nie wiem od czego zacząć, więc po prostu opiszę. mam ostatnio sny, w których jestem sobą, ale jakby nie do końca. znaczy wiem, że to ja, czuję się jak ja, ale w środku jest miejsce, w którym coś czeka. nie wiem jak to inaczej opisać. i zawsze w tym śnie jest jakiś moment, kiedy ktoś na mnie patrzy i chce żebym coś przekazała. nie mówią co. po prostu wiem, że ONA czeka na moją wiadomość. i czuję, że to ma być coś ważnego, ale skąd ja mam to wiedzieć? budzę się i mam to uczucie przez całe przedpołudnie, takie dziwne napięcie, jakby coś przeoczyłam. śni mi się to już trzeci raz i za każdym razem jest prawie tak samo.
to brzmi jak otwarta czakra gardła połączona z jakimś zadaniem duszy, serio. miewam podobne stany - to uczucie, że coś "czeka", że jesteś przejściem, a nie nadawcą. ale to co piszesz o tożsamości - że niby ty, ale nie do końca - to mnie bardziej ciekawi. czy w tym śnie czujesz się jak siebie ale jakbyś miała więcej warstw, czy raczej jakbyś była "pustą" wersją siebie?
u mnie było coś podobnego rok albo dwa lata temu, to znaczy to poczucie, że jesteś trochę kontenerem na coś, czego jeszcze nie rozumiesz. siedzę i sobie przypominam, jak miałam sen, w którym ktoś mówił do mnie przez drugą osobę - jakby używał mnie jako ust. i też nie wiedziałam co mam powiedzieć i komu. pytanie do ciebie - czy ta postać, która "czeka na wiadomość", to kobieta, mężczyzna, coś bez płci? bo to może sporo zmieniać w interpretacji.
ee, to co przytaczasz to klasyczny motyw posłańca, i nie mówię tego żeby cię zaszufladkować. chodzi o to, że pewne sny nie są o tobie - są przez ciebie. twoja tożsamość jest w nich otwarta właśnie po to, żeby przepuścić coś dalej. ale mam do ciebie jedno konkretne pytanie - czy przed tym snem coś robiłaś? cokolwiek, choćby czytałaś coś, myślałaś o kimś konkretnym, byłaś gdzieś nowym miejscu? kontekst przed snem jest tutaj bardzo istotny.
dobra, ale chwila. trzy razy ten sam sen i od razu "posłaniec duszy"? nie mówię że to niemożliwe, ale może najpierw warto zapytać do kogo ta wiadomość miałaby dotrzeć i jak, bo to trochę mgliste. co konkretnie ma przekazać? że "coś czeka" to bardziej uczucie niż informacja. i szczerze - ta otwartość tożsamości we śnie to chyba nie jest aż tak rzadkie, mi też się zdarza śnić siebie w jakimś dziwnym trybie i nie wyciągam z tego wielkich wniosków.
a może ta kobieta to ty z innego wcielenia albo jakaś przodkini? bo jak czujesz ze ją znasz ale nie wiesz skąd, to to brzmi jak coś genetycznego albo karmicznego. i ta wiadomość którą masz "dać" - może ona jest od niej do ciebie, nie odwrotnie? czyli to ty czekasz na wiadomość, a we śnie role są odwrocone? to by tłumaczyło to napiecie po przebudzeniu, jakbyś przespała odpowiedź.
tylko proszę, nie przekręcaj tego co napisałam. no i masz odpowiedź. przynajmniej moim zdaniem. listy po babci, nieznana kobieta którą "znasz", i wiadomość która ma być przekazana - to się wszystko zszywa w jedną historię. i to niekoniecznie musi być coś wielkiego, może babcia chciała żebyś komuś coś powiedziała, albo coś zrobiła, co zostało niedomknięte. takie sny po bliskich to jest osobny rozdział. mam znajomą, której babcia przez sny "prowadziła" ją do jakiegoś dokumentu przez prawie rok.
listy po babci to jest konkretna wskazówka, tak. ale nie biegłabym od razu do wniosku, że to "babcia mówi". ta kobieta we śnie może być pośrednikiem, może być aspektem ciebie który jest połączony z tą linią krwi, może być czymś co listy w sobie niosą - nierozwiązanym emocjonalnie. zanim cokolwiek zinterpretujesz, napisz sobie po przebudzeniu DOKŁADNIE to co czujesz - nie to co widziałaś, ale co czułaś. emocja jest ważniejsza niż obraz w takich snach.
słuchajcie, ja mam pytanie może trochę z boku - bo rozumiem że to brzmi znacząco i nie kwestionuję tego co opisuje autorka, ale ta "otwartość tożsamości" z tytułu wątku - to jest w ogóle coś co można u siebie rozpoznać że "to to"? bo czytam i nie wiem czy ja to kiedykolwiek miałam i tego nie zauważyłam, czy po prostu nie miałam. jak to się odróżnia od zwykłego snu w którym jesteś sobą ale coś jest "nie tak"?
te listy po babci to mam wrażenie że to jest klucz do całości. i zastanawiam się - czy czytałaś je po kolei czy losowo, i czy w którymś był jakiś nierozwiązany problem, coś niedokończonego? nie wiem, może babcia pisała do kogoś z kim był konflikt albo coś czego nie zdążyła dokończyć? piszę bo miałam podobnie po śmierci cioci, miałam sny w których wiedziałam że muszę coś zrobić tylko nie wiedziałam co, a potem okazało się że chodzi o jeden telefon który trzeba było wykonać.
obserwuję tę dyskusję i mam mieszane uczucia, bo z jednej strony to wszystko brzmi spójnie i rozumiem to emocjonalnie. ale z drugiej - czy nie za szybko wszyscy zakładamy że ta kobieta to konkretna osoba z tamtej strony? może to po prostu twoja własna jakaś wewnętrzna część, która przez te listy się obudziła i teraz wysyła sygnały przez sen. i ta "wiadomość" którą masz dać - może jej odbiorca to ty sama, nie ktoś zewnętrzny. nie wiem, pytam bo sama nie umiałabym tego rozróżnić. 😮
