Byłam dzisiaj z dzieckiem na spacerze w lesie i natknęłam się na coś dość dziwnego. W spróchniałym drzewie, w takiej rozpadającej się korze, ktoś zakopał w ziemi różne przedmioty: różaniec, czerwoną wstążeczkę i małe zabaweczki, między innymi dwa samochodziki i jakąś ksiażeczkę. Wszystko było starannie umieszczone w miękkiej ziemi.
Wzięłam to ze sobą do domu i teraz zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam... Nie miałam jednak serca tego tam zostawić, przede wszystkim tego różańca. Nie wiem co o tym myśleć, czy ktoś miał podobną sytuację?
Wiesz jak to jest, prawdziwa odpowiedź na twoje pytanie to jest w głowie i ustach tej osoby, która coś takiego przygotowała i podrzuciła. Tylko ona wie co i jak.
Bo jedno to fakt, że istnieje mnóstwo sposobów na różne ludzkie bolączki i dolegliwości, a drugie to już zupełnie inna historia czy ktoś kiedkolwiek ci zdradzi jak dokładnie dany „czar” czy „urok” ma działać. Żaden szanujący się znawca tematu raczej tego nie ujawni, i szczerze mówiąc nie powinien.
jeśli to co widzę w myślach na podstawie twojego opisu to różaniec, to poradziłabym tak: różaniec niesiesz do kościoła, resztę zakopujesz albo spalasz. I nie docieklaj za bardzo czym kierowała sie osoba która to tam zostawiła, bo nigdy nie wiadomo jakie miała intencje...
zostaw to gdzie bylo, odnieś na to samo miejsce w lesie 🙂
zgadzam się z Tobą w 100%! jedna z koleżanek wcześniej tu pisała i ma rację, to wszystko trzeba zanieść z powrotem i zakopać tam gdzie bylo. Jest tego naprawdę dużo do tłumaczenia i nie mam teraz czasu tego wszystkiego rozpisywać, ale chodzi nie tylko o ten ewentualny urok... generalnie różnych świętych przedmiotów, ksiązkzeczek, różańców, medalikow znalezionych gdzieś po prostu się nie zabiera do domu 🙂
W takich sprawach naprawdę warto wysłuchać różnych głosów, bo temat jest złożony i każdy może mieć inne doświadczenia, inne podejście. Nie ma jednej słusznej odpowiedzi i myślę, że dobrze jest to brać pod uwagę zanim wyciągniemy jakies pochopne wnioski.
Raczej nie rozumiem co masz na myśli pisząc „To zadawane”, czy to może niepełna wypowiedź? Brakuje tu jakiejś treści, żeby można było sensownie odpowiedzieć.
