Witam wszystkich. Śnią mi się różne rzeczy ale na ogół nic szczególnego, więc ten sen mnie trochę zaskoczył, choć nie wywołał u mnie żadnego strachu, obudziłam się spokojnie, po prostu z poczuciem, że coś dziwnego się wydarzyło.
Śniło mi się że byłam na wycieczce z ludźmi ze szkoły. Przewodnik prowadził nas jakąś boczną trasą, zeszliśmy z góry przez krzaki i nagle jedna z koleżanek została zaatakowana przez ducha. Ten duch wszedł w nią i ją udusił, leżała z otwartymi oczami. Potem miałam poczucie, że ten sam duch szuka teraz mnie. Wiedziałam jakoś, że to duch ciężarnej kobiety, dość zaawansowanej w ciąży.
Kiedy w tym śnie zasnęłam (czyli śniłam sen w snie), duch wszedł we mnie i zaczęłam się dusić, szarpać, krzyczałam coś w stylu „ja wiem kto to jest, już wiem”. Ludzie wokoł próbowali mi pomóc i chwilę później się obudziłam, z takim dziwnym poczuciem, że zostałam uratowana i że temu duchowi chodziło właściwie tylko o przekazanie jakiejś wiedzy o tym, kim ktoś jest.
Czy ktoś mógłby mi pomóc to zinterpretować? Co waszym zdaniem ten sen mógłby oznaczać?
Ale właściwie to ciekawi mnie co było w tym śnie wiodącym wątkiem... czy to były konkretne obrazy, symbole może, a może słowa albo głosy?
Jak długo już tym się zajmujecie?
Dosłownie zamarłam czytając to...
