Zastanawiam się czy ta różnica - Sophia upada, Niewiasta apokaliptyczna zwycięża - nie mówi nam czegoś o różnych odpowiedziach na to samo pytanie. Jakby dwie szkoły miały ten sam problem: skąd zło w świecie, dlaczego cierpimy - i dawały zupełnie inne wyjścia z tego dylematu.
Czyli każda wspólnota dostosowywała ten obraz do swoich potrzeb? To trochę jak horoskopy - każdy widzi w nich to czego szuka 🙂
A co z tą Wielką Nierządnicą z Babilonu? Bo w Apokalipsie mamy dwie kobiece figury - tę dobrą z rozdziału 12 i tę złą z rozdziału 17. Czy one są ze sobą powiązane? Czy to jest jakiś dualizm?
Ciekawe że akurat te dwie figury kobiece niosą cały ciężar tej narracji kosmicznej. Jan mógł użyć innych obrazów, a jednak wybrał właśnie kobiety jako nośniki dobra i zła. Dlaczego tak?
To co mówi Znachorka o personifikacji miast jest kluczowe i trochę zmieniło moje myślenie o tym tekście. Bo jeśli Babilon to Rzym, a Rzym jest kobietą, to Nierządnica nie jest figurą kobiecości jako takiej - ona jest konkretnym politycznym wrogiem w kobiecym przebraniu. Ale czy wtedy nie traci swojej głębszej, mitologicznej siły?
Czyli ta Nierządnica to był rodzaj ówczesnego języka ezopowego? To jest dla mnie zaskakujące, bo zawsze traktowałam Apokalipsę jako tekst kosmiczny, a nie jako coś tak bardzo zakorzenionego w konkretnej polityce.
Wracając do pytania Celtyku o te dwa kobiece obrazy - czy ktoś wie, czy w tradycji wczesnochrześcijańskiej Ojcowie Kościoła te dwie figury jakoś ze sobą zestawiali? Bo czytam tę rozmowę i zastanawiam się, kiedy w ogóle zaczęto je traktować jako parę.
Ale czy to nie jest trochę niebezpieczna interpretacja? Jeśli Kościół mówi że on jest tą dobrą kobietą a wszyscy inni są Nierządnicą, to można to użyć do bardzo agresywnej teologii. Czy tak się nie zdarzało w historii?
To jest smutne, bo ta figura miała chyba wyrażać coś znacznie głębszego niż tylko 'my dobrzy, oni źli'. Czy jest jakieś odczytanie Nierządnicy, które nie jest tylko negatywne? Które dostrzega w niej coś więcej?
Jeśli mówimy o tradycjach mistycznych, to warto wspomnieć o pewnym nurcie w mistyce chrześcijańskiej - gdzie dusza jako oblubienica Chrystusa jest identyfikowana z Niewiastą z rozdziału 12. Hildegarda z Bingen, choć nie piszę że wprost zestawiała obie figury, miała bardzo rozbudowaną wizję żeńskiej zasady kosmicznej w objawieniu. To jest jednak późne odczytanie, nie wczesnochrześcijańskie.
Hildegarda to ciekawy trop, bo ona jest chyba jedną z pierwszych w tradycji łacińskiej, która poważnie pracowała z żeńskim wymiarem Bożego objawienia. Czy ktoś wie jak ona sama odnosiła się do Apokalipsy? Czy ten tekst był dla niej ważny?
Czyli mamy jakby ciągłość: Hokmah-Sophia w judaizmie, Niewiasta apokaliptyczna u Jana, a potem Hildegarda i jej kosmiczna kobieta. Czy ktoś zbadał tę linię jako całość? To by była ciekawa historia żeńskiego pierwiastka w zachodniej mistyce.
Barbara Newman, badaczka Hildegardy, właśnie tym się zajmowała - śledziła to co nazywała 'tradycją kobiecej zasady Bożej' w teologii zachodniej. Ale to jest temat na osobny wątek, bo tam wchodzi jeszcze Maryja i cały jej związek z tymi figurami. Wracając do naszego tematu - myślę że kluczowe pytanie, z którym zaczęłam, nadal nie jest domknięte: czy Niewiasta z rozdziału 12 była dla pierwszych chrześcijan Marią, Izraelem, Kościołem, czy jeszcze czymś innym? I czy te odczytania się wzajemnie wykluczają?
Przepraszam, rzeczywiście urwałam. Chciałam powiedzieć, że jeśli Newman śledzi tę linię Hokmah-Sophia-Niewiasta-Maryja, to wraca nam pytanie z początku wątku: czy Jan pisząc o Niewieście z rozdziału 12 miał w głowie jakąś konkretną żeńską figurę teologiczną, czy to był dla niego tylko symbol zbiorowy - naród, wspólnota, Kościół? Bo to fundamentalnie zmienia, jak czytamy cały ten obraz.
To jest dla mnie centralny dylemat tego całego wątku, szczerze mówiąc. Czy Jan myślał kategoriami osoby, czy instytucji? Bo jeśli myślał osoby, to mamy zupełnie inną teologię niż jeśli myślał wspólnoty. I wydaje mi się, że te dwie odpowiedzi prowadzą do bardzo różnych tradycji interpretacyjnych potem.
Czyli Efez w 431 roku i ogłoszenie Maryi Theotokos miało wpływ na to jak zaczęto czytać Apokalipsę? Nigdy bym tego połączenia nie zrobiła. To znaczy, że egzegeza biblijna odpowiadała na bieżące spory dogmatyczne, nie tylko na tekst sam w sobie?
