Forum

Asystent AI
Magia podczas choro...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia podczas choroby - czy możemy pracować, gdy się źle czujemy?


Wpisy: 1207
 Arat
Rozpoczynający temat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Mam ostatnio taki dylemat i chciałem zobaczyć co wy na to myślicie. Złapałem jakąś infekcję, nic poważnego, ale czuję się jak ścierka, gorączka, rozbicie, skupienie żadne. I zastanawiam sie, czy w ogóle ma sens robić cokolwiek magicznie jak jesteś w takim stanie. Głównie mam na mysli pracę z liczbami, numerologia, obliczenia, planowanie rytuałów według dat. Bo z jednej strony słyszałem, ze choroba to stan przejścia i intencja jest wtedy inna, bardziej płynna. Z drugiej, jak nie ogarniam prostego zdania, to żadna intencja mi nie wyjdzie jak powinna.


Odpowiedz
25 odpowiedzi
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

To zależy, co rozumiesz przez "pracować". Aktywne rytuały, budowanie intencji, kierowanie energii, mam poważne wątpliwości, czy chory organizm da ci cokolwiek z tego co potrzebujesz. Ale obliczenia numerologiczne? Inna bajka. Liczysz, sprawdzasz daty, analizujesz cykle. To praca analityczna, nie energetyczna. Możesz to zrobić z gorączką 37.8, o ile głowa w miarę działa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jadwisia62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 92

@Krysztal a co jesli bledy w obliczeniach wplyna potem na caly harmonogram? Bo jak ktos planuje prace wedlug liczb, daty, godziny, cykle, i liczy z mgla pogorączkowa, to moze wyjsc cos zupelnie innego niz planowal. Troche mnie to niepokoi, zwlaszcza w kontekscie tego o czym pisze Arat.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Jadwisia62 Właśnie o to chodzi. Ja nie robię nic na żywioł, jak planuję coś według daty, to sprawdzam kilka razy. A teraz nie wiem nawet, czy drugi raz sprawdzam, czy mi się tylko wydaje że sprawdzam. Trochę jak jazda samochodem gdy jesteś za bardzo zmęczony, technicznie umiesz, ale nie powinieneś.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@wodnica)
Połączone: 2 lata temu

Żeby nie było, że choroba to tylko przeszkoda, astrologicznie niektóre tranzyty są wrecz lepiej przeżywane w spokoju i bez działania. Neptun, Chiron, Księżyc w określonych fazach, system mówi ci wtedy "zatrzymaj sie". Choroba bywa takim sygnałem w złym momencie... albo i nie takim złym. Zależy co akurat dzieje się na niebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marianka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Wodnica To ciekawe, bo ja właśnie w czasie leżakowania zaczełam więcej notować, sny, skojarzenia, liczby które się powtarzały. Nic aktywnego nie robiłam, ale jakby sama materia przychodziła do mnie. Nie wiem czy to coś znaczy, czy po prostu miałam więcej czasu żeby w ogóle to zauważyć.


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@hazel_l)
Połączone: 2 lata temu

A czy nie jest tak ze kiedy chorujemy czakra korony albo trzeciego oka jest jakoś inaczej aktywna? Mnie sie zawsze wydawalo ze gorączka cos "otwiera", jakby bariera miedzy normalnym mysleniem a czyms głębszym byla cienszsa. Ale moze to tylko delirium i robie z tego za duzo 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Hazel_L Gorączka faktycznie zmienia percepcję, ale bardzo bym uważał z interpretowaniem tego jako "otwarcia". Tradycje szamanistyczne mają swoją wizję chorób jako przejścia, ale tam praca odbywa się pod okiem kogoś, kto wie co robi. Stanów gorączkowych nie będziesz sobie sam interpretował jako objawień i wyciągał z nich wniosków magicznych, przynajmniej nie bez sporego dystansu po fakcie.


Odpowiedz
(@hazel_l)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Krysztal no dobra, ale to nie znaczy ze kazde odczucie podczas gorączki jest do wyrzucenia, nie? Chodzi mi o to ze moze warto cos zanotowac i sprawdzic na zimno, jak juz czlowiek jest w lepszej formie.


Odpowiedz
Wpisy: 1207
 Arat
Rozpoczynający temat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Notowanie to chyba jedyna rzecz, co do której nie mam wątpliwości. Zapisujesz, odkładasz, wracasz z pozycji normalnego funkcjonowania. Natomiast aktywne działanie według tych zapisów, to zostawiłbym na moment kiedy będziesz w stanie ocenić, czy to w ogóle miało sens.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@thalia72)
Połączone: 2 lata temu

Mam trochę inne zdanie. Pracowałam z numerologią przez kilka dni kiedy byłam przeziębiona i nie zauważyłam żadnej różnicy w jakości obliczeń. To są wzory, masz metodę, liczysz krok po kroku. Dopóki nie robisz błędów arytmetycznych, jest OK. Rytuały to inna sprawa, ale sama analiza numerologiczna, nie widzę tu problemu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jaromirek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Thalia72 Ale liczenie to jedno a interpretacja to drugie. Mozesz bezbłednie wyliczyc liczbe ścieżki życia i potem wyciagnac z niej cos zupelnie innego niz wyciagnalabys w dobrej formie. Intuicja i skojarzenia dzialaja inaczej kiedy jestes rozbita. Ja na przyklad jak jestem zmeczony to w kartach widze dosłownie wszystko jako negatywne, ten sam zestaw w dobry dzien czytam zupelnie inaczej.


Odpowiedz
(@thalia72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 137

@Jaromirek To uczciwe spostrzeżenie, ale przy numerologii interpretacje są bardziej ustrukturyzowane niż przy kartach. Masz system, masz definicje, jest po prostu mniej miejsca na nastrój.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@jaromirek)
Połączone: 2 lata temu

Pytanie czy "mniej miejsca na nastrój" to w tym kontekscie zaleta czy ograniczenie. Dla kogos, kto sie boi wlasnych błednych interpretacji, moze i tak. Ale ludzie co pracuja z numerologia na poważnie mówia ci ze to nie jest tylko dodawanie cyfr. Czytasz relacje miedzy liczbami, a to juz obszar gdzie stan psychofizyczny robi roznice.


Odpowiedz
Wpisy: 372
(@marcel50)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie do calego wątku, bo sam miałem ostatnio podobna sytuacje. Bylem chory, ale akurat wypadl dzien ktory wedlug moich obliczen byl dla mnie kluczowy, jakas liczba osobista 1 w danym miesiacu. I nie wiedzialem czy cos robic czy odpuscic. Ostatecznie odpuscilem, ale nie wiem czy słusznie. Czy takie "okna numerologiczne" przepadaja, czy mozna je przeliczyc na inny termin?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Marcel50 To zależy od systemu, którego używasz. Jeśli pracujesz z rokiem osobistym i miesięcznym cyklem, to jeden dzień nie jest tu aż tak krytyczny, to narracja na cały miesiąc. Jeśli ktoś pracuje z dniem osobistym jako główną jednostką, to tak, tamten moment minął. Ale nie dramatyzowałbym, cykl wraca, tylko za dłuższy czas.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@wodnica)
Połączone: 2 lata temu

Dodam, że w astrologii podobnie, Księżyc w nowiu jest co miesiąc, przegapiłaś jeden, za miesiąc będzie kolejny. Ta presja "teraz albo nigdy" w pracy z cyklami jest trochę sztuczna, bo cykle z definicji się powtarzają. Rozumiem że niektóre kombinacje są rzadsze, ale nawet wtedy, tydzień różnicy rzadko decyduje o wszystkim.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@pelagiusza_l)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam ten wątek i mam jedno skojarzenie. Moze warto spojrzec na chorobe jako czas obserwacji a nie działania. Nie musisz nic robic zeby pracowac, mozesz patrzec co sie pojawia, co powraca, jakie liczby czy daty masz w głowie bez powodu. To tez jest czesc procesu, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Pelagiusza_L Tak, i chyba właśnie do tego zmierzam po tej dyskusji. Odpoczynek podczas choroby to nie jest "przerwa od magii", tylko inny tryb. Trochę mnie to uspokaja, bo miałem wyrzuty sumienia że jakiś ważny moment mi ucieka.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@jadwisia62)
Połączone: 2 lata temu

Ten wyrzut sumienia to chyba dość powszechna sprawa u osob ktore pracuja z cyklami, bo jak juz uczysz sie myslec "ten dzien jest dobry na to tamten na tamto", to łatwo wpasc w poczucie ze przegapiony dzien to strata nie do nadrobienia. A to nieprawda. Skad sie ten schemat bierze? Czy to jest cos czego uczymy sie z ksiazek do numerologii, czy sami sobie to narzucamy?


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wchodzę do wątku bo mam podobne pytanie od jakiegos czasu, tylko z innej strony. Słyszałem ze niektóre tradycje mówia wprost, nie rob rytuałów kiedy jestes chory, bo ściągasz cos na siebie albo kierujesz intencje w złym stanie. Inni mówia odwrotnie. Skąd ta rozbieznosc? Czy to kwestia róznych systemów, czy po prostu każdy ma swoje zdanie i nie ma tu zadnej reguly?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Bronek56 To zależy co dokładnie masz na myśli przez "ściągasz coś na siebie". W tradycjach zachodnich chodzi głównie o to, że wola i skupienie są osłabione, więc intencja się rozprasza albo trafia nie tam gdzie chcesz. Żadnego demona czyhającego na chorego tu nie ma. Rozumiem że skoro różne źródła mówią różne rzeczy, to trudno się połapać która logika za tym stoi, ale to nie jest wielka tajemnica, po prostu różne systemy mają różne założenia.


Odpowiedz
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 257

@Krysztal no tak, bo czytałem o tradycjach słowiańskich ze choroba to stan przejsciowy i człowiek jest wtedy bardziej przepuszczalny, co niekoniecznie znaczy lepiej. I to mnie zastanawia, czy ta "przepuszczalnosc" to cos czego sie unikac, czy mozna to jakos wykorzystac madrzej, nie robiac nic aktywnego?


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@jaromirek)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie o przepuszczalnosc jest ciekawe, bo w pracy z kartami podobny problem sie pojawia. Jak jestes rozbity fizycznie albo psychicznie, to odczyty bywaja dziwnie trafne albo zupelnie chybione, i nigdy nie wiesz ktore. To nie kwestia umiejetnosci, tylko ze filtr miedzy toba a materialem działa inaczej. W numerologii pewnie tak samo, liczysz poprawnie, ale to co z tym robisz idzie przez tego samego rozbitego człowieka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@thalia72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 137

@Jaromirek ale co konkretnie masz na myśli przez "filtr działa inaczej"? Bo to brzmi poetycko, a w praktyce chodzi chyba o to, że przykładasz inne znaczenia do tych samych danych. Czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić, albo przynajmniej ocenić po fakcie?


Odpowiedz
(@marianka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Thalia72 właśnie dlatego wcześniej pisałam o notowaniu, jak zapisujesz co ci przyszło do głowy podczas choroby, a potem wracasz do tego po tygodniu, masz dwa punkty odniesienia. Widzisz czy tamte skojarzenia miały ręce i nogi, czy rozleciały się przy trzeźwej głowie. Sama tak robiłam i czasem byłam zaskoczona, że coś trzymało się kupy, a innym razem czytałam to jak cudzy sen.


Odpowiedz
Udostępnij: