Mam taki sen, który nie daje mi spokoju i dosłownie nie mogę przestać o nim myśleć.
Był strasznie realistyczny, ale kompletnie nie wiem co z nim zrobić.
Śniło mi się że prowadzę samochód, i chyba byłam jakaś roztargniona bo jechałam fatalnie, chyba przeszkadzałam innym na drodze. Nagle zaczęli krzyczeć przechodnie, auta się zatrzymały i wszyscy gapili się na tył mojego samochodu. Wyszłam zdziwiona i... pod autem leżała kobieta. Jej szyja była dziwnie skręcona i głowa opierała się o rurę wydechową. Ona po prostu nie żyła. Co najdziwniejsze, w tym śnie w ogóle nie było momentu w którym bym ją potrąciła, jakby to się stało samo z siebie. Byłam w szoku, zadzwoniłam do chlopaka i krzyczałam że zabiłam człowieka. Potem uciekłam z miejsca zdarzenia i ukrywałam się, cały czas bojac się że trafię do więzienia. W końcu postanowiłam sama zgłosić się na policję...
Chłopak mnie obudził bo podobno rzucałam się w łóżku i krzyczałam przez sen. Serio nie mogę dojść do siebie. Powiedzcie mi coś, jak można to zinterpretować?
Zakładając ze ta kobieta leżąca pod samochodem to rzeczywiście matka twojego chłopaka... no to interpretacja sama się nasuwa i chyba nie trzeba tu długo szukać;) po prostu niezbyt dobrze ci z nią jest, coś między wami zgrzyta, może jakiś nieuświadomiony żal albo napięcie które gdzieś w środku nosisz. Śniący umysł bywa bezlitośnie szczery w takich sprawach 🙂
Ciekawe, ilu osobom to pomogło.
Sny potrafią być naprawdę nieprzewidywalne... raz wszystko ma sens, inny razem człowiek budzi się zupełnie zdezorientowany i nie wie co o tym myśleć.
