hmm, zastanawiam się właśnie nad tym wątkiem, bo sama mam jedynkę w dacie urodzenia i całe życie przyciągam ludzi z tym samym wzorcem...
Numerologiczna jedynka to chyba jeden z bardziej skomplikowanych przypadków jeśli chodzi o relacje. Z jednej strony ta energia jest absolutnie zachwycająca, błyskotliwa, pociągająca. Ale dwie jedynki razem to już zupełnie inna historia. Obie chcą prowadzić, obie mają własną wizję, obie czują że ich droga jest tą właściwą. I tu zaczyna się albo wielka synergia, albo ciche (albo głośne...) pole bitwy.
Miałam kiedyś związek z jedynką i to było jak taniec dwojga solistów którzy nie umieją się podzielić sceną. Piękne momenty, ale też mnóstwo napięcia. Coś jakby dwa słońca w jednym układzie, każde chce być centrum.
Myślę że klucz tkwi w tym, czy obie osoby są już na tyle dojrzałe duchowo, żeby rozumieć że siła jedynki nie musi oznaczać dominacji nad drugim człowiekiem. Jedynka która przeszła przez swoje lekcje potrafi być niesamowitym partnerem, bo jej determinacja i wizjonerstwo zamieniają sie w coś co naprawdę buduje. Ale to wymaga pracy, i to głębokiej pracy nad ego.
co wy sądzicie, macie może swoje doświadczenia z takimi połączeniami?
Hm, to nie jest takie proste jakby się mogło wydawać...
Hmm, to rzeczywiście dziwne...
