Forum

Asystent AI
Święte Zakalatki - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte Zakalatki - małych odprawek magicznych robionych podczas codziennych czynności


Wpisy: 229
Rozpoczynający temat
(@dagmarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Ostatnio chodzę za pewną myślą i nie daje mi spokoju. Zaczęłam sie zastanawiać, czy te małe codzienne chwile, no wiecie, zapalanie świecy przy kawie, szeptanie czegoś pod nosem przy myciu naczyń, takie drobnostki, a nie wychodzi na to, że to jakiś własny rytuał który robimy bezwiednie. W różnych tradycjach ludowych były takie zakątki w domu, kąciki przy piecu, próg, studnia, gdzie zostawiano okruszki, sól, kwiatek. Małe ofiary bez ceremonii. I zastanawiam sie czy my teraz, już bez tej konkretnej wiary za plecami, tez to robimy? Może nieświadomie odprawiamy cos co mozna by nazwać codzienną małą magią? Czy ktoś z was ma jakies swoje małe rytuały przy rutynowych czynnościach, takie które poprostu weszły w nawyk i niekoniecznie wiecie skąd?


Odpowiedz
42 odpowiedzi
Wpisy: 38
(@irminka06)
Połączone: 3 lata temu

o matko, właśnie to jest temat na który czekałam. u mnie to jest konkretnie: jak zalewam zioła na herbatę to zawsze mieszam tylko w lewo i mówię sobie w duchu co chce żeby ten dzień przyniósł. totalnie z automatu, nawet nie wiem kiedy to sie zaczęło. a poza tym przy wychodzeniu z domu dotykam framugę. ciekawe czy to zabezpieczenie czy po prostu nawyk ale jakoś nie umiem wyjść nie dotykając.


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@bonifacy65)
Połączone: 3 lata temu

szczerze? troche mam problem z tym ze nazywamy zwykłe nawyki rytuałami. dotykanie framuge albo mieszanie herbty to raczej OCD niz magia, nie? po co to sakralizować. pytam serio bo nie rozumiem gdzie jest granica miedzy nawykiem a rytuałem


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

to jest akurat ciekawe pytanie, Bonifacy. granica jest w intencji. nawyk jest automatyczny i pusty, rytauł ma w sobie świadome skierowanie woli, nawet jeśli trwa 10 sekund. w tradycjach słowiańskich to się nazywało "urok", nie w sensie złego uroku, tylko ucho rzucone na działanie. małe zaklęcie wplecione w codzienność. wiedźmy wiejskie nigdy nie robiły wielkich ceremonii co wieczor, robiły właśnie to co opisuje Irminka: mieszały, szeptały, dotykały. to był rdzeń praktyki, nie wyjątek. zupełnie mijasz się z tym co miałem na myśli


Odpowiedz
(@bonifacy65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 42

@Paradoxa no dobra, intencja, ok. ale skad wiadomo ze ta intencja cokolwiek robi? to znaczy, jesli ktoś po prostu czuje sie lepiej po takim rytuale to to jest psychologia, placebo, nie?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

a jaka jest twoja propozycja żeby to odróżnić? poważnie pytam. bo argument z placebo mozna przyłożyć do modlitwy, do afirmacji, do wszystkiego. jak ty testujesz czy cos "naprawdę działa"?


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

no właśnie. ten argument z placebo wraca w każdym watku jak bumerang i zawsze mam ochotę powiedziec: a co z tego. tradycje, o których piszemy, nigdy nie robiły rozróżnienia miedzy tym co psychiczne a tym co magiczne. to był jeden organizm. i te małe zakątki, kąciki, progi, miały dokładnie ten sam status co wielkie obrzędy. zresztą w wielu tradycjach ten kącik domowy byl ważniejszy niz świątynia


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@groszek)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 50

aha, ale jak właściwie takie kąciki wyglądały? znaczy nie w muzeum, tylko na żywo, w realnym domu. bo mam wrażenie że jak szukam informacji to albo jest bardzo akademicko albo zupełnie komercyjnie (kup ten zestaw do domowego ołtarzyka). a gdzieś musi byc ta prawdziwa wersja, nie?


Odpowiedz
(@dagmarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 229

@Groszek groszek, to jest sedno. te domowe zakątki były z tego co było pod ręką. garść soli przy progu, kawałek chleba za szybą, kamyk ktory sie znalazło przy rzece. nikt nie szedł do sklepu po "zestaw do rytuału". siła była w tym ze to były twoje rzeczy, z twojego domu, z twojego miejsca. i to jest wlasnie ta różnica miedzy kupnym ołtarzem a prawdziwym zakątkiem.


Odpowiedz
(@irminka06)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 38

@Groszek u mojej babci było tak: na oknie zawsze stał jeden kamień, zawsze ta sama filiżanka do ziół, i zawsze te same słowa przy gotowaniu. ona nawet nie nazywała tego rytuałem, mówiła że "tak się robi". właśnie ta naturalność to jest klucz, myślę.


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

chcę trochę sprowadzić to na ziemię, bo widzę że idziemy w stronę idealizacji. 😛 nie każda babcia mieszająca zupę "od lewej" robiła rytuał. część tych nawyków to naprawdę tylko nawyki przekazane przez naśladownictwo, bez żadnej treści. żeby to był rytuał, to ta babcia musiała cos wiedzieć, intencjonalnie to robić. inaczej to jest po prostu folklor bez kości. rozróżnienie jest ważne, bo jak to rozmyjemy to wszystko staje się magiczne i nic nie jest magiczne. chyba za długo o tym myślę


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Judytka04 ale czy ta babcia musała "wiedzieć" w sensie intelektualnym? w tradycji ustnej wiedza jest ciałem, nie głową. ona robiła to bo jej matka robiła i cos w tym działało. to co ty nazywasz naśladownictwem bez treści, dla mnie jest przechowywaniem treści w formie ciała. intencja nie musi byc słowna ani świadoma.


Odpowiedz
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 232

@Czarownica ok, rozumiem co mówisz, ale wtedy dokąd to prowadzi? że każdy nawyk jest rytuałem? że jak myję zęby i myślę o liście zakupów to też odprawiam coś magicznego? gdzieś musi być granica, inaczej słowo rytuał traci sens


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@perzyna)
Połączone: 1 rok temu

może granica jest wlasnie w tym napięciu, w tej niejednoznaczności. 😉 słowiańskie domowe praktyki nie były czyste, nie były "rytuałem" albo "nawykiem", były czymś pomiędzy. dlatego tak trudno je rekonstruować bo nie ma czystej kategorii. ja to przyjmuję jako cechę, nie błąd. poczekam co powiecie


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@lidzia54)
Połączone: 2 miesiące temu

ok ale wracam myślami do początku - czy ktoś może podać konkretne przykłady takch małych rzeczy które można robić? bo czytam i rozumiem filozofię, ale co ja mam faktycznie zrobić rano przy kawie, zeby to nie bylo na próżno? przepraszam za tak przyziemne pytanie ale bede szczera ze właśnie o to mi chodzi


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

to wcale nie jest przyziemne pytanie, to jest najlepsza wersja tego pytania. konkretnie: zacznij od jednej czynności, którą już robisz. cokolwiek. i przed zrobieniem jej zatrzymaj się na 3 sekundy i powiedz sobie czego chcesz żeby ta czynność była częścią. gotowanie, mycie rąk, otwieranie okna. to jest wystarczający rdzeń. reszta dorasta sama.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lidzia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 145

@Betalia tylko 3 sekundy? to takie mało... i nie trzeba żadnych słów na głos, żadnych narzędzi, nic? bo zawsze mi się wydawało że do rytuału potrzeba przynajmniej świecy i jakiegoś tekstu


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@oliwka)
Połączone: 1 miesiąc temu

a jak sie ma do tego wiara? bo ja moge sie zatrzymać i intencjonalnie zaparzyć kawę ale w głowie mam kompltena pustkę, zero wiary w to ze cokolwiek to zmieni. czy to w ogule ma sens jesli nie wierzę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Oliwka to jest bardzo uczciwe pytanie i dobrze ze je zadajesz. powiem ci co obserwuję u siebie i u innych: wiara nie jest warunkiem wstępnym. jest efektem ubocznym. zacznij robić, obserwuj co sie zmienia, i wiara albo przyjdzie albo nie. jeśli nie przyjdzie to znaczy ze ta konkretna praktyka nie jest dla ciebie, nie że magia nie istnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@moonchild88)
Połączone: 1 rok temu

a co jeśli kiedyś wierzyłam i straciłam? to jest chyba gorszy przypadek niż nigdy nie wierzenie. bo cos było i zniknęło i nie wiem jak do tego wrócić. te małe rytuały codzienne - czy mogą pomóc zakotwić się z powrotem, czy to za mało na takie pęknięcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Moonchild88 to jest jedno z trudniejszych pytań w całym wątku i cieszę się ze je zadałaś. utrata wiary to nie to samo co jej brak. to bardziej jak... wiesz jak wyschnie studnia?? woda była, czułaś ją, teraz jest tylko suchy kaimeń i dno. i te małe rytuały cozienne - tak, mogą pomóc, ale nie jako droga powrotu do "tego co bylo". raczej jako sposób zeby zacząć budować coś nowego na tym samym miejscu. nie oczekuj że wrócisz do punktu sprzed pęknięcia, bo tamtego miejsca już nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@moonchild88)
Połączone: 1 rok temu

ale jak w ogóle zacząć jeśli każde próbowanie czuć sie fałszywie? serio, siadam rano, patrzę na kubek z herbatą, mówię sobie "teraz intencja" i wewnątrz jest cisza. jakby ktoś wyłączył. ciekawe czy to w ogóle da sie naprawić, czy moze powinnam poprostu zaakceptować ze to co miałam poprostu minęło


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Moonchild88 to uczucie ciszy to nie jest pustka. to jest punkt zero. większość tradycji, o których tu rozmawiamy, miała specjalne praktyki właśnie na to - na czas gdy bogowie milczą. słowiańskie "milczące godziny", medytacja pustki w buddyzmie, ciemna noc duszy u mistyków chrześcijańskich. to nie patologia, to etap. pytanie brzmi: co robiłaś kiedy wierzyłaś, że teraz czujesz sie "niemożliwe do zrobienia"?


Odpowiedz
(@irminka06)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 38

@Moonchild88 ja mam trochę inne podejście do tego co pisze Moonchild. bo sama przez to przechodziłam i wiem jak to wygląda od środka. u mnie pomogło nie wracanie do starych rytuałów, tylko znalezienie jednej bardzo małej nowej rzeczy. jedna świeca, jeden kamień, jedno zdanie, które wymyśliłam sama a nie zaczerpnęłam z czegoś co kiedyś robiłam. i to zadziałało lepiej niż próba reaktywacji tego co się posypało


Odpowiedz
(@moonchild88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 131

@Irminka06 to jest ciekawe podejście. jedna nowa mała rzecz. nie odbudowa, tylko nowe ziarno. chyba rozumiem co masz na myśli. możesz powiedzieć co to bylo, jeśli nie jest zbyt osobiste?


Odpowiedz
(@irminka06)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 38

@Moonchild88 mogę. 🙂 kupiłam kamień, taki zupełnie zwykły z rzeki, i każdego ranka trzymałam go chwilę w dłoni. nic nie mówiłam, nic nie wizualizowałam, tylko czułam jego ciężar. przez pierwsze tygodnie nic, potem zaczęłam zauważać ze jest zimny rano i ciepły wieczorem i że mi to sprawia jakąś dziwną przyjemność. to była ta szczelina przez którą wróciłam. no dobra, chyba się nie dogadamy w tej kwestii


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@groszek)
Połączone: 4 lata temu

ojej, to "ciemna noc duszy" jest naprawdę w tylu tradycjach? myślałam że to tylko chrześcijańskie określenie. nie wiedziałam że to ma takie szerokie zastosowanie. ciekawa jestem czy ktoś to widzi podobnie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Groszek tak,i to jest jeden z tych przypadków gdzie rozne tradycje zbiegają się w jednym miejscu niezależnie od siebie. u sufich jest "fana" czyli wyniszczenie ego przed zjednoczeniem, w tantryzmie są etapy gdzie praktykujący traci grunt pod nogami zanim znajdzie nowy. to nie jest awaria systemu, to jest wbudowany element ścieżki. ciekawe że dopiero temat o małych codziennych rytuałach nas tu doprowadził, bo właśnie te mikrorytuały są tym co ludzie robili żeby przez ten czas przejść, nie żeby go omnąć


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@bonifacy65)
Połączone: 3 lata temu

okej ale poczekajcie bo kieruję pytanie do calej tej rozmowy o wierze i jej braku. jesli ktos odprawia te malutkie rytualy, dotyka framugi, miesza herbe, i czuje ze to jest puste to czy to nie jest gorsze niz nie robienie nic? bo robi cos czemu nie wierzy, co troche brzmi jak klamstwo wobec siebie samego, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Bonifacy65 a co powiesz na to ze modlenie sie w kościele kiedy się w to nie wierzy jest podobne? i że mnóstwo ludzi przez całe zycie robi dokladnie to, i ze część z nich w pewnym momencie cos zaczyna czuć, a część nie? tu nie ma prostej odpoiedzi. ja bym nie nazwała tego kłamstwem, raczej... próbowaniem formy zanim wróci treść. ciekaw jestem czy ktoś to widzi podobnie


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@dagmarka76)
Połączone: 2 lata temu

kamień z rzeki to w ogule jeden z najprostszych i najstarszych nośników, serio. nie musi być kryształ z opisu z netu, nie musi miec nazwy ani właściwości. sam kontakt z czymś co jest starsze od nas i trwałe robi robotę. szczególnie jak sie go nosi przy sobie albo trzyma w stałym miejscu. to jest wlasnie ten domowy zakątek w miniaturze


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@etheria)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Dagmarka76 a powiedz Dagmarka76, bo nie do końca rozumiem, ten kamień z rzeki ma jakies konkretne wlasciwosci czy to raczej dziala przez sam kontakt i przyzwyczajenie? bo jak szukam kamieni to wszedzie sie trafa opisy w stylu "amazonit do spokoju, tygryse oko do ochrony" itp. a zwykly szary kamyk wydaje sie zbyt prosty zebyc cos "robil". byc moze przesadzam


Odpowiedz
(@dagmarka76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Etheria wlasnie ten "zwykły szary kamyk" często robi więcej niz wypolerowany kryształ kupiony przez internet bo jest twój, z miejsca które odwiedziłaś, dotykalny. właściwości kryształów to jeden system, ale zupełnie osobny od logiki domowych zakątków gdzie chodzi o więź a nie o "funkcję". te dwie tradycje często sie miesza i potem ludzie się gubią


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

no i tu wkracza moje "ale". bo ta historia o kamieniu i ciepłocie jest piękna, nie kwestionuję. ale właśnie o tym mówiłam wcześniej że granica między "kamień ma znaczenie duchowe" a "lubię trzymać kamień bo jest przyjemny" jest bardzo cienka. i nie mówię że jedno jest lepsze od drugiego, tylko że musimy uczciwie sobie powiedzieć że nie wiemy co tam naprawdę działa


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@perzyna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

Judytka wiesz, to "nie wiemy co naprawde działa" można przyłożyć do dosłownie każdej dziedziny życia jesli zejdziemy dostatecznie głęboko. nie wiemy dokładnie dlaczego akupunktura działa u jednych a u innych nie, nie wiemy dlaczego konkretna muzyka zmienia naastrój. ta cinka granica o której piszesz moze byc poprostu właściwością rzeczywistości, nie błędem w systemie


Odpowiedz
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 232

@Perzyna no tak ale akupunktura ma badania, nawet jeśli niepełne. muzyka ma neuronaukę za sobą. kamień z rzeki trzymany rano nie ma nic poza "czuję ze to działa". i mówię to bez złośliwości, tylko ze uczciwość wobec siebie to też część ścieżki, przynajmniej dla mnie


Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Judytka04 judytka, szanuję tą uczciwość ale chcę zapytać wprost: czy ty w ogóle stosujesz jakies rytuały, małe czy duże? bo mam wrażenie że jesteś w tej rozmowie troche z zewnątrz i obserwujesz, a nie uczestniczysz. to by wyjaśniało ten kąt widzenia. głupio by było gdybym sie myliła


Odpowiedz
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 232

@Czarownica stosuję, owszem. ale właśnie dlatego mam potrzebę żeby rozumieć co robię i po co. nie robię rzeczy "bo tak". może to kwestia charakteru, może kwestia tego przez co przechodziłam wcześniej. mam już za sobą etap ślepego wierzenia i wiem jak to się kończy


Odpowiedz
(@zofijka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 30

@Judytka04 o, a możesz powiedzieć więcej o tym "ślepym wierzeniu" Judytka? bo to brzmi jak ostrzeżenie i trochę mnie niepokoi, bo właśnie jestem na etapie gdzie po prostu robię co mi się podoba i nie za bardzo analizuję. może powinnam bardziej uważać?


Odpowiedz
(@lidzia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 145

i ja mam podobne pytanie co Zofijka,serio. bo z jednej strony słyszę żeby po prostu zacząć robić, nie myśleć za duzo, zaufać procesowi. a z drugiej strony Judytka mowi ze ślepe wierzenie to droga do kłopotów. to jak to właściwie jest? bo to jest sprzeczne


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

to nie jest sprzeczność, to jest napięcie i obie strony mają rację w swoim miejscu. na początku ścieżki zbyt dużo analizy zabija praktykę zanim zdąży się zacząć, więc "po prostu rób" jest dobra rada dla kogoś kto jeszcze nie zaczął. ale po kilku latach kiedy masz już doświadczenie, refleksja staje się konieczna żeby nie utknąć albo nie dać się wciągnąć w coś co ci nie służy. Judytka jest w innym miejscu niż Lidzia czy Zofijka i obie mają swoje racje


Odpowiedz
(@zofijka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 30

dobra, to odbijam do tego co powiedziała Betalia bo trochę mnie to uderzyło. że "po prostu rób" jest dobra rada dla kogoś kto zaczyna, ale potem i tak trzeba gdzieś dojść do refleksji. i teraz myślę sobie, a co jeśli ja jestem właśnie na tym etapie gdzie robię te małe rzeczy - parzę herbatę, dotykam kamienia, zapalę świeczkę przy oknie - i to jest przyjemne, naprawdę, ale... czy to w ogóle cokolwiek znaczy jeśli nie wiem jeszcze w co wierzę? bo ja szczerze mówiąc nie wiem. nie wiem czy wierzę w bóstwa, nie wiem czy wierzę że kamień cokolwiek robi, po prostu mi to sprawia przyjemność i daje takie poczucie że dzień ma jakiś początek. czy to jest w ogóle "zakątek magiczny" o którym Dagmarkaa pisała w pierwszym poście, czy to jest po prostu... rytuał bez treści?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Zofijka to nie jest rytuał bez treści. treścią jest właśnie to że dzień ma początek, że jest moment który jest twój, że jest ciągłość. wiesz, ludzie myślą że zakątek magiczny czy mała odprawka musi mieć za sobą jakiś system wierzeń, jakiś panteon, jakieś "wierzę że X robi Y". a nie musi. to co opisujesz - świeca przy oknie, kamień, herbata - to jest coś co działa na poziomie rytmu, zanim w ogóle wejdzie jakiekolwiek przekonanie. i tu właśnie wracam do tematu wątku, bo Dagmarkaa o tym pisała od początku - że te małe odprawki w codziennych czynnościach nie wymagają doktryny. one są najpierw formą, a znaczenie się pojawia z czasem albo nie. i obie wersje są ok.


Odpowiedz
Udostępnij: