ej, wracam po dłuższej nieobecności 🙂
nie ciągnęło mnie jakoś do kart ostatnio, ale teraz mam sprawę z kolegą i chciałem się zapytać bo trochę mnie to głowi. kolega nie jest super bliski, kiedys razem pracowalismy, gadaliśmy głównie o robocie i karierze, nic głębszego. niedawno otworzyłem własną działalność, jestem na początku drogi, jeszcze dużo formalnosci do ogarnięcia zanim się wszystko rozkręci. i właśnie tu zaczyna się ta dziwna sprawa.
ten kolega nagle bardzo się interesuje moim biznesem. i to tak mocno że bym to nazwał nachalnoscią. pytania za pytaniami, co i jak, jak idzie itd. sam nie jestem ciekawski z natury, lubię trzymać swoje sprawy dla siebie, więc to podpytywanie mnie irytuje. mam takie wrażenie że chce się jakoś wcisnąć do mojej działalności, być takim nieformalnym kierownikiem czy managerem, którego na tym etapie zupełnie nie potrzebuję.
jakiś czas temu poprosiłem go o pomoc przy jednej drobnej sprawie i chciałem go przy okazji wyswatać ze znajomą bo wydawało mi się że będą do siebie pasować. no ale pomoc skończyła się na niczym bo ogarnął to ostatecznie specjalista, między tą dwójką nie zaiskrzyło i teraz mam nagorliwego kolegę na głowie zamiast spokoju 😀
zapytałem tarota o jego zamiary i wyszło mi 5 denarów, 7 kielichów i paź mieczy. czy to wskazuje że może liczyć na to że jakoś podreperuje u mnie swoją sytuację finansową i węszy jak mi idzie? bo właśnie tak to czuję, że nie jest do końca szczery. ta cała „pomoc” niby bezinteresowna może mi się czkawką odbić i kosztować więcej nerwów niż jest warta.
chociaż z drugiej strony przyszło mi do głowy że może po prostu jest nieszczęśliwy i chce się czymś zajac żeby nie mysleć o swoich sprawach... nie wiem. obiektywnie nie jest biedny, ma stały etat z dobrą pensją i jeszcze zlecenia. wie też że jestem zaradny i że ta jego „pomoc” mi raczej do niczego niepotrzebna
zapytałem też czy mogę mu ufać i wylosowałem wtedy królową mieczy, 7 buław i królową buław. no i wg mnie to mówi samo za siebie - powinienem pilnować swojego małego imperium i bronić swojego terytorium, a jeśli nie, to na dłuższą metę i tak będę do tego zmuszona, bez żadnego cackania się.
chętnie posłucham co o tym myślicie, bo naprawdę daje mi to do myślenia 🙂 tym bardziej że zależy mi na tym kontakcie, chciałbym móc prosić o pomoc kiedy jej potrzebuję, ale nie chcę wspólnika który patrzy mi na ręce i śledzi co robię... to mnie po prostu strasznie wpienia, nie ma co ukrywać.
poza tym przyszło mi do głowy że kolega wcale nie musi miec problemów budzetowych, ale widzi że mi się powodzi i po prostu chce coś dla siebie uszczknąć..
no właśnie, jest różnica miedzy „hej, co słychać?” raz na jakiś czas a wpadaniem z tym pytaniem praktycznie co drugi dzień 😀 to drugie już brzmi trochę podejrzanie i mam wrażenie że nie chodzi tu o zwykłą uprzejmość ale o jakiś interes czy drugie dno... intuicja mnie rzadko myli więc chyba warto jej posłuchać, zobaczymy co z tego wyniknie 😉
