Cześć, chciałam się tu podzielić czymś co mi bardzo leży na sercu. Otóż ktoś ostatnio powiedział mi, że moje nawracające problemy zdrowotne to efekt klątwy. Mam za sobą już kilka operacji i za każdym razem wydaje się, że jest lepiej, a potem bam, nagły atak, szpital, stół operacyjny i tak w kółko. Teraz znowu czuję się źle:(
Pewna wróżka stwierdziła wprost, że ktoś mi bardzo źle życzy i rzucił na mnie urok. Szczerze mówiąc przestraszyłam się nie na żarty, bo jak mam lądować na sali operacyjnej co pół roku, to w końcu stracę pracę, i w ogóle człowiek traci chęć do życia przy takim trybie.
Teraz do rzeczy: nigdy nie wierzyłam w żadne klątwy, traktowałam to zawsze jak bajki dla naiwnych. Ale zaczęłam się zastanawiać, czy naprawdę czyjaś nienawiść może doprowadzić do choroby albo nawet śmierci? Bo z drugiej strony gdyby tak bylo, to połowa świata chodziłaby przeklęta, ludzie padaliby jak muchy tylko dlatego ze ktoś im kiedyś zażyczył w złości nieszczęścia.
Jest w moim życiu pewna bardzo toksyczna osoba, która robiła mi przez lata dużo złego i wmawiała różne rzeczy od dziecka. Część jej złośliwych „proroctw" rzeczywiście się sprawdziła, co mnie zastanawia. Ale ona działa raczej z bliska, czy mogłaby dosięgnąc mnie na odległość? No i podobno klątwa nie dotyka kogoś, kto w nią nie wierzy, a ja się już dawno uodporniłam na jej złorzeczenie.
Co wy na to? Czy ktos z was miał podobne doświadczenia? I czy da się w ogóle taką klątwę odwrócić? Trochę mi głupio z tymi pytaniami bo sama uważam to za bzdurę, ale chętnie posłucham co myślicie:)
To nieprawda że jak ktoś nie wierzy w klątwę to ona nie działa. To taki wygodny sposób żeby się uspokoić i nie czuć zagrożenia. ale czy niewiara w złodziei chroni nas przed kradzieżą? No właśnie nie. Tym bardziej że klątwy i przekleństwa bardzo często działają na zasadzie kradziezy energii drugiej osoby. Istnieją uroki specjalnie skonstruowane po to żeby stale być „podpięte” do ofiary, nieustannie wysysać z niej życiową energię i jednoczesnie przejmować jej pulę szczęścia. To są naprawdę niskie pobudki i motywacje stojące za takimi praktykami. Co więcej, istnieja klątwy najgorszego sortu, tzw. ideologiczne, które w ogóle nie wynikają z zazdrości czy zawiści, ale z czystej nienawiści i żadzy zemsty. To moim zdaniem najgroźniejszy rodzaj, bo emocje za nimi stojące są bardzo silne.
Wicie, ja też przez coś takiego przechodziłam jakieś. no, może ze dwanaście, trzynaście lat temu. Moja klątwa nie dotyczyła jednak zdrowia, tylko właśnie relacji z ludźmi i tak naprawdę wszystkiego co chciałam z życia ułożyć. Nie wierzyłam wtedy w żadne klątwy, nie myślałam o tym, zwyczajnie mi to nie chodziło po głowie, a mimo to nic się nie kleilo tak jak powinno. W końcu trafiłam na rozmowę z mądrą osobą i ta mi wyjaśniła pewną prostą zasadę: przebaczyć i poprosić o wybaczenie. Nie twarzą w twarz, bo nie zawsze to możliwe, tylko wewnętrznie. Kiedy w myslach pojawia się ta osoba, która mogła być źródłem kłopotów, próbować wysłać do niej taki. no, przekaz: „wybaczam ci co mi zrobiłeś, wybacz i ty mnie". Brzmi może naiwnie, ale poskutkowało naprawdę dobrze. Na poczatku te myśli o tej osobie wracały często i natrętnie, jednak z czasem były coraz spokojniejsze, cieplejsze, aż w końcu poczułam że problem po prostu przestał istnieć.
Myślę, że zdecydowanie lepiej iść „po dobroci" niż próbować klątwę odesłać z powrotem do sprawcy. Bo ona może od niego odbić i wrócić do ciebie ze zdwojoną silą. Takie błędne koło, z którego trudno się wyrwać.
Szczerze powiem, ta wróżka po prostu znalazła sobie świetne źródełko dochodu. Nie ma nic lepszego dla takiej osoby niż ktoś, kto jest przestraszony i gotowy za to zapłacić. To klasyczny schemat.
Co do samej klątwy, no. jeżeli sama przyznasz, ze zdrowy rozsadek podpowiada ci pewne wątpliwości, to właśnie tego się trzymaj. Gdyby złe życzenia działały tak skutecznie, to naprawdę połowa ludzkości już by nie żyła, bo każdy z nas miał w życiu kogoś, kto mu źle życzył.
Zła energia innego człowieka ma tyle mocy, ile jej sami przypisujemy. Jeżeli budzisz się rano i od razu myślisz o klątwie, chorobie i nieszczęściach, to naturalnie przyciągasz do siebie właśnie to. Nastawienie robi naprawde ogromną robotę, choć wiem że to brzmi jak banał.
Zamiast szukać winnych na zewnątrz, spróbuj zwrócić uwagę na małe rzeczy, które sprawiają ci radość, bo ich szukanie to nawyk, który trzeba po prostu wypracować. Złe myśli same zaczną odpuszczać jeśli przestaniesz im dawać tyle miejsca w głowie.
tak, zdarza się że właśnie tak jest.
Magia to nie żarty, bywa że zbiera swoje żniwa. Jeśli ktos potrzebuje pomocy w takiej sprawie, zapraszam do kontaktu, warto podać imię, nazwisko i date urodzenia.
Pozdrawiam
no serio, długo szukałem po różnych forach czegoś takiego i nareszcie ktoś poruszył ten temat, dzięki za to:)
Muszę się podzielić własną historią bo to dokładnie pasuje do tego o czym piszesz. Mam siostrę, no właściwie chodzi o córkę mojej mamy, 16-latkę, która od urodzenia strasznie chorowała. Najpierw przez 8 miesięcy kolka, potem każda choroba zakaźna przechodziła bardzo ciężko. Mając 6 lat zachorowała na świnkę, a po niej dostała rdzeniowego zapalenia opon mózgowych, jej stan był krytyczny, naprawdę niemal umierała. Potem jeszcze odra i całkowity brak odporności. Jeździliśmy od lekarza do lekarza, drogie leki, szpitale, coś strasznego. Przez te wszystkie lata żyliśmy z przekonaniem że po prostu mamy takie chorowite dziecko. Do tego w życiu generalnie szło nam jak po grudzie, ciągłe jakieś kłopoty oprócz choroby.
Ale w 2006 roku córka zaczęła gwałtownie chudnąć, do „samych kości", wyglądała jak szkielet. Badania nic nie wykazały bo wyniki miała rewelacyjne a ona nikła w oczach. Lekarze podejrzewali anoreksję, celiakie utajoną, mukowiscydozę. co przeszliśmy to jeden Bóg wie.
W końcu dowiedzieliśmy się o bioenergoterapeutce w Gorlicach. Pojechaliśmy do niej i to co powiedziała ścięło nas z nóg, że teściowa rzuciła klątwę na całą rodzinę, a ponieważ nie mogła dać rady dorosłym to przeszła ona na dziecko. Myślałem że oszaleję jak to usłyszałem. Dała nam namiary do jasnowidza który od razu potwierdził że to sprawa teściowej.
Zorganizowaliśmy spotkanie u nas w domu, bo okazało się ze jest też egzorcystą i przez modlitwy zdołał odrzucić klątwę. Pokazał nam też przedmioty podarowane przez teściową, zabawkę dla córeczki z intencją żeby chorowała. zakopaliśmy to wszystko zgodnie z jego zaleceniem. Był u nas 18 czerwca 2005, córka ważyła wtedy 26 kg i wyglądała jak śmierć dosłownie. Teraz Bogu dzięki przybrała na wadze, waży 35 kg, jest pogodna, zawsze dobrze sie uczyła mimo tych wszystkich chorób i nieobecności w szkole:)
Staramy sie zapomnieć o tym wszystkim choć to strasznie trudne. Unikamy tej osoby jak możemy chociaż mieszkamy w tym samym małym miasteczku. jeśli ktoś potrzebuje namiarów do tego człowieka który nam pomógł to piszcie śmiało, ręczę za niego!
@przeplyw445 no dobra, rozumiem że próbujesz pomóc, ale zapomniales dodac jeszcze jedną rzecz do poprzedniego posta. Chodzi o tę modlitwę „Ojcze Nasz„ - piszesz że trzeba zamienić słowa na „Ojcze mój, któryś jest w niebie” i dalej już tak samo jak w oryginale.
No i jeszcze jedna rzecz. podobno niektórzy uważają że przed urokami chroni noszenie czerwonych rzeczy. Ciekawe, nie słyszałem wcześniej o takim sposobie.
@przeplyw445 chciałem tylko sprostować jedną rzecz bo widzę że wkradł mi się błąd w poprzednim poście. napisałem że mistrz reiki „może robić" magię i klątwy itd., ale miałem na myśli zupełnie co innego, mianowicie że może je rozbić, czyli zneutralizować i unieszkodliwić. przepraszam za zamieszanie, to istotna różnica. każdy kto ma cokolwiek wspólnego z reiki, czy to mistrz czy adept, doskonale wie że używanie tych kluczy do wyrządzania zła mści sie bardzo okrutnie na tym kto to robi.
@kojaca_wir czy masz może jakiś kontakt do krysztal525? bardzo proszę o pomoc bo próbuję sie z nią pilnie skontaktowac, a wygląda na to że już tu nie zagląda:( jeśli cokolwiek wiesz to napisz proszę.
Cudza nienawiść tak naprawdę uderza przede wszystkim w tę osobę, która nienawidzi, nie w jej cel. Klatwa jako taka nie jest przyczyną żadnej choroby. Choroby biorą się głównie z naszego własnego negatywnego myślenia i emocji, które nosimy w sobie latami. Złość, strach, żal, uraza, to właśnie te rzeczy potrafią dosłownie niszczyć organizm od środka. Żeby się więc wyleczyć, trzeba zacząć od siebie, pozbyć sie tego balastu emocjonalnego, a nie szukać przyczyn na zewnątrz.
No właśnie, mam wrażenie że wiele osób tu myli śmianie się z ezoteryki z jakimś takim. rozsądkiem. A przecież to niepotrzebne. Chcecie zobaczyć jak działa klątwa, złorzeczenie, skupiona nienawiść? To proste, nawet bez żadnej magii. Zróbcie sobie taki eksperyment w domu, macje przecież rodziny, znajomych. Zbierzcie kilka osob w pokoju i niech wszyscy zgodnie myślą i mówią o kimś, kto za chwilę do nich wejdzie, że to drań, zero, bandyta, coś najgorszego. I niech ta osoba wejdzie. No i jak? Jak się poczuła? Coś poczuła, prawda?
A za kilka dni powtórzcie to samo, ale na odwrót, same pochwały, dobre słowa, oczekiwanie z radością. i wejdżcie do takiego pokoju sami. No właśnie, różnica aż bije po oczach.
O takich rzeczach wiedzą psychologowie, wiedzą ci od NLP i podobnych metod pracy z ludzmi, tylko jakoś sami zainteresowani udają że nie wiedzą nic. Ryba psuje się od głowy, jak mówi stare porzekadło.
I żeby nie odstraszać tutaj ani „wiernych", ani np. Świadków Jehowy, bo im też nie wolno wierzyć w coś co kłóci się ze zdaniem guru, to nie będę używać słów takich jak zabobony czy gusła. Powiem po prostu: komunikacja kwantowa. Brzmi lepiej? To o to chodzi.
Amen:)
Zapamiętaj sobie jedno, bo mówię to z doświadczenia, bo odparłem w swoim zyciu sporo klątw, czarnej magii, uroków i różnych ataków ze strony energetycznych wampirów czy satanistów.
Nie rób drugiemu, co tobie niemile. To zasada, która dotyczy każdego bez wyjątku, bo wszyscy jesteśmy dla siebie nawzajem lustrzanym odbiciem. I żeby skutecznie odeprzeć od siebie klątwę albo urok, trzeba najpierw samemu zadbać o swoje postępowanie. Nie oceniaj innych, unikaj pychy, samozadowolenia, plotek, obmowy. Chodzi o myśl, słowo, uczynek i zaniedbanie, bo lenistwo też ma swoja cenę. Dobro i zło wracają do nadawcy i odbiorcy, z czasem, ale zawsze wracają i to wielokrotnie.
Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Stara zasada, ale aktualna jak zawsze.
@senna_umysl warto żebyś codziennie wygospodarowała choć trochę czasu dla siebie, w ciszy i spokoju, na takie połączenie trzech rzeczy naraz: medytacji, kontemplacji i modlitwy. To jest coś w rodzaju leczenia energetycznego, duchowego i psychoterapii w jednym. Chodzi o to, żeby oczyścić się z negatywnych stanów emocjonalnych i cech, które niepostrzeżenie przenikają do nas z podświadomości innych ludzi i naszego otoczenia. A to właśnie bywa prawdziwą przyczyną rozdrażnienia, problemów psychicznych i różnych chorób fizycznych.
Jeśli tego nie robisz i nie poświęcasz regularnie czasu tylko dla siebie, to projekcje innych ludzi i środowiska zaczynają opanowywać głębsze warstwy twojej psychiki, podświadomość i nieświadomość, i powoli stają sie częścia ciebie. Wiążą sie z twoim układem nerwowym i duszą, i w efekcie zaczynasz żyć nie swoim życiem. Przestajesz myśleć samodzielnie i dojrzale, stajesz sie jakby bez własnej woli, ubezwłasnowolniona przez system i religie. Wtedy wierzysz bez zastrzeżeń we wszystko co widzisz i słyszysz, i nazywasz to przeznaczeniem albo nieuniknionym losem.
@magda_39 wiesz, właśnie o tym myslę od dawna. najgłębsza brzydota to ta brzydota duszy, ukryta za ładną, dopracowaną powierzchownością. I cóż jej po tej fasadzie? Najbardziej świetlisty z aniołów był napiętnowany przez różne pobożne zbiorowiska jako „szpetny" i odrzucony, a przecież. prawdziwe piękno widzi tylko ten, kto ma oczy duszy otwarte. Kto patrzy głębiej niż skóra i ubranie.
Tyle ode mnie jeśli chodzi o temat aniołów:)
@magda_39 no właśnie, myślę że Gautama po prostu nie był szczęśliwy w tamtym związku. gdyby naprawdę kochał tę kobietę, nie odszedłby tak po prostu, zostawiając ją z dziećmi. Mnie o wiele bardziej przemawia do serca Tadź Mahal, ta świątynia wzniesiona z czystej, prawdziwej miłości.
Nie szukałabym Nirwany ani żadnej nicości, lecz właśnie Miłości. Choć trzeba tu powiedziec wyraźnie, że prawdziwa miłość to nie tylko wymiar fizyczny czy seksualny, to przede wszystkim jedność dusz, to radość gdy odnajdujesz kogoś bliskiego sobie w tym wielkim, pełnym chaosu świecie. I tak było powiedziane, że ból rozdzielenia nie jest równy radości ponownego złączenia się.
@magda_39 dziękuję za słowa, naprawdę.
Wiesz, całe życie mam dokładnie tak samo jak ten Syzyf z wątku. wkładam ogromne ilości energii i zaangażowania w to co robię, a efekty są po prostu mizerne. Nie umiem tego wytłumaczyć. I coraz mniej chcę tłumaczyć to karmą czy jakimiś karami z poprzednich wcieleń, bo szczerze mówiąc to prawo karmy jakoś ostatnio mnie nie przekonuje tak jak kiedyś.
Co natomiast widzę bardzo wyraźnie, to to jak zachowania innych ludzi wpływają na moje życie. Tych wszystkich „poprawnych" obywateli, co sie nie buntują, żyją w hipokryzji i kłamstwach. a tego jest coraz więcej wokół. Demokracja demokracją, ale swobód coraz mniej, to widać gołym okiem. I to właśnie odbija sie na takich ludziach jak ja czy Ty.
Więc znam ten ból, naprawdę, nie tylko z opowieści.
@magda_39 no właśnie, to brzmi jak prawdziwa pustynna wędrówka, taka jak ta Jezusowa. od ilu lat już tak trwasz w tej ciemności? Bo przecież nawet tamta pustyna miała swój kres, choć wiadomo, jak się to potem potoczyło. Ale właśnie o to chodzi, że się skonczyła. Wszystko ma swój koniec, dobre i złe.
Ja sama często powtarzam sobie, że natura musi dążyc do równowagi. Tak po prostu jest, nie może być wiecznie źle, gdzieś tam musi przyjść chwila oddechu, moment kiedy coś się przechyla na druga stronę. Może i Ty zobaczysz w końcu to światełko:)
@magda_39 dziękuję Ci za te słowa, dla mnie bardzo wiele znaczą:)
@magda_39 dopóki życia, dopóty i nadziei:)
@magda_39 dziękuję za te słowa. ale wiesz, tyle razy próbowałam coś zmienić, tyle razy wychodziłam z inicjatywą, dawałam z siebie wszystko i za każdym razem kończyło się tak samo. To nie jest kwestia lenistwa czy braku chęci, to jest coś głębszego. Po tylu takich doświadczeniach człowiek po prostu przestaje wierzyc że cokolwiek co zrobi, może przynieść jakiś dobry skutek. I dlatego właśnie teraz nic nie planuję, nic nie zamierzam robić.
Coraz bliżej mi do takiego. lucyferycznego rozumienia świata. Dajesz innym serce na dłoni, otwierasz się, a w zamian dostajesz. no cóż, wiadomo co. Ile można.
@magda_39 a powiedz mi, kim według ciebie był Prometeusz? I dlaczego Jezus jest zazwyczaj przedstawiany z sercem, z którego promieniuje Światło. ten „cwaniak" wcielony w człowieka:) no i zastanawiam sie, czym dla ciebie w ogóle jest to światło?
Wątek stary jak świat, no ale nieważne.
swietlistysciezka napisała że klątwy to bzdura ale chętnie posłucha opinii. to ja powiem wprost: klątwy to faktycznie bzdura i opinie tu za wiele nie pomogą, ważniejsza byłaby wiedza na ten temat. A ta nie potwierdza żadnych klątw jako czegoś realnego.
Co można dodać. warto otaczac się ludźmi którzy nam sprzyjają i na których można liczyc, bo to pomaga w nastawieniu i ułatwia radzenie sobie z chorobą.
@senna_umysl no i właśnie. demonów w ludzkich ciałach to ja przez całe swoje życie napotkałam całkiem sporo, ho ho, uwierz mi
@senna_umysl nie wiem czy to ma być jakiś dowód erudycji, ale umiejętność skopiowania tekstu ze strony i wklejenia go na forum to żadna sztuka. Naprawdę, to potrafią już dzieci w przedszkolu, więc nie ma się tu czym chwalić.
No i ta reszta. same frazesy i łacińskie wstawki bez sensu. Pier. Faryzejstwo czystej wody, a wiedzy tyle co u noworodka, mimo tych pozorów.
@senna_umysl powiadają, że kto się śpieszy to się diabeł cieszy. i jest w tym dużo prawdy jeśli przyjrzeć się temu bliżej. Chodzi o to, że gdy działamy pochopnie, bez zastanowienia, nasze negatywne emocje przejmują sterowanie nad rozumem. Podświadomość bierze górę nad świadomością, wewnętrzne demony wygrywają z intelektem. To po prostu stara życiowa mądrość, która nieprzypadkowo przetrwała tyle pokoleń.
nie wiem czy to dobry moment żeby o tym pisać ale. w 2007 roku zaczęłam chorować i do dziś nie mam pewności czy to była klątwa czy po prostu zbieg okoliczności. lekarze nie potrafili mi pomóc przez długi czas, a ja czułam że coś jest nie tak, coś więcej niż tylko choroba ciała. może ktoś tutaj miał podobne doświadczenia? bo czuję się z tym trochę sama
szczerze, warto spróbować oczyszczania energetycznego, bo mi to naprawdę dużo zmieniło w życiu. A samo spotkanie i rozmowa nic nie kosztują, więc nie ma czego się bać.
