Forum

Asystent AI
Wielkie Arkany jako...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wielkie Arkany jako ścieżka inicjacji

Strona 1 / 2

Wpisy: 801
Rozpoczynający temat
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

siedzę od jakiegoś czasu nad Wielkimi Arkanami i zaczęłam myśleć o nich inaczej niż tylko jako o kartach do rozkładów. Chodzi mi o to że kiedy ustawiasz je w kolejności od Głupca do Świata, to wychodzi coś w rodzaju drogi :)... Głupiec wyrusza, przechodzi przez kolejne etapy, napotyka trudności, przemiany, i na końcu jest pełnia. czytałam gdzieś że to właśnie nazywa się ścieżką inicjacji, ale szczerze nie wiem, czy to coś, co można świadomie "przejść", czy to tylko metafora. Czy ktoś pracował z tym w taki sposób, że potraktował całą dwudziestkę dwójkę jako jeden ciągły rytuał albo ćwiczenie? no i właściwie mam jeszcze jedno pytanie bo trochę mnie to blokuje. Czasem kiedy siadam z kartami i zaczynam myśleć głębiej, pojawiają się myśli, które mnie trochę przerażają. Nie wiem, czy to normalne i czy jest jakiś sposób, żeby z tym pracować, zamiast uciekać.


Odpowiedz
57 odpowiedzi
Wpisy: 226
(@wahadlarka65)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz, ta kolejność Głupiec-Świat jako droga, ma solidne podstawy. Pisał o tym między innymi Paul Foster Case w swojej pracy z Builders of the Adytum, a jeszcze wczesniej Lévi opisywał Arkana jako stopnie wtajemniczenia. Nie jest to więc tylko poetycka metafora ale celowo zbudowana struktura. Natomiast zanim odpiszę coś więcej o rytuale z tym związanym, chciałabym się upewnić, że dobrze rozumiem to, co napisałaś. Co masz na myśli mówiąc "myśli, które przerażają"?! Czy to są myśli o treści kart, jakieś obrazy które się pojawiają, czy raczej coś, co przychodzi niezależnie od kart, a praca z nimi tylko to wzmacnia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 801

@Wahadlarka65 trudno mi to dokładnie opisać. Chyba bardziej to drugie, co napisałaś. Karty jakby otwierają jakiś kanał i nagle mam myśli, które normalnie gdzieś tłumię. Nie chodzi o straszne obrazy, bardziej o pytania, na które nie mam odpowiedzi. Takie jak "a co jeśli robię wszystko źle" albo "a co jeśli tak naprawdę nie wiem, kim jestem". I to mnie zatrzymuje bo nie wiem, czy powinnam wtedy kontynuować, czy się zatrzymać.


Odpowiedz
Wpisy: 638
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

To, co opisujesz, jest bardzo charakterystyczne dla przejścia przez środkowy odcinek Wielkich Arkanów. Jeśli patrzeć na tę ścieżkę strukturalnie, mniej więcej od karty 8 do 15 mamy do czynienia z tym, co w psychologii analitycznej nazywa się konfrontacją z cieniem. Tarot zbudowany jest między innymi na kabalistycznym Drzewie Życia i każda karta odpowiada konkretnemu przejściu między sefirami. Siła, Pustelnik, Koło Fortuny, Sprawiedliwość to nie są przypadkowo ułożone obrazy. Pytania, które opisujesz, "kim jestem", "czy robię właściwie", są dokładnie tym rodzajem materiału, który ta ścieżka ma wydobyć na powierzchnię. nie powiedziałbym, że to powód żeby się zatrzymać. Ale chciałbym zapytać czy pracujesz z tym samotnie, czy masz jakiegoś przewodnika albo grupę?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 394

@Dadzbog.x a mówiąc "przewodnik", masz na myśli kogoś fizycznego, nauczyciela czy mistrza, czy wystarczy dobra literatura i własna dyscyplina? Bo rozumiem że w tradycji inicjacyjnej rola mistrza była kluczowa ale dzisiaj większość z nas pracuje solo. Czy ta ścieżka przez Arkana w ogóle działa bez kogoś, kto to prowadzi?


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 638

@Sigilmistrz uczciwa odpowiedź jest taka, że tradycyjnie nie. Inicjacja zawsze zakładała przekaz od człowieka do człowieka. Ale mam też wrażenie, że formuła "nie możesz bez mistrza" bywa używana w sposób który bardziej służy tworzeniu hierarchii niż rzeczywistemu bezpieczeństwu. Dobra literatura, dziennik pracy, systematyczność i gotowość na dyskomfort mogą dużo zastąpić. Choć szczerze, przy tym, co opisuje autorka tematu, czyli przy lęku wobec własnych myśli, wolałbym żeby miała kogoś, z kim może to omówić na żywo.


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę w połowie bo ten wątek mnie zatrzymał. Mam pytanie do autorki tematu, ale też do Dadzboga. Czy ta praca, o której mówicie, to jest coś w rodzaju medytacji nad każdą kartą po kolei, jeden dzień na jedną kartę, jeden tydzień? Jak to wygląda w praktyce, bo wydaje mi się, że mówicie o dwóch różnych rzeczach jednocześnie. Raz o filozoficznym schemacie ścieżki, a raz o konkretnym rytuale z lękiem. Czy to w ogóle jedno i to samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 801

@Anastazja62 właśnie to jest moje pytanie, tylko byłam zbyt chaotyczna żeby je tak sformułować. Czy to jest jedno i to samo? Bo ja intuicyjnie czuję, że ta praca z lękiem moze się wpisać w tę ścieżkę, ale nie wiem, jak to zrobić technicznie.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@wahadlarka65)
Połączone: 2 lata temu

Odpowiem na oba pytania naraz, bo są połączone. Ścieżka inicjacji przez Arkana jest szkieletem, a rytuał z konkretną kartą to ciało tego szkieletu. możesz pracować z jedną kartą tygodniami, a niektóre karty będą się same do ciebie wracać. Chodzi o to, żeby nie przechodzić dalej, zanim karta "nie puści", cokolwiek to dla ciebie oznacza... W kontekście lęku, który opisujesz, polecałabym zacząć nie od Głupca ale od Księżyca. Ta karta bezpośrednio pracuje z iluzjami, tłumionymi treściami i właśnie z tym rodzajem niepokoju, który przychodzi z nieznanych głębokości :(. Możesz ją położyć przed sobą, zapalić świecę, siedzieć w ciszy i pozwolić, żeby myśli przychodziły bez oceniania ich. Zapisywać, nie analizować od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 497
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Księżyc to dobry pomysł, ale ja bym uważała :). Księżyc w tarocie to karta złudzeń i nieświadomości, wchodzenie w nią bez wcześniejszego przygotowania może bardziej skomplikować niż pomóc... hej najpierw bym pracowała z Siłą, żeby mieć jakiś fundament przed wejściem w ciemniejszy materiał. Siła to karta która daje dokładnie to, czego potrzebujesz przy pracy z lękiem, opanowanie, kontakt z własną wolą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 226

@Monisia_M nie zgadzam się i wyjaśnię dlaczego :). Siła jako karta to owszem, symbolika woli i łagodnego opanowania instynktów, ale praca z nią nie jest "bezpieczniejsza" niż praca z Księżycem. Każda karta może ujawnić trudny materiał, jeśli pracujesz z nią uczciwie... Poza tym nie ma ustalonej kolejności, w jakiej "powinieneś" podejść do kart jako ćwiczeń. haha to jest tradycja zachodnioezotycznego nauczania, gdzie sam praktykant albo grupa decyduje, czego potrzebujesz w danym momencie. Polecam Księżyc konkretnie dlatego, że autorka opisała lęk wobec własnych myśli, a ta karta jest po prostu tematycznie spójna z tym doświadczeniem


Odpowiedz
Wpisy: 394
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

A ja mam inne pytanie do obu z was. Mówicie o "pracy z kartą", siedzeniu przed nią, zapisywaniu myśli. Ale czy to jest rytuał w jakimś sensie technicznym czy raczej refleksja? Bo jeśli to ma być rytuał, to rozumiem, że powinny być jakieś elementy struktury, intencja, otwarcie, zamknięcie przestrzeni. a jeśli to jest tylko medytacja z kartą, to może nie potrzeba do tego żadnego rytuału?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 638

@Sigilmistrz to jest naprawdę dobre pytanie i myślę że odpowiedź zależy od tego, jak definiujesz rytuał. W tradycji hermetycznej rytuał to każda powtarzalna, świadoma czynność wykonywana z intencją. W tym sensie nawet wyłożenie karty, zapalenie świecy i pięć minut ciszy jest rytuałem, jeśli robisz to regularnie i celowo. Kluczowe jest "zamknięcie", o którym wspomniałeś. przy pracy z Arkanami, szczególnie przy tych które odnoszą się do cienia i nieświadomości, brak świadomego zakończenia sesji może powodować że materiał "wychodzi" w ciągu dnia w sposób, którego nie kontrolujesz. Ja zawsze kończę odwróceniem karty, fizycznym ruchem, który sygnalizuje granicy między przestrzenią pracy a resztą dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

czytam i chyba po raz pierwszy tarot zaczyna mi się układać w coś więcej niż losowe obrazki. Ale mam pytanie, bo troche zgubiłam wątek... Czy ta praca, o której mówicie, jest przeznaczona tylko dla osób które już umieją czytać tarota czy można zacząć właśnie od tego, od ścieżki Arkanów, nie wiedząc nic o znaczeniach kart ;)?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 801

@Glicynia_A właśnie o to samo chciałam zapytać na początku, ale się wstydziłam. Bo ja znam znaczenia kart dość powierzchownie, wiem, co mówią standardowe opisy, ale to nie to samo co praca głęboka, o której mówi Dadzbog.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wejdę z innej strony. Wszystko, co tu piszecie o ścieżce inicjacji, Drzewie Życia, cieniu, ma sens w określonym kontekście, czyli w tradycji hermetycznej i w psychologii głębi, szczególnie jungowskiej. Ale chciałabym, żebyście uważali na jedno. to nie jest jeden spójny system, tylko kilka różnych tradycji, które w pewnym momencie historii zostały ze sobą połączone, głównie przez Złoty Świt w XIX wieku. jeśli bierzesz kabałę, bierzesz też jej wewnętrzną logikę. Jeśli bierzesz Junga, on sam był sceptyczny wobec okultyzmu. Można mieszać, ale warto wiedzieć, co z czego pochodzi. Mam konkretne pytanie do Dadzboga: kiedy mówisz o sefirach i o tym, ze każda karta odpowiada przejściu między nimi, to korzystasz z systemu Złotego Świtu, Thelemy czy jakiegoś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 638

@Lipowa00 słuszna uwaga i dziękuję za doprecyzowanie bo rzeczywiście skróciłem za bardzo. Opieram się głównie na systemie Złotego Świtu w interpretacji Waite'a i Rider-Waite-Smith talia, ktory to właśnie na tym systemie jest zbudowany... Thoth Crowleya to jest już inna mapa, tam korespondencje się różnią w kilku kluczowych miejscach, między innymi zamienione są miejscami Siła i Sprawiedliwość. Masz całkowitą rację, że mieszanie systemów bez świadomości, że to robisz, prowadzi do chaosu. Dla Galii: jeśli pracujesz z talią Rider-Waite albo jej pochodną, to masz dostęp do systemu GD. Jeśli masz Thotha, to inne zasady :).


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@kazimiera01)
Połączone: 2 lata temu

Ojej, czytam to wszystko i głowa mi się kręci, ale w dobrym sensie. Zawsze myślałam, że tarot to po prostu karty do wróżenia i że jak się nauczysz znaczeń, to już wiesz wszystko. A tu się okazuje, że to jest cały system filozoficzny. To trochę zmienia moje podejście, szczerze mówiąc. Ale chcę zapytać o coś prostszego. Ta osoba która zaczęła temat, napisała, że czasem boi się własnych myśli :). Czy ktoś tu miał podobnie i jak sobie z tym poradził? Niekoniecznie przez tarot, po prostu jak to przeżywaliście?


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Ja miałam podobnie i to całkiem niedawno. Pracowałam przez jakiś czas z Wieżą, bo akurat ta karta wracała mi w rozkładach non stop i w końcu postanowiłam ją "przepracować" świadomie. I właśnie to, co opisujesz, te pytania o tożsamość, o słuszność własnych decyzji, wszystko wyszło naraz. Nie przestraszyłam się, ale tylko dlatego ze wcześniej robiłam przez kilka miesięcy coś w rodzaju dziennika snów i miałam jakiś kontakt z tym materiałem. Gdybym weszła w to bez przygotowania, pewnie by mnie to zatrzymało.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wieża to ta co z piorunem i ludźmi spadającymi? boję się tej karty zawsze jak wychodzi w rozkładzie, to chyba najgorsza karta. Rozumiem że można z nią pracować rytualnie ale jak się jej nie bać?? Przepraszam za literówki :D.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 226

@Helenka51 rozumiem ten lęk, ale powiem ci coś, co może zmienić perspektywę. Wieża nie jest kartą, która zapowiada katastrofę. ona pokazuje to, co i tak już się wali, tyle że my tego nie chcieliśmy widzieć. Boisz się jej, bo jej obraz jest drastyczny, ale pytanie brzmi: czego konkretnie się boisz że się posypie? Tego wlasnie dotyczy rytualna praca z nią.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

No właśnie nie wiem czego konkretnie się boje, to znaczy boje się ze jak karta wyjdzie to oznacza jakieś nieszczęście i tyle. Że ktoś zachoruje albo będę miała problemy. Ale mówisz że to nie o to chodzi? Że to nie jest wróżba że coś złego się stanie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 638

Dobrze to uchwyciłaś ale chciałbym doprecyzować jedną rzecz, bo nie chcę, żebyście wyrzuciły za okno całą warstwę diwinacyjną. karty mogą działać na obu poziomach jednocześnie, jako lustro psyche i jako wskazówka dotycząca zewnętrznych okoliczności... Problem z Wieżą polega na tym że jej obraz jest tak sugestywny że zatrzymujemy się na poziomie lęku przed obrazem i nigdy nie wchodzimy głębiej. @Helenka51, masz wrażenie że ten lęk pojawia się jeszcze zanim zaczniesz interpretować, właściwie na widok samego rysunku :P?


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 254

@Dadzbog.x tak, dosłownie jak tylko widzę te spadające postacie to mam taki nieprzyjemny skurcz w żołądku. Nie zdążę nawet pomyśleć o znaczeniu. Ale nie wiem czy to nie jest normalne, że jakieś karty po prostu wyglądają strasznie.


Odpowiedz
Wpisy: 801
Rozpoczynający temat
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Helenka, ja mam podobne pytanie bo tez długo myślałam o kartach jak o przepowiedniach. A z tego, co tu czytam, to chyba chodzi o coś innego, prawda? Że karta nie mówi, co się STANIE, tylko co jest w nas, co przeżywamy albo przed czym uciekamy?


Odpowiedz
Wpisy: 497
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest bardzo ważna różnica i cieszę się że to wyszło. hej ten lęk przed obrazem to zupełnie co innego niż lęk przed znaczeniem karty. I właśnie dlatego praca z Wieżą powinna zaczynać się od samego patrzenia, bez próby interpretacji. Siedzisz z kartą, oddychasz i po prostu obserwujesz, co w ciele się dzieje... to dlatego mówiłam wcześniej, że Siła jako fundament jest ważna, bo daje ci zasoby, żeby w ogóle wytrzymać ten kontakt.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 394

@Monisia_M ale powiedz mi, bo ciekaw jestem twojej logiki. Czy to nie jest trochę tak, że przygotowanie zawsze można odkładać w nieskończoność? Bo zawsze można powiedzieć, że najpierw trzeba mieć fundament, potem stabilność, potem jeszcze coś innego. gdzie jest punkt, w którym mówisz, że już możesz wejść w trudniejszą kartę?


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie mnie też nurtuje, ale z innej strony. Bo kiedy pracowałam z Wieżą, to nikt mi nie powiedział, żeby najpierw cokolwiek. Po prostu karta wychodziła i w pewnym momencie postanowiłam z nią usiąść. I nie było katastrofy. Czy nie jest tak że samo życie wskazuje nam, z którą kartą mamy pracować i kiedy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 497

@Anastazja62 może i tak, ale to też zależy od tego, z jakiego miejsca wchodzisz. no jeśli jesteś w miarę stabilna, to owszem, życie może cię prowadzić :). Ale Galia napisała na początku, że boi się własnych myśli, i to jest inny punkt startowy niż twój.


Odpowiedz
Wpisy: 801
Rozpoczynający temat
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Muszę się tu wtrącić, bo poczułam się trochę... zakwalifikowana do grupy "za słabych". Rozumiem, że to nie był taki zamiar, ale właśnie tego się bałam, że ktoś mi powie, że nie jestem gotowa. Czy ta ścieżka jest rzeczywiscie czymś, do czego trzeba być gotowym, czy to sam proces cię gotuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 226

@Galia, trafiłaś w sedno i powiem ci wprost: nie ma czegoś takiego jak obiektywna gotowość do pracy inicjacyjnej. To mit, który służy głównie temu, żeby ludzie czekali zamiast działać. no inicjacja zaczyna się dokładnie wtedy kiedy pytasz czy jesteś gotowa. To jest ten moment.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z Wahadlarką w tym miejscu, ale chciałabym dodać ważny niuans. Różne systemy tarotowe mają różną filozofię w tej kwestii. W systemie Thierensa który wywodzi się z tradycji teozoficznej, inicjacja jest procesem, który dzieje się niezależnie od twojej woli i gotowości, karty są tylko lustrem tego procesu ;)... w ujęciu bardziej psychologicznym, powiedzmy Pollack czy Greer, to ty prowadzisz i możesz regulować tempo. To nie jest ta sama praca, nawet jeśli używacie tych samych kart.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Lipowa00 to mnie troche gubi. Czy wybór talli lub systemu interpretacji naprawdę tak mocno zmienia samą pracę? Bo ja mam Rider-Waite i nigdy nie myślałam, ze to aż taka fundamentalna decyzja.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 638

@Glicynia_A powiem ci tak: talia to nie jest neutralne sposób. Rider-Waite jest nasycona symboliką Złotego Świtu i kabałą, każdy szczegół rysunku jest tam celowy i niesie znaczenie z konkretnego systemu. Kiedy więc siedzisz z tą kartą, nawet jeśli nic o tym nie wiesz, te warstwy tam są. Nie musisz znać korespondencji żeby na nie reagować. hej ale żeby świadomie pracować ze ścieżką inicjacji, ta wiedza pomaga. Czy kiedyś patrzyłaś na którąś kartę i miałaś poczucie że jest tam coś, czego nie rozumiesz ale co cię przyciąga?


Odpowiedz
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Dadzbog.x tak, dokładnie tak. Hierofant mnie zawsze przyciąga i nigdy nie wiem dlaczego, bo standardowe opisy mówią o tradycji i instytucjach, a to mnie akurat niespecjalnie obchodzi :). Ale coś w tej karcie jest.


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@kazimiera01)
Połączone: 2 lata temu

Hierofant mnie z kolei zawsze odpychał i chyba właśnie przez te opisy o instytucjach i dogmatach. Ale po tym, co czytam w tym wątku, zastanawiam się czy moja niechęć do tej karty nie mówi czegoś o mnie, a nie o karcie. Czy to jest właśnie ten cień, o którym Dadzbog pisał wcześniej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Kazimiera01 bardzo możliwe. Ja podobnie miałam z Papieżycą, zawsze mi się wydawała zimna i niedostępna, i długo zanim zrozumiałam, że to był mój lęk przed własną intuicją, nie karta jako taka. Ale skoro jesteś przy Hierofancie, to ciekawa jestem, co konkretnie cię odpycha. Postać? Strój? hierarchia?


Odpowiedz
(@kazimiera01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 18

@Anastazja62 chyba hierarchia właśnie i takie poczucie, że ktoś mi mówi, jak mam myśleć... Ale teraz jak to piszę, to widzę że to jest coś mojego, nie karty. Ojej, to działa nawet bez żadnego rytuału, wystarczyło napisać w tym wątku.


Odpowiedz
Wpisy: 394
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest bardzo ciekawy moment, bo Kazimiera właśnie opisała coś, co dla mnie jest rdzeniem całego tematu. Ścieżka inicjacji przez Arkana niekoniecznie wymaga świec ani specjalnych warunków, działa przez sam kontakt z symbolem i przez to, co nam ten kontakt ujawnia. Ale mam pytanie do Dadzboga i Wahadlarki: jeśli tak, to po co w ogóle formalizować to w rytuał? Co rytuał dodaje do tego, co właśnie widzieliśmy u Kazimiery?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 226

@Sigilmistrz rytuał dodaje granicę. I to jest jego najważniejsza funkcja, nie atmosfera, nie magia w sensie sił zewnętrznych, tylko wyraźne oddzielenie: teraz wchodzę, teraz wychodzę. Bez tej granicy praca inicjacyjna rozmywa się w codzienność i albo ją ignorujesz, albo jesteś w niej cały czas bez wytchnienia. To drugie bywa wyczerpujące. Galia pisała o lęku przed własnymi myślami i właśnie dlatego rytuał jest tu szczególnie ważny, żeby ten lęk miał swoje miejsce i czas, a nie chodził za tobą wszędzie.


Odpowiedz
Wpisy: 801
Rozpoczynający temat
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wahadlarka, to, co napisałaś o granicy, jakoś mnie zatrzymało... Bo ja właśnie chyba nie mam tej granicy i dlatego wszystko mi się rozmywa. Siedzę sobie, patrzę na kartę, zaczynam myśleć, potem myśl goni myśl i nie wiem, kiedy skończyłam pracę, a kiedy po prostu się zamartwiałam. Czy rytuał wejścia i wyjścia to jest cos bardzo skomplikowanego? Pytam serio, bo jak słyszę słowo rytuał, to od razu wyobrażam sobie świece, okrąg i nie wiem, sól.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@wahadlarka65)
Połączone: 2 lata temu

To, co opisujesz, ten efekt rozmycia, jest dokładnie tym, o czym mówiłam. I nie, rytuał wejścia nie musi być skomplikowany. Może to być po prostu trzy głębokie oddechy i powiedzenie sobie w myślach albo na głos: teraz zaczynam. A na koniec: teraz kończę. Serio, tyle wystarczy na początek :D. Cała reszta, świece i tak dalej, to jest budowanie atmosfery, nie warunek skuteczności.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 394

@Wahadlarka65 ale czy to nie jest trochę arbitralne, gdzie postawimy tę granicę? Mówisz trzy oddechy, inni mówią okrąg, jeszcze inni mówią, że w ogóle nie potrzeba żadnego rytuału. Skąd wiemy, że ta granica działa, a nie tylko nam się wydaje, że działa?!


Odpowiedz
(@wahadlarka65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 226

@Sigilmistrz a czy to w ogóle robi różnicę? Mam na myśli że jeśli granica psychologicznie działa, to działa. Nie musisz wierzyć w siły zewnętrzne, żeby świadomie oddzielić czas pracy od reszty dnia. To jest zwykły mechanizm uważności, nic mistycznego.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 638

@Sigilmistrz to jest właściwie stary problem filozoficzny. Czy rytuał ma działać przez mechanizm zewnętrzny czy przez zmianę stanu wewnętrznego. W tradycji hermetycznej, którą zakorzeniony jest tarot Rider-Waite, te dwa poziomy są w zasadzie nierozłączne. Ale Wahadlarka ma rację, że dla osoby na początku drogi ważniejsza jest funkcja psychologiczna. zewnętrzna forma może przyjść później, kiedy zrozumie się, po co ona jest.


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@kazimiera01)
Połączone: 2 lata temu

Ojej, właśnie czytam to o granicy i myślę, że ja w ogóle nie robiłam żadnej. Po prostu wyjmowałam kartę przy herbacie i zaczynałam rozmyślać, a potem szłam do pracy z głową pełną Hierofanta. Teraz rozumiem, dlaczego to było trochę dziwne uczucie przez cały dzień. Czy to może wlasnie przez brak tego zamknięcia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Kazimiera01 bardzo prawdopodobne. Ja miałam przez pewien czas podobnie i zauważyłam, że karty które ciągnęłam rano, dosłownie prześladowały mnie przez dzień w różnych skojarzeniach. Niby fajne bo dużo się wtedy odkrywa, ale po pewnym czasie byłam zmęczona tym, że nie mam chwili spokoju od własnej głowy. próbowałaś kiedyś zapisywać te myśli, żeby je jakoś zamknąć?


Odpowiedz
(@kazimiera01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 18

@Anastazja62 nie, nigdy nie prowadziłam żadnego dziennika ani nic takiego. Zawsze mi się wydawało że to dla poważnych praktyków, a ja tylko tak hobbystycznie. Ale chyba rozumiem już, że to mogłoby pomagać właśnie na tym poziomie, który opisujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 497
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dziennik tarota jest bardzo ważny właśnie dlatego, że tworzy naturalne zamknięcie... Kiedy zapisujesz, co zobaczyłaś i co poczułaś, to niejako oddajesz to papierowi i możesz zostawić. bez tego te obrazy i myśli szukają sobie miejsca w głowie i krążą. Przy pracy inicjacyjnej z Wielkimi Arkanami to jest tym ważniejsze bo te karty dotykają głębszych warstw.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Monisia_M a czy jest jakaś konkretna forma takiego dziennika :)? Bo jak słyszę dziennik, to myślę o pisaniu długich akapitów, a nie zawsze mam na to energię po pracy z kartą. czy to może być coś prostszego?


Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 497

@Glicynia_A absolutnie, wystarczy kilka zdań. co zobaczyłam, co poczułam w ciele, jedno słowo klucz. Nie ma żadnej reguły mówiącej, że musi być esej :). Znam osoby które rysują zamiast pisać, bo im to bardziej odpowiada.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Chciałabym tu coś dodać, bo temat dziennika pojawia sie w wielu tradycjach i naprawdę nieprzypadkowo. W praktyce magów Złotego Świtu prowadzenie dziennika było obowiązkowe i służyło dokładnie temu, o czym piszecie, czyli zamykaniu sesji i śledzeniu wzorców w czasie. Przy pracy z Wielkimi Arkanami jako ścieżką inicjacyjną te wzorce są naprawdę istotne, bo poszczególne Arkana nie pojawiają się losowo, a przynajmniej tak twierdzi ta tradycja. Dadzbog, ty to chyba lepiej ode mnie opiszesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 638

@Lipowa00 tak, to ważna kwestia. W systemie Złotego Świtu każda karta Wielkiego Arkanum odpowiada konkretnemu stopniowi wtajemniczenia i sefirot na drzewie życia. Ale nie chcę teraz za bardzo rozbudowywać tego wątku bo Galia pytała o coś bardziej konkretnego, o pracę z lękiem. I mam wrażenie, że trochę odpłynęliśmy od jej pierwotnego pytania.


Odpowiedz
Wpisy: 801
Rozpoczynający temat
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, dziękuję, że to zauważyłeś. Bo ja siedzę i czytam te wszystkie rzeczy o dziennikach, granicach, Złotym Świcie i czuję się trochę przytłoczona. Może wróćmy do podstaw. Mam lęk przed własnymi myślami, ciągnie mnie do kart, ale nie wiem, jak zacząć. Co dosłownie zrobić pierwszego dnia?


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Galia ja tez się tak czuję i szukam jakieś prostej odpowiedzi. Czy może ktoś powiedzieć wprost, którą kartę wybrać na początek pracy z takim lękiem :D? Bo z tego co czytam to Wieża odpada raczej dla początkujących, albo nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Helenka51 nie powiedziałabym, że Wieża odpada, ale rzeczywiście nie jest od niej najlepiej zaczynać kiedy lęk jest punktem wyjścia. Ja bym pomyślała o Księżycu który wprost mówi o lęku i o tym, co ukryte. Albo o Gwieździe, która jest jakby tym, co przychodzi po Wieży i daje nadzieję po rozpadzie. Ale co o tym myślą bardziej doświadczone osoby tu obecne?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: