Właściwie nie wiem od czego zacząć, bo moje życie ostatnio to jeden wielki znak zapytania. Właśnie kończę drugi kierunek studiów i mam pracę, ale zarobki są żenująco małe jak na to, ile się naharował. Znam angielski i niemiecki, a i tak nic jakoś specjalnie z tego nie wynika. Ten drugi kierunek to tak trochę z pasji, nie z czystego rachunku zysku, choć podobno jest teraz całkiem intratny. Oba opłaciłam sama, odmawiając sobie dosłownie wszystkiego, o wakacjach nie wspomnę nawet.
Cały czas brakuje mi tego czegoś, takiego impulsu, wiatru w żagle żeby ruszyć do przodu. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy może jakaś klątwa nade mną wisi, albo mam tak ciężką karmę do przerobienia, że po prostu nie ma zmiłuj. Chłopak zostawił mnie 4 lata temu i od tamtej pory faceci jakby zniknęli z mojego życia. Nie jestem szkaradna, przynajmniej tak mi się zdaje, ale brakuje mi energii czy jak to nazwać. Mam jakichś znajomych, ale żadna z tych relacji nie wychodzi poza poziom „hej, co słychać”.
No i ciągle kręci mi się w głowie to samo pytanie: co dalej? Wyjechać za granicę i zacząć od zera? Może ani ten pierwszy ani ten drugi kierunek to nie była moja droga? Choć z drugiej strony tłumaczę sobie że skoro to skończyłam, to była jakaś energia za tym i tak było gdzieś zapisane. Jak to w końcu wykorzystać? Jak odczarować się na facetów?
Urodzona 26 lipca 1977, jeśli komuś to pomoże cokolwiek podpowiedzieć 🙂
Warto ustalić z góry, ile taka wizyta trwa i ile kosztuje. Sporo zależy od tego, z jakim nastawieniem się tam idzie.
Tyle z tego wynika, ile człowiek sam w siebie włoży. To niestety prosta zasada, choć nie zawsze łatwa do przyjęcia.
