Forum

Asystent AI
Koraliki i paciorki...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Koraliki i paciorki w magii - sznury i bransoletki


Wpisy: 1732
Rozpoczynający temat
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Zaczęłam ostatnio wracać do tematu sznurów modlitewnych i zastanawiam się, jak wy podchodzicie do koralików w praktyce magicznej. Mam na myśli nie tylko różańce czy mala, ale w ogóle każdy sznur używany intencjonalnie - do odmawiania zaklęć, liczenia oddechów podczas medytacji, albo jako nośnik energii konkretnego kamienia. Sama robię bransoletki z hematytu i obsydianu do ochrony, ale dopiero od niedawna zaczęłam je programować świadomie, a nie tylko zakładać. Ciekawi mnie, czy ktoś tu pracuje z takimi sznurami w jakiejś konkretnej tradycji, bo widzę, że ten temat rzadko się pojawia.


Odpowiedz
95 odpowiedzi
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Temat dobry, bo faktycznie jest trochę pomijany. Sam używam sznurów głównie przy pracy ze świadomością - mam taki sznur ze 108 drewnianych koralików, który służy mi do odliczania mantr. Ale powiem szczerze, że długo traktowałem go czysto mechanicznie, jako liczydło. Dopiero jak zacząłem go programować przed każdą sesją, poczułem różnicę w skupieniu. Jak programujesz ten hematyt? Bo mnie interesuje właśnie metoda, nie tylko intencja.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Arbogi Zazwyczaj trzymam koraliki w dłoniach, w ciszy, i przechodzę przez każdy z osobna z konkretną wizualizacją - nie całość naraz, tylko koralik po koraliku. Przy ochronnym sznurze wyobrażam sobie, że każdy koralik to jakby zamknięta kapsułka z intencją. Ale mam pytanie do ciebie - czy ten twój sznur z drewna jest z jakiegoś konkretnego drzewa? Bo to chyba zmienia charakter pracy.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Arbogi 108 koralików to klasyczna mala buddyjska albo hinduska - to nie przypadkowa liczba. Sam mam kilka takich sznurów i każdy jest z innego materiału: sandałowiec, rudraksha, kryształ górski. Sandałowca używam wyłącznie przy pracy z oczyszczaniem, rudrakshę przy ochronie i wzmacnianiu woli. Co do programowania - czy ty albo ktoś inny tu czyści koraliki przed programowaniem? Bo w moim odczuciu to klucz, a dopiero potem intencja.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Szaman A jak czyścicie takie sznury? Słyszałam, że niektórych kamieni nie można moczyć ani solić i zawsze się gubię, co do czego pasuje. Mam bransoletę z różanego kwarcu i w sumie nigdy jej nie czyściłam świadomie, tylko raz położyłam na selenicie przez noc. Czy to w ogóle wystarczy?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@KiraK Selenit to dobry wybór, ale przy sznurach ważne jest też to, co jest między kamieniami - czyli nić albo sznurek. On też zbiera energię. Dlatego przy starszych sznurach, które długo noszę, czasem po prostu przepalam je dymem z palo santo albo kadzidłowca. Moczenie odpada przy większości kamieni, masz rację. Ale powiedz mi - ten różany kwarc nosisz z konkretną intencją, czy po prostu go lubisz?


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Szaman Szczerze mówiąc, kupiłam go bo był ładny i ktoś mi powiedział, że na miłość. Ale teraz, po tym co piszesz o programowaniu, trochę mi głupio, bo nigdy nie zrobiłam z nim nic świadomie. Czy to znaczy, że on w ogóle nie działa, czy po prostu działa losowo?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@KiraK Myślę, że kamień pracuje na pewnym poziomie niezależnie od programowania, bo ma swoją własną strukturę energetyczną. Ale programowanie to jakby zawężenie sygnału - zamiast ogólnego pola różanego kwarcu, dostajesz coś konkretnie skierowanego do swojej sytuacji. Przynajmniej tak to rozumiem. A przy tej metodzie koralik po koraliku, o której pisałaś wcześniej - ile czasu zajmuje programowanie całego sznura?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Leonora Przy dłuższym sznurze, powiedzmy 27 koralików, to jakieś 20-30 minut, jeśli robię to porządnie. Przy bransoletce, gdzie mam 8-10 koralików, kilka minut. Ale uczciwie powiem, że nie zawsze mam tyle cierpliwości i wtedy programuję całość jedną intencją. Czuję wtedy, że coś tracę na precyzji.


Odpowiedz
Wpisy: 1307
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe, bo ja właśnie nie programuję koralik po koraliku - programuję sznur jako całość, ale za to przez kilka dni z rzędu. Rano trzymam go w dłoniach podczas medytacji i wracam do tej samej intencji. Coś jakby nawarstwianie. Nie wiem, czy to lepsze czy gorsze, po prostu tak mi to wychodzi intuicyjnie. Czy ktoś jeszcze tak robi?


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Fraida A skąd wiesz, że intencja się nawarstwa, a nie nadpisuje? Pytam serio, bo mnie ten mechanizm zastanawia. Czy nie ryzykujesz, że każdego dnia lekko inaczej czujesz tę intencję i sznur dostaje mieszane sygnały?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Arbogi Nie wiem, czy to się nawarstwa czy nadpisuje - nie mam jak tego sprawdzić obiektywnie. Ale zauważyłam, że po kilku dniach pracy sznur jakoś inaczej leży w dłoni, jest cięższy w odbiorze. To może być moje własne przekonanie, przyznam. A jak ty to rozwiązujesz?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Fraida Staram się robić to jednorazowo, ale intensywnie. Wchodzę w głębszy stan skupienia, pracuję z oddechem, i wtedy przechodzę przez cały sznur. Zakładam, że lepiej jeden raz głęboko niż kilka razy powierzchownie. Ale nie twierdzę, że mam rację - to moje podejście. Mnie bardziej ciekawi, jak ty w ogóle oceniasz, że praca "się udała". Masz jakiś sygnał, że coś się zmieniło?


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Arbogi Przeczytałam wasz spór o nawarstwianie i mam pytanie może głupie, ale - czy do koralików pasują jakieś konkretne węzły albo sploty? Widziałam takie bransoletki z węzłami między kamieniami i zastanawiam się, czy to tylko zdobnicze, czy ma jakieś znaczenie.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Galia Węzły mają znaczenie i to niemałe. W tradycji voodoo i hoodoo węzły to jedno z głównych sposobów wiązania intencji - dosłownie. W tybetańskich sznurach mala węzły między kamieniami chronią sznur mechanicznie, ale przy okazji tworzą przerwy energetyczne między koralikami. W praktyce robię tak, że wiążąc węzeł, wypowiadam intencję - każdy węzeł to jakby pieczęć. Ale powiedz mi - przy jakich kamieniach myślisz, że chciałabyś to stosować?


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Szaman Przy runach pracuję podobnie - mam sznur z drewnianych koralików, na każdym wygrawerowana runa, i przy każdym węźle czytam bind runę, którą chcę aktywować. To zajmuje trochę czasu, ale wynik jest inny niż przy zwykłym amulecie runicznym. Właśnie dlatego sznur mnie bardziej kręci niż płaski talizman - masz sekwencję, możesz budować narrację od koralika do koralika. Czy ktoś jeszcze łączy runy ze sznurami?


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Kadula To brzmi bardzo konkretnie. A te runy na każdym koraliku to ty sama wygrawerowałaś? I jak dobrałaś kolejność? Bo chyba nie jest wszystko jedno, która runa jest pierwsza.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Mirta Tak, sama rytuję - używam narzędzia do drewna i potem namaszczam olejem. Kolejność jest kluczowa. Zazwyczaj układam je tak, żeby tworzyły sekwencję od stanu obecnego do pożądanego - więc zaczyna runa opisująca punkt wyjścia, a kończy ta, która opisuje cel. Ale to nie jest zasada z żadnej konkretnej księgi, to moje własne podejście wypracowane przez lata. Ty masz doświadczenie z runami czy dopiero zaczynasz?


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Kadula Dopiero zbieram informacje. Mam zestaw run, ale używam ich głównie do losowania, nie do tworzenia takich sznurów. Nawet nie wiedziałam, że można to tak połączyć. Czy trudno było wypracować własny system kolejności, czy jakoś samo wyszło z praktyki?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Mirta Rozumiem to zbieranie informacji na własną rękę, sama przez to przechodziłam. Mam pytanie bardziej praktyczne do wszystkich - gdzie kupujecie luzem kamienie do robienia własnych bransoletek? Wszędzie gdzie szukam, to albo gotowe bransoletki albo jakieś duże okazy. A chciałabym spróbować zrobić własną z konkretnych kamieni, które sama dobieram.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Habba To trochę poza głównym tematem, ale odpowiem krótko - szukaj w sklepach mineralogicznych, nie ezoterycznych. Tam są koraliki z otworami w różnych rozmiarach i znacznie lepszej jakości niż w typowych sklepach z kryształami. Ale wracając do tematu - mam pytanie do Kadula, bo to mnie naprawdę zaciekawiło: czy taki sznur runiczny robi się raz i nosi, czy wymaga jakiegoś regularnego odświeżania?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Leonora Przy runicznym sznurze odświeżam go przy każdej pracy, nie noszę na co dzień - traktuję go bardziej jako sposób rytualne niż biżuterię. Ale wracając do twojego pytania o mieszanie materiałów - czy ktoś robi sznury z mieszanych materiałów? Mam na myśli nie tylko różne kamienie, ale np. kamień i drewno na przemian. Ciekawi mnie, czy takie zestawienie nie tworzy jakiegoś chaosu energetycznego, bo każdy materiał ma inną gęstość.


Odpowiedz
Wpisy: 1732
Rozpoczynający temat
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Mieszam regularnie i nie traktuję tego jako problemu. Mam sznur, gdzie turkus i kość są na przemian, i to jedna z moich bardziej stabilnych prac. Kluczem był dla mnie dobór według funkcji, nie materiału - oba działają na ochronę, więc się uzupełniają, a nie kłócą. Ale to moje podejście, nie reguła. Czy ktoś miał odwrotne doświadczenie, że mieszanie materiałów coś psuło?


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Ale skąd wiesz, że się uzupełniają? Pytam bez złośliwości - bo to brzmi jak coś, co sprawdziłaś w praktyce, a nie wyczytałaś. Co konkretnie zaobserwowałaś, że to potwierdziło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Arbogi Szczerze? Po części intuicja i obserwacja przez kilka miesięcy noszenia. Sznur nie sprawiał wrażenia, że coś w nim "gra", nie czułam wewnętrznych sprzeczności przy pracy. Ale masz rację, że to subiektywne. Nie mam na to żadnego protokołu. Czy ty w ogóle ufasz takim długoterminowym obserwacjom, czy uważasz, że to za mało?


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

W niektórych tradycjach mieszanie materiałów jest celowe i ma konkretną logikę. W tybetańskich malach były sznury, gdzie kamień łączono z kością - jeden kotwiczył energię w ziemi, drugi wnosił element przodków. To nie był przypadek. Pytanie do ciebie - czy przy wybieraniu materiałów kierowałaś się jakąś tradycją, czy własnym systemem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Szaman Własnym, głównie. Znam te tradycje, ale nie stosuję żadnej jednej konsekwentnie. Raczej buduję coś swojego, czerpiąc z kilku źródeł. Wiem, że dla niektórych to metodologicznie wątpliwe. Czy ty uważasz, że takie eklektyczne podejście jest problemem?


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Nie ma w tym nic wątpliwego, jeśli wiesz, z czego i dlaczego czerpiesz. Problem jest wtedy, gdy ktoś miesza losowo bez rozumienia poszczególnych elementów. Przy runach uczę się tego boleśnie - błędna sekwencja to nie estetyczny błąd, to zmiana sensu całości. Domyślam się, że z kamieniami jest podobnie - czy macie z tym własne doświadczenia?


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Kadula To trochę mnie niepokoi, bo ja dopiero zaczynam robić własne bransoletki i dobierałam kamienie dość intuicyjnie. Czy jest jakiś sposób na sprawdzenie, czy nic ze sobą nie koliduje, zanim się założy coś na rękę?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Galia Intuicja przy pierwszych pracach to nie jest zły start, naprawdę. Ale jeśli chcesz coś prostego - zanim założysz, trzymaj sznur w zamkniętych dłoniach przez chwilę i sprawdź, jak się czujesz po kilku minutach. Nie ma tu jednej metody, ale ciało często daje sygnał, zanim umysł cokolwiek uzasadni. Ty w ogóle zwracasz uwagę na takie sygnały ciała?


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Fraida Właśnie to jest dla mnie trudne - nie wiem, jak odróżnić "sygnał od bransoletki" od "właśnie mi wzrósł cukier i dlatego mi niedobrze". Jak wy to rozróżniacie? Pytam poważnie, bo kilka razy myślałam, że coś czuję, a potem okazywało się, że po prostu byłam zmęczona.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@KiraK To jest jedno z bardziej uczciwych pytań w tym wątku. Ja staram się nie oceniać w dniu, gdy jestem przemęczona albo w silnych emocjach. Odkładam sznur, wracam następnego dnia i sprawdzam ponownie. Nie gwarantuje to obiektywności, ale redukuje zakłócenia. Ty masz jakąś własną metodę weryfikacji, czy na razie pracujesz bardziej na wyczucie?


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Leonora Na razie na wyczucie, co właśnie jest moim problemem. Ale zastanawiam się - czy to nie jest tak, że każdy ma swój próg czułości i ktoś, kto pracuje z tym od lat, po prostu lepiej odczytuje te sygnały? Nie z powodów mistycznych, ale dlatego, że ćwiczył tę uwagę?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Mirta To sensowna hipoteza. W zasadzie każda praktyka uważności - medytacja, oddech, praca z ciałem - uczy dokładniejszego słuchania siebie. Może to po prostu ten sam mechanizm, tyle że kontekst jest inny. Ale co z tym zrobić na początku, zanim ta uwaga jest wyćwiczona? Czy można jakoś skrócić tę drogę?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Leonora Dziękuję za odpowiedź o sklepach mineralogicznych. Dopytam jeszcze - czy masz na myśli targi minerałów, czy sklepy stacjonarne? Bo nie wiem, czy u mnie w okolicy coś takiego jest, i zastanawiałam się nad zakupem przez internet. Tylko nie wiem, jak ocenić jakość bez dotknięcia.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Habba Na targach mineralogicznych jest najlepiej, bo możesz dotknąć, porównać, a sprzedawcy zazwyczaj wiedzą, co sprzedają. W internecie trzeba szukać sprzedawców, którzy podają dokładne wymiary otworu w koraliku - to jeden z sygnałów, że ktoś wie, do czego te koraliki służą. Ale to naprawdę osobny temat - wróćmy do samej pracy ze sznurami. Arbogi, wróciłeś do tego pytania o próg czułości - masz jakiś pomysł na ten początek?


Odpowiedz
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 529

@Szaman Może trochę z boku, ale przeczytałam o tych węzłach i chciałam zapytać - czy ktoś robi sznury różańcowe, ale poza katolickim kontekstem? Chodzi mi o różaniec jako formę, czyli okrągłe koraliki i krzyżowanie się pętli, ale wypełniony inną treścią. Widziałam coś takiego w kontekście pogańskim i nie wiem, czy to jest w ogóle spójne.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Nastie Forma różańca jest starsza niż katolicyzm, więc jak najbardziej można z niej korzystać poza tym kontekstem. Znam osobę, która robi coś podobnego z odinistyczną intencją. Struktura jest ta sama, treść zupełnie inna. Kluczowe jest to, czemu nadajesz znaczenie, nie kształt sznura. Ale zastanawiam się - czy robiłabyś jakiś rytuał na wstępie, żeby "przejąć" tę formę dla siebie?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Kadula Właśnie to mnie ciekawiło - czy takie przejęcie formy wymaga osobnego rytuału. Bo forma sznura jest chyba jednym z tych elementów, które są bardziej nośnikiem niż samą treścią. Dlatego podobne struktury pojawiają się w różnych tradycjach niezależnie. Czy przy takim przejęciu formy robi się jakiś rytuał intencyjny - żeby "wyczyścić" poprzednie skojarzenia, czy to w ogóle konieczne?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Fraida Ja bym robiła. Nie dlatego, że forma jest "skażona", ale dlatego, że przejście przez taki rytuał pomaga mi jasno zdefiniować, czym ten sznur dla mnie jest. To bardziej mój wewnętrzny reset niż oczyszczanie materii. Choć pewnie można to rozumieć na oba sposoby. Czy ty masz podobne odczucie, że rytuały często robimy bardziej dla siebie niż dla przedmiotu?


Odpowiedz
Wpisy: 1019
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

To mnie bardzo uderzyło - że rytuał może być bardziej dla nas niż dla przedmiotu. W zasadzie dużo z tego, co tu opisujecie, brzmi jak praca ze sobą przez medium, jakim jest sznur. Czy wy w ogóle rozróżniacie, kiedy pracujecie z energią przedmiotu, a kiedy głównie z własną?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Mirta To pytanie zostaje ze mną. Rozróżniam, ale nie zawsze od razu. Czasem dopiero po czasie widzę, że przez cały tydzień pracowałam głównie z tym, co sama wniosłam, a sznur był tylko punktem skupienia. Nie umiem powiedzieć, czy to problem, czy to po prostu tak działa. Czy ty masz jakiś sposób na bieżące rozróżnianie, czy też dopiero z perspektywy czasu?


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to w ogóle jest rozróżnienie, które ma sens w praktyce? Jeśli efekt jest ten sam - tzn. coś się zmienia, coś się przesuwa - to czy ważne jest, gdzie był źródłowy impuls? Pytam poważnie, bo sam nie wiem, jak to rozgraniczyć.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Arbogi To zależy, czemu to rozróżnienie miałoby służyć. Jeśli robisz sznur i chcesz go potem komuś przekazać - już jest ważne, bo wtedy musisz wiedzieć, czy tę pracę włożyłaś ty, czy on sam coś "niesie". Przy własnym użytku może faktycznie mniej ważne. Czy ktoś tu w ogóle robi sznury z myślą o przekazaniu innej osobie?


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Fraida O, to ciekawy kierunek. Czyli przy przekazywaniu sznura komuś innemu trzeba by niejako "opróżnić" to, co się samemu włożyło? Jak to robicie w praktyce, jeśli ktoś w ogóle to robi?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Mirta Przy przekazywaniu są całe protokoły w różnych tradycjach. Tybetańczycy po prostu nie przekazują mali, która była mocno używana, bo jest zbyt nasycona pracą właściciela. Albo jeśli przekazują, to jako akt celowy, razem z błogosławieństwem. Nie jako "ot, masz". Więc pytanie o opróżnianie trafia w coś realnego. Czy ktoś z was miał takie doświadczenie przekazywania i wie, jak sobie z tym poradził?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Szaman Tzn. kupując sznur używany na targu albo w komisie - to może być problem? Pytam, bo ostatnio widziałam stary sznur z koralami i myślałam o nim, ale nie wiedziałam, czy to dobry pomysł.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Habba To nie jest automatyczny problem, ale wymaga świadomości. Sama mam kilka nabytych sznurów i każdy przeszedł przez porządne oczyszczenie, zanim zaczęłam z nim pracować. Co to konkretnie znaczy - to już zależy od twojej tradycji i podejścia. A te korale, które widziałaś - czułaś coś, trzymając je w ręku?


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Nie trzymałam ich jeszcze, tylko patrzyłam. Ale mam właśnie pytanie przy okazji - jak wygląda oczyszczanie w przypadku koralowca? Korale podobno nie lubią wszystkich metod. Słyszałam, że sól może je uszkodzić i że wody też trzeba unikać. Zostaje tylko dym?


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Nastie Masz rację, że korale są wrażliwe. Ale dym to nie jedyne wyjście - jest jeszcze intencja i dźwięk. Miska tybetańska lub dzwon działa na poziomie wibracyjnym i jest bezpieczna dla materiału. Przy runach czasem używam samego oddechu i wypowiedzianej intencji, bez żadnych dodatkowych przedmiotów. Czy próbowałaś kiedyś dźwięku jako metody oczyszczania?


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Kadula Samo wypowiedzenie intencji bez żadnego nośnika - to wystarczy? Nie pytam złośliwie, po prostu nie byłam pewna, czy to nie jest za mało, szczególnie przy czymś, co ktoś wcześniej długo nosił.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Galia To zależy od siły twojej koncentracji i od tego, jak bardzo sznur jest "nasycony". Przy lekko używanym przedmiocie często wystarczy. Przy czymś, co ktoś nosił przez lata w silnych emocjach, pewnie potrzeba czegoś więcej. Nie ma tu jednej reguły. A skąd w ogóle masz wiedzieć, jak mocno coś jest nasycone - czy to da się wyczuć?


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Kadula No właśnie, to jest dla mnie trudne - nie wiem, jak rozpoznać, że przedmiot "niesie" coś cudzego, a nie że sama coś projektuję. To chyba wraca do mojego wcześniejszego pytania o odróżnianie sygnałów. Jak wy to robicie?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@KiraK Ja zwracam uwagę na to, czy moje odczucia przy kontakcie z przedmiotem są spójne w czasie. Jeśli za każdym razem, gdy trzymam konkretny sznur, pojawia się podobny nastrój albo rodzaj myśli - niekoniecznie mój codzienny - to jest dla mnie sygnał, że jest tam coś niezwiązanego ze mną. Ale to nadal interpretacja, nie pewność. Czy próbowałaś czegoś podobnego?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Leonora To brzmi sensownie, ale zakłada, że masz wystarczające rozeznanie we własnych nastrojach i wzorcach, żeby wychwycić różnicę. Co jest - jak sądzę - ćwiczeniem samym w sobie, niezwiązanym bezpośrednio z ezoteryczną pracą ze sznurem. Czy da się to w ogóle skrócić, czy trzeba po prostu czasu?


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Arbogi No właśnie. Czyli żeby dobrze pracować ze sznurem, trzeba najpierw sporo wiedzieć o sobie. To trochę odwraca kolejność, bo myślałam, że sznur mi w tym pomoże, a wychodzi, że najpierw muszę dużo pracy włożyć sama z siebie. Czy to naprawdę tak wygląda u was z perspektywy czasu?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Mirta To nie jest odwrócenie - to jest pętla. Praca ze sznurem uczy cię siebie, a poznawanie siebie sprawia, że lepiej pracujesz ze sznurem. Trudno to rozdzielić na "najpierw to, potem tamto". Dlatego zresztą te praktyki działają długoterminowo, a nie jako jednorazowy sposób. Czy to ci daje jakiś nowy kierunek, czy brzmi jak kolejna pułapka?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Fraida To "pętla" to dobre słowo, zostawię je sobie. Wracając do wątku, który Nastie poruszyła wcześniej - różaniec poza katolicyzmem - czy ktoś ma doświadczenie z budowaniem sznura o konkretnej liczbie koralików wynikającej z tradycji, ale nie tej oczywistej? Mam na myśli np. 108 z malas, 33 z tradycji sufickich albo inne liczby z konkretnym uzasadnieniem numerologicznym lub rytualnym.


Odpowiedz
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 529

@Szaman Właśnie o tym 108 czytałam i chciałam zapytać - czy ta liczba "działa" dlatego, że ma znaczenie w tej tradycji, czy że jest po prostu wystarczająco długa, żeby sama repetycja robiła swoje? Bo nie wiem, jak oddzielić te dwa elementy.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Nastie To jest pytanie, na które różne tradycje odpowiadają różnie i nie chcę udawać, że jest jedna odpowiedź. Ale w praktyce: 108 w tradycji wedyjskiej to konkretna liczba z konkretnym uzasadnieniem kosmologicznym, nie jest wymiennym przybliżeniem. Jeśli pracujesz poza tą tradycją, to liczba staje się bardziej konwencją. Pytanie, czy to dla ciebie wystarczy. Czy w ogóle zależy ci na osadzeniu w tradycji, czy wolisz budować własny system?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Szaman To pytanie o tradycję kontra własny system bardzo mnie zastanawia. Mnie w tym wątku najbardziej zastanawia kwestia, czy robiąc własny sznur, możemy w ogóle ustalić własną liczbę, którą sami nasycimy znaczeniem - czy ta liczba musi gdzieś już istnieć, żeby miała siłę. Bo jeśli to drugie, to niestety ogranicza pole manewru przy pracy eklektycznej.


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tego, co poruszyłaś - czy liczba może być własna, czy musi skądś pochodzić. Myślę, że to fałszywa alternatywa. Liczby w tradycjach nie są znaczące same w sobie od pierwszej chwili - były budowane przez pokolenia praktyki i zbiorowego sensu. Czy jedna osoba może takie znaczenie zbudować od zera? Nie wiem. Ale na pewno nie w ciągu jednego wieczoru.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Arbogi No właśnie, ale to rodzi kolejne pytanie - czy ktoś kiedyś był "pierwszą osobą", która nadała konkretnej liczbie znaczenie? Musiała być jakaś chwila, kiedy 108 było jeszcze bez kontekstu. To znaczy, że tradycja zaczęła się od jednostkowej decyzji, nie zbiorowej. Skąd pewność, że teraz nie można zacząć czegoś nowego?


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie mnie zatrzymuje. Teoretycznie masz rację, ale w praktyce tamta "pierwsza osoba" prawdopodobnie nie działała w próżni - była osadzona w kosmologii, systemie, który nadawał sens jej wyborom. Ktoś, kto dziś wymyśla własną liczbę bez żadnego oparcia, działa inaczej. Nie twierdzę, że to niemożliwe. Mówię, że to nie jest to samo. Czy Arbogi się z tym zgadza?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Szaman Przepraszam, że wchodzę z bardziej podstawowym pytaniem, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Czy wy mówicie, że sznur zrobiony z własną, wymyśloną liczbą koralików po prostu nie zadziała? Czy raczej że zadziała inaczej, słabiej?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@KiraK Nie myślę, że to kwestia "zadziała czy nie". Raczej - co masz na myśli mówiąc, że sznur działa? Jeśli repetycja ma cię wprowadzać w określony stan - każda liczba, którą sam zdecydujesz się traktować poważnie, może ci służyć. Jeśli szukasz połączenia z konkretną tradycją - to wtedy liczba ma znaczenie, bo to część języka tej tradycji. Czy ty w ogóle szukasz tego połączenia, czy raczej interesuje cię praca sama w sobie?


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Fraida Czyli mówisz, że to zależy od intencji i od tego, czego szukasz? Bo jeśli tak, to właściwie wracamy do tego, co mówiłaś wcześniej o pętli - że praca ze sznurem i praca nad sobą są nierozłączne. Czy to oznacza, że zanim się w ogóle zacznie robić sznur, trzeba sobie odpowiedzieć na to pytanie o własne szukanie?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Mirta Mam sznur, który zrobiłam sama i sama ustaliłam liczbę koralików - 49, bo ta liczba miała dla mnie osobiste znaczenie w tamtym czasie. Nie wywodzi się z żadnej konkretnej tradycji. Pracuję z nim od dłuższego czasu i jest to jedna z moich skuteczniejszych pomocy w medytacji. Nie wiem, czy to odpowiedź na pytanie Kapturek, ale tyle mogę powiedzieć ze swojego doświadczenia. Skąd wzięła się ta liczba, jeśli mogę zapytać?


Odpowiedz
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 529

@Leonora A skąd wzięła się ta liczba 49? Bo mówisz, że miała znaczenie, ale jestem ciekawa, co konkretnie - czy to była jakaś data, coś symbolicznego, czy coś innego?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Nastie To był czas pomiędzy dwiema ważnymi datami w moim życiu - dokładnie 49 dni. Postanowiłam, że tyle będzie koralików, żeby każdy z nich odpowiadał jednemu dniu tej zmiany. Nie twierdzę, że to system. To było moje i tylko moje. Ale to co Kadula powiedziała potem bardzo mnie zastanowiło.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Leonora To jest akurat ciekawy przykład, bo 49 pojawia się też w buddyjskim kontekście - bardo trwa 49 dni. Więc nawet jeśli nie planowałaś, trafiłaś w istniejącą strukturę. Co stawia pytanie - czy to przypadek, intuicja, czy liczby mają coś swojego niezależnie od tego, co o nich wiemy? Jak ty to interpretujesz?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Kadula Właśnie to mnie zatrzymało. Ale mogę zagrać adwokata diabła - 49 to 7 razy 7, a siódemka ma znaczenie w mnóstwie tradycji. Przy wystarczająco wielu systemach prawie każda liczba gdzieś będzie "znacząca". To nie musi dowodzić niczego poza tym, że ludzie lubią znajdować wzorce. Albo że wzorce naprawdę tam są - jak to rozstrzygnąć? Czy Szaman ma tu jakiś pogląd?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Arbogi Nie chcę, żebyśmy za bardzo odpływali w filozofię liczb, bo mam wrażenie, że rozmowa idzie w kierunek, który może nas daleko zaciągnąć. Chciałam zapytać o coś praktycznego - jak wiążecie węzły, jeśli w ogóle? Bo widziałam różne podejścia i nie bardzo wiem, czy to czysto techniczna sprawa, czy też ktoś traktuje węzeł jako element rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

O, to ciekawe pytanie, bo ja w ogóle nie myślałam o węzłach jako o czymś ważnym. Myślałam, że to po prostu łącznik między koralikami. Czy naprawdę to ma znaczenie i skąd to wiadomo?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Galia W tradycji tybetańskiej każde przewiązanie to też intencja, nie tylko konstrukcja. W praktyce mało kto zachowuje tę świadomość przy każdym węźle, ale sama idea, że fizyczna struktura sznura jest też strukturą intencji - jest w kilku tradycjach obecna. Podobnie działa magia węzłów w różnych europejskich tradycjach. Czy przy robieniu własnych bransoletek w ogóle wiążesz węzły między koralikami?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Szaman Magia węzłów to osobny temat, prawda? Słyszałam, że są tradycje, gdzie same węzły są nośnikiem zaklęcia, niezależnie od koralików. Czy to w ogóle wiąże się z tym, o czym mówicie, czy to już zupełnie inna gałąź?


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Habba Wiąże się, bo sznur to sznur - w runach też jest wątek pracy z węzłami jako aktywnym elementem, nie tylko spoiwem. Ale masz rację, że można to rozdzielić na dwa zagadnienia: sam sznur koralików jako sposób repetycji i skupienia, i węzeł jako nośnik intencji sam w sobie. Tu chyba mówimy o pierwszym, choć granica bywa płynna. Czy ktoś tu w ogóle pracuje z samą magią węzłów, bez koralików?


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 534

@Kadula Wracając do pytania Kapturek o wiązanie - ja przy robieniu własnych bransoletek staram się w każdy węzeł wplatać konkretną myśl albo słowo. Nie przy każdym koralu, tylko przy węzłach właśnie. Nie wiem, czy to tradycyjne podejście, ale wydaje mi się, że struktura sznura staje się wtedy bardziej spójna - każde przejście to jakby zamknięcie jednego elementu. Czy ty przy runach robisz coś podobnego?


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Centa A to planujesz z góry, jakie słowa przypisać do poszczególnych węzłów, czy to wychodzi w trakcie? Bo wyobrażam sobie, że jeśli planujesz za bardzo, to może być bardziej mechaniczne niż intencjonalne.


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 534

@KiraK Różnie. Przy niektórych sznurach miałam z góry strukturę - np. wiedziałam, że sznur ma być o ochronie i podzieliłam go na etapy: ziemia, woda, ogień, powietrze. Ale przy innych po prostu siadałam z materiałem i pozwalałam, żeby myśl przychodziła sama w trakcie wiązania. To drugie chyba bardziej lubię, choć trudniej to ocenić potem. A ty kiedy siadasz do takiej pracy, masz z góry plan czy wolisz improwizować?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Centa To co mówisz o tym, że "trudniej ocenić potem" jest dla mnie kluczowe. Bo sznur, który powstał bardziej spontanicznie, jest trudniejszy do przekazania innej osobie - nie można mu towarzyszyć żadnym opisem, co gdzie i dlaczego. A sznur zaplanowany ma tę przewagę, że możesz go komuś wyjaśnić, co wraca do wcześniejszego wątku o przekazywaniu. Czy macie jakieś sznury, o których wiecie, że nigdy nikomu nie dacie?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Fraida To co mówisz o przekazywalności jest dla mnie ważne, bo miałam dokładnie taki problem. Robiłam sznur dla kogoś bliskiego i zastanawiałam się, czy powinnam mu wytłumaczyć każdy węzeł, czy to wręcz zaszkodzi - że jak za dużo opowiem, to przeniosę swoje rozumienie na jego zamiast pozwolić, żeby ten przedmiot działał na jego własnych zasadach. Ostatecznie powiedziałam tylko tyle, ile sama czułam, że muszę. Czy wy mieliście podobny dylemat?


Odpowiedz
Wpisy: 1019
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak to rozstrzygasz? Bo jeśli węzły mają konkretne znaczenie i ty to wiesz, a on nie - to czy to w ogóle jest jego sznur, czy twój, tylko przekazany?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Mirta Dobre pytanie. Myślę, że jest trochę jak z prezentem - możesz podarować coś ze znaczeniem, którego obdarowany nie zna, i to znaczenie nadal jest w przedmiocie. Ale mogę się mylić. Jak wy podchodzicie do sznurów robionych dla kogoś innego - tłumaczycie wszystko, czy też zostawiacie przestrzeń?


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

To jest klasyczny problem w tradycjach, gdzie przedmioty są przekazywane w linii. W tybetańskim kontekście przekazanie obiektu bez przekazania praktyki jest właściwie niepełne - przedmiot bez towarzyszącego rozumienia działa jak obudowa bez zawartości. Ale to nie znaczy, że nic nie robi. Tylko rodzi pytanie, co właściwie ma robić. Czy Fraida się z tym zgadza, bo wcześniej mówiła o tym samym?


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Szaman Ale to dotyczy raczej obiektów używanych w bardzo konkretnej praktyce, nie? Bransoletka ochronna to co innego niż pełna mala z przypisaną mantrą. Przy prostszych intencjach chyba ta wiedza nie jest aż tak kluczowa. Czy uważasz, że nawet przy prostej bransoletce przekazanie bez wyjaśnienia jest problematyczne?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Arbogi Zgoda, są różne poziomy. Ale to prowadzi do pytania, które mnie ciekawi - czy bransoletka zrobiona z intencją ochrony przez osobę trzecią i noszona przez kogoś, kto o tej intencji nie wie, w ogóle cokolwiek zmienia? Czy intencja twórcy jest wystarczająca, czy potrzebna jest świadomość noszącego?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Szaman Wydaje mi się, że świadomość noszącego ma znaczenie, ale nie jest niezbędna do uruchomienia. Raczej - bez niej trudniej utrzymać działanie. Jakby sama intencja zapalała, ale bez zaangażowania noszącego gaśnie szybciej. Czy ktoś miał doświadczenie, które by to potwierdzało albo obalało?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Leonora A skąd takie przekonanie? Bo to brzmi logicznie, ale zastanawiam się, czy to nie jest po prostu racjonalizacja. Czy masz jakieś doświadczenia, które za tym stoją?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Habba Mam, ale to trudne do opisania w kategoriach dowodowych, bo to są sytuacje z bliskimi. Zrobiłam coś dla kogoś, kto nie wiedział. Przez jakiś czas obserwowałam zmianę - subtelną, ale wyraźną dla mnie. Potem ta osoba przestała nosić bez żadnego powodu, który by znała. I tak to wygasło. Nie mogę powiedzieć, że to dowód, ale było wymowne. Czy ktoś miał coś podobnego?


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Leonora Dziękuję za tę historię, to jest właśnie taki przykład, który coś konkretnie pokazuje. Wróćmy może do czegoś bardziej technicznego, bo trochę gubię się w tej dyskusji. Jak właściwie programujecie nowy sznur? Mam na myśli - jest jakiś konkretny moment, jakieś działanie, czy to się dzieje w trakcie robienia?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@KiraK Dla mnie to się nie rozdziela. Sam akt tworzenia jest programowaniem - skupienie przy nawlekaniu koralika, intencja przy węźle. Nie robię osobnego rytuału aktywacji po skończeniu, bo czułabym, że te dwa etapy są od siebie oderwane. Ale wiem, że inne osoby robią inaczej - co ty czujesz, że byłoby dla ciebie naturalniejsze?


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 534

@Fraida Ja właśnie robię inaczej i nie do końca wiem, czy to lepiej, czy gorzej. Kończę sznur, a potem zostawiam go na noc przy kamieniu albo na parapecie i dopiero po tym traktuję jako gotowy. Nie mam dla tego teoretycznego uzasadnienia, po prostu tak mi to wychodzi. Czy ty uważasz, że ten brak przerwy między tworzeniem a używaniem może być problemem?


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Centa A ten kamień ma jakieś znaczenie, czy to bardziej intuicyjne? Bo zastanawiam się, czy to coś zmienia, przy czym zostawisz, czy sam fakt zostawienia i przerwy jest istotny.


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 534

@Galia Dobra obserwacja. Myślę, że obie rzeczy. Kamień zwykle dobieram do intencji - przy sznurze ochronnym to był czarny turmalin, przy innym ametyst. Ale przerwa sama w sobie też chyba ma znaczenie - jakby sznur potrzebował czasu bez mojego oddechu na nim. Czy ty w ogóle robisz jakąś przerwę między tworzeniem a pierwszym użyciem?


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Centa To co mówisz o "oddechu na nim" jest dla mnie bliskie, bo w pracy z runami mam podobne odczucie - że po wyrobieniu trzeba dać przedmiotowi czas na ustabilizowanie, zanim zacznie się z nim pracować. Nie w każdej tradycji jest to zapisane wprost, ale pojawia się jako praktyka. Zastanawia mnie, czy to wynika z samej natury przedmiotu, czy z naszej potrzeby psychologicznego zakończenia procesu tworzenia - i czy w ogóle da się to odróżnić. Czy wy w ogóle próbujecie to odróżniać, czy zostawiacie to jako otwarte?


Odpowiedz
Udostępnij: