Dla wielu osób praktykujących magię nie ma narzędzia bardziej osobistego niż własna Księga Cieni. Bywa nazywana grymuarem, choć te dwa pojęcia nie znaczą dokładnie tego samego. To magiczny notatnik, który rośnie razem z doświadczeniem — zapis rytuałów, przepisów, obserwacji i tego, co naprawdę działa. Jak założyć taką księgę, co w niej umieszczać, w jakiej formie ją prowadzić i jak o nią zadbać? Oto praktyczny przewodnik dla osób, które chcą postawić pierwszy krok.
Cały wpis dostępny tutaj: Księga Cieni – jak założyć i prowadzić własny grymuar
Od dawna krąży wokół mnie termin Księga Cieni, ale przyznam, że nie do końca wiem, co to właściwie jest. To to samo co grymuar? I czy taka księga jest w ogóle potrzebna komuś, kto dopiero zaczyna? Trochę się gubię, bo w sieci każdy pisze coś innego.
Mam pytanie bardziej praktyczne — papierowa czy cyfrowa? Boję się, że papierową zgubię albo ktoś ją przypadkiem przeczyta, a z drugiej strony słyszałem, że wersja cyfrowa nie ma tej samej mocy. Jak to jest naprawdę?
No to ja dorzucę co wiem: Księgę Cieni wymyślił napewno Aleister Crowley w swoim zakonie, i wogóle podobno trzeba ją pisać atramentem z krwi, bo inaczej nie ma mocy. Tak przynajmniej gdzieś czytałem.
Dobrze, załóżmy że mam już zeszyt. Ale co konkretnie w nim zapisywać? Patrzę na te puste strony i kompletnie nie wiem, od czego zacząć. Mam pustkę w głowie.
A czy w takiej księdze wypada zapisywać też nieudane rytuały? Wydawało mi się, że powinny się w niej znaleźć tylko te udane i mocne. Trochę wstyd notować własne porażki, ale może się mylę?
A jak to wszystko poukładać? Chronologicznie, dzień po dniu, czy raczej tematycznie — osobno zioła, osobno rytuały, osobno sny? Boję się, że po pół roku zrobi się z tego bałagan i nic nie znajdę.
Jeszcze jedno mnie nurtuje — czy taka księga musi być tajna? Rodzina pewnie uznałaby, że dziwaczeję, gdyby to znaleźli. Czy ukrywanie jej to obowiązek, czy tylko taka tradycja?
Czy przed pierwszym użyciem księgę trzeba jakoś poświęcić? Spotkałam się z określeniem, że dobrze ją najpierw oczyścić i zadedykować, ale nie wiem, jak się do tego zabrać w praktyce.
A ja słyszałem jeszcze, że księgę trzeba wkońcu spalić po roku, bo conieco energii się z niej zużywa i przestaje działać. Ktoś to potwierdzi?
Wracając do wersji cyfrowej — polecacie jakieś konkretne aplikacje, czy wystarczy zwykły dokument albo notatnik w telefonie? Zależy mi, żeby było prosto i bezpiecznie.
Mam okropny charakter pisma i kompletnie nie umiem rysować symboli. Czy to psuje całą sprawę? Trochę mnie to zniechęca, zanim w ogóle zaczęłam.
Jak często w ogóle się w niej pisze? Codziennie, czy tylko wtedy, gdy odprawiam jakiś rytuał? Nie chcę, żeby to się zmieniło w kolejny obowiązek, którego potem nie udźwignę.
A czy rozkłady tarota i ich rezultaty mogę trzymać w tej samej Księdze Cieni, czy lepiej założyć osobny dziennik tarotowy? Nie wiem, czy to nie zaśmieci reszty.
A te korespondencje — istnieje jedna słuszna tabela, którą wszyscy stosują, czy każdy ma swoją? Bo widzę różne wersje i nie wiem, której się trzymać.
No przecież każdy kolor ma napewno jedno stałe znaczenie. Czerwony to zawsze miłość i tyle, tu nie ma o czym dyskutować.
Skoro o ochronie mowa — jak zadbać o księgę energetycznie, a nie tylko schować ją do szuflady? Chciałabym, żeby była naprawdę bezpieczna.
Na koniec jeszcze jedno pytanie, które mnie nurtuje — czy Księgę Cieni można przekazać w spadku? I jak podejść do sytuacji odwrotnej, gdy to my dziedziczymy czyjąś księgę po bliskiej osobie?
