Eh, dobra, muszę to komuś powiedzieć bo za długo trzymam to w sobie. Od jakichś może trzech miesięcy śni mi się, że mówię jakimś językiem, który w ogóle nie przypomina żadnego języka jawy. To znaczy, mówię i w śnie rozumiem co mówię, ale jak się budzę to mi zostaje tylko melodia, takie wrażenie jakbym śpiewała zamiast mowila. Żadnych słów, zero. Tylko ta linia melodyczna w głowie, bardzo wyraźna, prawie jak muzyka. Czy ktoś miał coś takiego? Bo ja nie wiem co z tym zrobić, pierwsze co mi przyszło do głowy to że może to jakieś poprzednie wcielenie, ale nie chcę od razu wyciągać takich wniosków bez rozmowy z kimś bardziej ogarniętym w te tematy. We śnie czuję że to jest bardzo ważne co mówię, jakbym przekazywała coś komus albo odprawiała coś, ale po przebudzeniu mam tylko tę dziwną melodię i uczucie że coś straciłam.
O ja cię, to brzmi bardzo intensywnie. Ja miałam raz coś podobnego, tyle że moje było jednorazowe i dotyczyło raczej śpiewu niż mówienia. Ale ta melodia która zostaje po przebudzeniu - to mnie bardzo zastanawia. Jak ona brzmi? Czy jest rytmiczna, jednostajna, czy zmienia się, ma jakieś kulminacje? Bo to może mieć znaczenie. W niektórych tradycjach te melodie ze snu traktuje sie jako mantry, które dusza nosi w sobie niezależnie od wcielenia. Nie mówię że tak jest na pewno, ale kierunek może być ciekawy do zbadania.
Hmm, obserwuję i trochę mnie to kręci ale też sceptycznie podchodzę. Mam jedno pytanie konkretne, bo jestem ciekawa. Czy we śnie masz rozmówcę? Ktoś ci odpowiada tym samym językiem, czy mówisz jakby do przestrzeni albo do kogoś kto milczy? Bo to by dużo zmieniało w tym jak to interpretuję.
bez twarzy to moze byc przewodnik. albo ktos z poprzedniego zycia. 😮 Ja raz miałem sen w którym ktoś do mnie mówił ale nie rozumiałem kompletnie nic, to bylo jak szum. Ale u ciebie jest inaczej bo ty rozumiesz w trakcie. To chyba istotna roznica nie?
Warto się tu zatrzymać i dodać pewien kontekst, bo temat jest nieprzypadkowy. Gardłowe, melodyjne języki w snach pojawiają się w literaturze dotyczącej czakry gardłowej, Vishuddhi. Ta czakra odpowiada za komunikację, ale nie tę codzienną, tylko głębszą, archetypową. Kiedy jest aktywowana w snach, sniacy czasem doświadcza właśnie tego: mówi w sposób który jest bardziej muzyką niż mową. Nie twierdzę że to jedyna interpretacja, ale jeśli szukasz wejścia w temat, to tutaj bym zaczęła.
Słuchajcie, z całym szacunkiem, ale ta interpretacja z czakrą gardłową jest trochę doklejana na siłę. Sen gdzie coś mówisz melodyjnie i nie pamiętasz słów po przebudzeniu to może być po prostu specyfika fazy REM i tego jak mózg przetwarza skomplikowane informacje. Melodia zostaje bo jest bardziej spójna do zapamiętania niż ciąg słów. Nie mówię że to niemożliwe żeby miało znaczenie głębsze, ale zanim ktoś pójdzie w stronę czakr i poprzednich wcieleń, tak w ogóle, może warto zapytać czy sen nie jest po prostu odpowiedzią na jakiś stres komunikacyjny na jawie?
a ja mam pytanie może głupie ale czakra gardłowa to jaki ma kolor i czy jakis kamień jej odpowiada? 🙁 Florka pisała o tej Vishuddhi i nie bardzo wiem co to jest, dopiero zaczynam sie w tym orientować. Tak pytam bo może to by pomogło zrozumieć skad takie sny
Wracając do samego doswiadczenia z pierwszego posta. Ten aspekt,że śniąca rozumie język w trakcie ale nie może go odtworzyć po przebudzeniu, jest mi znany z kilku opisów, które czytałam. To się pojawia szczególnie u osób, u których kanał komunikacji między stanami swiadomosci jest asymetryczny. W stanie sennym przepustowosc jest wysoka, po przebudzeniu cos się zamyka. Pytanie nie jest "jaki to język" ale "co powoduje że ten kanał się otwiera w nocy". Co robiłaś wieczorami zanim te sny zaczęły przychodzić? Zmieniłaś coś w rutynie, odżywianiu, ćwiczeniach?
Spacery w ciszy to jest cos. Serio mówię. kiedy odcinamy ten ciągły szum dźwiękowy z zewnątrz, podświadomość dostaje miejsce żeby się odezwać. I może się odzywa właśnie przez to, czego nam brakowało, czyli przez własny dźwięk, własny głos. Mam znajomą ktura zaczęła śnić o śpiewie dokładnie wtedy gdy w życiu milczała w sprawach dla niej ważnych. Nie że to przepowiednia, ale jakiś sygnał.
Hej, ja tu pierwszy raz w tym wątku, bo temat mnie złapał. Mam pytanie do autorki. Czy ten melodyjny język brzmi znajomo jako brzmienie, czyli na przykład przypomina jakiś istniejący jezyk, orientalny, słowiański, cokolwiek? Czy jest zupełnie obcy, jak z innej planety? Bo to by mogło coś powiedzieć o źródle.
Hmm, ptaki to tez cos w ezoteryce wgl. u różnych kultur ptaki to posrednicy miedzy swiatami. moze ten jezyk jest wlasnie takim pomostem? nie ludzkim nie boskim ale czyms posrodku. To by sie zgadzalo z tym co Kornelia pisała o progu. A ta melodia co zostaje rano czy probujesz ja gdzies nagrywac? Moze gdybys zanucila by sie cos wyjasniło.
