szukam jakiegoś kontaktu do tej pani, słyszałam o niej dużo dobrego i bardzo zalezy mi na spotkaniu... jeśli ktoś ma jakiekolwiek informacje to proszę niech napisze tutaj w wątku, bede bardzo wdzięczna 🙂
no i właśnie o to chodzi, bo nie rozumiem tego zachwytu nad nią szczerze mówiąc. programy na itv ogladam od czasu do czasu i za każdym razem jak ona się pojawia to mam wrażenie, że ktoś mnie wysadza z siodła. mówi chaotycznie, miesza wątki, a do tego te powtórzenia w kółko to samo... człowiek traci cierpliwość.
pamiętam jak dwa tygodnie temu zapowiadała że będzie o szóstce i co? nic, zero konkretów, temat rozciągnięty jak guma do żucia i do dzisiaj nie wiem o co jej tak naprawdę chodziło 🙁 kompletna strata czasu.
za to Joanna Stawińska to inna bajka, ta kobieta mówi do rzeczy, słucha się jej normalnie i człowiek wychodzi z czegoś mądriejszy. no i była też taka blondynka, nie pamiętam jak się nazywała, ale szkoda że ją wycofali bo robiła to całkiem nieźle. widać kto wie co robi a kto tylko czas antenowy zapełnia 🙂
Dziś mija 12 lat od śmierci Małgorzaty Walickiej i jakoś nie mogę milczeć. To nie będzie typowe wspomnienie... to raczej coś w rodzaju wyrzutu sumienia skierowanego do żywych.
Sama nigdy nie byłam jej fanką ani klientką, widywałam ją gdzieś na ekranie przeskakując kanały i tyle. Ale los sprawił, że moi dziadkowie spoczywają na Cmentarzu Północnym na Wólce w Warszawie i zupełnie przypadkiem odkryłam, że całkiem niedaleko jest grób właśnie tej Małgorzaty Walickiej, razem z ojcem. Sprawdziłam, upewniłam się, tak, to ona.
I przez te wszystkie lata obserwowałam ten grób. Piaskowy kopczyk, przechylony drewniany krzyż, pewnie jeszcze z pogrzebu, tabliczka z odchodzącymi naklejkami z nazwiskiem. Prostowałam ten krzyż gdy się za bardzo przekrzywił, przecierałam tablicę, wyrywałam chwasty, usuwałam śmieci z okolicy bo ta górka piasku bardzo przyciągała śmieci niczym nieoficjalny śmietnik obok. Zazwyczaj jedyny znicz który tam stał był ten, który sama zapaliłam.
I z każdą rocznicą rośnie we mnie takie dziwne uczucie... zdziwienie, a potem złość. Zadaję sobie pytania których jakoś nie mogę zagłuszyć. Gdzie jest rodzina, krewni? Gdzie są wszyscy ci uduchowieni ludzie którzy razem z Panią Walicką siedzieli przed kamerami i uczyli że dusza zasługuje na szacunek i pamięć, że jest życie po śmierci? Gdzie jest firma która na jej nazwisku i wizerunku zarobiła naprawdę duże pieniądze? Gdzie są klienci, którym przez lata pomagała?
Czy naprawdę nie da sie zebrać po 200 zł od osoby na choćby najskromniejszą plytę, porządny krzyż i tablicę? Słyszę już te odpowiedzi: rodzina jest daleko, czas leci, kryzys, pandemia, pamięć jest w sercu... Wiem, wiem. Córka mieszka w Anglii, firma już nie istnieje, wszyscy mają swoje sprawy. Tylko widzę też, że dla chcącego nic trudnego.
Ktoś mi powie że sama powinnam wyłożyć pieniądze jeśli mi tak zależy. No cóż, zdrowie mi ostatnio nie sprzyja i sił mam mniej niż dawniej. Złota nie mam, ale do 2029 roku powinnam uzbierać na opłatę grobu... bo grób który nikt nie opłaci na kolejne 20 lat idzie do likwidacji i tego bym nie chciała.
Będę to dokumentować, bo uważam że ten stan rzeczy jest zwyczajnie wstydliwy. Osoby zainteresowane odwiedzeniem grobu podaję lokalizację: Cmentarz Północny w Warszawie, kwatera W-III-9, rząd 1, grób 19.
