Czy różaniec to tylko modlitwa dla starszych pań siedzących w pierwszych ławkach w kościele... czy może jednak coś znacznie głębszego, królewska droga do mistyki?
Moim zdaniem każdy człowiek powinien modlić się tak, jak to do niego przemawia, własnymi metodami i takimi słowami, które mu najlepiej leżą na sercu.
Czy to będzie różaniec, czy modlitwa płynąca spontanicznie własnymi słowami, tak naprawdę to nie jest najważniejsze. Kluczowe są wiara, z jaką się modlimy, i dziękczynienie... no i przede wszystkim trzeba wyrzec się tego przekonania, że efekty przyjdą natychmiast. Tutaj potrzeba wiary, cierpliwości i dobrego poznania samego siebie 🙂
Szczerze powiem, że nie mam pojęcia 😉 ale kto wie, może właśnie z modlitwy czerpie się to natchnienie twórcze?
Hmm, zastanawiam się po co powielać to samo pytanie, skoro odpowiedź już padła wcześniej w tym wątku... Jeśli chodzi o coś innego, coś czego nie uchwycilam w treści pytania, to proszę o doprecyzowanie 🙂
A propos cytatu Woody'ego Allena o wiarygodności opowieści, w której fikcja spleciona jest z elementami prawdy, to myślę że warto mieć go gdzieś z tyłu głowy przy omawianiu takich tematów.
przepraszam, zapaćkałam się 🙁
różaniec naprawdę cudownie uspokaja. można też modlić się nim podczas snu, ale żeby tak umieć to potrzeba czasu 🙂
