Forum

Asystent AI
Kamienie do pracy z...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kamienie do pracy z depresją - wsparcie w mroku

Strona 3 / 3

Wpisy: 207
(@granacik93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czy kamienie polecane do pracy z depresją mają jakieś cechy wspólne fizyczne? Bo słyszałam o ametyście, hemacie, labrydorycie. To bardzo różne kamienie pod względem wyglądu i struktury. Czy jest jakaś zasada, czy to bardziej indywidualne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Granacik93 jest kilka wspólnych mianowników, ale nie wszystkie dotyczą każdego z tych kamieni jednakowo. Hemat jest ciężki i zimny, więc działa zakotwiczająco przez fizjologię. Ametyst ma związek z uspokojeniem układu nerwowego, przynajmniej tak to czuję po latach pracy. Labrydoryt działa inaczej, bardziej na granicę między tym, co widzisz jasno, a tym, co ukryte, co może być pomocne, ale też przytłaczające. Przy głębokiej depresji nie polecałabym labrydorytu na start.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@etheria)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zaraz, ale labrydoryt jest często polecany jako kamień ochronny na emocje. Skąd ten wniosek, że przy depresji może przytłaczać? Nie kwestionuję, po prostu nie rozumiem mechanizmu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Etheria bo labrydoryt pracuje z tym, co głębiej. Ochrona energetyczna to jedno, ale on jednocześnie może wynosić na powierzchnię rzeczy, które były ukryte. Przy depresji lżejszej to może być pomocne. Przy bardzo ciężkiej, kiedy ktoś nie ma zasobów żeby przetworzyć to, co wypływa, może być za dużo na raz. To nie jest ogólna reguła, ale warto o tym mówić.


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@teofilka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tego i myślę o swoim ametyście inaczej niż na początku tej rozmowy. Weszłam tu z pytaniem, czy kamień może w ogóle coś zrobić, kiedy człowiek jest na dnie. Wychodzę z czymś, co wygląda bardziej jak: może nie zrobi za mnie, ale może dać mi coś, na czym stanę. Czy tak to rozumiecie?


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@radgost)
Połączone: 2 lata temu

To, co napisała Teofilka na końcu, to chyba najlepsze podsumowanie całej tej rozmowy. Kamień nie zrobi za ciebie, ale daje punkt oparcia. Zastanawiam się tylko, czy to 'oparcie' jest czysto psychologiczne, czy jest w tym coś, co wykracza poza autosugestię. Bo jeśli to pierwsze, to wystarczyłby dowolny przedmiot, do którego masz stosunek emocjonalny.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 575

@Radgost a czy te dwie rzeczy muszą się wykluczać? Autosugestia to też mechanizm, który działa na ciało. Jeśli trzymanie kamienia obniża napięcie w klatce piersiowej, to czy ma znaczenie, czy to 'tylko' skojarzenie, czy energia? Efekt jest ten sam.


Odpowiedz
(@mistika)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Jolusia96 no ale jeśli efekt jest ten sam, to po co przypisywać kamieniowi właściwości energetyczne? Mogłabyś trzymać zdjęcie albo kamyk z plaży. Rozumiem, że coś w tym jest, bo inaczej bym tu nie siedziała, ale chcę rozumieć, dlaczego akurat te konkretne minerały, a nie inne przedmioty.


Odpowiedz
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Mistika to jest pytanie, które zadaję sobie od lat i nie mam na nie domkniętej odpowiedzi. Mogę powiedzieć, co obserwuję: przy różnych kamieniach, nawet gdy nie wiem z góry, jaki to mineral, czuję inaczej. Kamień z plaży i hemat to dla mnie zupełnie inne doznanie w dłoni. Czy to struktura krystaliczna, skład chemiczny, czy coś innego? Nie wiem. Ale nie jest to dla mnie obojętne.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@granacik93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracając do pytania, które wcześniej postawiłam o cechy wspólne kamieni przy depresji. Wrzosianka wspomniała o hemacie jako zakotwiczającym. Mam pytanie: czy 'zakotwiczenie' to dobry kierunek zawsze, czy są momenty, kiedy ktoś w depresji potrzebuje czegoś odwrotnego, jakiegoś otwierania, uwalniania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 247

@Granacik93 o, to jest coś, o czym nie mówiłyśmy wprost. Znam osoby, dla których hemat przy głębszej depresji czuł się jak dodatkowy ciężar, a nie jak grunt pod nogami. Jakby 'zakotwiczenie' wzmacniało stan zamiast go stabilizować. Może zakotwiczenie działa tylko wtedy, gdy jest w co wejść? Jak jest totalnie pusto, to nie ma gdzie się zakotwiczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@teofilka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie. Czytam to i myślę, że chyba trafiłam na ametyst z jakiegoś powodu, a nie na hemat. Nikt mi nie mówił, że jest różnica. Ale teraz, jak to opisujecie, ciężar hemacie brzmi dla mnie jak coś, czego bym nie chciała teraz trzymać. Czy to intuicja, czy po prostu skojarzenie po przeczytaniu tego wątku? Nie wiem, jak to rozróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 254
Rozpoczynający temat
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest jedno z najtrudniejszych pytań w pracy z kamieniami w ogóle, nie tylko przy depresji. Ja robiłam tak: brałam dwa kamienie naprzemiennie przez kilka dni i notowałam, co się dzieje z poziomem energii wieczorem. Nie ze stanem emocjonalnym, tylko z energią ciała. Depresja potrafi mylić emocje, ale ciało czasem daje wyraźniejszy sygnał. Czy próbowałaś czegoś takiego, Teofilko?


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@hilek-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

To, co mówi Leokadia o notowaniu energii ciała, ma sens. Ale mam pytanie praktyczne: co notować? Jak opisać 'poziom energii' na tyle konkretnie, żeby po kilku dniach można było to porównać? Bo jak zaczynam pisać 'czuję się lżej', to po tygodniu nie wiem, czy to był lekki lub bardzo lekki, i traci to wartość porównawczą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Hilek.pl mam prosty system: skala od jednego do pięciu, ale bez opisów słownych. Tylko liczba i ewentualnie jedno zdanie o ciele, nie o emocjach. Na przykład: 'trzy, nogi ciężkie' albo 'cztery, oddech swobodniejszy'. Nic więcej. Przy depresji dłuższe notatki potrafią wciągnąć w spiralę analizowania, a nie o to chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@etheria)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy o notowaniu i mam wrażenie, że odchodzi trochę od kryształów w stronę dziennika zdrowia. Nie mówię, że źle, ale właśnie sobie uzmysłowiłam, że całą tę rozmowę o kamieniach mogłoby się zastąpić rozmową o jakiejkolwiek regularnej praktyce uważności. Co sprawia, że kamień jest tu kluczowy, a nie np. stały czas na herbatę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 575

@Etheria pytanie jest uczciwe. Myślę, że kamień ma jedną właściwość, której herbata nie ma: jest niezmieniony. Herbata paruje, stygnie, kończy się. Kamień leży i jest. Dla kogoś w depresji, gdzie wszystko się zmienia i nic nie trwa, ta fizyczna stałość jest czymś innym niż rytuał. Chociaż rozumiem, że to nadal można by zastąpić innym trwałym przedmiotem.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: