Nie wiem czy to tu, ale nie znalazłam lepszego miejsca żeby zapytać. Medytuję od jakiegoś czasu, takie proste wyciszenie, siadam, zamykam oczy, skupiam się na oddechu. I ostatnio zaczęłam słyszeć dziwne szumy, jakby ktoś szeptał ale nie mogę dosłyszeć słów. Raz był taki wyraźny głos, powiedział coś jakby moje imię. Trochę się przestraszyłam i otworzyłam oczy. Czy to normalne? Czy to znaczy że coś robię źle, czy może wręcz przeciwnie?
To dość częste zjawisko przy głębszej praktyce, ale żeby cokolwiek sensownego powiedzieć, muszę się dopytać. Jak długo trwa twoja medytacja, kwadrans, pół godziny? I czy to szumy pojawiają się na początku, w środku, czy pod koniec sesji? Bo to może mieć znaczenie.
To brzmi jak otwarcie trzeciego oka. Jak jesteś już wystarczająco wyciszona, to zaczyna się odbierać sygnały z wyższych wibracji. Głos z imieniem to w ogóle mocny znak, że ktoś próbuje nawiązać kontakt. Powinnaś spróbować następnym razem nie przerywać i zapytać wprost: kto to?
Ciekawy spór, ale mam inne pytanie do autorki tematu. Pisałaś, że trochę się przestraszyłaś. Co dokładnie poczułaś, lęk, że coś jest nie tak z twoim zdrowiem, czy raczej taki dreszcz że to coś z zewnątrz? Bo to dość ważne.
A te dziwne rzeczy w domu, o których wspominasz, to mają jakiś związek czasowy z medytacjami? Czy to osobny temat, który się tu trochę miesza?
Słuchajcie, bo ja miałam podobne doświadczenia i chcę powiedzieć coś o czakrach, jeśli można. Szumy to często czakra gardła albo czakra korony, które zaczynają się aktywować. Szczególnie korona, bo ona odpowiada za połączenie z wyższą świadomością. Ale mam pytanie, czy czujesz te szumy bardziej z jednej strony głowy, czy symetrycznie?
Lewy bok to zawsze strona odbiorcza, kobieca, znaczy że ktoś do ciebie mówi, a nie że ty coś generujesz. Jak chcesz to wzmocnić, to zapal świecę przed medytacją, najlepiej białą lub fioletową.
Powszechna wiedza to szerokie pojęcie. Mnie bardziej ciekawi co ta osoba chce osiągnąć, bo to zmienia interpretację. Jeśli chodzi ci tylko o wyciszenie i spokój, to może te głosy są po prostu przeszkadzające i warto się zastanowić jak je spokojnie odpuścić, zamiast wchodzić w to głębiej.
Wróćmy do tego głosu z imieniem, bo to mnie najbardziej zastanawia. Czy to było twoje własne imię, czy jakieś inne? I czy ton był neutralny, czuły, natrętny?
To brzmi jak coś pomiędzy hipnagogią a czymś głębszym. Ciepły ton i własne imię to nie jest sygnał alarmowy. Powiedziałbym, żebyś następnym razem nie przerywała, tylko potraktowała to jak część medytacji i zobaczyła co się dalej dzieje, bez wymuszania i bez strachu.
Chciałam dokończyć myśl sprzed chwili, bo mi przerwało. Pytałam czy ten szum jest bardziej z góry głowy, z czubka, czy raczej z tyłu? Bo aktywacja korony bardzo różni się odczuciem od aktywacji czakry trzeciego oka i to może sporo zmienić interpretację.
To jak czujesz jednocześnie i korona i trzecie oko, to znaczy że oba centra są aktywne naraz. To podobno zdarza się rzadko i świadczy o silnej intuicji. Może powinnaś spróbować też tarot po takiej medytacji, bo kanał odbioru jest otwarty.
Mnie się zastanawia coś innego. Mówiłaś wcześniej o poczuciu, że nie jesteś sama. Ale czy to było neutralne takie poczucie, czy raczej jakby ktoś stał za tobą i obserwował? Bo to dwie zupełnie różne jakości.
Babcia mi opowiadała, że jak się śni albo słyszy własne imię wypowiedziane ciepłym głosem, to znaczy że ktoś z rodziny z drugiej strony daje znak że czuwa. Nie wiem czy to pasuje do medytacji, ale skojarzyło mi się. Może ktoś bliski, kogo już nie ma?
To rozumiem i chyba każdy by tak zareagował. Ale właśnie dlatego warto nie wyciągać pochopnych wniosków. Możliwe że to mama, możliwe że to własna podświadomość, możliwe że hipnagogia jak pisał Heniek. Czy te opcje się w ogóle wykluczają?
To akurat istotna obserwacja. To że cię zaskoczyło jest ważne diagnostycznie. Hipnagogiczne głosy zwykle zaskakują, ale też często są bez sensu albo dziwne treściowo. Imię własne to nie jest przypadkowa fraza. Czy wcześniej w tej samej medytacji też coś się działo, zanim usłyszałaś imię? Jakiś obraz, odczucie?
Czekaj, a jak długo medytowałaś zanim to się pojawiło? Bo zastanawiam się czy to nie była po prostu ta granica między jawą a snem.
Babcia mówiła, że duchy muszą się jakoś zapowiadać zanim przemówią, że tak po prostu nie wchodzą od razu ze słowem. Najpierw czujesz że coś jest, i potem dopiero głos. Trochę to pasuje do tego co Bozenka opisuje.
Dokładnie, i właśnie dlatego uważam że powinnaś spróbować ponownie medytować z jakimś pytaniem skierowanym do mamy. Nie na siłę, ale zobaczyć czy coś wróci. Ja jak próbowałam to zawsze coś przychodziło.
A czy to znaczy, że każda medytacja wymaga jakiegoś rytuału ochronnego? Bo to brzmi jakby było niebezpieczne generalnie, a myślałam że to raczej spokojne ćwiczenie.
Właśnie, to pobudzenie po medytacji to jest ważny sygnał. Jak energia zostaje niespuszczona, to może siedzieć godzinami i utrudniać sen. Czy po tej konkretnej medytacji coś ci się śniło tej nocy?
No to już jest kilka rzeczy w jednym, głos, obecność, a potem sen z mamą tej samej nocy. Czy tylko mi się wydaje że to jest za dużo zbiegów okoliczności naraz?
Czuję. Właśnie dlatego tu siedzę i czytam wasze posty o jedenastej w nocy zamiast spać. Bo gdzieś w środku coś mi mówi że to nie był przypadek, tylko nie wiem co z tym zrobić dalej.
To jest ważne że to czujesz, ale zanim pójdziemy dalej, chcę wrócić do tego co mówiłam o ochronie. Nie dlatego że to straszne, ale dlatego że jak coś się otwiera bez wiedzy osoby, to warto zadbać o ramy. Czy ta medytacja była jakaś konkretna, z nagrania, prowadzona, czy własna?
Właśnie ta najprostsza forma jest często najlepsza bo nie narzuca żadnych bloków. Ja jak słucham nagrań to zawsze coś mnie rozprasza, albo głos lektora nie pasuje, albo muzyczka denerwuje. A sama cisza działa inaczej.
Ciało ciężkie a głowa aktywna to klasyczny sygnał że górne czakry, szczególnie trzecie oko albo korona, zostały pobudzone bez odpowiedniego uziemienia. Stąd ten problem z zaśnięciem. Heniek, czy ty też to tak interpretujesz?
