Jakiś czas temu zadawałem pytania o pewnego faceta i za każdym razem wyskakiwało mi koło fortuny. Bez wyjatku. Raz wprost, raz wylatywało podczas tasowania razem z innymi kartami, raz odwrócone, raz mignęło tylko kątem oka. Za dużo tego na przypadek, żeby to olać.
Mam przekonanie że znamy się z poprzedniego wcielenia, nie wiem jak inaczej to wytłumaczyć.
I co ciekawe, to koło fortuny pojawia mi się zazwyczaj na końcu rozkładu, i to przy kartach które są mocno pozytywne, kochankowie, rycerz albo król kielichów, dwójka kielichów, słońce... a w rzeczywistości oboje mamy się już kompletnie po dziurki w nosie.
no wiecie co, troche dziwna ta sytuacja. Jeśli oboje macie siebie dość, to po co w ogóle pytać karty o cokolwiek? To chyba pytanie bardziej do siebie niż do tarota...
Ale skoro pytasz, to Kolo Fortuny w takim kontekście mówi mniej wiecej tyle, że to spotkanie nie było przypadkowe. Musieliście się znaleźć na swojej drodze z jakiegoś powodu. No i to Słońce sugeruje, że macie sobie nawzajem coś do przekazania, jakąś lekcję do odrobienia.
koło fortuny to taka karta co pokazuje że coś sie powtarza w kółko, i ta energia między wami jest naprawdę dobra, tyle że może gdzieś po drodze gubi sie porozumienie... to trochę jak ta stara gadka „kto sie lubi ten sie czubi” haha. no wlasnie, iskra jest, ale żeby coś z tego wyszło to trzeba najpierw nauczyc się gadać ze sobą bez tej całej szarpaniny
Pozytywne karty nie dotyczą tej drogi, to moim zdaniem jasne. Właśnie o tym mówi to ciągle pojawiające się X Koło Fortuny.
Nie kręcić się w kółko, nie wracać do tego co już się skończyło, nie blokować sobie drogi do tego co w miłości przeznaczone
