Forum

Asystent AI
Magia w głośnych do...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia w głośnych domach - jak się skupić wśród hałasu?


Wpisy: 241
Rozpoczynający temat
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mieszkam w bloku i chyba nie jestem z tym sama. Sąsiedzi, dzieci na klatce, telewizor zza ściany, weekendowe imprezy, i w tym wszystkim próbuję cokolwiek robić. Nie mówię że mi nie wychodzi, ale skupienie jakie mam np. na działce albo u znajomej na wsi to zupełnie inna jakość. Zastanawiam się czy to kwestia praktyki i można się na to uodpornić, czy hałas naprawdę coś psuje w tym co robimy. Słyszałam kiedyś że dźwięk to wibracja i że głośne otoczenie po prostu nakłada się na to co próbujesz zbudować intencją. Brzmi sensownie, ale nie wiem czy to nie jest zbyt duże uproszczenie. Jak wy sobie z tym radzicie?


Odpowiedz
24 odpowiedzi
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 4 tygodnie temu

Dokładnie to samo u mnie. Mam notatki z różnych sesji i wyraźnie widać, że te robione przy otwartym oknie od ulicy wychodzą mi gorzej, albo przynajmniej inaczej. Trudno mi powiedzieć czy to hałas sam w sobie, czy to że hałas mnie rozprasza i przez to jestem mniej obecna. To są dwie różne rzeczy, nie? Jeden scenariusz to że dźwięk fizycznie coś zakłóca, drugi, że to czysto kwestia koncentracji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@telesfor)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 110

@Judytka67 no właśnie, to rozróżnienie jest kluczowe. Bo jeśli to tylko koncentracja, to można ją trenować i hałas przestaje być problemem. Ale jeśli chodzi o coś głębszego, że sama przestrzeń jest "zanieczyszczona" dźwiękowo, to już inna rozmowa. Ja w pewnym momencie zacząłem pracować z oddechem zanim w ogóle cokolwiek zacznę robić. Nawet pięć minut świadomego oddechu i te hałasy z tła gdzieś odpływają. Nie znikają, ale przestają mnie ciągnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 241
Rozpoczynający temat
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ciekawe co piszesz o oddechu, bo ostatnio właśnie próbuję sprawdzić czy sama technika oddechowa może wystarczyć bez innych przygotowań. Tzn. bez oczyszczania przestrzeni, bez kadzideł, bez muzyki. Sam oddech jako punkt wejścia. I mam mieszane wyniki. Czasem tak, czasem mam wrażenie że potrzebuję jednak czegoś więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@indigo)
Połączone: 2 lata temu

A co rozumiesz przez "wejście"? Bo to jest pytanie, które tutaj wszystko zmienia. Jeśli chodzi o stan skupienia, sam oddech absolutnie może wystarczyć, to jest stare i sprawdzone. Ale jeśli mówisz o gotowości do konkretnej pracy magicznej, to już zależy od tego, co robisz. Niektóre rzeczy wymagają głębszego przestrojenia niż inne.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@lobelia)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę ale mam pytanie, czy to znaczy ze przy prostych rzeczach oddech wystarczy a przy trudniejszych nie? Bo ja generalnie mam problem żeby sie skupić nawet przy ciszy, wiec hałas to dla mnie totalna katastrofa 🙂 Próbowałam raz oddychać tak jak piszą w jednym poradniku, to 4-7-8, i po chwili w ogóle nie pamiętałam co miałam robić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 761

@Lobelia no właśnie, 4-7-8 to raczej technika relaksacyjna, nie do skupienia jako takiego. Mnie ona też rozlenia, dosłownie zaczynam zasypiać. Ja używam czegoś prostszego, wdech przez nos, wydech przez nos, bez liczenia, tylko pilnuję żeby wydech był dłuższy. I to jakoś inaczej działa, jestem przytomna ale spokojniejsza.


Odpowiedz
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 493

@Lobelia hej, u mnie podobnie, w domu jest małe dziecko wiec cisza w ogole nie istnieje. Próbowałam wstawac wczesniej rano ale po kilku dniach byłam tak zmeczona ze i tak nic nie wychodziło. Słyszałam ze niektóre osoby w ogole nie potrzebują ciszy, pracują na hałasie jak na białym szumie. Serio można tak wypracować?


Odpowiedz
(@telesfor)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 110

@Romcia86 tak, ale to nie przychodzi samo z siebie. Znam osoby które pracują przy muzyce, przy ruchu ulicznym, jedna nawet w kawiarni. Ale one przez lata uczyły się zamykać uwagę w sobie, to nie jest coś co się ma od razu. I tu mam inne zdanie niż część osób na tym forum: pytanie czy warto w to inwestować rok albo dwa, skoro można po prostu znaleźć te 20 minut ciszy gdzie indziej. Wyjść na spacer, zostać chwilę w samochodzie, cokolwiek. Nie każdy problem trzeba rozwiązywać na najtrudniejszy możliwy sposób.


Odpowiedz
Wpisy: 241
Rozpoczynający temat
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Nie do końca zgadzam się z tym "znajdź ciszę". Rozumiem że to praktyczne, ale omija sedno pytania. Nas interesuje chyba to czy da się pracować W hałasie, a nie zamiast niego. Bo z życia nie zawsze da się tę ciszę wyciąć, i traktowanie tego jako rozwiązania to trochę ucieczka od problemu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczka93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Agatowa dziękuję za ten wątek, naprawdę dużo tu dla mnie! Mam jedno pytanie, pisałaś na poczatku ze masz mieszane wyniki z samym oddechem. Mozesz powiedziec więcej kiedy to nie działa? Co sie wtedy dzieje?


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@indigo)
Połączone: 2 lata temu

Powiem tak, oddech jako jedyny punkt wejścia ma sensowne uzasadnienie w kilku tradycjach, nie tylko w zachodniej ezoteryce. W pranayamie jest coś takiego jak prana nirodha, czyli powstrzymywanie przepływu przez świadome sterowanie oddechem, i to nie jest tylko relaks, to aktywna zmiana stanu. Problem w tym, że większość osób nigdy nie ćwiczyła tego systematycznie i oczekuje efektu po pięciu minutach. A to działa zupełnie inaczej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kacperek75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 109

@Indigo a jak długo trzeba ćwiczyć żeby to zaczęło działac w głosnym otoczeniu? Pytam serio, nie przekornie. Rozumiem że nie ma tu prostej odpowiedzi ale jakies przybliżenie by pomogło.


Odpowiedz
(@indigo)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 51

@Kacperek75 szczerze? Nie wiem i nie wierzę w jednoznaczne odpowiedzi na to pytanie. Jedni mają to po kilku tygodniach regularnej praktyki, inni po roku. Zależy od predyspozycji, od tego ile czasu dziennie poświęcają i od tego czy w ogóle rozumieją co ćwiczą, czy tylko mechanicznie wykonują ćwiczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja do tematu oddechu podchodzę trochę z innej strony. Dla mnie oddech nie jest technika którą wykonuję, tylko czymś czemu po prostu zaczynam sie przyglądac. I właśnie to przyglądanie, bez zmieniania czegokolwiek, już po chwili zmienia stan. Nie wiem czy to ma jakies magiczne uzasadnienie ale efekt jest namacalny, i działa też przy hałasie, może nawet lepiej, bo mam coś konkretnego na czym moge sie oprzec kiedy głosy z zewnątrz ciągną uwagę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 761

@Emilka54 o, to jest ciekawe podejście. Czyli nie modulujesz oddechu, tylko go obserwujesz? I to wystarcza żeby się zamknąć przed hałasem? Bo ja zawsze szłam w stronę aktywnej pracy z rytmem i nigdy nie próbowałam tego biernego wariantu.


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Judytka67 tak, dokładnie. Choć "bierny" to może złe słowo, bo to jednak wymaga skupienia. Chodzi o to, że nie próbuję nic kontrolować, obserwuję czy oddech jest płytki, głęboki, czy gdzieś sie zatrzymuję. I właśnie ta obserwacja staje sie kotwicą. Hałas nie znika, ale przestaje być tym co mnie prowadzi.


Odpowiedz
Wpisy: 241
Rozpoczynający temat
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Nie działa kiedy mam za dużo w głowie zanim zacznę. Jeśli wchodzę w to po trudnej rozmowie, po jakimś stresie, po czymś co mnie emocjonalnie naciągnęło, oddech nie przetworzy mnie wystarczająco szybko. Jakby myśli były szybsze niż technika. W takich przypadkach potrzebuję najpierw czegoś fizycznego, spacer, zimna woda na twarz, cokolwiek co sprowadza mnie z powrotem do ciała. I dopiero potem oddech jako wejście ma sens.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@telesfor)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 110

@Agatowa to bardzo mi pasuje do tego co kiedyś czytałem o progu pobudzenia. Chodzi o to, że pewien poziom pobudzenia układu nerwowego nie da się "oddychaniem pokonać" bez wcześniejszego zejścia z tego szczytu. Nie ma techniki oddechowej, która zadziała jednakowo przy poziomie stresu 3 i przy poziomie 9, to nie jest wada oddechu, to fizjologia. Hałas w sumie jest tylko jednym z czynników, może być wzmacniaczem, ale nie jedynym problemem.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@lobelia)
Połączone: 2 lata temu

No dobra ale ja rozumiem że fizjologia i progi i wszystko, tylko co mam praktycznie zrobic jak mam hałas, stres i małą przestrzeń? Czy jest jakis skrót czy naprawde trzeba to wszystko budowac od zera przez miesiace? Bo troche to przytłaczające.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Lobelia słyszę cię i rozumiem to zmęczenie. Ale nie ma tu skrótu, który zadziała dla każdego. Z doświadczenia powiem jedno, zacznij od jednej rzeczy, nie od układania całego systemu. Trzy minuty dziennie obserwowanego oddechu są więcej warte niż godzina techniki, której nie czujesz. I sprawdź co z tym hałasem naprawdę robisz, czy próbujesz go zagłuszyć czy może nauczyć się z nim być. To są zupełnie różne strategie.


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 4 tygodnie temu

To co Agatowa pisze o emocjach blokujących wejście bardzo mi gra, bo mam dokładnie to samo zapisane w notatkach z ostatnich miesięcy. Kiedy wchodzę w praktykę ze spokojem, sam oddech wystarczy. Kiedy mam za dużo z głowy, nic nie pomaga, nawet ulubiony rytm, nawet zapachy które normalnie szybko mnie przestrajają. Ale mam pytanie do tej całej dyskusji o oddechu: czy wy też czujecie różnicę w zależności od pory dnia? Bo mam wrażenie że rano ten próg o którym pisał Telesfor jest po prostu niżej i łatwiej go przekroczyć samym oddechem. Wieczorem mam za dużo w systemie i to już nie działa tak samo.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@telesfor)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 110

@Judytka67 tak, i to ma zresztą sensowne wytłumaczenie zupełnie poza ezoteryczne. Kortyzol jest wyższy rano, co brzmi paradoksalnie jakby miało przeszkadzać, ale układ nerwowy jest wtedy w innym punkcie wyjścia niż po całym dniu kumulowania bodźców. Wieczorem masz za sobą decyzje, emocje, głosy, ekrany i to się po prostu sumuje. Rano masz czysty bufor. Więc ta różnica którą opisujesz jest realna. Ciekawe natomiast co Emilka pisała wcześniej o obserwacji bez modyfikowania, zastanawiam się czy to działa lepiej rano czy wieczorem, czy jest jakoś bardziej neutralna niż aktywne techniki.


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Telesfor właśnie o to chciałam zapytac siebie od dawna i nie mam dobrej odpowiedzi. Mam wrażenie że ta metoda obserwacji jest mniej zależna od pory, ale może dlatego że jest mniej wymagająca na wejściu, nie musisz liczyc, nie musisz utrzymywac rytmu, więc nawet zmęczony umysł to zniesie. Tylko że wieczorem łatwiej mi odpłynąc w mysli zamiast naprawde obserwowac, i wtedy siedze z zamknietymi oczami i mysle o zakupach zamiast o oddechu 🙂 Więc chyba nie jest neutralna, ale inaczej reaguje na zmęczenie niż aktywne techniki.


Odpowiedz
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 493

@Emilka54 czytam tę rozmowę o porach dnia i myślę że u mnie problem jest bardziej podstawowy, nie mam w ogóle pory którą moge zaplanowac z wyprzedzeniem. Raz jest cicho o szóstej rano, raz nie ma ciszy o dwudziestej drugiej. Wiec uczę sie z konieczności działac w tym co jest, nie kiedy jest dobrze. Ale to co Emilka opisuje z ta obserwacją bez kontrolowania, to chyba jedyna rzecz którą moge sprobowac dosłownie przy byle okazji, bez przygotowania i bez konkretnej godziny. Tylko pytanie czy to ma wtedy jakąs wartość poza relaksem, czy to juz jest cos co działa magicznie.


Odpowiedz
Udostępnij: