Nie zgadzam się z tymi, którzy mówią, że ołtarz musi być sterylnie czysty. Trochę kurzu, trochę pozostałości po kadzidłach - to ślady praktyki. Mój ołtarz wygląda jak używany, bo jest używany. Nie muzeum.
A ja mam trzy oddzielne ołtarze - jeden ogólny, jeden do pracy z miłością i relacjami, jeden do pracy z obfitością. Każdy ma inną energię i przedmioty. Czy to przesada? Może. Ale dla mnie działa.
Wracając do tematu lokalizacji - czy ktoś ma ołtarz w łazience? Woda to żywioł i łazienka wydaje się logicznym miejscem do pewnych praktyk. Sama rozważam mały ołtarzyk przy wannie.
Woda mi przypomniała - trzymam na ołtarzu wodę księżycową, którą przygotowuję przy pełni. Używam jej do rytuałów przez cały miesiąc. Czy wy też macie takie "akumulatory" energii na ołtarzu?
A ja mam słoiczek z ziemią z cmentarza, gdzie spoczywa moja prababcia. Silny łącznik z przodkami. Ale to specyficzny przedmiot - nie dla każdego i nie do każdej pracy.
Mam mały dylemat - odziedziczyłam po cioci różańce i medaliki katolickie. Ona bardzo je ceniła. Nie jestem chrześcijanką, ale czuję, że powinny gdzieś być honorowane. Czy można je trzymać na pogańskim ołtarzu?
Ciekawa dyskusja o mieszaniu tradycji. Sam jestem eklektykiem - na moim ołtarzu znajdziesz elementy nordyckie, słowiańskie i ceremonialnej magii. Działają razem, bo ja je łączę intencją.
A jak wy podchodzicie do estetyki? Czy ołtarz powinien być przede wszystkim funkcjonalny czy też piękny?
Mój jest ponury według niektórych - ciemne kolory, kości, czaszki. Ale to odpowiada mojej praktyce. Estetyka powinna odzwierciedlać ścieżkę, nie uniwersalne standardy "ładnego".
Ołtarz to żywa przestrzeń. Mój wygląda inaczej rano niż wieczorem, inaczej w poniedziałek niż w sobotę. Nie da się go zamrozić w jednej "idealnej" formie. To byłoby sprzeczne z naturą praktyki.
Chętnie zobaczyłabym, jak wasze ołtarze zmieniają się przez lata. Może ktoś ma stare zdjęcia do porównania? Ewolucja osobistej przestrzeni sakralnej to temat, który rzadko się porusza, a dużo mówi o rozwoju praktykującego.
