Złożyłam wniosek o zmianę oddziału i teraz mnie zastanawia, co kierownik z tym zrobi. Zrobiłam sobie krótkie rozkłady.
Co zrobi z wnioskiem wyciągnęłam 3 monet i Kapłan. Podpisze, czyli przychyli sie do mnie pozytywnie. Kapłan u mnie prawie zawsze pojawia się przy podpisywaniu dokumentów, umów, dobrych wynikach w egzaminach, a to trochę jak egzamin właśnie.
Czy odpowiedzi udzieli, 2 monet i paź kielichów. Da mi jakiś wybór, a ponieważ chcę zmiany, nie zamierzam wracać na stare stanowisko, to pewnie będzie z tym jakiś galimatias. Paź kielichów jest delikatny, więc chyba będzie uważał żebym dosłownie nie płakała i otoczy wszystko w ładną otoczkę słowną.
Co powinnam zrobić wobec niego, paź kijów, Królowa kielichów, as monet i Świat. Otoczyć go sobą, przypominać się, pisać pisać pisać, żeby wiedział że jestem i że mi na tym zależy.
Dostałam taką odpowiedź: dwa miecze paź kielichów.
No i co tu dużo mówić, on nie ma mojego dokumentu, nie wie nic o sprawie i tyle. Potraktował mnie jak powietrze, kompletnie go to nie obchodzi, nawet nie spróbował nic zrobić żeby mi pomóc. Nie rozumiem o co chodzi z tym jego zachowaniem.
Zastanawiam się czy on po prostu nie chce żebym wróciła, czy może celowo tak ogarnia sprawę żebym sama zrezygnowała z braku jakiegokolwiek wsparcia. bo z żadnej strony go nie widać...
