Zdecydowanie odradzam korzystania z usług tego szamana miejskiego. Moim zdaniem to zwykły oszust, który wyłudza od ludzi niemałe pieniądze. Mechanizm działania jest prosty: po wpłaceniu sporej sumy dostaje się pocztą jakieś mieszanki zapachowe i świeczki wraz z instrukcją, żeby to spalić i cierpliwie czekać na efekty. Efektów oczywiście nie ma żadnych. Gdy próbuje się go zapytać co dalej, kontakt praktycznie nie istnieje, albo trafia się na chamską i nieprzyjemną odpowiedź. Sama pisałam do niego przez jakies 3 miesiące i nic z tego nie wynikło.
Hej, czy ten miejski szaman to przypadkiem ten Munin co o nim pisali na kafeterii? 🙂
Właśnie się zastanawiam, bo sama miałam ostatnio takie spotkanie z kimś, kogo ludzie w okolicy nazywają właśnie „miejskim szamanem” i szczerze mówiąc nie wiedziałam czego się spodziewac. Myślałam, że to będzie jakiś dziwak w indiańskich piórach siedzący pośrodku blokowiskich... a tu proszę, zwykły facet po pięćdziesiątce, mieszkanie jak u każdego, herbata na stole, kot łazi po kanapie 🙂 I zaczął mi opowiadać o tym jak pracuje z energią miasta, z jego „duchem” jeśli można tak powiedziec, że każde miejsce ma swoją historię wbitą w ziemię i w mury, i że on po prostu umie to „czytac”. Nie wiem czy w to wierzę w stu procentach, ale coś w tym człowieku było... jakaś spokojność, uważność, nie wiem jak to inaczej nazwać. Nie poczułam żadnej ściemy ani chęci żeby mnie ogołocić z kasy, co przy takich tematach zdarza się niesety dosyć często. Ciekawe czy ktoś z was miał podobne doświadczenie, bo mnie ta kategoria „szamanizmu miejskiego” bardzo intryguje, wydaje mi się że to coś innego niż klasyczne podejście i że ta praca z przestrzenią zurbanizowaną to naprawdę odrębna dziedzina.
no to mam wrażenie że poprzedni post chyba nie za bardzo trafiał w temat, bo to o czym tu piszę to zupełnie inna historia. Ten Szaman Miejski to jest Zdzisław albo Stanisław R., działa na terenie całej Polski i ma naprawdę szerokie zainteresowania, świece, obrazy, figurki, poezja, zioła, magia, bioenergoterapia i jeszcze sporo innych rzeczy, do tego promowanie artystów. Mówi podobno o sobie że się nie reklamuje ale jak wpiszesz jego imiona i nazwisko w wyszukiwarkę to wyskakuje całkiem sporo stron. Używał też wielu pseudonimów, te „Zdzich” i „Stan” to pewnie właśnie od tych imion. I jeszcze ta historia z wężem, bo podobno go ugryzł a uratowała go jakaś Indianka... no brzmi jak coś żywcem z powieści ale mówią że tak było naprawdę 🙂
i co, cisza? 🙁 nikt nic nie wie o miejskim szamanie czy jak to sie mowi? myslalam ze tu beda jakies tropy albo chociaz jeden ktos kto slyszal... troche smutne hej
Hmm, no to ciekawa sprawa... słyszałem kiedyś o takim rytuale, gdzie człowieka dosłownie „zapina się” w kakao. Nie chodzi tu o żaden napój do śniadania, tylko o ceremonię, podczas której kakao w surowej formie działa jak medium łączące ze światem duchów. Szamani miejscy zresztą też to praktykują, przenosząc te tradycje z dżungli na betonowe podwórka wielkich miast.
no właśnie, ta osoba i tak może się okazać zupełnie inna niż sobie wyobrażamy, nawet jeśli nie robimy żadnych rytuałów 🙂 więc czemu by nie spróbować, skoro nic sie nie traci a można tylko zyskać;) magia naprawdę potrafi niesamowicie dużo wnieść do życia, serio w to wierzę! szkoda tylko ze ja sama jeszcze nigdy nie miałam okazji żeby jej użyć do czegoś dla siebie... po prostu wcześniej o takich rzeczach w ogóle nie wiedziałam 🙁
Chciałbym się dowiedzieć od osób które korzystały z usług tego Pana jak w ogóle udało wam sie z nim skontaktować, bo na maile nie odpisuje. Ktoś spotkał się z nim osobiscie? Proszę napiszcie tutaj w wątku.
Niekiedy trzeba się pochylić nad wieloma aspektami tej kwestii jednocześnie... i nie ma tu prostej drogi na skróty.
Oniemiałam.
Sprawdź dokładnie, czy za ścianą nie ma swojego sobowtóra energetycznego, to ważna kwestia.
