Idziemy do kina. Czytam wasze wpisy i trzymam kciuki za te które czekają.
My dzisiaj posprzątaliśmy mieszkanie, teraz leżymy zmęczeni. Kto by pomyślał że będę się cieszył ze sprzątania.
Hej, mam 9 dzień Feniksa. Mega ciężki dzień dzisiaj miałam. Walka z tym żeby się nie rozklejać a jestem akurat na wyjedzie służbowym. Ciężko cały czas wierzyć że będzie dobrze.
Wydaje mi się że nie miałam ani żadnych snów czy innych dolegliwości. Może na początku trochę czułam zmęczenie większe niż zazwyczaj.
U mnie brak jakich kolejek oznak zainteresowania z drugiej strony na tym etapie.
Wróciłam. Było dobrze. Spacerowaliśmy, rozmawialiśmy. Na koniec zasugerował że chciałby spotykać się częściej. Nie wiem czy to już powrót ale przynajmniej coś się dzieje. Umówiliśmy się na poniedziałek.
Wyszłam na spacer jak radziłyście. Pomogło na chwilę. Ale teraz to wszystko wróciło. Ta pustka jest nie do zniesienia.
Dzisiaj napisał że miło było wczoraj. Odpisałam że też. Piszemy normalnie, o pierdołach. Ale jest kontakt i to się liczy. Jutro spotkanie 😉
Niedziela minęła, zupełne nic nierobienie. Taki odpoczynek przed kolejnym tygodniem.
Dzisiaj znowu się widzimy. Poniedziałkowe spotkanie, dziwne ale fajne. Czekam na popołudnie.
Jedenasty dzień rytuału i nic. Zero. Kompletna cisza. Zaczynam myśleć że to był błąd. Że dwa tygodnie związku to za mało żeby ktokolwiek tęsknił.
Poniedziałek, wróciłam do pracy po weekendzie. Wieczorem się widzimy, tak już zostanie chyba na stałe. Jestem szczęśliwa,
Poniedziałek po pracy, wracam do domu gdzie czeka kolacja. Nigdy bym nie pomyślał że takie proste rzeczy będą mnie tak cieszyć.
Wróciłam ze spotkania. Było bardzo dobrze. Siedzieliśmy długo, rozmawialiśmy. W pewnym momencie dodał że my to już razem jesteśmy, tak dziwnie jakoś. Pocałowałam go ze szczęścia.
Czytam wasze sukcesy i się cieszę ale u mnie nadal nic. Dwunasty dzień. Może on po prostu nigdy nie czuł tego co ja. Dwa tygodnie to za mało żeby cokolwiek zbudować.
Dzisiaj ex zadzwonił do syna na kamerce. Ostatnio dzwonił półtora tygodnia temu. Obecnie raczej rzadziej dzwoni niż kiedyś. Dziś był że tak powiem, troche bardziej chętny do rozmowy niż przy wcześniejszej rozmowie. Narazie nie nastawiam się żeby to był jakiś „znak” czy przełom. No ale zadzwonił do syna i chwilę rozmawialiśmy o kwestiach organizacyjnych.
Kolejny dzień razem. Nigdy bym nie pomyślał że tu będę po tym wszystkim.
U mnie 12 dzień, mamy kontakt w sprawie dziecka ale wydaje mi się, że żona trochę spokojniejsza jest. Ja wciąż mam problemy ze snem, dziwne sny. Nie wiem co o tym wszystkim myśleć.
Sprawdzam telefon co pięć minut mimo że wiem że nic tam nie będzie. Czuję się bezradna.
Środa, połowa tygodnia. Wieczorem wpadnie do mnie. Nie mogę się doczekać.
Pierwszy dzień oficjalnie razem i od razu środa w pracy. Ale wieczorem się widzimy. Jestem szczęśliwa.
Dzięki wszystkim za wsparcie. Spróbuję wytrzymać. Ale coraz trudniej wierzyć że cokolwiek się zmieni.
Wiem że marudzę ale macie jakiś sposób aby o tym wszystkim nie myśleć?
Dzisiaj znowu się widzimy wieczorem. Spotykamy się prawie codziennie. To takie intensywne ale fajne. Cieszę się każdą chwilą z nim.
Przed nami Święta. Trochę u mojej rodziny, trochę u niej. Jakoś się dogadujemy.
Ja dzisiaj się widziałam z ex przy okazji odbioru syna ode mnie. Był trochę bardziej rozluźniony bym powiedziała, miałam wrażenie że patrzył na mnie na pewno inaczej niż ostatnio ale bardziej w taki badawczy sposób. Ale nie było pytań w stylu co słychać itd. Tylko rozmowy logistyczne dotyczące syna.
Ale śnił mi się dzisiaj chyba, teraz sobie uświadomiłam czytając Wasze komentarze. A raczej rzadko odwiedzał mnie w snach.
Czytam wasze odpowiedzi i staram się nie tracić nadziei. Ale z każdym dniem trudniej. On był wszystkim czego szukałam a teraz go nie ma. I pewnie nigdy nie wróci.
Wielki Piątek, dzisiaj wolne. Pakujemy się bo jedziemy do jego rodziców na Święta. Wierzę że będzie dobrze.
Piętnaście dni. Święta za drogą a ja siedzę sama. Wszyscy mają plany rodzinne, wspólne wyjazdy. A ja nawet nie mam do kogo zadzwonić. Rytuał kończy się za tydzień i nic się nie zmieniło.
