mam ostatnio kiepsko, no już od tygodnia. Taki dół że aż trudno wytłumaczyć. Ciągle ktoś zawodzi, ciągle coś co z początku wyglądało pięknie okazuje się być pustką. Autorytety? Same karzełki na szczudłach, jak się bliżej przyjrzeć. Wszystko co na starcie wydaje sie wspaniałe, z czasem okazuje się dnem.
Dlaczego tak to działa? bo naprawdę odechciewa się człowiekowi wszystkiego jak się to widzi po raz kolejny.
I jeszcze jedno, nie mam przyjaciół, więc nie ma opcji żeby po prostu wyjść z kimś na spacer albo się wygadać. Siedzę i myślę o swoim życiu, o wyborach które robiłem, i jakoś wciąż wracam do tego że chce pomagać innym. A z drugiej strony... to smutne, kiedy ty kogoś wspierasz, a tobie nikt nie podaje reki. Nikt.
Co wy robicie kiedy macie taki prawdziwy dół? Pytam serio, bo mi teraz bezdennie smutno.
ech, wiem co to takiego szara chwila... sama przez to przechodziłam nieraz i wiem że to naprawdę nie jest łatwe. trzymaj się, naprawdę 🙂
kiedyś znajomy mówił mi coś takiego, że co nas nie zabija to nas wzmacnia... ale szczerze mówiąc to słaba pociecha jak człowiek siedzi w tym dole i mu źle
