Cześć wszystkim 🙂 mam nadzieję, że dobrze trafiłam z tym wątkiem...
Chodzi o moją sytuację z narzeczonym. Ja, Daria, urodzona 11.09.1987, on Darek ur. 22.10.1982 przez długi czas było między nami naprawdę pięknie, bajkowo wręcz. Ale teraz, kiedy ślub już się zbliża, coś zaczyna wyraźnie zgrzytać i szczerze mówiąc boję sie że nasza uroczystość stanie się po prostu formalnością bez prawdziwych uczuć...
Datę mamy zarezerwowaną na 06.06.2015 i zastanawiam sie, czy to w ogóle dobra data? Czy numerologicznie albo energetycznie coś tutaj może pomóc, uratować to co mamy?
I jeszcze jedno, bo to mi nie daje spokoju... czy osoba o imieniu Monika, ur. 24.11.1987, może jakoś zagrażać naszemu związkowi? Chodzi mi konkretnie o jej relację z moim narzeczonym, o jakiś układ karmiczny czy powiązanie między nimi.
Stoję teraz na rozdrożu i naprawdę nie wiem jaką decyzję podjąć. Będę wdzięczna za każdą wskazówkę 🙂
Dobra, szczerze powiem, nie znając kontekstu całej tej rozmowy próbuje to trochę podsumować na spokojnie.
Masz urodzeniową dziewiątkę, on siódemkę, nie jest to jakieś idealne zestawienie, ale też nie katastrofa. Reszta numerologicznie wychodzi dość korzystnie. Twój rok osobisty to jedynka, co podobno jest jednym z lepszych momentów na ślub. Jego rok to czwórka, też nie najgorzej. Do tego jego cykl i szczyt wskazują na stabilność i nastawienie na rodzinę, więc z tej strony nic alarmujacego.
Siódemki z datą 22 bywają odbierane jako chłodne, zamkniete w sobie, nie za bardzo okazują uczucia wprost. Może to po prostu taka natura tego człowieka i stąd te twoje niepokoje, a nie jakaś realna katastrofa przed wami.
Data 06.06.2015, nie jest może super wymarzona, ale też nic strasznego. Naprawdę nie widzę tu podstaw do paniki.
Co do tej Moniki... jeżeli chodzi o rodzinę narzeczonego, to tak, taki układ urodzenia rzeczywiście wskazuje na skłonność do dominowania i próby wpływania na innych. Ale siódemka potrafi myśleć samodzielnie i na ogół nie daje sobą kierować bez powodu. Więc bym sie tu jakoś specjalnie nie martwił.
