Serio, naprawdę w to wierzycie? Nie moge w to uwierzyć że ktoś bierze takie rzeczy na poważnie...
przyszło mi do głowy jedno skojarzenie i jest tak silne, że po prostu muszę napisać.
Nie róbmy Piłata.
Był taki moment kiedy Piłat mógł ocalić Jezusa, mógł ocalić Miłość. Ale zaważył układ polityczny, czyli po prostu strach przed utratą siebie i tego co posiada. Zresztą nikt by go nie skazał na śmierć, najwyżej straciłby "prowincję".
Czytając te wszystkie wątki o czarnej magii wobec osób, które rzekomo ktoś kocha i które ponoć też go kochają, mam jedno odczucie: chcecie mieć, nic nie robiąc i nic z siebie nie dając. Chcecie posiadac, nie tracąc przy tym nic. Chcecie mieć wygodnie i na swoich warunkach. A tak to nie działa, wróćcie do rzeczywistości i nie róbcie tego "Piłata".
Bo prędzej czy późnij ktoś was może w ten sam sposób "zaprzedać".
Jeśli kochasz, to bądź odpowiedzialny za siebie i za tę drugą osobę.
I mam pytanie szczególnie do kobiet: w ramach miłości macierzyńskiej, jeśli nie wychowałaś dziecka jak trzeba i chcesz to naprawić, to co zrobisz?? Zamówisz czarną magię albo czar miłosny?
