Proszę o interpretację tego snu bo sama nie umiem dojść do żadnego sensu...
Śniło mi się że umarłam i nie rozumiałam dlaczego. Był taki dziwny moment, jakbym się na chwilę pojawiła już po śmierci i pytałam rodziny, ludzi wokół - dlaczego ja, dlaczego teraz, przecież jestem jeszcze młoda i zdrowa, przecież tyle przede mną. To było takie poczucie ogromnej niesprawiedliwości, że właśnie w tym momencie coś mi odbiera życie. Umarłam w wodzie, ale nie utonęłam - to nie było topienie się. Po prostu coś ze mnie... odeszło, uleciało. Jakby dusza po cichu opuściła ciało. Jezioro, lato, gorąco, dookoła ludzie i rodzina. I nikt nie płakał. Nikt nie przeżywał żadnej tragedii - jakby to była zupełnie zwykła chwila, nic szczególnego.
Co to może oznaczać? Z góry dziękuję za każdą podpowiedź
Serio to był sen? Jeśli tak, to moim zdaniem sporo mówi o tym, co czujesz na co dzień o sobie. Wydaje mi sie, że ktoś z twojego otoczenia przez jakiś czas mówił ci nieprzyjemne rzeczy i to zostało. Ale wiesz co, to że tak czułaś się we śnie nie znaczy, że taka jesteś naprawdę.
Nie bierz tego do siebie. Ci ludzie którzy ci coś złego mówili, sami mieli problemy ze sobą i po prostu wyżywali się na innych. Teraz pewnie już dawno o tym zapomnieli, bo dla nich to był drobiazg. Ciebie to bolało, a oni sobie poszli dalej. Zazdrość, nic więcej.
Napisałaś że we śnie nikt nie płakał, nikt nie reagował, jakby się nic nie stało. No właśnie, tak to działa gdy ktoś czuje się niewidzialny. Ale to nieprawda o tobie, tylko echo tamtych słów.
Daj sobie troche czasu i przestrzeni. Z czasem nabierzesz pewności siebie i poczujesz się mocniejsza, naprawdę. Przed tobą sporo dobrego w różnych dziedzinach, mam takie wrażenie. Uwolnisz się od tego co ciąży, zaczniesz w koncu korzystać z tego co masz w sobie. Powodzenia 🙂
otóż to, sny o własnej śmierci to wcale nie jest taka zła wróżba jak by się mogło wydawać 🙂 wręcz przeciwnie, zazwyczaj zwiastują wielkie zmiany, jakiś nowy etap w życiu. Po śmierci przecież przychodzi odrodzenie, przemiana, koniec jednego i początek czegoś zupełnie innego. Woda w tym śnie też mówi swoje, może sugerować że te zmiany będą dotyczyć właśnie sfery emocjonalnej, czegoś głębokiego w środku, w samej „duszy”. Ogólnie wydźwięk takiego snu jest pozytywny, naprawdę dobry znak.
A to że żyłaś będąc jednocześnie jakby martwa to zupełnie normalna rzecz w takich snach, nic dziwnego. Sama zajmuję się snami od jakoś dziesięciu lat i miałam taki sen dwa razy w życiu. Raz kiedy dopiero wchodziłam na ściezke rozwoju duchowego, i drugi raz przed narodzinami mojej córeczki. W obu przypadkach moje życie zmieniło się diametralnie, dosłownie o sto osiemdziesiąt stopni.
Jestem sceptyczna w stu procentach.
