Ponad dziesięć lat temu przydarzyła mi się pewna niezbyt miła historia.
Pewnego dnia znajoma poprosiła mnie, żebym przypilnowała jej sklepu. Musiała pilnie wyjść na pół godzinki, a nie miała kogo poprosić o pomoc. Miałam wtedy naście lat i trochę się bałam zostać sama w sklepie, ale że był mały i niezbyt dużo ludzi do niego zaglądało, zgodziłam się.
Z początku nic się nie działo, wszystko było ok. Po jakichś piętnastu minutach weszły dwie cyganki. Porozglądały się, potem zaczęły coś mówić, nie pamiętam dokładnie co. Potem zapytały, czy mogę im pokazać pięćdziesiąt złotych, to pokażą mi jakąś sztuczkę. Nie wiem, czy to głupota młodości, czy coś innego, ale dałam im te pięćdziesiąt złotych. Jak zaczęły wychodzić, zorientowałam się, że mnie nacięły.
Przestraszyłam się, że znajoma pomyśli, że to ja wzięłam te pieniądze, i zaczęłam krzyczeć, że mnie okradły. One wróciły, rzuciły mi na ladę te pięćdziesiąt złotych, potem zaczęły coś szeptać i napluły na nie.
Wtedy nawet o tym nie myślałam, ale od tamtej pory sporo mi się w życiu posypało i teraz się zastanawiam, czy to nie ma związku.
@spokojnakamien834 ta historia już tu była, doskonale to pamiętam. Po co zakładać nowy wątek??
Mój teść w młodości też został zaczepiony przez cygankę. Kazała mu wyjąć pięćdziesiąt złotych i położyć na takim podręcznym lusterku. Coś szeptała, jakieś zaklęcie na pomnożenie finansów, i szybko kasa zniknęła. Teść się wkurzył, wyzwał ją i oddała pieniądze, ale wykrzyczała, żeby zachorował i klepał biedę, i też go opluła.
Nie wiem, czy to klątwa, ale teść stał się biednym człowiekiem i poważnie chorował. Mam nadzieję, że u ciebie to nie wina klątwy, ale zawsze lepiej sprawdzić u osoby, która się tym zajmuje.
Ucięło mi pół posta, więc napiszę jeszcze raz, że mam też dobre wspomnienia. Jak byłam młodą dziewczyną, nieraz zaczepiały mnie takie panie, ja wyjmowałam kasę, ale nigdy mnie nie okradły, wręcz przeciwnie, zawsze dobrze mi życzyły i mówiły, że będę majętną osobą, też coś szeptały.
Ale do końca nie wiadomo, jak to jest, czy im wierzyć, czy nie.
Ja również miałam takie spotkanie, ponad dziesięć lat temu, ale nie chciałam dać pieniędzy, powiedziałam, że nie mam, a miałam. Poprosiła o perfumy, więc podałam. Coś tam powiedziała, a na koniec dodała, że żeby wróżba się spełniła, to mam jej te perfumy zostawić.
Miałam z nią szarpaninę, żeby mi je oddała, ale udało się odebrać. Na szczęście nie powiedziała mi nic złego.
Czy jedynym wyjściem z sytuacji jest udać się do profesjonalnej osoby zajmującej się zdejmowaniem klątw, czy można jakoś samemu sobie poradzić?
Ludzkie słowo i myśli mogą bardzo wiele, wie to każdy mag. Ale myślę, że w tej sytuacji pani sama sprowadziła na siebie kłopoty. A dokładnie pani strach.
Pani przygoda przypomina bowiem scenę z pewnego horroru o klątwie rzuconej w sklepie, chociaż u pani jest to o wiele łagodniej.
Książka „Sekret” oraz jej rozwinięcia pokazują, w jaki sposób przedstawiają się zależności pomiędzy ludzką myślą a tym, co następuje, i jak to zmienić. Radzę poczytać ;>
Witam, zapraszam do kontaktu tutaj w wątku. Doradca duchowy zaprasza
POLECAM Z SERCA DOBRĄ WRÓŻKĘ, BARDZO MIŁA, WSZYSTKO SIĘ SPRAWDZA, ROBI TEŻ RYTUAŁY NA WSZYSTKO. Napiszcie tutaj, to podam, jak do niej trafić.
Myślę, że to ciekawe, choć trochę straszne
O jezu, ile z tego wynikło
