Hej kochani,
Jestem w 4 dniu rytuału egipskiego. U Pana Eryka, straciłam wszelką nadzieje na polepszenie. Papiery rozwodowe zlozone, a ja czuję jak bym straciła połowę siebie. Od 2 dni z rana mam jakies osłabienie, dopadają wahania nastroju, poczucie zimna gdy 30 stopni na dworze, natrętne mysli o moim mężusia, a dzisiaj jak sie obudziłam rozryczałam sie jak głupia. Straciłam nadzieje ze cos sie moze zmienic miedzy nami, sytuacja mocno dramatyczna plus osoba trzecia. Wesprzyjcie mnie troche bo umrę z tęsknoty i żalu.
Całą noc nie mogłem spać, stresuję się przed dzisiejszym spotkaniem. Przyznam że ostatnio na spontanie było lepiej. I też pytanie co z tego spotkania wyniknie.
Po paru tygodniach, odkąd wróciliśmy do siebie potwierdzam że wszystko się udało. Życzę Wam wytrwałości oraz efektów. Trzymajcie się.
Witam wszystkich. U mnie wczoraj zakończył się rytuał egipski i zdecydowałam się dodać od dziś wicceński. Najgorsze to czekanie na jakąkolwiek wiadomość od niego. Też tak macie? Brak chęci na cokolwiek, w nocy spać nie mogę i ciągle o nim myślę.
Chyba czas się pogodzić, że nie wróci. Minęły już miesiące od rytuału egipskiego i nawet choćby próby kontaktu. Nie mam już siły łudzić się i myśleć, że może jednak wróci. Powodzenia wam wszystkim
Po wczorajszym spotkaniu – powiedziała że możemy spróbować jeszcze raz ale nie wszystko na raz. Na razie mamy mieszkać osobno, z czasem zastanowimy się co dalej. Z jednej strony cieszę się że daje mi jeszcze jedną szansę, z drugiej będzie mi teraz trudno zapanować nad emocjami.
Od piątku jakby spokojniej u nas w domu. Wczoraj sam zaproponował wspólny obiad i bez spięć minął nam wieczór. Przestał „znikać" na siłownię. Trzymam się planu że zero nacisku, daję mu przestrzeń.
Dajcie im czas dziś już wiem że ich wahania są takie jak nasze siedzą nam w głowie więc u drugiej osoby jest to samo .
Myśli tęsknota potrzeba kontaktu ale trzeba się bardzo pilnować aby nie zepsuć
Kochani, czy ktos z Was mial tak że w trakcie rytuału sie odezwał do byłego? Ja musialam bo mamy dzieci i często jest tak ze musimy ustalić pewne rzeczy między sobą. Czy to juz stracone....bardzo sie boje....piszecie tu o odczuciach w trakcie a ja poza tym ze mogłabym siedzieć cala noc bez snu, takim wewnętrznym rozwdrganiem i czasem uczuciem ciężkości na sercu, wiotkości mięśni nie odczuwam nic szczególnego....ktos cos? Bo oszaleje, no i siedzi mi w głowie non stop...maz jest w relacji z inną kobietą....Jestem w 6 dniu rytuału egipskiego plus separacyjny.
Dziś u mnie ostatni dzień egipskiego. Emocje skaczą, korci mnie żeby do niego nie pisać ale tego nie robię. Walczę żeby nie przeglądać jego profilu na social mediach. Czy po ostatniej sesji mieliście jakieś odczucia?
A u mnie znów wahania jakbym miała jakąś chorobę dwubiegunową to jest coś okropnego
Wiccański dalej w toku i ja dalej z „lustrzanymi godzinami" plus kiepski sen. Czekam na kontakt od byłej. Pytanie do bardziej doświadczonych: czy Wam też to przechodziło samo po czasie?
Dzisiaj kończę egipski. Wiem że teraz czekanie jest kluczowe ale najtrudniej nie gapić się w telefon. Na razie wieczorne bieganie trochę pomaga. Macie inne sprawdzone „odklejacze" głowy?
Koniec rytuału egipskiego. Obudziłam się jakoś taka rześka z nadzieją że wszystko będzie dobrze. Czekam na efekty.
U nas zaczyna wszystko wracać do normy. Rano gdy był w pracy dostałam krótkie „miłego dnia" i emotkę, pierwszy raz od dawna. Wczoraj cały wieczór w domu, zero „siłowni". Zaczynam go odzyskiwać.
Wiccański dalej w toku. „Lustrzane" godziny widzę nagminnie, sen słaby. Nie wiem jak sobie z tym radzić.
Witajcie jestem tu nowa w trakcie trwania rytuałów
Widzę że w większości przypadków się udaje i to jest pozytywnie
Po jakim czasie mieliście efekty czy w czasie trwania też ?
Drugi dzień po ostatniej nocy egipskiego. Staram się nie wchodzić na media społecznościowe, wczoraj poszedłem pobiegać. Mam jednak coś takiego że ciągle sprawdzam telefon czy czegoś nie dostałem. Jakie macie poranne patenty żeby nie sprawdzać co pięć minut czy napisała?
Witam serdecznie wszystkich. Wczoraj zakończyłem rytual egipski u Pana Eryka jestem w nerwach czy to podziała ale te forum daje mi dużo otuchy że są tutaj osoby które do siebie wróciły itd. u mnie jest ciężka sytuacja. Kontakt jest bo mamy syna ze sobą i musimy ustalać pewne kwestie boję się że to psuje rytuał. Pan Eryk pisze żebym czekal na efekty. Macie jakieś rady dla mnie ??
Zrobiłam wczoraj kolację. Przyszedł, zjedliśmy, obejrzeliśmy film poszliśmy spać. Widzę zmiany. Małe kroki ale czuję że to idzie w dobrą stronę.
Jak długo u Was czekaliście na pierwszy kontakt po końcu?
Propozycja od niej. Padło pytanie czy może w sobotę gdzieś pojedziemy, zobaczymy. Widzę że jest coraz lepiej.
Mam wrażenie że tych godzin lustrzanych widzę coraz mniej, za to chodzę jakoś rozkojarzony. To normalne? Jak to u Was wyglądało?
U mnie w dzień senność, w nocy pobudzenie. Staram się nie nakręcać ale bywa ciężko. Nie wiem jak sobie z tym radzić.
A ktos wie jakie odczucia towarzyszą osobie na ktora jest rytual stosowany? Bardzo jestem ciekawa
Zastanawiam się czy zaproponować mu krótką kawę po pracy czy jeszcze poczekać żeby nie wywołać presji. Co byście zrobili na moim miejscu?
Słowo do czekających: dajcie czas swoim partnerom, to naprawdę pomaga. My jesteśmy szczęśliwą parą, sama przechodziłam przez to co Vy. Ale warto było to poświęcenie.
