Witam wszystkich. Mniej więcej miesiąc temu rozstałem się z dziewczyną, z którą byłem ponad dwa lata. Odeszła właściwie z dnia na dzień, mówiąc że się odkochała, choć prawda była taka że poznała kogoś innego. Ale nie o tym chcę pisać.
Rzecz w tym, że przez cały czas trwania naszego związku praktycznie jej nie śniłem, w ogóle rzadko śnię o czymkolwiek. Natomiast odkąd się rozstaliśmy, zaczęła pojawiać się w moich snach regularnie. I co ciekawe, te sny są bardzo... spokojne, ciepłe. Dzisiejszej nocy na przykład śniłem że leżymy razem na łące pełnej kwiatów, zakochani, wszystko piękne i spokojne. Wlasnie takie właśnie są te obrazy, jakby żywcem wyjęte z lepszych chwil.
Zastanawiam się co to może oznaczać. Czy tego rodzaju sny mówią coś więcej, czy to po prostu moja podświadomość przetwarza tęsknotę, której wciąż w sobie czuję? Bo tęsknię, to fakt. Nie utrzymujemy ze sobą żadnych kontaktów, z oczywistych względów. Nie wiem co u niej słychać, jak jej idzie, ona z kolei nie ma żadnych informacji ode mnie. Kompletna cisza z obu stron.
Będę wdzięczny za jakieś przemyślenia na ten temat. Pozdrawiam 🙂
Wiesz, sny to taka rzecz... śnimy wszyscy, każdej nocy, tylko że większości z tego co nam się przyśniło nie pamiętamy rano. To że ten konkretny sen do ciebie wraca albo po prostu utkwił ci w pamięci, to samo w sobie już coś mówi. A co mówi? No właśnie to, ze za nią tęsknisz. Nic więcej, nic mniej. Nie szukałbym tu jakichś głębszych znaczeń ani znaków od losu. Razem nie bedziecie, to chyba czujesz też bez żadnych snów.
Dobry duszek czuwa... jest sobie gdzieś we Wrocławiu pewna para wróżbitów, Małgorzata i Grzegorz, i podobno wywróżą ci absolutnie wszystko. Ja sam się przekonałem, że wiedzą naprawdę sporo, i parę moich znajomych też tam było i wróciło pod wrażeniem. Warci są każdych pieniędzy serio.
Warto chyba spojrzeć na to z kilku stron i nie przywiązywać się za bardzo do jednej interpretacji.
Ciekawe...
