy to tylko coś w stylu dawnych „wróżb towarzyskich”, bez głębi, dla pani która chce się pobawić.
Kippery zakupione kiedyś przez jedną z koleżanek z forum dały mi do myślenia, bo się sprawdziły. Tymczasem Tarot, który sprawdza mi się do bólu, przez cały czas sugerował jakiś cyrk sprzedażowy. Włącznie z cenami, kiedy stosowałam obniżki, ZAWSZE wychodziła Wieża.
No i tym razem też wyszła i nie sprzedałam nic, nic nie zrobiłam... ale jakoś się przebiłam ponad źle pomieszane karty. Intuicja zadziałała i w ubiegłym roku wyszło mi to co miało wyjść. Pochwaliłam się tylko, że „mi to wychodzi” raz w roku. Zreszta nigdy nie kładę podwójnie, żeby się rocznie nie nakładało.
Podejrzewam też, że tak naprawdę to moja intuicja i ESP były po prostu wyłączone podczas stawiania Kipperów, nie miałam ochoty ich kupować, wolałam najpierw sprawdzić tak po prostu. Pewnie właśnie tak było, dowróżyły swoje, a potem taroty przejęły stery, bo i tak okazałam się niezastąpiona w pewnych kwestiach.
Tak że jak chcesz optymistycznie, to jedna perspektywa, jak chcesz realistycznie to już trochę inaczej to wygląda.
Z małych Le Normandów, symbole są im właściwe i specyficzne, ale te talie bywają tak śliczne, że mnóstwo osób na forach od razu „kupiło” sobie taką syntetyczną trzykarciankę i wróży tą jedną metodą, bez rewersów, bez głębszych systemów. Ja inaczej, bo przyzwyczajenia to ważna sprawa, i właśnie dlatego doszło do tego że rozwinęłam zupełnie inny system podejścia.
Jasne, można spokojnie łączyć różne talie ze sobą 🙂 to nawet fajny pomysł!
Ja mam cygańskie 🙂
Wydaje mi się, że łączenie różnych talii ze sobą to nie jest dobry pomysł. każda talia ma swoją własną symbolikę i energię, i wprowadzanie zamieszania przez mieszanie kart z różnych zestawów może po prostu zaburzyć przekaz jaki otrzymujemy podczas wróżby.
Tarot to nie jest żadne święte pismo i nie ma jednej słusznej drogi korzystania z niego, więc łączenie go z innymi taliami czy systemami wróżbiarskimi jest jak najbardziej do pomyślenia.
Tarot i Lenormand to dwie zupelnie różne talie, choc wielu ludzi myli je albo traktuje wymiennie. Tarot ma 78 kart, Lenormand tylko 36 i pracuje się z nimi inaczej, inne układy, inna symbolika, inny sposob odczytu. Nie polecam mieszac tych systemów, szczególnie na początku nauki.
