Kupiłem w końcu dom pod wynajem, po całej serii przygód, jako tako udało sie to doprowadzić do końca. Najemca zgłosił problemy, część z nich znałem, część wyszła dopiero teraz. Postanowiłem rozłożyć karty i zobaczyć co z tego wynika.
1. Stan nieruchomości. Krolowa mieczy. Jest do przyjęcia, może trochę zimno w środku, może wilgoć, przydałoby się odmalować... ale generalnie niezle.
2. Najemczyni. As kijów. Głośno powie co jej się nie podoba, ale płaci na czas i z sąsiadami nie ma konfliktow. Da się z tym żyć.
3. Agencja zarządzająca. Odwrócone trzy kielichow. Kasę chętnie biorą, a i tak za wszystkim muszę gonić sam. Olewają sprawę dosłownie. Wniosek, lepiej wziąć zarząd we własne ręce.
4. Koszt remontu. As monet. „Troche” będzie kosztować, ale nie majątek. Kieszeń to zniesie.
5. Sam remont, odwrócona dziesiątka mieczy. Będzie się ciągnąć. Cały czas będzie wyłazić coś nowego, tu wilgoć, tam gniazdko wypadnie, coś tam jeszcze. No cóż, dom to dom, za nim trzeba chodzić.
6. Co dalej ogólnie. Dwójka monet. Wyznaczyć granice, dbać o stan techniczny i pilnować żeby wszystko było zgodne z prawem, ale tez kontrolować koszty. Dwójka monet wskazuje na skromny ale stabilny dochód długoterminowo. Nie fortuna, ale pewność.
w tej sytuacji czuję że coś może trzasnąć, bo biznes to biznes i lepiej się wycofać póki jest jeszcze czas. Dziesiątka Mieczy w odwróceniu mówi wyraźnie że tak łatwo z tego nie wyjdziesz, więc sprawdź wszystko co dotyczy remontu, bo pozniej może być za późno na cokolwiek.
Jeśli chodzi o koszty, to muszą po prostu być pokryte, taki jest żywioł, ktoś wygra ktoś straci. Kupuj w tańszych sklepach, ale na materiałach nie oszczędzaj, jakość to tu absolutna podstawa.
I jeszcze jedno... mogą pojawić się problemy z platnoscia, mniejsze wpływy niż się spodziewasz. Grosz to grosz, nawet monety się liczą.
mam już wstępną wycenę, wyszło tego sporo, choć jak się przyjrzeć to głównie drobne sprawy... przykładowo zawiasy w drzwiach się poluzowały, wystarczy podkrecić. Okno jest w spisie, nie martw się 🙂 Gratuluję że to ogarnełaś sama. Wyślę tam swojego człowieka żeby rzucił okiem i ocenił co i jak.
Wiesz, jak to się mówi, niech bede trochę bezpośrednia, ale chyba karty mówią to samo co i ja widzę w tej całej sytuacji. Kredyty to kredyty, trzeba płacić, tu nie ma wyjścia. A agencja... no cóż, lepiej z tym skończyć. Człowiek płaci agentom, a i tak w efekcie wszystkiego musi sam dopilnować. Dziś problem z zawiasami, jutro zimno w kaloryferze bo zapowietrzone, albo wilgoć gdzieś wyłazi, i tak w kółko.
Uśmiechnij sie, nie martw się zanadto 🙂 Coś trzeba będzie zainwestować w ten lokal albo po prostu odpuścić i zamknąć temat z agencją, bo ona naprawdę więcej zabiera niż daje.
Najważniejsze że masz z czego żyć na co dzień, i to na stałe, a to naprawdę już sporo. Nawet jak się mieszka w Anglii.
