Dobrze, opiszę krótko sytuację. Czternaście lat temu dostałam mieszkanie zakładowe. Chętnych było sporo, ale akurat mnie dopisało szczęście i ja je dostałam. Te osoby, którym nie wyszło, były bardzo na mnie wściekłe. Od tamtej pory mam wrażenie, że w tym mieszkaniu ciągnie za mną jakiś pech - i nie tylko mnie, ale całą rodzinę. Już 14 lat tak jest i nie wiem co z tym zrobić, bo boję się że jeszcze coś złego się wydarzy. Wydaje mi sie że ktoś naprawdę źle nam życzył. Myślałam nawet o zamianie tego mieszkania na inne, ale domownicy nie chcą słyszeć o przeprowadzce. Po prostu nie wierzą, że to przez to miejsce prześladuje nas pech... może ktoś ma jakiś pomysł co zrobić w takiej sytuacji?
Feng shui to taki temat, który mnie akurat niespecjalnie przekonuje, ale skoro szukasz jakichś rozwiązań, to czemu nie... Mozna kupić porządną książkę na ten temat i poczytać, jak podobno rozkład mebli i różnych rzeczy wpływa na przepływ energii w mieszkaniu. Niektórzy twierdzą że pomaga, więc może warto spróbować poukładać coś inaczej i zobaczyć czy cokolwiek się zmieni.
Jeśli naprawdę szukasz pomocy w tej sprawie, napisz tutaj w wątku, opisz dokładniej sytuację i postaramie się coś doradzić.
Hmm, no właśnie tak to bywa... raz człowiek coś poczuje, uwierzy, a raz patrzy na to wszystko ze spokojem i myśli, że to chyba zbieg okoliczności. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na takie pytanie.
