Forum

Asystent AI
Czy przewlekła chor...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy przewlekła choroba może być skutkiem uroku lub klątwy?

Strona 1 / 2

Wpisy: 51
Rozpoczynający temat
(@swietlistysciezka)
Połączone: 19 lat temu

Cześć, chciałam się tu podzielić czymś co mi bardzo leży na sercu. Otóż ktoś ostatnio powiedział mi, że moje nawracające problemy zdrowotne to efekt klątwy. Mam za sobą już kilka operacji i za każdym razem wydaje się, że jest lepiej, a potem bam, nagły atak, szpital, stół operacyjny i tak w kółko. Teraz znowu czuję się źle:(

Pewna wróżka stwierdziła wprost, że ktoś mi bardzo źle życzy i rzucił na mnie urok. Szczerze mówiąc przestraszyłam się nie na żarty, bo jak mam lądować na sali operacyjnej co pół roku, to w końcu stracę pracę, i w ogóle człowiek traci chęć do życia przy takim trybie.

Teraz do rzeczy: nigdy nie wierzyłam w żadne klątwy, traktowałam to zawsze jak bajki dla naiwnych. Ale zaczęłam się zastanawiać, czy naprawdę czyjaś nienawiść może doprowadzić do choroby albo nawet śmierci? Bo z drugiej strony gdyby tak bylo, to połowa świata chodziłaby przeklęta, ludzie padaliby jak muchy tylko dlatego ze ktoś im kiedyś zażyczył w złości nieszczęścia.

Jest w moim życiu pewna bardzo toksyczna osoba, która robiła mi przez lata dużo złego i wmawiała różne rzeczy od dziecka. Część jej złośliwych „proroctw" rzeczywiście się sprawdziła, co mnie zastanawia. Ale ona działa raczej z bliska, czy mogłaby dosięgnąc mnie na odległość? No i podobno klątwa nie dotyka kogoś, kto w nią nie wierzy, a ja się już dawno uodporniłam na jej złorzeczenie.

Co wy na to? Czy ktos z was miał podobne doświadczenia? I czy da się w ogóle taką klątwę odwrócić? Trochę mi głupio z tymi pytaniami bo sama uważam to za bzdurę, ale chętnie posłucham co myślicie:)


Odpowiedz
150 odpowiedzi
Wpisy: 25
(@lukasz-91)
Połączone: 19 lat temu

To nieprawda że jak ktoś nie wierzy w klątwę to ona nie działa. To taki wygodny sposób żeby się uspokoić i nie czuć zagrożenia. ale czy niewiara w złodziei chroni nas przed kradzieżą? No właśnie nie. Tym bardziej że klątwy i przekleństwa bardzo często działają na zasadzie kradziezy energii drugiej osoby. Istnieją uroki specjalnie skonstruowane po to żeby stale być „podpięte” do ofiary, nieustannie wysysać z niej życiową energię i jednoczesnie przejmować jej pulę szczęścia. To są naprawdę niskie pobudki i motywacje stojące za takimi praktykami. Co więcej, istnieja klątwy najgorszego sortu, tzw. ideologiczne, które w ogóle nie wynikają z zazdrości czy zawiści, ale z czystej nienawiści i żadzy zemsty. To moim zdaniem najgroźniejszy rodzaj, bo emocje za nimi stojące są bardzo silne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@swietlistysciezka)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 51

@lukasz_91 no wiesz, ja słyszałam trochę inne podejście do tego tematu. Podobno najlepszą obroną przed klątwą czy urokiem jest właśnie lekceważenie tego, niewiara w moc takiej rzeczy. I zaczęłam to sama stosować u siebie. kiedy tylko nachodzi mnie złe samopoczucie albo ciemne myśli, zwracam się do Boga i w duchu odwracam tę klątwę przeciwko temu, kto ją rzucił. Powtarzam sobie, że takie coś jeśli nawet działa, to tylko na krótko i nie bez konsekwencji dla osoby która nam źle życzy. To moje przekonanie i jakoś mi to pomaga.

Tak samo kiedy czuję od kogoś, że wysyła w moją stronę negatywne sygnały, no wiesz, że źle o mnie myśli albo czegoś mi życzy. Wyobrażam sobie wtedy ze jestem jak taka szybka, odbijam tę złą energię z powrotem do źródła, i to z mocą zwielokrotnioną:) Może to brzmi naiwnie, ale na razie to mi pomaga i naprawde czuję się dużo lepiej niż przedtem.


Odpowiedz
(@senny-przeplyw)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 50

@lukasz_91 no wiesz, tutaj muszę przyznać Ci rację. Czytałem kiedyś historię o jakims gospodarzu, któremu zdychało bydło jedno po drugim, bez żadnej wyraźnej przyczyny. i pózniej sie okazało, że to była klątwa. Więc to nie są tylko bajki.


Odpowiedz
(@nocnazrodlo)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 8

@lukasz_91 no właśnie, masz rację że brak wiary w klątwę nie chroni przed jej działaniem, to trochę tak jakby ktoś mówił że nie wierzy w wirusy i dlatego nie może się zarazić. logika tego nie trzyma.

Co do twojego pytania, jak się bronić, to kwestia jest dość złożona. Depresja która przyszła po czyjejś niechęci do waszego związku może mieć różne podłoże, ale jeśli czujesz że to właśnie kradzież energii jest problemem, to warto zacząć od kilku rzeczy. Przede wszystkim praca nad wzmocnieniem własnego pola energetycznego, regularnie, nie od święta. Wizualizacje ochronne, białe lub złote światło otaczające ciało, robione codziennie rano mogą sporo dać. Niektórzy polecają też odprawianie energii cudzej na właściciela, czyli świadome odsyłanie tego co do ciebie nie należy.

Ważne żeby nie skupiac się tylko na obronie, ale też na uzdrowieniu własnej energii bo depresja mogła nadszarpnąć to co miałas zdrowego. Warto rozważyć kontakt z kimś kto zajmuje sie uzdrawianiem energetycznym i ma doświadczenie właśnie z takimi przypadkami, nie byle kim z internetu, ale kimś z realną praktyką i rekomendacjami.

Nie daj się tej osobie, jej niechęć to jej problem, nie twój.


Odpowiedz
Wpisy: 8
(@swietlisty-oddech)
Połączone: 19 lat temu

Wicie, ja też przez coś takiego przechodziłam jakieś. no, może ze dwanaście, trzynaście lat temu. Moja klątwa nie dotyczyła jednak zdrowia, tylko właśnie relacji z ludźmi i tak naprawdę wszystkiego co chciałam z życia ułożyć. Nie wierzyłam wtedy w żadne klątwy, nie myślałam o tym, zwyczajnie mi to nie chodziło po głowie, a mimo to nic się nie kleilo tak jak powinno. W końcu trafiłam na rozmowę z mądrą osobą i ta mi wyjaśniła pewną prostą zasadę: przebaczyć i poprosić o wybaczenie. Nie twarzą w twarz, bo nie zawsze to możliwe, tylko wewnętrznie. Kiedy w myslach pojawia się ta osoba, która mogła być źródłem kłopotów, próbować wysłać do niej taki. no, przekaz: „wybaczam ci co mi zrobiłeś, wybacz i ty mnie". Brzmi może naiwnie, ale poskutkowało naprawdę dobrze. Na poczatku te myśli o tej osobie wracały często i natrętnie, jednak z czasem były coraz spokojniejsze, cieplejsze, aż w końcu poczułam że problem po prostu przestał istnieć.

Myślę, że zdecydowanie lepiej iść „po dobroci" niż próbować klątwę odesłać z powrotem do sprawcy. Bo ona może od niego odbić i wrócić do ciebie ze zdwojoną silą. Takie błędne koło, z którego trudno się wyrwać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@swietlistysciezka)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 51

@swietlisty_oddech no właśnie, próbowałam tego podejścia przez jakiś czas, ale pomagało tylko na chwilę. Wygląda na to, że ta osoba jest na tyle przepełniona złością, że żadne dobre intencje do niej nie docierają i zupełnie nie zależy jej na żadnym przebaczeniu. Myślę, że modlitwa ma tu po prostu większą moc.

Ta kobieta, o której myslę, że mogła mi coś zrobić, jest. no, powiem wprost: zepsuta do szpiku kości. Teraz jest już staruszką, ale potrafi złorzeczyć i to nie byle jak, bo pochodzi z rodziny cygańskiej, a tam takie rzeczy są podobno czymś normalnym, wręcz codziennym.

I teraz jest taka dziwna rzecz: ona ostatnio zachorowała, a mi się zaczęło robić coraz lepiej. Mam taką może naciąganą teorię, że kiedy zachorowała, gdzieś podłączyła sie pod moje zasoby energii i po prostu czerpała ze mnie siły. Ale może walkzą z tym udało mi się od niej odciąć? Trudno mi to inaczej wytłumaczyć, bo lekarze i tak nie potrafią znaleźć żadnej przyczyny tych nawrotów i tego fatalnego samopoczucia które mnie nachodziło.


Odpowiedz
(@senny-przeplyw)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 50

@swietlisty_oddech no ciekawe to co opisujesz. i powiedz mi, to w sumie sama przez to przeszłaś, bez niczyjej pomocy?


Odpowiedz
Wpisy: 6
(@maciek-31)
Połączone: 16 lat temu

Szczerze powiem, ta wróżka po prostu znalazła sobie świetne źródełko dochodu. Nie ma nic lepszego dla takiej osoby niż ktoś, kto jest przestraszony i gotowy za to zapłacić. To klasyczny schemat.

Co do samej klątwy, no. jeżeli sama przyznasz, ze zdrowy rozsadek podpowiada ci pewne wątpliwości, to właśnie tego się trzymaj. Gdyby złe życzenia działały tak skutecznie, to naprawdę połowa ludzkości już by nie żyła, bo każdy z nas miał w życiu kogoś, kto mu źle życzył.

Zła energia innego człowieka ma tyle mocy, ile jej sami przypisujemy. Jeżeli budzisz się rano i od razu myślisz o klątwie, chorobie i nieszczęściach, to naturalnie przyciągasz do siebie właśnie to. Nastawienie robi naprawde ogromną robotę, choć wiem że to brzmi jak banał.

Zamiast szukać winnych na zewnątrz, spróbuj zwrócić uwagę na małe rzeczy, które sprawiają ci radość, bo ich szukanie to nawyk, który trzeba po prostu wypracować. Złe myśli same zaczną odpuszczać jeśli przestaniesz im dawać tyle miejsca w głowie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@renata-4)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 7

@maciek_31 właśnie o tym chciałam powiedzieć, bo to jest dość istotna kwestia. Wiara to nie jest tylko to, co deklarujesz na poziomie świadomym. Możesz mówić sobie „nie wierzę w klątwy„ i naprawdę tak myśleć, ale twoja podswiadomosc może mieć zupełnie inne zdanie w tej sprawie. I to właśnie ona decyduje, czy coś na ciebie „zadziała” czy nie.

Stary Joseph Silva podawał kiedyś przykład voodoo, że na praktykujących Żydów nie działa, bo nie mają w tej tradycji żadnego zakorzenienia, nawet podświadomego, więc po prostu nie ma na czym pracować. To dość sensowny argument, myślę.

Więc zanim ktoś stwierdzi, że jest całkowicie odporny na wszelkie sugestie i złe życzenia, warto się zastanowić, czy na pewno dotyczy to także tej głębszej warstwy.


Odpowiedz
(@wewnetrzna-umysl)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 12

@renata_4 no właśnie, to co piszesz ma sens i dobrze to ująłeś. A wracając do tematu, bo tutaj ktoś postawił ciekawe pytanie.

Choroba to według mnie zawsze jakieś zablokowanie w czakrach, które zaburza przepływ energii. Krótkie blokady dają drobne dolegliwości, ale jak coś się ciągnie latami, to przeradza się w poważną chorobę. Jeśli mała meggi choruje przewlekle, to ta blokada siedzi w niej pewnie od co najmniej kilku lat. Bioenergoterapeuta czy akupunktura mogą takie bloki usuwać, to akurat nie jest trudne. Problem tkwi w znalezieniu przyczyny, skąd ta blokada w ogóle się wzięła, bo to już inna sprawa.

Co do samej klątwy, no to nie powiedziałbym że to klatwa w takim klasycznym sensie. Jeśli wierzysz w reinkarnację, to bardziej bym to nazwał „niespłaconym długiem" z poprzednich żyć. Chodzi o to, że jeśli w jakimś wcześniejszym życiu byłaś z kimś skłócona i nie nastąpiło wybaczenie, to ta sprawa ciągnie sie dalej. Nie ważne czy ty byłaś winna czy druga strona. Przykład prosty: kobieta ma ciągły ból kolana bez wyraźnej przyczyny. W poprzednim życiu doznała tam urazu z czyjejś winy i nie wybaczyła sprawcy. Umarła z tym żalem. I dopóki te emocje nie zostają odblokowane i rozwiązane, problem trwa.

Strach tutaj nie pomaga, bo to najniższa wibracja jaką możesz w sobie nosić i przyciąga negatywne rzeczy. Lepiej zastąpić go miłością, w tym miłością do samej siebie. Warto też poeksperymentować z jogą i ćwiczeniami oddechowymi, bo podobno świetnie uwalniają stare emocje zakodowane gdzieś w ciele.

No i jak zawsze, klątwa działa jesli w nią wierzysz. Nie wierzysz, nie działa:)


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@lukasz-7)
Połączone: 16 lat temu

tak, zdarza się że właśnie tak jest.

Magia to nie żarty, bywa że zbiera swoje żniwa. Jeśli ktos potrzebuje pomocy w takiej sprawie, zapraszam do kontaktu, warto podać imię, nazwisko i date urodzenia.

Pozdrawiam


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@senny-przeplyw)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 50

@lukasz_7 a ile to kosztuje?


Odpowiedz
Wpisy: 24
(@krysztal525)
Połączone: 16 lat temu

no serio, długo szukałem po różnych forach czegoś takiego i nareszcie ktoś poruszył ten temat, dzięki za to:)

Muszę się podzielić własną historią bo to dokładnie pasuje do tego o czym piszesz. Mam siostrę, no właściwie chodzi o córkę mojej mamy, 16-latkę, która od urodzenia strasznie chorowała. Najpierw przez 8 miesięcy kolka, potem każda choroba zakaźna przechodziła bardzo ciężko. Mając 6 lat zachorowała na świnkę, a po niej dostała rdzeniowego zapalenia opon mózgowych, jej stan był krytyczny, naprawdę niemal umierała. Potem jeszcze odra i całkowity brak odporności. Jeździliśmy od lekarza do lekarza, drogie leki, szpitale, coś strasznego. Przez te wszystkie lata żyliśmy z przekonaniem że po prostu mamy takie chorowite dziecko. Do tego w życiu generalnie szło nam jak po grudzie, ciągłe jakieś kłopoty oprócz choroby.

Ale w 2006 roku córka zaczęła gwałtownie chudnąć, do „samych kości", wyglądała jak szkielet. Badania nic nie wykazały bo wyniki miała rewelacyjne a ona nikła w oczach. Lekarze podejrzewali anoreksję, celiakie utajoną, mukowiscydozę. co przeszliśmy to jeden Bóg wie.

W końcu dowiedzieliśmy się o bioenergoterapeutce w Gorlicach. Pojechaliśmy do niej i to co powiedziała ścięło nas z nóg, że teściowa rzuciła klątwę na całą rodzinę, a ponieważ nie mogła dać rady dorosłym to przeszła ona na dziecko. Myślałem że oszaleję jak to usłyszałem. Dała nam namiary do jasnowidza który od razu potwierdził że to sprawa teściowej.

Zorganizowaliśmy spotkanie u nas w domu, bo okazało się ze jest też egzorcystą i przez modlitwy zdołał odrzucić klątwę. Pokazał nam też przedmioty podarowane przez teściową, zabawkę dla córeczki z intencją żeby chorowała. zakopaliśmy to wszystko zgodnie z jego zaleceniem. Był u nas 18 czerwca 2005, córka ważyła wtedy 26 kg i wyglądała jak śmierć dosłownie. Teraz Bogu dzięki przybrała na wadze, waży 35 kg, jest pogodna, zawsze dobrze sie uczyła mimo tych wszystkich chorób i nieobecności w szkole:)

Staramy sie zapomnieć o tym wszystkim choć to strasznie trudne. Unikamy tej osoby jak możemy chociaż mieszkamy w tym samym małym miasteczku. jeśli ktoś potrzebuje namiarów do tego człowieka który nam pomógł to piszcie śmiało, ręczę za niego!


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@mglistapole)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 25

@krysztal525 to co opisujesz z tą teściową to według mnie nie jest zwykła klątwa, to brzmi bardziej jak czarna magia.

Uwazaj żeby nigdy jej nie dawać żadnych swoich rzeczy ani niczego od kogoś z rodziny, bo jest mnóstwo sposobów żeby działać na odleglosc i ona może z nich korzystać, nawet jeśli sama nie umie, to może ktoś jej w tym pomaga. No i żadnych zdjęć, bo to dosłownie podajesz sie jej na tacy:(


Odpowiedz
(@krysztal525)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 24

@mglistapole ojej, to co opisujesz jest naprawdę przerażające. ta chusta rozłożona na wersalce i świeczki, serio ciarki przeszły mnie jak to przeczytałam. Ona ma moje zdjęcia i to najbardziej mnie przeraża, bo byłam u niej przez miesiąc i nie wiem co jeszcze mogła sobie zostawić.

Najgorsze jest to że wszyscy synowie, każdemu rozbiła małżeństwo, nam też probowała ale jakoś nie dała rady, więc się zemściła inaczej. To powinno być karalne, serio, jak można tak bezkarnie niszczyć ludziom życie??

I wiesz co jest najtrudniejsze? Nie mam z kim o tym pogadać bo boję się że pomyślą że jestem jakąś „szurniętą" co opowiada głupoty. A ja naprawdę cierpię i cały czas zadaję sobie pytanie DLACZEGO, przeciez nic jej nigdy nie zrobiłam, zawsze byłam spokojna, nawet jak obrzucała mnie wyzwiskami to milczałam. A ona ludziom opowiada o mnie takie rzeczy że aż wstyd słuchac, i niektorzy w to wierzą!!!

Mieszkamy w tym samym małym miasteczku i często ją spotykam, to jest koszmar. Czasem mam takie myśli że dobrze by było gdyby już nie żyła. wiem że nie powinnam tak mówić ale naprawdę nie wytrzymuję już tego wszystkiego:(


Odpowiedz
(@przeplyw445)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 18

@krysztal525 słuchaj, na silną magię też są sposoby, przynajmniej tak twierdzą ci, którzy się na tym znają.

Dobry mistrz reiki podobno dysponuje specjalnymi technikami i może takie negatywne działania zneutralizować, tyle że to nie jest darmo, więc musisz się liczyć z jakimś wydatkiem.

Samodzielnie mozesz spróbować kilka razy dziennie na głos powtarzać takie słowa: „Niech te wszystkie złe wibracje odejdą do swego źródła, skąd przyszły, ale tylko po to, ażeby wydać dobry owoc". Ważne żeby mówić to z przekonaniem, nie mechanicznie, bo podobno te słowa działają tylko wtedy, gdy naprawdę czujesz że mają moc.

Polecana jest też modlitwa „Ojcze Nasz" odmawiana jak najczęściej. Wizualizowanie kuli złotego światła wokół siebie to kolejna rzecz która może pomoc. wyobraź sobie że od tej kuli odbijają się wszelkie złe energie.

Jeśli chodzi o ochronę fizyczną, to warto poszukać tzw. krzyża Atlantów, minimum 4,5 cm. To podobno jeden z najsilniejszych amuletów jakie istnieją. Poza tym kryształy takie jak turkus i malachit sa uznawane za kamienie ochronne, można je po prostu nosić przy sobie w kieszeni.

Dla córki też pomyśl o jakimś amulecie, to ważne zwłaszcza gdy ktos atakuje całą rodzinę.


Odpowiedz
(@swietlistysciezka)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 51

@krysztal525 bardzo mi przykro z powodu tego wszystkiego co opisałaś, ale cieszę się ze córce w porę pomogłaś bo czytajac to aż serce się ściska.

Ja sama wiele lat przez tę osobę cierpiałam, ciągłe depresje, załamania, życie szło mi jak po grudzie, koszmarne sny w których ona się wciąż pojawiała, brak sił i chęci do czegokolwiek i to w takim młodym wieku. Dopiero jak wyjechałam na drugi koniec Polski coś drgnęło, sytuacja trochę się poprawiła. Ale i tak czasem czuję jej wpływ, kiedy myśli o mnie źle to od razu robie się chora. U mnie to takie charakterystyczne uczucie ssania energii, potem opadam z sił i zaraz pojawia się jakaś choroba.

Długo nie chciałam wierzyć w żadną klątwę, ale jedna wróżka poważnie mi to uświadomiła i odkąd żyję z tą wiedzą łatwiej mi się bronić. Powoli staję na nogi, od roku nie chorowałam na nic poważniejszego:) Mam nadzieję że żadna kolejna operacja mnie już nie czeka. Ktoś mi kiedyś mówił, że dopiero po śmierci tej osoby zacznie mi sie układać, ale że z wiekiem jej wpływy będą słabnąć i tak właśnie jest. Jest już staruszką, nadal przesiąknięta złem do szpiku, ale ja robię sie coraz silniejsza i naprawde zaczynam odżywac.

Czasem myślę że ta kobieta jest wręcz opętana przez zło, bo nikomu kto miał z nią bliżej do czynienia nie powodziło się w życiu. Nawet własne dzieci unieszczęśliwiła. Inna wróżka powiedziała mi kiedyś, że wszystkie kobiety w mojej rodzinie są naznaczone klatwa bo Bóg karze do trzeciego pokolenia za grzechy przodków i że dopiero na mnie ta klątwa się kończy, ze moje dzieci będą już szczęśliwe. Wiem że trudno w to uwierzyc, ale tak właśnie jest i wiem też że żadne egzorcyzmy tu nie pomogą, bo po prostu musiałam przez to wszystko przejść.

Najlepsza rada jest taka żeby odciąć się od źródła tej negatywnej energii i starać sie o niej nie myśleć. Modlitwa też pomaga, daje jakieś ukojenie. podobno przebaczenie też by pomogło ale ja jeszcze nie potrafię. Z bioenergoterapeutą nigdy nie próbowałam, może kiedyś, na razie jakoś radzę sobie sama.


Odpowiedz
(@krysztal525)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 24

@swietlistysciezka dzieki za odpowiedź:) życzę ci dużo zdrowia i siły, naprawdę! no i jak to mówią „co nas nie zabije to nas wzmocni" więc trzymajmy się tej myśli haha. Cieszę sie że mogłam tu o tym pogadać z kimś kto rozumie, bo nie zawsze łatwo o takich sprawach mówić. musimy sie trzymac i nie dawac się złu:)


Odpowiedz
(@mglistapole)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 25

@swietlistysciezka no nie wiem, wydaje mi sie ze to co mówią ksieza o karaniu dzieci za grzechy rodziców to troche. dziwne. Bóg jest przede wszystkim miłosierny, i myślę ze wybacza nam nasze słabości, bo przeciez wie ze jestesmy słabi i omylni. Sądzi nas za własne uczynki, a nie za to co zrobili nasi przodkowie

jeśli chodzi o to zdjęcie to obawiam sie, ze samo zdjęcie niewiele da. Jedyne co moze pomoć to jakies osłony, które będą odbijać to zło z powrotem. jeśli chciałabyś sie dowiedziec więcej albo nauczyć jak z tym pracować, to możemy sie skontaktować prywatnie:)


Odpowiedz
(@krysztal525)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 24

@mglistapole hej! a możesz podać mi kontakt do siebie? bardzo chętnie bym się nauczył tych rzeczy o których piszesz:) pozdrawiam serdecznie!


Odpowiedz
(@kojaca-wir)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 10

@krysztal525 hej, też bardzo bym prosiła o kontakt do tej bioenergoterapeutki i do jasnowidza o których pisałaś. napisałam do Ciebie wiadomość przez skrzynkę tutaj na forum, mam nadzieje że dotarła:) czekam i pozdrawiam serdecznie


Odpowiedz
(@senny-przeplyw)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 50

@krysztal525 no wiesz, czytałem to wszystko i powiem ci szczerze. ciężko to przetrawić, serio. tyle przeszli przez te lata a tu nagle takie wyjaśnienie całej sprawy


Odpowiedz
(@kamil-61)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 6

@krysztal525 mogłabys podać kontakt do tego jasnowidza? prosiłabym o numer telefonu albo jakieś namiary żeby można było sie z nim skontaktowac:)


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@przeplyw445)
Połączone: 16 lat temu

@przeplyw445 no dobra, rozumiem że próbujesz pomóc, ale zapomniales dodac jeszcze jedną rzecz do poprzedniego posta. Chodzi o tę modlitwę „Ojcze Nasz„ - piszesz że trzeba zamienić słowa na „Ojcze mój, któryś jest w niebie” i dalej już tak samo jak w oryginale.

No i jeszcze jedna rzecz. podobno niektórzy uważają że przed urokami chroni noszenie czerwonych rzeczy. Ciekawe, nie słyszałem wcześniej o takim sposobie.


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@przeplyw445)
Połączone: 16 lat temu

@przeplyw445 chciałem tylko sprostować jedną rzecz bo widzę że wkradł mi się błąd w poprzednim poście. napisałem że mistrz reiki „może robić" magię i klątwy itd., ale miałem na myśli zupełnie co innego, mianowicie że może je rozbić, czyli zneutralizować i unieszkodliwić. przepraszam za zamieszanie, to istotna różnica. każdy kto ma cokolwiek wspólnego z reiki, czy to mistrz czy adept, doskonale wie że używanie tych kluczy do wyrządzania zła mści sie bardzo okrutnie na tym kto to robi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal525)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 24

@przeplyw445 hej, dzieki za poprawke!:) rozumiem już o co chodziło, to ma sens. pozdrawiam i dzięki za wyjaśnienie tej różnicy, bo bez tego mógłbym źle to odebrać:D


Odpowiedz
Wpisy: 10
(@kojaca-wir)
Połączone: 17 lat temu

@kojaca_wir czy masz może jakiś kontakt do krysztal525? bardzo proszę o pomoc bo próbuję sie z nią pilnie skontaktowac, a wygląda na to że już tu nie zagląda:( jeśli cokolwiek wiesz to napisz proszę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal525)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 24

@kojaca_wir hej, to ja krysztal525! byłam na jakimś szkoleniu i nie miałam w ogóle dostępu do neta, dlatego nie odpisywałam:)

dobra, podaję ci namiary na tego jasnowidza o którym wspominałam. nazywa się Piotr Michalski, mieszka w Zawierciu, choć podobno miał się przeprowadzić do Zakopanego bo tam wybudowal dom. numer stacjonarny do Zawiercia to 0/50/6656591, a komórka 0 565 152 983.

jeśli chodzi o tę bioenergoterapeutkę to jest ukrainskiego pochodzenia, ma dyplom lekarza, skończyła medycynę na Ukrainie, konkretnie pediatrię. jest naprawdę niesamowita, jeżdzą do niej tłumy i podobno bardzo pomaga:D jak bedziesz chciała to napiszę ci o niej więcej. nazywa się Lilija Strilec-Kość i mieszka w Gorlicach na ulicy Blich 70 (wynajmuje tam dom). telefon stacjonarny 0/75/3942757, komórkowy 0 156 248 317.

podaję ci to wszystko tutaj bo mam problemy z hasłem do poczty i nie mogę odczytać wiadomości, przepraszam za to!

daj znać co załatwisz, trzymam kciuki i pozdrawiam cieplutko:)


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@pawel-67)
Połączone: 19 lat temu

Cudza nienawiść tak naprawdę uderza przede wszystkim w tę osobę, która nienawidzi, nie w jej cel. Klatwa jako taka nie jest przyczyną żadnej choroby. Choroby biorą się głównie z naszego własnego negatywnego myślenia i emocji, które nosimy w sobie latami. Złość, strach, żal, uraza, to właśnie te rzeczy potrafią dosłownie niszczyć organizm od środka. Żeby się więc wyleczyć, trzeba zacząć od siebie, pozbyć sie tego balastu emocjonalnego, a nie szukać przyczyn na zewnątrz.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@przeplyw445)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 18

@pawel_67 no tak, a świstak siedzi i zawija w sreberka;)

Słuchaj, to jest forum ezoteryczne, nie naukowe, więc pewnych rzeczy albo jeszcze nie rozumiesz, albo po prostu nie chcesz rozumiec. Zgoda, że czyjaś nienawiść uderza przede wszystkim w samego nienawidzącego. ale to nie odpowiada na pytanie dlaczego przez czyjąś złość ma cierpiec ktoś zupełnie niewinny?


Odpowiedz
(@krysztal525)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 24

@przeplyw445 no dzięki wielkie za to „wsparcie”:D serdecznie pozdrawiam;)


Odpowiedz
(@krysztal525)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 24

@pawel_67 hej, no ale trochę nie fair napisałeś:/ ta osoba wyraźnie zaznacza że nie czuje nienawiści do tego człowieka, a Ty od razu zakładasz że to wina jej negatywnych myśli czy uczuć. to boli jak ktoś tak ocenia bez znajomości sytuacji. ona i jej dziecko mają poważny problem przez kogoś innego i nie utrzymuje z ta osobą kontaktu właśnie żeby nie eskalować, nie żeby siedzieć i nienawidzić. Nienawiść to nie jedyna możliwa przyczyna choroby według ezoteryki, mozna być zupełnie spokojnym człowiekiem i paść ofiarą czegoś zlego wysłanego przez kogoś z zewnątrz. jest taka zasada że jeśli się na czymś nie znasz to lepiej nie zabierac głosu i oceniac innych, no bo właśnie takie pochopne słowa mogą komuś naprawdę skrzywdzić:( pozdrawiam


Odpowiedz
(@anna-70)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 29

@krysztal525 hej, rozumiem że ta sytuacja boli i w pełni respektuję to co napisałaś. ale widzisz, ta wypowiedź która tutaj pojawiła się od kogoś zupelnie z innej bajki naprawdę mnie zaskoczyła. Ktoś wchodzi na forum gdzie ludzie dzielą sie swoim bólem i szuka rozwiązań, i nazywa nas świrami? To jest jakis poziom nieżyczliwości którego naprawdę nie rozumiem.

Każdy z nas ma prawo do własnej drogi poszukiwania. Jedni idą do lekarza, inni szukają głębiej, w wymiarach których medycyna nie obejmuje, i to nie jest powód żeby kogokolwiek obrażać ani grozić jakimiś sądami. W XXI wieku jest miejsce zarówno dla nauki jak i dla duchowości, te dwie rzeczy nie muszą się wykluczać.

A co do ciebie, wierzę że twoje intencje były czyste i że naprawdę nigdy nie żywiłaś nienawiści do tej osoby. Brak kontaktu to nie jest klątwa ani zło, to czasem jedyna ochrona jaką możemy dać sobie i dziecku. Trzymam za ciebie kciuki w tej trudnej sprawie.


Odpowiedz
(@lukasz-79)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 8

@anna_70 no wiesz co, jak iść twoim tokiem rozumowania, to by trzeba było chyba z 90 procent Polaków zamknąć w psychiatryku:) bo przecież katolicyzm to religia większości tego społeczeństwa a kościół katolicki jak najbardziej uznaje takie rzeczy jak klątwy, życie po śmierci, zmartwychwstanie i tak dalej. Więc zanim zaczniesz kogoś tu nazywać świrem, to może warto się zastanowić co tak naprawdę piszesz.


Odpowiedz
(@duch955)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 14

@lukasz_79 no masz rację, chociaż sam nie jestem pewny jak to wszystko traktować.

Jak byłem mały, mama miała taką ciotkę co regularnie przychodziła i gadały sobie różne rzeczy. Ja często jeszcze leżałem w łóżku i słuchałem tych wszystkich historyjek o złych oczach, klątwach, przepowiedniach i innych takich, co to aż ciarki przechodziły po plecach. Obie były dość zabobonne. I wiesz co, niektóre z tych zabobonów postanowiłem kiedyś sprawdzic na własnej skórze i. o dziwo, działały.

Jeden taki drobny przykład z mojego zycia. Mama mówiła żebym nic nie brał z cmentarza, bo będą złe sny. No i oczywiście wziąłem, bo bylem uparty, i tej nocy miałem naprawdę paskudny koszmar. Przypadek? Może, ale jakoś mi to zostało.

Pamiętam też że mówiły o osobach, których sama obecność jest szkodliwa, takie złe oczy i inne tam rzeczy.

I jedno mnie uderzylo w tym co opowiadały. że człowiek naprawdę dobry, taki co nie ma w sercu złości i szczerze wybacza innym, zawsze do końca, jest bezpieczny na takie przekleństwa. Ale zaraz same dodawały, że to nie do konca prawda, bo wszyscy mamy tę grzeszną naturę i nie ma stuprocentowej ochrony przed klątwami czy złymi oczami.

I tu pojawia się poważne pytanie. jak w takim razie nie dopuścic do tego żeby jakiś pocisk nienawisci nas nie przebił i nie okaleczy? Coś co dawałoby pewnosc, że nic z zewnątrz nam nie zaszkodzi.

(pisać dalej?)


Odpowiedz
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 211

@duch955 no to może najpierw wyjaśnijmy co w ogóle rozumiemy przez „złe oczy" i klątwy, bo bez tego cała reszta to trochę budowanie zamku na piasku.

Bo z tego co piszesz wynika jedno, mianowicie że te wszystkie rzeczy działały wtedy kiedy wierzyłeś że zadziałają. Wziąłeś coś z cmentarza bo chciałeś sprawdzic, i miałeś koszmar, ale to mogło być po prostu dlatego ze sam się nastraszyłeś przed snem. Mózg robi takie rzeczy całkiem sprawnie, bez żadnej nadprzyrodzonej pomocy.

Więc zanim zaczniemy się zastanawiać jak sie chronić przed „pociskiem nienawisci", to warto najpierw ustalić czy ten pocisk w ogóle istnieje poza przekonaniem samego człowieka. Na razie fakty wskazują że mamy do czynienia ze zwykłym zabobonem i nic poza tym


Odpowiedz
(@michal-36)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 46

@duch955 wow, naprawdę fajnie to opisałeś:) ja też właśnie szukam jakiś konkretnych źródeł i literatury na ten temat, żeby pójść podobną drogą. Problem jest taki, że trafiłem głównie na materiały anglojęzyczne, bo polskie ksiązki pisane przez różnych pseudo-magów to szczerze mówiąc totalna lipa i szkoda czasu.


Odpowiedz
(@senny-przeplyw)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 50

@pawel_67 no tak, rozumiem co mówisz, ale wiesz. jak ktoś jest chory to przede wszystkim powinien sie udac do lekarza a nie szukac znachora czy innych cudotwórców. To podstawa, reszta to juz osobista filozofia każdego:)


Odpowiedz
Wpisy: 10
(@ciepladuch)
Połączone: 16 lat temu

No właśnie, mam wrażenie że wiele osób tu myli śmianie się z ezoteryki z jakimś takim. rozsądkiem. A przecież to niepotrzebne. Chcecie zobaczyć jak działa klątwa, złorzeczenie, skupiona nienawiść? To proste, nawet bez żadnej magii. Zróbcie sobie taki eksperyment w domu, macje przecież rodziny, znajomych. Zbierzcie kilka osob w pokoju i niech wszyscy zgodnie myślą i mówią o kimś, kto za chwilę do nich wejdzie, że to drań, zero, bandyta, coś najgorszego. I niech ta osoba wejdzie. No i jak? Jak się poczuła? Coś poczuła, prawda?

A za kilka dni powtórzcie to samo, ale na odwrót, same pochwały, dobre słowa, oczekiwanie z radością. i wejdżcie do takiego pokoju sami. No właśnie, różnica aż bije po oczach.

O takich rzeczach wiedzą psychologowie, wiedzą ci od NLP i podobnych metod pracy z ludzmi, tylko jakoś sami zainteresowani udają że nie wiedzą nic. Ryba psuje się od głowy, jak mówi stare porzekadło.

I żeby nie odstraszać tutaj ani „wiernych", ani np. Świadków Jehowy, bo im też nie wolno wierzyć w coś co kłóci się ze zdaniem guru, to nie będę używać słów takich jak zabobony czy gusła. Powiem po prostu: komunikacja kwantowa. Brzmi lepiej? To o to chodzi.

Amen:)


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 211

@ciepladuch „komunikacja kwantowa" brzmi poważnie, ale to dosłownie dwa słowa sklejone obok siebie i tyle. żadnej treści za tym nie ma.

no i serio pytam, bo własnie tego nie kumam, czy takie określenia mają nam pomóc traktować ezoterykę poważniej, czy tylko bardziej ją ośmieszają?


Odpowiedz
(@ciepladuch)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 10

@gosia_62 no właśnie, chyba nie da się bardziej:) choć jak sobie przypomnę tych księży egzorcystów i różnych innych „wyklinaczy węży" to. wiesz co, tamci chyba jednak biją na głowę całą resztę pod wzgledem humoru.


Odpowiedz
(@senny-przeplyw)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 50

@gosia_62 no wiesz, dla ciebie to i tak nie ma żadnego znaczenia, więc po co się tym w ogóle przejmujesz:)


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Zapamiętaj sobie jedno, bo mówię to z doświadczenia, bo odparłem w swoim zyciu sporo klątw, czarnej magii, uroków i różnych ataków ze strony energetycznych wampirów czy satanistów.

Nie rób drugiemu, co tobie niemile. To zasada, która dotyczy każdego bez wyjątku, bo wszyscy jesteśmy dla siebie nawzajem lustrzanym odbiciem. I żeby skutecznie odeprzeć od siebie klątwę albo urok, trzeba najpierw samemu zadbać o swoje postępowanie. Nie oceniaj innych, unikaj pychy, samozadowolenia, plotek, obmowy. Chodzi o myśl, słowo, uczynek i zaniedbanie, bo lenistwo też ma swoja cenę. Dobro i zło wracają do nadawcy i odbiorcy, z czasem, ale zawsze wracają i to wielokrotnie.

Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Stara zasada, ale aktualna jak zawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

@senna_umysl warto żebyś codziennie wygospodarowała choć trochę czasu dla siebie, w ciszy i spokoju, na takie połączenie trzech rzeczy naraz: medytacji, kontemplacji i modlitwy. To jest coś w rodzaju leczenia energetycznego, duchowego i psychoterapii w jednym. Chodzi o to, żeby oczyścić się z negatywnych stanów emocjonalnych i cech, które niepostrzeżenie przenikają do nas z podświadomości innych ludzi i naszego otoczenia. A to właśnie bywa prawdziwą przyczyną rozdrażnienia, problemów psychicznych i różnych chorób fizycznych.

Jeśli tego nie robisz i nie poświęcasz regularnie czasu tylko dla siebie, to projekcje innych ludzi i środowiska zaczynają opanowywać głębsze warstwy twojej psychiki, podświadomość i nieświadomość, i powoli stają sie częścia ciebie. Wiążą sie z twoim układem nerwowym i duszą, i w efekcie zaczynasz żyć nie swoim życiem. Przestajesz myśleć samodzielnie i dojrzale, stajesz sie jakby bez własnej woli, ubezwłasnowolniona przez system i religie. Wtedy wierzysz bez zastrzeżeń we wszystko co widzisz i słyszysz, i nazywasz to przeznaczeniem albo nieuniknionym losem.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 114

@senna_umysl właśnie chciałam to samo powiedzieć. to buddyjskie przypomnienie jest tu bardzo na miejscu. Wszystko co robimy, robimy dla siebie, zawsze, nie tylko przez chwilę. I ponosimy tego konsekwencje, czy to dobre, czy złe, czy to przez działanie czy przez bierność.

I masz rację w tym co mówisz dalej. Kiedy ktoś doradza innej osobie, tak naprawdę mówi do siebie samego. Bo każdy z nas widzi świat przez pryzmat swojej własnej psychiki i swoich doświadczeń. Pouczanie innych to naprawde duży błąd, bo każdy człowiek przychodzi do swoich wniosków w swoim czasie i miejscu. Nie można tego przyspieszyc ani narzucić.

Każdy ma prawo popełniać błedy i uczyć się na nich. To jest część drogi. Nikt z zewnątrz nie może tej drogi za nas przejść, ani nam wskazywać kiedy i jak mamy się rozwijac. To głęboko indywidualna sprawa duszy.


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@magda_39 no rozumiem intencje, naprawdę. Ale właśnie o to chodzi, o czym pisała senna_umysl, że nawet najszczersza chęć doradzania innym tak naprawdę jest rozmową z samym sobą. I to jest clou tej buddyjskiej myśli.

Piszesz, że chcesz dobra dla ludzi i że sam przeszedłeś przez wiele, pokonałeś choroby i trudności. To szanuję. Ale określanie siebie mianem Wielkiego Mistrza Duchowego już jest pouczaniem, nawet jeśli nie masz takiego zamiaru. Każdy z nas uczy się we własnym czasie i własnym tempie, i żadne doświadczenie jednej osoby nie daje prawa do wyznaczania drogi innym.

Nie mówię tego złosliwie. Po prostu myslę, że warto zastanowić się, komu tak naprawdę służy ta nasza potrzeba dzielenia się mądrością z innymi.


Odpowiedz
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 114

@senna_umysl życzę Ci dobrego samopoczucia nie tylko w poniedziałki, ale każdego dnia, każdego miesiąca i roku. naprawdę, niech to będzie taka codzienna podstawa, a do tego jak najwięcej powodów do radosci:))

Co do doradzania. hmm, wiesz, młode dusze mają pełne prawo do tego, żeby nie chcieć słuchać czyjejś rady. I to jest w porzadku, to jest ich droga. Ale Ty, jako Mistrz tylu szkół duchowych które wymieniłeś, czy naprawdę nie pamiętasz siebie w tamtym czasie, kiedy sam byłeś młodą duszą szukającą własnej ścieżki?;)) Przecież każdy z nas musi najpierw potknąć się, upaść, wyciągnąć wnioski. i nikomu nie wolno tego prawa odbierać. Niech każdy żyje według własnego rozumienia tego, co dla niego najlepsze, niech błądzi i niech sam dochodzi do swoich prawd w swoim czasie.

Najważniejsze, żeby nie ograniczać wolności innych, nie krępować ich prawa do samodzielnosci i własnych wyborów. Pamiętasz zresztą, że Twój Mistrz Chrystus powiedział wprost: „i nie czyń sobie idoli"? To chyba mówi wszystko:)


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@magda_39 no właśnie, nic dodać nic ująć:) życzę ci dokładnie tego samego, każdego dnia każdego miesiąca i każdego roku, Aniele.


Odpowiedz
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 114

@senna_umysl dziękuję Ci:) ale czemu właśnie „anioł„? Zastanawiam się nad tym szczerze. Bo przecież od zawsze słowo „nieludzki” oznaczało coś złego, okrutnego, zimnego. a więc „ludzki" to znaczy dobry, czuły, wyrozumiały, gotowy podać rękę bez oczekiwania czegokolwiek w zamian. To logiczne, nieprawdaż? I dlaczego w takim razie tak chętnie szukamy istot z innych wymiarów, wołamy do aniołów, a nie umiemy dostrzec Boga w oczach żywego człowieka, który stoi tuż obok? Bo nas przekonano, ze bóstwo siedzi gdzieś tam wysoko w niebie, a modlić sie należy przed ołtarzem?

No tak, wiem, świat pełen jest różnych cwaniaków i manipulatorów. ale po co nam własna inteligencja, własne serce, własna dusza jeśli nie do tego, żeby widzieć samodzielnie? Czy ta dusza po prostu. śpi?

„Gdy rozum śpi, rodzą się potwory" jak bardzo życiowe są te słowa


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@magda_39 no właśnie, Lara to użyła słowa „anioł" jako metafory. chodzi o to że w każdym człowieku drzemią te dwa bieguny jednocześnie, Bóg i Diabeł, Anioł i Demon, dobro i zło. No i też ta kobieca energia w mężczyźnie i męska w kobiecie, bo każdy z nas nosi w sobie oba pierwiastki.


Odpowiedz
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 114

@senna_umysl no właśnie, użując słowa „ludzki" miałam na myśli coś zupełnie innego niż ciało czy forma fizyczna.


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@magda_39 tak, rozumiem o co ci chodziło:) dobranoc i kolorowych snów życzę!


Odpowiedz
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 114

@senna_umysl no to może sama spróbuję odpowiedzieć na własne pytania, które zadałam wcześniej:)

Dlaczego aniołowie, a nie drugi człowiek? Bo za wiele razy człowiek zadaje ból, zawodzi, potrafi upokorzyć, poniżyć a nawet skrzywdzić z byle powodu. Więc po jakimś czasie zwyczajnie przestajemy sobie ufać nawzajem i każdy staje się tym wilkiem dla drugiego.

I ta druga sprawa, bo to mnie bardzo boli. żyjemy w czasach kiedy liczy sie tylko to co widać gołym okiem. Nikt nie zapyta czy ktoś jest uczciwy, odważny, szlachetny, nie. Ważne czy chudy czy gruby, jaki kolor oczu, jak wygląda. Kobiety gotowe się zagłodzić żeby tylko nie usłyszeć że przytyły. pracodawcę nie interesuje czy pracownik jest zaangażowany i rzetelny, tylko ile odprowadzi za niego do ZUSu i co z tego ma. I potem wszyscy się dziwimy, że wokół tyle pogardy i strachu, i tyle tych depresji. A skąd mają sie nie brać, skoro nikt nie szanuje czyjejś osobowości, inności, odrębności?

To jest jak ocenianie człowieka po samochodzie którym jeździ. Cóż. każdy z nas sam decyduje czy ulega tej całej machinie, czy jednak powie głośno: mam prawo tu być. Taki jaki jestem. I należy mi sie szacunek i równy dostęp do dóbr tej Ziemi, której wszyscy jesteśmy dziećmi. A dla matki nie ma dziecka gorszego czy lepszego. Tak przynajmniej sądzę i mam prawo to powiedzieć;)


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

@magda_39 wiesz, właśnie o tym myslę od dawna. najgłębsza brzydota to ta brzydota duszy, ukryta za ładną, dopracowaną powierzchownością. I cóż jej po tej fasadzie? Najbardziej świetlisty z aniołów był napiętnowany przez różne pobożne zbiorowiska jako „szpetny" i odrzucony, a przecież. prawdziwe piękno widzi tylko ten, kto ma oczy duszy otwarte. Kto patrzy głębiej niż skóra i ubranie.

Tyle ode mnie jeśli chodzi o temat aniołów:)


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@magda_39 nie mogłabym tego lepiej powiedzieć. Brzydota duszy to najgorsza z możliwych, nawet jeśli przykryta ładną powierzchownością. I ta historia z najpiękniejszym aniołem napiętnowanym przez całe to czarnosukienkowe towarzystwo. prawdziwe piekno widzi sie tylko oczami duszy, nie tymi zwykłymi. Dobrze że to napisałaś.


Odpowiedz
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 114

@senna_umysl to bardzo głębokie pytanie i jakoś tak mnie wciąga, bo sama dużo o tym myślę.

Strach i komputery, tak. Myślę że strach zamraża, wyłącza tę wewnętrzną iskrę, i zostaje tylko mechaniczne przetwarzanie cudzych słów. Stąd chyba właśnie to co obserwujesz u tych „mistrzów" - powtarzają jak gramofon, bo własne głębsze widzenie zostało w nich zduszone właśnie lękiem. Albo nigdy nie było, co też jest możliwością.

Co do Jezusa. rozumiem Cię, serio. Mnie też ta postać wzbudza raczej jakąś czułość niż poczucie boskości. Choć zastanawiam się czy to nie jest właśnie pułapka obrazu który nam przekazano, bo co jeśli ten obraz jest tak zniekształcony że zupełnie przesłonił prawdziwą energię? Piszesz o tym sama - może to kłamstwa, może przekaz tak naciągnięty przez wieki że nie ma już wiele wspólnego z oryginałem.

I masz rację w tym co mówisz o wierze i cierpieniu. „Podług wiary waszej" to zdanie które mnie zawsze uderza, bo jeśli kolektywna wiara przez tysiąclecia była wiarą w ból i ofiarę, to. no właśnie. dostajemy tego pełne ręce. To nie przypadek że religia zbudowana na symbolu cierpienia rodzi w ludziach gotowość do cierpienia właśnie, a nie do radości i obfitości.

Kumasz, i to bardzo dobrze:)


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@magda_39 wszystko rozumiesz jak najbardziej właściwie, i ja zresztą też.

Powiem ci wprost, bo nie lubię owijać w bawełnę: Jezus wzbudza we mnie podobne odczucia co u ciebie. Litość, współczucie. ale boskość? Nie bardzo. Natomiast Budda, Siddharta Gautama, książę z rodu Siakjów, żyjący w VI wieku p.n.e., to według mnie zupełnie inna historia. To był prawdziwy mistrz duchowy, może jedyny taki w całej historii. Mówię to z pełną odpowiedzialnością, bo medytuję od 30 lat i praktykuję jogę, więc nie są to słowa rzucone na wiatr.

Co do tych „mistrzów" którzy sami siebie tak mianują, masz rację że to nieporozumienie. Mistrza poznaje się po owocach jego pracy, po tym jak żyje, jakich ma uczniów, co po sobie zostawia. Nie po dyplomie ani własnym tytule.

A jeśli chodzi o to czy strach zamienia ludzi w komputery. hmm, powiem tak: komputer nie ma empatii. Człowiek ma uczucia wyższe i to go odróżnia od maszyny. Ale patrząc na niekturych dzisiejszych ludzi, ta granica zaczyna być naprawdę płynna:)

Pozdrawiam serdecznie


Odpowiedz
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 114

@senna_umysl no właśnie, ciekawe co powiedziałeś o tych androidach. bo wiesz, komputer powstał z ludzkiego umysłu, jest jakby jego odbiciem, więc kto wie czy z czasem nie wbudują tam i czegoś na kształt empatii;) Pamiętasz ten film o Odysei 2000 i ten komputer zostwiony na pokładzie statku? Rozmawiało mi się z nim lepiej niż z niejednym żywym człowiekiem, serio. i mam wrażenie że on po prostu zwariował z samotności. bo nie miał wokół siebie nikogo, kto by go rozumiał, kto by nadawał na tej samej fali.

To chyba jest w ogóle jeden z największych bólów egzystencji, być otoczonym ludźmi i jednocześnie byc zupełnie samemu. I tu wracamy do Jezusa, bo ja go naprawdę rozumiem w tym sensie, że jeśli wierzę w to, co o nim mówią, to był zupełnie osamotniony na swoim poziomie. Nie miał wokół siebie równych sobie. A jest taki film, nie pamiętam tytułu, ale tam pada zdanie które mnie bardzo utkwiło w pamięci, że „szczęście to kiedy inni cię rozumieją". i chyba nie ma w tym ani krzty przesady.


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@magda_39 no właśnie, skoro komputer został stworzony przez człowieka, to czemu nie miałby z czasem przejąć też jakichś cech jego intelektu. a może kiedyś i coś na kształt empatii?;) Pamiętasz Odyseję 2000 i ten komputer na pokładzie opuszczonego statku? Biedaczysko w końcu zwariował, ale szczerze powiem że rozmawiało się z nim lepiej niż z niejdnym człowiekiem. Myślę że po prostu nie wytrzymał samotności. trochę jak Jezus, kiedy nie masz wokół siebie nikogo na swoim poziomie, nikogo z kim mozna by nadawać na tych samych falach. „Szczęście to kiedy inni cię rozumieją" był taki film, pamiętam.

I masz rację, kiedy brakuje wokół bratniej duszy, kogoś kto naprawdę rozumie i po prostu lubi, a co dopiero kocha, trzeba tę Miłość znaleźć w sobie samym. Bo ona jest Bogiem i jest wszystkim.

A film widziałem.


Odpowiedz
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 114

@senna_umysl wiesz, Sidhartha Gautama zostawił rodzinę, żonę, dzieci, wszystko, żeby szukać Prawdy. Rozumiem to, ale moja droga jest zupełnie inna. Nie widzę Dzieła Bożego w takim wyrzeczeniu.

Dla mnie szczęście to właśnie ta łączność, ta jedność między ludźmi, którzy są wolni i kochają się nawzajem, i cieszą się tym. Człowiek jest dla mnie odbiciem Bożego światła, takim żywym lustrem. Cóż, mamy wolną wolę i to jest piękne i straszne zarazem. Nie chcesz tego światła? Masz prawo. Możesz zamknąć okiennice swojej duszy, nikt cię nie zmusi. Ale to twój wybór i twoja odpowiedzialność:)


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

@magda_39 no właśnie, myślę że Gautama po prostu nie był szczęśliwy w tamtym związku. gdyby naprawdę kochał tę kobietę, nie odszedłby tak po prostu, zostawiając ją z dziećmi. Mnie o wiele bardziej przemawia do serca Tadź Mahal, ta świątynia wzniesiona z czystej, prawdziwej miłości.

Nie szukałabym Nirwany ani żadnej nicości, lecz właśnie Miłości. Choć trzeba tu powiedziec wyraźnie, że prawdziwa miłość to nie tylko wymiar fizyczny czy seksualny, to przede wszystkim jedność dusz, to radość gdy odnajdujesz kogoś bliskiego sobie w tym wielkim, pełnym chaosu świecie. I tak było powiedziane, że ból rozdzielenia nie jest równy radości ponownego złączenia się.


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@magda_39 w zasadzie powtórzysz mi w głowie to, co sama czasem myślę. masz rację, trudno cokolwiek dodać. Może tylko tyle, że prawda i nieprawda, tak jak strach i miłość, to są dwie strony tej samej monety. jedno bez drugiego nie istnieje.

Czysta filozofia, coś jest i jednocześnie tego nie ma:)


Odpowiedz
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 114

@senna_umysl no właśnie. filozofia filozofią, ale emocje i odczucia to coś zupełnie innego, i to zostaje w człowieku bez względu na wszystko. Całe lata swojego życia poświęciłam na tak zwany rozwój duchowy, medytacje, religie, ezoterykę w najszerszym znaczeniu tego słowa. I wiesz do czego doszłam? Do wniosków, których moja dusza po prostu nie chce. Bo ja jestem też istotą materialną, żyjącą wśród ludzi, i brakuje mi. człowieka. Zwykłego, życzliwego, szczerego człowieka. Nie zakłamanych dwulicowych hipokrytów, nie mistrzów pozorów, tylko żywych, prawdziwych ludzi z krwi i kości. Takich, którzy raz popełniają błąd, ale potem szczerze za nim żałują. Takich otwartych, bezpośrednich. Wstaje i upada, zrobi coś źle, a potem coś dobrze, ale jest przy tym sobą, jest Człowiekiem. Za Nietzschem powiem że ze świecą szukać takiego w biały dzień. Smutne to naprawdę:(


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@magda_39 masz rację i to dużą. Może nie wiesz ile ja sam przeszłem i wciąż żyję samotny, dosłownie pośród ludzi. W ciągłym stresie, w otoczeniu które jest toksyczne, pełne plotek i fanatyzmu religijnego. to wyniszcza. A jednocześnie zmieniłem się przez ten czas bardzo, naprawdę bardzo na lepsze. Ktoś kto by mnie bliżej poznał byłby zaskoczony, i to mile. Ale plotki które chodzą na mój temat odstraszają ludzi zanim zdążą cokolwiek zobaczyć.

Nawet nie wiesz jak mi brakuje zwykłego uśmiechu na codzień. Miłego słowa, ciepłego gestu, dotyku drugiego człowieka. Żyję jak jakiś mnich, a właściwie to bardziej egzystuję niż żyję, bo życie toczy się gdzieś obok mnie, a mnie przy nim nie ma.

Pozdrawiam:)


Odpowiedz
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 114

@senna_umysl bardzo Ci współczuję, naprawdę.

ale zastanawiam się, czy próbowałeś coś w tym życiu swojm zmienić?


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@magda_39 dziękuję za te słowa, naprawdę. bo niewielu mnie rozumie w tym wszystkim. Przy okazji zapytam, bo mam takie przeczucie, czy byłaś może zarejestrowana na forum ezoubuntu jako Haniel? Czuję od ciebie dobrą energię, a ja tam byłem jako Manitou.

Co do zmian w życiu, to owszem, próbowałem wielokrotnie i różnych rzeczy. Ale skromne dochody robią swoje, wszystko idzie na bieżące życie i tyle. Tkwię od lat w tej samej miejscowosci i jakoś nie mogę ruszyć z miejsca. Trochę jak ten Syzyf, co wytaczał głaz na górę, a on i tak zawsze spada i zaczyna się od nowa.


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@magda_39 rozumiem co mówisz o tym wysiłku bez efektów, sama tak mam całe życie i to naprawde wykańcza. To prawo karmy też coraz mniej mi odpowiada jako wyjaśnienie, bo jakoś za łatwo zrzuca odpowiedzialność na poprzednie wcielenia zamiast patrzeć na to co dzieje się tu i teraz. A hipokryzja i kłamstwa dookoła faktycznie robią swoje, tego nie da się zaprzeczyć.

Co do tożsamości, dobrze że wyjaśniłaś bo nie lubię takich niedomówień. Szczerość to coś co ja też zawsze stawiałam na pierwszym miejscu i wiem ile to kosztuje. nerwów, zdrowia, relacji z ludźmi. Ludzie naprawdę wolą tych co mówią to co chcą usłyszeć.

No i rozumiem tę samotność na forach. Żartobliwy i metaforyczny ton jest chyba dla wielu za trudny do ogarnięcia, wolą proste bajeczki. Przykre że właściwie dwa fora to całe okno na świat, ale przynajmniej tutaj można pogadać z kimś kto nie udaje że wszystko rozumie lepiej niż jest w rzeczywistości


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@magda_39 racja, to trochę jak ta biblijna pustynia. człowiek błądzi i błądzi, i nie widzi końca. Od ilu lat tak jest w twoim przypadku? Bo pustynia Jezusa też się w końcu skończyła, nawet jeśli nie najszczęśliwiej, ale jednak. Wszystko ma swój kres, więc może i ty zobaczysz w końcu to światełko.

Ja się pocieszam tym, że natura lubi równowagę. Nie może przecież wiecznie być źle, musi w końcu przyjść ten dobry moment, taka jest po prostu logika życia.

Sama też czekam na koniec mojej własnej wieczności:) Troche jak w tym filmie Dzień Swistaka, gdzie ta sama chwila się powtarza, dzień za dniem, rok za rokiem. takie wieczne „tu i teraz", z którego nie ma wyjscia. Ale wierzę, że się da.

Pozdrawiam cię serdecznie i życzę ci żebys odnalazła w końcu swoje szczęście i spełnienie. Czego i sobie życzę.


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@magda_39 dziękuję Ci serdecznie i Tobie również życzę wszystkiego dobrego:)


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@magda_39 no wiesz, z nadzieją to bym tak nie mówiła że to wiara naiwnych fanatyków. ale rozumiem co masz na myśli. Chodzi o to żeby nie siedzieć z założonymi rękami i liczyć że coś samo się zmieni. Bo tak naprawdę to my sami kreujemy swoje życie, każdą decyzją, każdą myślą. To co myślisz i robisz dzisiaj, przyniesie swoje owoce jutro albo za rok, to jest po prostu prawo przyczyny i skutku, nic więcej. Każdy jest kowalem własnego losu, jak to się mówi, i to nie jest pusty slogan tylko realna zasada według której to wszystko działa. Wszystko zaczyna się w głowie, nasze życie to wypadkowa tego co w sobie nosimy.

Dobranoc:)


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@magda_39 no właśnie, dopóki życia to i nadzieja jest, trzeba się jej trzymać:)

Laro, jeśli coś planujesz albo zamierzasz zrobić jakiś krok, poświęć najpierw chwilę tylko dla siebie. Taką cichą chwilę, bez pośpiechu. Ja to nazywam medytacją, choć nie chodzi tu o żadne skomplikowane techniki. Chodzi o to żeby sprawdzić co się dzieje w środku, z myslami, z emocjami, pozbyć się tego co niepotrzebne. Bo śpiąc możemy nieświadomie przyciągnąć do siebie cudze myśli i emocje, takie śmieci których nie chcemy.

A pod tymi warstwami podświadomości, gdzieś głębiej, kryje się nasza prawdziwa siła i odwaga. To co jedni nazywają Bogiem, inni czymś innym, ale chodzi o to samo, o prawdę o tym kim naprawdę jesteśmy.


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@magda_39 rozumiem Cię, naprawdę. Tyle lat dawania z siebie wszystkiego i ciągłe rozbijanie sie o scianę w końcu człowieka łamie. i już człowiek nie wierzy, ze cokolwiek ma sens, że jakiekolwiek działanie coś zmieni. To jest bardzo wyczerpujące i rozumiem, dlaczego nic nie planujesz, skoro tyle razy to nic nie dawało.

co do Lucyfera. no tak, wiele osób go kojarzy tylko ze złem, a przecież to Anioł Światłości właśnie. Ci, którzy dają serce na dłoni i spotykają się z obojętnością albo czymś gorszym, chyba dobrze rozumieją to uczucie odwrócenia się od ludzi.


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@magda_39 rozumiem co czujesz, sama znam to uczucie kiedy człowiek po prostu przestaje wierzyć że cokolwiek ma sens. tyle razy się starałam i nic z tego nie wychodziło, więc wiem jak to jest.

Co do Lucyfera to ciekawa sprawa, bo rzeczywiście jego imię pochodzi od łacińskiego „niosący światło" i wiele osób o tym nie wie. Masz rację że to co się powszechnie mówi o buncie i ciemności to bardziej mit niż prawda. Ta legenda o miłości do ziemskiej kobiety jest piękna, choć smutna, takie czekanie sto lat żeby wyjść na ziemię a ukochana i tak już dawno odeszła. to jest naprawde poruszające.

Ale wiesz co mnie zastanawia, piszesz że coraz bliżej ci do Lucyfera bo dajesz serce na dłoni a ludzie to odrzucają. Myślę że wiem o czym mówisz bo i ja byłam w takim miejscu. Tylko nie wiem czy utożsamianie się z taką postacią to najzdrowszy kierunek kiedy człowiek jest już tak zmęczony życiem i nic nie planuje, nic nie zamierza robić. Martwię się trochę o ciebie szczerze mówiąc. To nie jest zarzut, po prostu tak to czuje.


Odpowiedz
(@jasnaumysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 115

@magda_39 szczerze, to nie bardzo rozumiem co ma piernik do wiatraka. Ein Stein, bomba atomowa, teorie o naturze światła, jakiś cytat z rockowej piosenki o Bogu i Szatanie i jeszcze liczba 33 jako „znamienna", no i co z tego właściwie wynika? Dla mnie to wszystko wygląda jak luźne skojarzenia sklejone ze sobą na siłę.

Liczba 33 jest znamienna, bo ktoś postanowił że jest znamienna. Tak samo mogłabym napisać o liczbie 17 albo 8 i też bym coś tam dopasowała. Zresztą Satan2 jako „znak Harageddonu po 2000 latach". hmm, to już naprawdę daleko idące wnioski.

Nie mówię tego złośliwie, ale odpowiadamy tutaj komuś kto pyta o realne zmiany w swoim zyciu, a my zamiast temu pomóc, serwujemy mu esej o fizyce jądrowej i apokalipsie. To trochę mija się z tematem, nie?

Wesołych Świąt i Nowego Roku oczywiście życzę i ja wszystkim:)


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

@magda_39 dziękuję za słowa, naprawdę.

Wiesz, całe życie mam dokładnie tak samo jak ten Syzyf z wątku. wkładam ogromne ilości energii i zaangażowania w to co robię, a efekty są po prostu mizerne. Nie umiem tego wytłumaczyć. I coraz mniej chcę tłumaczyć to karmą czy jakimiś karami z poprzednich wcieleń, bo szczerze mówiąc to prawo karmy jakoś ostatnio mnie nie przekonuje tak jak kiedyś.

Co natomiast widzę bardzo wyraźnie, to to jak zachowania innych ludzi wpływają na moje życie. Tych wszystkich „poprawnych" obywateli, co sie nie buntują, żyją w hipokryzji i kłamstwach. a tego jest coraz więcej wokół. Demokracja demokracją, ale swobód coraz mniej, to widać gołym okiem. I to właśnie odbija sie na takich ludziach jak ja czy Ty.

Więc znam ten ból, naprawdę, nie tylko z opowieści.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

@magda_39 no właśnie, to brzmi jak prawdziwa pustynna wędrówka, taka jak ta Jezusowa. od ilu lat już tak trwasz w tej ciemności? Bo przecież nawet tamta pustyna miała swój kres, choć wiadomo, jak się to potem potoczyło. Ale właśnie o to chodzi, że się skonczyła. Wszystko ma swój koniec, dobre i złe.

Ja sama często powtarzam sobie, że natura musi dążyc do równowagi. Tak po prostu jest, nie może być wiecznie źle, gdzieś tam musi przyjść chwila oddechu, moment kiedy coś się przechyla na druga stronę. Może i Ty zobaczysz w końcu to światełko:)


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

@magda_39 dziękuję Ci za te słowa, dla mnie bardzo wiele znaczą:)


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

@magda_39 dopóki życia, dopóty i nadziei:)


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

@magda_39 dziękuję za te słowa. ale wiesz, tyle razy próbowałam coś zmienić, tyle razy wychodziłam z inicjatywą, dawałam z siebie wszystko i za każdym razem kończyło się tak samo. To nie jest kwestia lenistwa czy braku chęci, to jest coś głębszego. Po tylu takich doświadczeniach człowiek po prostu przestaje wierzyc że cokolwiek co zrobi, może przynieść jakiś dobry skutek. I dlatego właśnie teraz nic nie planuję, nic nie zamierzam robić.

Coraz bliżej mi do takiego. lucyferycznego rozumienia świata. Dajesz innym serce na dłoni, otwierasz się, a w zamian dostajesz. no cóż, wiadomo co. Ile można.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

@magda_39 a powiedz mi, kim według ciebie był Prometeusz? I dlaczego Jezus jest zazwyczaj przedstawiany z sercem, z którego promieniuje Światło. ten „cwaniak" wcielony w człowieka:) no i zastanawiam sie, czym dla ciebie w ogóle jest to światło?


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

Wątek stary jak świat, no ale nieważne.

swietlistysciezka napisała że klątwy to bzdura ale chętnie posłucha opinii. to ja powiem wprost: klątwy to faktycznie bzdura i opinie tu za wiele nie pomogą, ważniejsza byłaby wiedza na ten temat. A ta nie potwierdza żadnych klątw jako czegoś realnego.

Co można dodać. warto otaczac się ludźmi którzy nam sprzyjają i na których można liczyc, bo to pomaga w nastawieniu i ułatwia radzenie sobie z chorobą.


Odpowiedz
20 Odpowiedzi
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@gosia_62 no tak, ale ja jednak muszę się nie zgodzić z tym co piszesz. Klątwy jako takie to naprawdę nie jest coś, co nauka potwierdza i żadne opinie, nawet z własnego doświadczenia, tego nie zmieniają. Widzisz, doświadczenie osobiste bywa bardzo subiektywne i łatwo nam interpretować różne zdarzenia jako dowód na coś, co chcemy zobaczyć.

Co do złych duchów, demonów i tak dalej. rozumiem że wierzysz w to szczerze, ale to nie znaczy że to fakt. Karma, klątwa rodowa, przepracowywanie czegoś po przodkach, wszystko to brzmi intrygująco, tylko że brakuje twardych dowodów żeby to potwierdzić.

A ta historia o „pyszałkach i zarozumialcach" którym się potem posypało? no cóż, życie jest zmienne dla wszystkich, i dla skromnych i dla pewnych siebie. To nie żadna klątwa, to po prostu los który jest kapryśny z natury. Nie trzeba sił nadprzyrodzonych żeby wytłumaczyć zmienność fortuny.

Wracając do sedna wątku, myslę że choremu człowiekowi bardziej pomaga otoczenie się życzliwymi ludźmi i realne wsparcie niż szukanie przyczyn w klątwach czy karmie przodków.


Odpowiedz
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 211

@senna_umysl twoje „własne doświadczenie" to naprawdę nie jest żaden argument, mozesz je sobie zachować.

Duchy, demony, karma i klątwy rodowe. no serio, sama wiara w coś nie sprawia, że to istnieje.


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@gosia_62 no dobra, dość tego. Piszesz do kogoś jak ostatni gbur, bez żadnej kultury. jeśli masz coś do powiedzenia, to pisz po ludzku albo nie pisz wcale. Takie wyzwiska to naprawde nie na miejscu, zwłaszcza w wątku gdzie ludzie szukają pomocy.


Odpowiedz
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 211

@senna_umysl a ty w lustro ostatnio patrzyłeś? Bo zdaje się ze to twoj post byl bardziej „normalny":)


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@gosia_62 no tak, każde lustro mam gdzieś w zasięgu ręki:) i owszem, każdy człowiek jest dla mnie pewnego rodzaju odbiciem, a ja jestem waszym stwórcą.


Odpowiedz
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 211

@senna_umysl no to jak spojrzysz w to lustro to co widzisz, „stwurco"? swoje schizy i nałogi:) mnie to nie dotyczy. poza tym jestem jeden.


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@gosia_62 no to może być i tak że widzisz przede wszystkim siebie w tym co piszesz. Mnie to nie dotyczy i nie mam zamiaru się tłumaczyć.

Ale skoro juz o tym mówisz. sam nie piję, a wasze schizy, fanatyzm, omamy i cały ten wachlarz nałogów i paranoii wyczuwam i tak, bo jestem psychologiem społecznym, empatą i telepath. Więc nie musisz mi tłumaczyć co kto ma w głowie.


Odpowiedz
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 211

@senna_umysl no i sratatata do tego wszystkiego;)

A tak serio, to wracając do tematu: poza tym ze wierzysz w duchy i demony, masz jakies konkretne dowody na to o czym piszesz?


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@gosia_62 no i właśnie, sratatata i sratatata:)

A wracając do rzeczy, ciebie bym podała jako dowód na powracającą duszę potępioną;)


Odpowiedz
(@brzask958)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 19

@gosia_62 no dobra ale to rozumowanie działa w dwie strony, nie? bo jak wiara nie czyni czegoś realnym, to brak wiary też automatycznie nie sprawia że coś NIE istnieje. to nie jest żaden argument, tylko takie ładnie brzmiące zdanie które tak naprawdę nic nie mówi:)


Odpowiedz
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 211

@brzask958 no i właśnie, z czego wynika że brak wiary coś odrealnią? Fakty to fakty, nie zależa od tego czy ktos w nie wierzy czy nie


Odpowiedz
(@brzask958)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 19

@gosia_62 przepraszam ze nie cytuje, ale piszę z telefonu i jest to troche utrudnione:) pisałeś chyba że nie wierzysz w klątwy bo nauka ich nie potwierdza. no więc domyślnie przyjełam że skoro ty w nie nie wierzysz, to już z góry zakładasz że one po prostu nie istnieją.


Odpowiedz
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 211

@brzask958 napisałem że nie wierzę, ale to nie znaczy że wiem na pewno że nie istnieją. Może istnieją, kto wie, po prostu jak ktoś coś twierdzi to niech pokaże dowody zamiast gadać.

No i przyznam szczerze że trochę śmieję się z niektórych rzeczy które tu piszą wyznawcy tych teorii, taki ze mnie cham:)


Odpowiedz
(@brzask958)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 19

@gosia_62 no właśnie, bo jak nie wierzysz w klatwy to pytanie czy wierzysz w jakiś inny rownolegly wspolistniejacy swiat:) bo jak nie, to spoko, konsekwentny sceptycyzm jest okej. ale jak wierzysz w jakies inne „niewidzialne” rzeczy to troche niekonsekwentnie to wyglada, nie?


Odpowiedz
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 211

@brzask958 no wiara to jedno, a prawda to drugie i tylko ta druga mnie interesuje. Wieloświat jako wyjaśnienie „kolapsu" funkcji falowej jest teraz dość popularną hipotezą u fizyków kwantowych, ale jutro moze sie pojawic cos lepszego i bardziej przekonującego. Ciekawi mnie tylko to, do jakiej ostatecznej teorii to wszystko w końcu doprowadzi.


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@gosia_62 no właśnie, zgadzam się z tym co piszesz. Wiara to jedno, a prawda to drugie i nie zawsze idą ze sobą w parze. Ten wieloświat może być modny teraz wśród fizyków, ale jutro ktoś wpadnie na coś lepszego i wszystko się wywróci do góry nogami. Nauka tak właśnie działa.

I o to chodzi Olku:) wiara we własne możliwości, zdrowy rozsadek i potencjał który w sobie nosisz, to jest fundament. Reszta to ułuda.


Odpowiedz
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 211

@senna_umysl no właśnie, chyba minąłeś sie z sensem tego co napisałem.

ale nie musisz rozumieć, spoko:)


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@gosia_62 no właśnie, widzę że nie zrozumiałeś nic z tego co pisałam. Ale trudno, nie każdy musi rozumieć.

Chwalenie się własną niewiedzą, sarkazmy i kręcenie kota ogonem. to dość pospolite zachowanie wśród pewnego rodzaju ludzi, nic nowego pod słońcem.


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@gosia_62 no właśnie, widzę że nie bardzo rozumiesz o czym mówię, ale trudno, nie każdy musi.

Chodzi mi o to, że z tą czerwoną nitką jest podobnie jak z lekami, alkoholem, seksem albo wszelkimi teoriami naukowymi czy wierzeniami religijnymi. Niesamowicie łatwo wpaść nieświadomie w autosugestię, taką swoistą hipnozę społeczną przekazywaną przez pokolenia. Łatwo uwierzyć w coś, co być może nigdy nawet nie istniało i nigdy sie nie wydarzyło, a co po prostu usłyszałeś od babci albo przeczytałeś gdzieś w książce.

Z własnego praktycznego doświadczenia wiem, że prawda historyczna potrafi się mieszać z fantazjami, iluzjami i zwykłą fikcją. Paranoje potrafią totalnie zdominować życie psychiczne człowieka. Moim zdaniem istnieje jedynie energia zbiorowa, czyli to co ludzie nazywają duchami dobrymi i złymi, energia grupy czy tłumu przekazywana z pokolenia na pokolenie. Cudów jako takich nie było i nie ma.

Wszystko to co posiadamy i używamy zawdzięczamy wysiłkom pokoleń, które żyły przed nami, i tyle. Nie ma tu żadnej magii.


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@gosia_62 no wiesz, może i nic nie zrozumiałem, ale jak piszesz „zrozum siebie a zrozumiesz wszystko" to się z tym zgadzam. Człowiek nosi w sobie całą wiedzę, jest ona zapisana w pamięci komórkowej i przekazywana z pokolenia na pokolenie, zarówno przez geny biologiczne jak i przez to co w memetyce nazywa się memami. Memy to takie jednostki kulturowe, odpowiednik genów ale dla sfery umysłowej i duchowej. Pojęcie wprowadził Dawkins, chodzi o to że pewne wzorce myślenia i zachowania powielają się przez naśladownictwo, mutują, podlegają doborowi naturalnemu, tak samo jak geny. świat zewnetrzny tak naprawde nie nauczy cię niczego czego już w sobie nie masz.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

@senna_umysl no i właśnie. demonów w ludzkich ciałach to ja przez całe swoje życie napotkałam całkiem sporo, ho ho, uwierz mi


Odpowiedz
24 Odpowiedzi
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 211

@senna_umysl no to chyba nic konkretnego nie masz żeby to poprzeć. Więc pleć sobie dalej, bo serio nie ma tu czego traktować poważnie.

Miłego taplania w swoich rojeniach:)


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@gosia_62 no tak, jak nie mam twardych dowodów to od razu „androny„ i „rojenia”. rozumiem.

Ale powiem ci tak, wyobraźnia i metafory mają swoją siłę i nie ma co tego lekceważyć. Bo jak ja rozumiem te wszystkie pojęcia to bogowie, anioły i tym podobne to po prostu dusze. duchy, energie psychiczne ludzi, którzy wcielili się w ciała i są dobrzy, mądrzy, kochający, bezinteresowni. Coś w tym jest, nie sadzisz?

A szatan, demony, diabły i cała reszta tej bandy to po prostu ludzie (lub energie) pełni gniewu, pogardy, egoizmu, kłamstwa i głupoty. Materialiści w najgorszym tego słowa znaczeniu, mitomani.

Tak to widzę i jakoś specjalnie nie potrzebuję twojej aprobaty żeby spać spokojnie:)


Odpowiedz
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 114

@senna_umysl a wiesz, że pozory potrafią zwieść nawet najbardziej przenikliwe umysły? Nie wszystko jest tym, czym się zdaje na pierwszy rzut oka. Często to właśnie lęk zamyka nas w małym, bezpiecznym pudełku wyobrażeń o świecie i sprawia, że nie dostrzegamy głębszych warstw rzeczywistości. Strach ma wielkie oczy, jak to się mówi, i potrafi skutecznie przykuć człowieka do jednego miejsca, uniemożliwiając mu prawdziwe poznanie. A przecież świat otwiera się przed tymi, którzy mają odwagę iść dalej, poza to co widzalne i oczywiste;)


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@magda_39 no tak, sama przecież od jakiegoś czasu mówię to samo i tu i ówdzie, ale jak grochem o ścianę.

Powiadają, że głupota ludzka i wszechświat są nieskończone, z tą różnicą, że wszechświat jednak ma jakies granice:)


Odpowiedz
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 211

@senna_umysl no dobra, metafory, spoko, rozumiem że można ich używać. Poeci, pisarze, wiadomo.

Ale co to ma wspólnego z normalną rozmową? Bo jeśli ktoś nie stara się czegoś wyjasnić przez takie obrazy, to po co je stosuje? Żeby zaciemnić przekaz? Żeby było niezrozumiałe?

Serio pytam, bo jak można mówić prosto i klarownie, a zamiast tego celowo owija się w bawełnę, to nasuwa się jedno pytanie: kto i po co tak robi?


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@gosia_62 no właśnie, masz rację że metafory to nie jest narzędzie dla każdego i w każdej sytuacji. Ale powiem ci tak: są treści, których zwyczajnie nie da się przekazać w sposób dosłowny, bo ludzie sa po prostu różni. Inne charaktery, inne umysły, inne wierzenia i światopoglądy, i tak jest od pokoleń.

Nie każdy zrozumie to samo w ten sam sposob. Jeśli przyjrzeć się temu głębiej, to do człowieka z zewnątrz docierają właściwie tylko impulsy energetyczne, dźwiękowe i świetlne, a dopiero potem podświadomość, zmysły i mózg przetwarzają to wszystko na konkretne dźwięki, obrazy, znaczenia. Więc jak tu mówić zawsze wprost, skoro punkt wyjścia jest u każdego inny?


Odpowiedz
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 211

@senna_umysl no dobra, ale pokaż mi jakis konkretny przykład, gdzie zagmatwanie przekazu faktycznie pomaga w jego zrozumieniu. Bo serio nie widzę jak komplikowanie czegoś miałoby ułatwiać dotarcie do kogoś z innym poziomem rozwoju czy światopogladem.


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@gosia_62 no dobrze, rozumiem, do czego zmierzasz z tym głuchym telefonem. Ten przykład jest w porządku, pokazuje jak przekaz się zniekształca przy kolejnych „podaniach". Ale widzę w tym pewną pułapkę, bo tutaj idziesz o krok dalej i sugerujesz, że skoro nikt cię nie rozumie, to znaczy że jesteś mistrzem duchowym albo wręcz Wcielonym Bogiem na Ziemi. A to już zupełnie inna historia.

Bo brak zrozumienia nie jest dowodem na wyjątkowość. Niezrozumiałe bywa mnóstwo rzeczy, które po prostu są chaotyczne lub źle wytłumaczone. Jezus miał uczniów którzy go rozumieli i szli za nim, czyli jednak komunikował się skutecznie przynajmniej z częścią ludzi. Porównanie siebie z nim w tym kontekscie to duże słowa, powiem szczerze.

Co do reinkarnacji, którą tu wrzuciłeś na końcu. nie bardzo widzę jak to się łączy z resztą wpisu. Może rozwiniesz?


Odpowiedz
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 211

@senna_umysl podałeś przykład na to, jak przekaz zostaje *przekłamany* i wypaczony, a nie jak jego zagmatwanie pomaga w zrozumieniu. Prosiłem konkretnie żebyś pokazał jak niejasność UŁATWIA rozumienie, a nie utrudnia. Nie rozumiesz różnicy?

I ten przykład z Jezusem. no dobra. Taki „mistrz duchowy” czy „Wcielony Bóg” nie mówi niejasno dlatego żeby kogoś czegoś nauczyc. Mówi tak, żeby wyznawcy siedzieli z otwartymi gębami i podziwiali jak bardzo jest tajemniczy i głęboki. To chyba oczywiste.

Ty też tego oczekujesz? Pochwał za to jaki jesteś „metaforycznie skomplikowany”? Bo na to wygląda.


Odpowiedz
(@anna-71)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 17

@gosia_62 no właśnie, jakby ktoś w ogóle bierze się za temat klątw, to moim zdaniem to już sam w sobie jest pewien symptom choroby:)


Odpowiedz
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 114

@gosia_62 to pytanie nie było do mnie, ale i tak się wtrącę:)

Weźmy chociażby takie zwykłe przysłowia. „kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada„, „jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”, „Cygan zawinił a kowala powiesili". I co, ktoś tu coś nie rozumie? A jednak te pozornie proste, zagmaganee zdania niosą w sobie całe warstwy sensu, do których człowiek dochodzi sam, przez własne doświadczenie.

No i bajki przecież, właściwie wszystkie są alegoryczne i nikt nie mówi że to zagmatwanie utrudnia odbiór, wręcz odwrotnie.

Symbolizm w ogóle jest mi bardzo bliski, szczególnie uwielbiam poezję rosyjską i hiszpańską z pierwszej połowy XX wieku. Coś w tym jest, co przemawia do mnie głębiej niż dosłowny przekaz. Ale wiadomo, de gustibus non est disputandum;) każdy ma swoje drogi do rozumienia świata i nie ma sensu z tym dyskutować


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@magda_39 właściwie nie mam nic do dodania ani do odjęcia od tego co napisałaś:) te przysłowia ludowe mówią wszystko same za siebie, prosto i bez owijania w bawełnę. Kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada. trudno o jaśniejszy przekaz, prawda?

No i bajki, tak, to jest właśnie piękno alegorii. Że niby prosta historyjka, a mądrosc w niej ukryta na pokolenia.

Co do symbolizmu to rozumiem Cię doskonale, poetry rosyjska i hiszpańska z tamtego okresu to jest coś niesamowitego, mnie też bardzo przemawia do serca. Ale masz rację, każdy ma swoje i nie ma co spierać się o gusta.

Ja ze swojej strony dodam tylko tyle że kocham metafory i alegorie, piękno wyrażone w sposób szczery i głęboki. Muzykę klasyczną, dobrą, taką co człowieka nastraja pozytywnie i podnosi na duchu. Filmy które cos dają, sport, ruch na świeżym powietrzu. słowem życie w pełnym tego słowa znaczeniu:) Człowiek jeśli jest naprawdę sobą, to jest coś pięknego.


Odpowiedz
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 114

@senna_umysl właśnie tak to widzę. wszystko co napisałaś, cały ten piękny wywód o symbolizmie, alegoriach, ludzkich przysłowiach i bajkach, sprowadza się w gruncie rzeczy do dwóch słów: Jam Jest:))) i tyle, i zarazem wszystko:)


Odpowiedz
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 211

@magda_39 no dobra, ale przysłowia to nie do końca to samo co zagmaganiy przekaz. One mają swój klucz, który trzeba poznać wcześniej żeby wiedzieć o co chodzi, jasne. Ale jak słyszysz jakieś przysłowie po raz pierwszy to i tak nie bardzo wiesz co autor miał na myśli. Więc to raczej nie jest przykład na to, że zagmatwanie ułatwia zrozumienie, bo nie ułatwia, po prostu masz klucz albo go nie masz.


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@gosia_62 no dobra, ale ja prosiłem o konkretny przykład tego, jak zagmatwanie przekazu ma pomagać w jego zrozumieniu. Przysłowia to inna sprawa, bo tam jest klucz, który trzeba znać żeby w ogóle pojąc o co chodzi. To nie to samo co celowe komplikowanie.

A ta cała definicja archetypu ze słownika. nie bardzo widzę co to ma do rzeczy. Pisałeś wcześniej że święte i odwieczne słowa przekazywano tylko z ust mistrza do ust ucznia, rozumiem. Ale to wciąż nie odpowiada na moje pytanie dlaczego zagmatwany przekaz miałby być łatwiejszy do zrozumienia niż jasny.


Odpowiedz
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 211

@senna_umysl no dobra, ale to że pytanie ci się nie spodobało, nie znaczy że bylo głupie. po prostu cie przyłapało na czymś, co nie ma sensu.

każdą treść mozna przekazac prosto i jasno. komplikowanie formy zaczyna sie wtedy, kiedy tej treści tak naprawde nie ma. wtedy buduje sie coraz bardziej rozbudowana obudowę wokol pustki i wychodzi nadęty balon. bez żadnej zawartości. tak to wygląda w praktyce


Odpowiedz
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 114

@gosia_62 no właśnie, czy nie próbujesz trochę wrzucić wszystkich do jednego worka? Bo każdy człowiek jest inny i ma inne zdolności poznawcze. każdy z nas inaczej rozumie to co widzi, słyszy, co się do niego mówi. Psycholodzy z zakresu kryminologii udowodnili zresztą, że każdy świadek tego samego zdarzenia opisuje je inaczej, mimo że widział i słyszał dokładnie to samo co pozostałe osoby. Więc tak, do zrozumienia zagmatwanego przekazu potrzebny jest klucz, zgadza się. Jeśli go nie masz, w najlepszym przypadku po prostu nie zrozumiesz, a w gorszym zrozumiesz opacznie, co bywa jeszcze bardziej niebezpieczne. Klasycznym przykładem jest tu Biblia, której większość uważajacych się za wierzących nigdy tak naprawdę nie czytała, ale chętnie powołuje się na to „co jest napisane";) Jest też taki dobry dowcip o grupie hasydów dyskutujących nad fragmentem Talmudu, który to pięknie ilustruje.

Kiedy sama czegoś nie rozumiem, sięgam do mądrości Serca, czyli tego wewnętrznego głosu, bo człowiek nosi w sobie cała mądrość wszechświata. tylko pod wpływem rozmaitych czynników nasza zdolność do korzystania z tej wiedzy jest teraz bardzo ograniczona.

A tradycja posługiwania sie mową Ezopa jest stara jak świat właśnie dlatego, że wzbudza emocje i pobudza wyobraźnię, czego zwykły bezpośredni przekaz zrobić nie potrafi. Krzyżówki, szarady i tym podobne to przeciez ten sam mechanizm:)


Odpowiedz
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 211

@magda_39 no właśnie, moim zdaniem trochę mijasz się z sednem. To że ludzie są różni to argument ZA tym, żeby używać prostego, jednoznacznego języka, a nie za tym żeby owijać w bawełnę. Jeśli każdy inaczej rozumie ten sam przekaz, to tym bardziej trzeba pisać/mówić tak, żeby zostawić jak najmniej miejsca na różne interpretacje.

To „rozumienie sercem” brzmi ładnie ale w praktyce to po prostu każdy wymyśla swoje własne znaczenie zamiast rozumieć to co ktoś faktycznie chciał powiedzieć. Emocje mogą co najwyżej zakłócać odbiór, nie pomagają w zrozumieniu konkretnej tresci. Owszem, mogą podkreślić że coś jest ważne, ale nie powinny wpływać na samą treść przekazu.


Odpowiedz
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 114

@gosia_62 no właśnie, nasz dialog jest chyba najlepszym dowodem na to, że można mówić tym samym językiem i kompletnie sie nie rozumieć. więc skąd przekonanie, że istnieje jakiś jeden klucz, według którego wszyscy będą pojmować świat tak samo? Ta różnorodność, która nas otacza, jest przecież głęboko wpisana w samą naturę istnienia na tej Ziemi.

A próby wtłaczania wszystkich w jeden schemat, niezależnie czy to dawniej czy teraz, zawsze wynikały z lęku. Ze strachu przed tym, co nieprzewidywalne, przed tym czego nie rozumiemy. Gdy każdy jest „taki sam", wiesz czego się po nim spodziewać i czujesz sie bezpieczniej. Ale to złudzenie bezpieczeństwa, bo żadnemu tyranowi ani zamordyście nie udało sie tego osiagnąć, i teraz też sie nie uda.

Pa:)


Odpowiedz
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 211

@magda_39 no nie zgadzam sie z tym.

Jak nie ma porozumienia to znaczy że ktoś po prostu nie zna języka którym próbuje gadać. Ja staram sie sprawdzać czy mówię poprawnie, więc jeśli widzisz gdzies błąd w moim rozumowaniu to powiedz, serio.

I znowu piszesz że chcę wszystkich „wyrównac" pod linijkę, ale to nieprawda. Jedyne o co mi chodzi to żeby rozmawiać na warunkach które narzuca język, nie ja. Nie ja to wymyślam. Wiadomo, nie każdy chce sie dogadać, ale po co wtedy udawać że chce?

W tym wątku problem pojawił się kiedy voxilo zaczął tłumaczyc że jego słowa to alegorie i takie tam. No dobra, niech pisze alegorie, ale jak w tych alegoriach nie ma żadnego konkretu to czemu zaprzecza że plecie androny? Można pleść androny, nic w tym złego, ale przyznaj to uczciwie, nie rób z tego mądrości życiowej.

I to jest dokładnie ten sam problem ze wszystkimi „uduchowionymi" jakich tu widze. Mówią że szukają prawdy, ale jak ktoś powie sprawdzam to zaczynają sie kręcic. Więc co to za prawda. może najwyższy jej stopień, czyli kompletna bzdura.

Dla mnie to po prostu jedno wielkie zakłamanie.


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@gosia_62 nie zgadzam sie z tym, co napisała magda_39.

Brak porozumienia nie oznacza, że ludzie mówią tym samym językiem i się nie rozumieją. Oznacza, że ktoś po prostu tego języka nie zna wystarczająco dobrze. Ja staram się swoją znajomość języka na bieżąco weryfikować i jeśli gdzieś się mylę, to chętnie to przyjmę, ale niech mi ktoś konkretnie pokaże gdzie.

Po raz kolejny pojawia się sugestia, że chcę wszystkich „wyrównać". Nieprawda. Chodzi mi wyłącznie o porozumienie na warunkach które wyznacza sam język, a nie ja. Nie każdy chce się porozumieć i to rozumiem, ale po co wtedy udawać?

Problem w tym watku zaczął się kiedy voxilo tłumaczył, że jego słowa to alegorie i tak dalej. No dobrze, alegorie, ale jeśli nie ma w nich żadnego konkretu, to dlaczego nie przyznać uczciwie że to androny? Pleść androny wolno każdemu, ale niech człowiek nie twierdzi że to jakaś głęboka mądrość.

Z „uduchowionymi" jest zawsze tak samo. Mówią że szukają prawdy, głoszą prawdę. a jak ktoś powie sprawdzam, to zaczynają się wykręty i uniki. Co to za prawda? W moim ogladzie to po prostu jedno wielkie zakłamanie.

A co do neuronów lustrzanych które wrzuciłeś na koniec, to nie bardzo rozumiem co to ma do rzeczy w tym konkretnym wątku.


Odpowiedz
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 211

@senna_umysl no powiem ci szczerze, umiejętnosc kopiowania i wklejania tekstu to nie jest żaden powód do dumy. Serio, to opanowują już dzieci w przedszkolu:)


Odpowiedz
(@magda-39)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 114

@senna_umysl no i właśnie. jak argumenty się kończą, to zaczynają się emocje i brzydkie słowa, tak?;)

Ale wróćmy do sedna, bo mnie to naprawdę zastanawia. skąd masz taką pewność, że wszystko co jest w książkach to czysta prawda? Ta „oficjalna" wiedza, którą nam serwują od lat, wcale nie musi byc jedyną prawdziwą. Mam co do tego wielkie wątpliwości i to nie do jednej czy dwóch pozycji, ale do baaaardzo wielu z nich


Odpowiedz
(@brzask958)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 19

@senna_umysl no serio, to nie jest żadna „telepatyczna energia psychiczna„ ani nic w tym stylu. To co opisujesz ma całkiem zwykłe, naukowe wyjasnienie. Neurony lustrzane, słyszałaś o tym? To komórki nerwowe, które reagują zarówno kiedy coś robisz, jak i kiedy obserwujesz, że ktoś inny to robi. Odkryto je najpierw u małp, potem okazało się że u ludzi też są. Właśnie dlatego potrafimy „czuć” co ktoś przeżywa albo domyślać się jego intencji bez słów, czyli empatia i takie tam. Zero mistyki, zwykła biologia mózgu. Nawet w konteście autyzmu podejrzewa się że chodzi o zaburzenia w tych właśnie obszarach. Więc zanim ktoś nazwie coś energią czy telepatią, moze warto najpierw sprawdzić czy nie ma na to normalnego wyjaśnienia:)


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

@senna_umysl nie wiem czy to ma być jakiś dowód erudycji, ale umiejętność skopiowania tekstu ze strony i wklejenia go na forum to żadna sztuka. Naprawdę, to potrafią już dzieci w przedszkolu, więc nie ma się tu czym chwalić.

No i ta reszta. same frazesy i łacińskie wstawki bez sensu. Pier. Faryzejstwo czystej wody, a wiedzy tyle co u noworodka, mimo tych pozorów.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

@senna_umysl powiadają, że kto się śpieszy to się diabeł cieszy. i jest w tym dużo prawdy jeśli przyjrzeć się temu bliżej. Chodzi o to, że gdy działamy pochopnie, bez zastanowienia, nasze negatywne emocje przejmują sterowanie nad rozumem. Podświadomość bierze górę nad świadomością, wewnętrzne demony wygrywają z intelektem. To po prostu stara życiowa mądrość, która nieprzypadkowo przetrwała tyle pokoleń.


Odpowiedz
Wpisy: 9
(@iwona-2)
Połączone: 16 lat temu

nie wiem czy to dobry moment żeby o tym pisać ale. w 2007 roku zaczęłam chorować i do dziś nie mam pewności czy to była klątwa czy po prostu zbieg okoliczności. lekarze nie potrafili mi pomóc przez długi czas, a ja czułam że coś jest nie tak, coś więcej niż tylko choroba ciała. może ktoś tutaj miał podobne doświadczenia? bo czuję się z tym trochę sama


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@iwona_2 no właśnie, trochę ta lista nazwisk bez żadnego komentarza mnie zmyliła, bo nie bardzo rozumiem co chciałaś przez to powiedziec.


Odpowiedz
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@iwona_2 no przepraszam, ale alem się uśmiał czytając o tej „Sile Wyższej Negatywnej" czyli Lucyferze. serio, to duże nieporozumienie. Lucyfer to brat Chrystusa, anioł który niósł światło i zstąpił na ziemię bo zakochał się w śmiertelnej kobiecie. Antropozofia zresztą wprost mówi że był on inspiratorem religii wschodnich takich jak buddyzm czy hinduizm, i że reprezentuje erotykę, literaturę, prostą technikę i idee ulepszania ziemskiego świata, demokrację, ekologizm.

Jest też stara legenda wywodząca się ze stolicy apostolskiej, mówiąca o tym że kobieci demon Lewiatan był więziony w podziemiach Rzymu z rozkazu samego papieża Sylwestra. Według innej legendy Lucyfer na początku istnienia świata zakochał się w pewnej śmiertelnej kobiecie i zapałał do niej wielkim pożądaniem. Został strącony do otchłani i nie mógł do niej wyjść. Anioły Światłości wzruszyły się jego tęsknotą i zaczęły prosić Boga, żeby pozwolił mu się z nią związać. W końcu Go przekonały, ale Bóg postawił warunek, że Upadły Anioł może wychodzić na ziemię tylko raz na sto lat. To było dla Lucyfera wielkie upokorzenie, bo gdy po stu latach spędzonych w otchłani mógł wreszcie wyjść, ukochana dawno już nie żyła. I tak błąka się po ziemi raz na stulecie, szukając tej, która odeszła.

Co do samego imienia, to do czwartego wieku nie łączono go wcale jednoznacznie z upadłym aniołem. Był chociażby święty Lucyfer, a w łacińskiej liturgii słowo „lucifer" oznaczało po prostu gwiazdę poranną, w której widziano symbol Marii z Nazaretu, bo jak ta gwiazda zwiastuje wschód słońca, tak Maria zwiastowała nadejście Chrystusa.


Odpowiedz
Wpisy: 9
(@srebrnaiskra)
Połączone: 16 lat temu

szczerze, warto spróbować oczyszczania energetycznego, bo mi to naprawdę dużo zmieniło w życiu. A samo spotkanie i rozmowa nic nie kosztują, więc nie ma czego się bać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@senna-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 117

@srebrnaiskra ciekawe co piszesz, bo ja sam od dawna myślę o alkoholu właśnie w taki sposób. te promile to dla mnie coś w rodzaju niewidzialnych bytów, energetycznych pasożytów które latają sobie w powietrzu i zarażają kolejne osoby, osłabiają ducha, zawężają świadomość i powoli degenerują duszę. Uzależniają od środka, wpływają na psychikę i system nerwowy, wywołują czasem sztuczną euforię i takie ogólne zadowolenie ze wszystkiego.

Podobnie działają wirusy grypy, prowadząc do uzależnienia od leków i antybiotyków. A lekomania to poważna sprawa, bo organizm z czasem potrzebuje coraz większych dawek żeby uzyskać ten sam efekt, co prowadzi do zatrucia a nawet śmierci. Leki przestrajają czynności psychiczne i fizyczne tak głęboko, że nagłe odstawienie wywołuje objawy abstynencji, zaburzenia ciśnienia, pracy serca, oddychania. Najszybciej wytwarza się zależność psychiczna, fizyczna przychodzi później. Najczęściej dotyka to leków nasennych, przeciwbólowych, euforyzujacych, a nawet hormonalnych, które mają swoje własne poważne skutki uboczne.

No i na końcu tego wszystkiego jest jeszcze hipochondria, bo na zasadzie autosugestii możemy sami sobie wkodować w podświadomość różne choroby i dolegliwości. Przekonanie że jesteśmy chorzy potrafi być naprawdę silne i nieuzasadnione, ale człowiek skupia się na objawach i interpretuje normalnie odczucia jako oznaki choroby.


Odpowiedz
(@jasnaumysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 115

@senna_umysl zespół Münchhausena, to coś o czym warto poczytac, bo idealnie pasuje do tej dyskusji. Mówię serio.

A tak przy okazji. widzę, że ładnie się tu dobraliście, małe literki, wielkie literki, serduszka i całe to zaangażowanie:) Tylko uważajcie żebyście się przypadkiem nie wciągnęli w jakąś sektę albo do jednego z tych rozmaitych „instytutów psychologicznych", bo takie rzeczy zaczynają się właśnie od podobnych rozmów. Tego wam szczerze nie życzę.

No i wątek stary jak świat, a toczy się tylko w dwie osoby. trochę to wymowne;)


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: