Dzień dobry wszystkim. Od jakiegoś czasu zbierałam się, żeby ten temat założyć, bo chyba każdy, kto liczy sobie więcej niż trzydzieści lat i choć trochę interesuje się astrologią, ma jakieś swoje przejścia związane z powrotem Saturna. U mnie Saturn stoi w Wadze w siódmym domu i jak się domyślacie, dokładnie w okolicy dwudziestego dziewiątego roku życia rozpadł mi się wieloletni związek, który wydawał się stabilny. Nie byłam wtedy jeszcze w ogóle świadoma, co to za tranzyt. Dopiero potem, analizując kartę, zobaczyłam to idealnie. Saturn wrócił na swoje natalne miejsce i wymusił rozliczenie z tego, co zbudowałam w sferze relacji. Były łzy, był szok, ale z perspektywy lat – to był chyba najzdrowszy punkt zwrotny w moim życiu. Kto jeszcze ma historię? Chętnie poczytam wasze powroty Saturna, zwłaszcza ten pierwszy.
Saturn w siódmym domu to klasyka, jeśli chodzi o relacyjne turbulencje podczas powrotu. Ale zwróć uwagę na jedną rzecz – Saturn rządzi u ciebie Koziorożcem i Wodnikiem, więc spójrz też, jakie domy te znaki zajmują w twojej karcie. Powrót Saturna aktywuje nie tylko dom, w którym Saturn siedzi natalnie, ale też te dwa domy, którymi rządzi. U mnie Saturn w Strzelcu w trzecim domu. Kiedy miałem powrót, zmieniłem kompletnie branżę, przeprowadziłem się do innego miasta, zerwałem kontakt z bratem na prawie dwa lata. Dom trzeci, komunikacja, relacje z rodzeństwem, podróże – wszystko naraz. Koziorożec rządził u mnie czwartym domem, więc w tle były też konflikty rodzinne i konieczność wyprowadzki z domu rodzinnego, którą odwlekałem latami.
U mnie powrót Saturna to temat, do którego ciągle wracam, bo był naprawdę przełomowy. Saturn w Koziorożcu w dziesiątym domu. Miałam dokładny powrót pod koniec 2018 roku, kiedy Saturn tranzytem przechodził przez Koziorożca. Straciłam pracę, na którą harowałam od lat, w sposób kompletnie niespodziewany – restrukturyzacja firmy. Pierwszy miesiąc to był szok, potem desperacja, a gdzieś koło trzeciego miesiąca złapałam się na tym, że czuję ulgę. Budowałam tę karierę, bo tak wypadało, bo rodzina oczekiwała konkretnej ścieżki. Saturn w dziesiątym domu rozlicza z tego, jak definiujesz sukces – czy na swoich warunkach, czy na cudzych. Teraz robię coś kompletnie innego i jestem dużo spokojniejsza.
Dodam tutaj pewien kontekst, który często ginie w dyskusjach o powrocie Saturna. Znam mnóstwo ludzi, którzy go przeżyli i powiem tak – stopień trudności tego tranzytu zależy w ogromnym stopniu od tego, jak Saturn jest uaspektowany natalnie. Jeśli ktoś ma Saturna w kwadraturze z Marsem albo w opozycji do Księżyca, to powrót będzie prawdopodobnie bardziej burzliwy niż u osoby, która ma Saturna w trygocie do Jowisza. Sam mam Saturna w Wagi w dziewiątym domu, w trygonie do Merkurego. Przy powrocie poszedłem na studia podyplomowe, zacząłem uczyć się nowego języka, podjąłem decyzję o wyjeździe za granicę. Było trudno logistycznie, ale nie było dramatu. Saturn egzaltuje w Wadze, co też daje pewien bufor – działa twardo, ale sprawiedliwie.
Hm, a ja mam takie pytanie – czy wy wszyscy mówicie tylko o pierwszym powrocie? Bo ja mam pięćdziesiąt cztery lata i zbliżam się do drugiego. I szczerze, pierwszego powrotu prawie nie pamiętam jako czegoś dramatycznego. Przeprowadzka, zmiana pracy – ale nic co by mną wstrząsnęło. Zastanawiam się, czy drugi powrót może być mocniejszy.
U mnie Saturn w Byku w drugim domu i powrót to była czysta kwestia finansowa. Miałem dwadzieścia dziewięć lat, prowadziłem firmę, która na papierze wyglądała świetnie, a w rzeczywistości jechała na kredytach i życzeniowym myśleniu. Saturn wrócił i firma padła. Bankructwo. W ciągu pół roku straciłem prawie wszystko oprócz dachu nad głową. Ale to mnie zmusiło do zupełnie innego podejścia do pieniędzy. Drugi dom – zasoby, wartości, poczucie własnej wartości. Saturn skasował to, co było zbudowane na piasku.
Chcę dodać jeszcze jedną perspektywę, bo widzę, że rozmowa idzie w kierunku „co mi się przydarzyło podczas powrotu", a jest coś ważniejszego. Saturn w tradycyjnej astrologii to chronokrator – pan czasu. Powrót Saturna to nie jest pojedyncze wydarzenie, tylko proces trwający mniej więcej dwa i pół roku, bo tyle Saturn spędza w jednym znaku. Są ludzie, którzy mówią „u mnie nic się nie stało", a potem okazuje się, że patrzą tylko na datę dokładnej koniunkcji. A Saturn zaczyna działać, kiedy wchodzi w twój natalny znak, i nie odpuszcza, dopóki z niego nie wyjdzie. Poza tym trzeba brać pod uwagę retrogradacje – Saturn czasem robi trzy dokładne koniunkcje z punktem natalnym podczas jednego powrotu.
Czytam z zainteresowaniem i przyznam, że u mnie było kompletnie odwrotnie niż u większości. Saturn w Koziorożcu w szóstym domu. Przy powrocie zmieniłam nawyki zdrowotne, zaczęłam biegać, rzuciłam palenie. Jasne, motywacją była panika, bo lekarz powiedział mi parę nieprzyjemnych rzeczy o moich wynikach. Ale efekt był pozytywny. Szósty dom – zdrowie, codzienne rutyny, praca. Saturn przyszedł i kazał ogarnąć codzienność. I ogarnęłam. Nie twierdzę, że to było łatwe, ale zdecydowanie nie czuję, żeby mnie coś zniszczyło.
A co z osobami, które mają Saturna w wygnaniu? Bo Saturn w Raku albo Lwie jest w detrymencie. Czy to automatycznie znaczy, że powrót będzie gorszy?
Wracam trochę do historii osobistych, bo to chyba miało być sednem tego wątku. Mam Saturna w Pannie w pierwszym domu. Przy powrocie przeszedłem dosłownie przez metamorfozę. Schudłem dwadzieścia kilo, zmieniłem fryzurę, sposób ubierania, zacząłem dbać o siebie w sposób, którego wcześniej nie znałem. Brzmi banalnie, ale dla kogoś z Saturnem w pierwszym domu to jest fundamentalna zmiana, bo Saturn tu siedzi na tożsamości. Przez lata miałem problem z tym, jak mnie ludzie postrzegają, byłem zamknięty, nieśmiały do bólu. Powrót Saturna był momentem, w którym coś we mnie trzasnęło i powiedziałem: dość, to jest moje ciało, moje życie, i ja decyduję, kim jestem.
U mnie Saturn w Bliźniętach w trzecim domu. Przy powrocie całkowicie zmieniłam sposób myślenia o komunikacji. Wcześniej byłam taką osobą, która mówi dużo, ale niewiele z tego ma substancję. Saturn to uciszył i nauczył mnie, że mniej słów, ale mocniejszych, robi większą robotę. W tym samym czasie wróciłam na studia, co idealnie wpisuje się w trzeci dom – nauka, rozwój intelektualny.
Chciałbym tutaj rzucić nieco kontrowersyjną tezę. Uważam, że kulturowa obsesja na punkcie pierwszego powrotu Saturna jest przesadzona i częściowo napędzana przez popkulturę – Ariana Grande, Kacey Musgraves, Adele mówiły o swoich powrotach Saturna w mediach i nagle każdy dwudziestolatek zaczął się bać dwudziestki dziewiątej. A prawda jest taka, że powrót Saturna sam w sobie nie jest jedynym ważnym tranzytem w życiu. Kwadratura Plutona do natalnego Plutona, opozycja Urana, tranzyt Neptuna – to wszystko jest równie istotne, a często mocniejsze. Nadawanie Saturnowi wyłączności na „najgorszy tranzyt" to uproszczenie.
Piękna dyskusja, cieszę się, że ktoś wreszcie założył ten temat. Od siebie dodam jedną obserwację z mojej wieloletniej praktyki – powrót Saturna ma trzy fazy, które można przyrównać do trzech aktów dramatu. Akt pierwszy to burzenie – Saturn wchodzi w twój znak i zaczyna testować fundamenty, pokazuje pęknięcia. Akt drugi to konfrontacja – dokładna koniunkcja, moment kulminacyjny, kiedy nie da się już uciekać. Akt trzeci to budowa – Saturn wychodzi z twojego znaku, ale zostawia ci materiał do pracy. Ludzie często wspominają tylko akt drugi, bo jest najintensywniejszy, ale prawdziwa praca dzieje się w trzecim.
A mnie interesuje taka rzecz praktyczna – da się jakoś przygotować na powrót Saturna? Są jakieś strategie? Bo moja siostra ma dwadzieścia sześć lat, Saturn w Baranie, i właśnie zaczął się jej powrót, odkąd Saturn wszedł w Barana w maju 2025. Co mogę jej powiedzieć?
A ja chciałem wrzucić nieco inny wątek – powrót Saturna a karty. Patrzyłem na karty tarotowe przypisane do Saturna i przy powrocie rzucałem sobie tarot. Świat – dwudziesty pierwszy arkana wielka – to jest karta Saturna. I za każdym razem, kiedy robiłem rozkład w okolicach powrotu, ta karta wypadała z absurdalną częstotliwością. Wiem, że to anegdota, ale mam wrażenie, że Saturn „mówi" przez różne kanały.
Ciekawy wątek. Dodam od siebie coś, o czym mało kto mówi – aspekt generacyjny. Saturn spędza w każdym znaku około dwóch i pół roku. To oznacza, że cała kohorta urodzonych w tym samym czasie przechodzi powrót jednocześnie. I widzę to w swoim otoczeniu – ludzie, którzy mają trzydziestkę, nagle przeżywają podobne kryzysy w tym samym czasie. Zmiany karier, rozstania, przeprowadzki. To nie jest przypadek, że nagle wszyscy jednocześnie „dorastają". To jest Saturn przechodzący przez znak, w którym stoi u całego rocznika.
Wtrącam się z jedną uwagą techniczną, bo widzę, że ktoś tu wspomniał o tym, że Saturn wszedł w Barana w maju 2025. To prawda – ale warto zaznaczyć, że Saturn będzie retrogradował i wróci na jakiś czas do Ryb zanim na stałe się w Baranie ustabilizuje. Osoby z Saturnem na końcowych stopniach Ryb mogą więc poczuć jeszcze jeden finałowy akord swojego powrotu, a osoby z Saturnem na wczesnych stopniach Barana mogą mieć wrażenie, że powrót się rozpoczyna, potem cofa, i zaczyna od nowa. Te retrogradacje to są właśnie te „trzy akty", o których pisała Klaudia05.
Mam jeszcze takie pytanie do bardziej doświadczonych – czy istnieje coś takiego jak „udany" powrót Saturna? Nie w sensie, że nic się nie dzieje, ale w sensie, że ktoś wychodzi z tego tranzytu silniejszy, z poczuciem, że to był trudny, ale potrzebny przełom?
Przeczytałem cały wątek i muszę powiedzieć, że trochę mnie uspokoiliście. Mam trzydzieści jeden lat, Saturn w Wodniu w jedenastym domu. Mój powrót był jakieś dwa lata temu i rzeczywiście – totalnie się zmieniło moje podejście do przyjaźni. Odszedłem od grupy ludzi, z którymi się przyjaźniłem od liceum, bo nagle zobaczyłem, że nas nic nie łączy oprócz przyzwyczajenia. Jedenasty dom – społeczność, nadzieje, przyjaźnie. Saturn powiedział: te przyjaźnie są z przyzwyczajenia, nie z wyboru. I miał rację. Znalazłem ludzi, z którymi naprawdę chcę spędzać czas.
Wracam jeszcze do tematu Saturn w Baranie i upadku. Czy pokolenie z Saturnem w Baranie ma w ogóle jakieś przewagi? Bo jak tak czytam, to brzmi, jakby ten powrót miał być szczególnie brutalny.
Zmienię trochę temat. Czy ktoś próbował pracować z powrotem Saturna w sensie rytualno-praktycznym? Nie chodzi mi o magię, bardziej o świadome podejście – medytacje, dzienniki, świadome wyznaczanie intencji na ten okres?
Chciałbym dodać jeszcze jeden element, o którym nie mówiliśmy – retrogradacja Saturna w trakcie powrotu. Saturn retrograduje raz w roku na około cztery i pół miesiąca. Jeśli twój powrót Saturna zbiega się z jego retrogradacją, to pierwsza dokładna koniunkcja może nastąpić w ruchu prostym, potem Saturn się cofa i robi drugą koniunkcję retrogradową, a potem wychodzi z retrogradacji i robi trzecią. Te trzy przejścia mają różny charakter. Pierwsza koniunkcja to sygnał ostrzegawczy. Druga, retrogradowa – zmusza do wewnętrznej refleksji, bo retrogradacja to energia skierowana do wewnątrz. Trzecia – finalne rozliczenie i punkt wyjścia do nowego rozdziału.
A ja mam jeszcze pytanie – czy powrót Saturna wpływa na ludzi, którzy nie wiedzą o astrologii? Znaczy, czy to działa obiektywnie, niezależnie od tego, czy ktoś jest tego świadom?
Wrzucam osobiste doświadczenie, żeby nie było, że tylko teoretyzujemy. Saturn w Koziorożcu w czwartym domu. Przy powrocie umarł mi ojciec. Czwarty dom, Koziorożec rządzony przez Saturna, temat domu, rodziny, korzeni. Nie zamierzam tego romantyzować – to nie była „lekcja", to była strata. Ale po tej stracie musiałem przejąć obowiązki, których wcześniej unikałem. Ogarnąć spadek, zaopiekować się matką, naprawić relacje z rodzeństwem. Saturn w czwartym domu pyta: kto jest fundamentem tej rodziny? I nagle okazało się, że to ja.
Mam klientkę, którą oprowadzałam przez powrót Saturna w Rybach w dwunastym domu. To był chyba najtrudniejszy przypadek, z jakim pracowałam. Dwunasty dom – to, co ukryte, podświadomość, izolacja, instytucje zamknięte. W ciągu tych dwóch i pół roku ta kobieta przeszła przez depresję, hospitalizację, utratę pracy, i wreszcie – terapię, która odmieniła jej życie. Saturn w dwunastym domu kopie głęboko. To nie są problemy, które widać z zewnątrz – to jest wewnętrzne rozpadanie się i składanie na nowo. Ale wyszła z tego silniejsza, niż kiedykolwiek była.
Zmieniając nieco perspektywę – czy ktoś obserwował powroty Saturna u znanych osób? Widziałem gdzieś, że Emma Watson mniej więcej przy swoim powrocie Saturna mówiła, że „odeszła od swojego życia". Adele przyznała, że jej powrót Saturna doprowadził do rozwodu. Przy powrocie Saturna Taylor Swift podpisała nowy kontrakt, w którym zagwarantowała sobie prawa autorskie do muzyki – coś nieosiągalnego wcześniej w branży.
A mnie zastanawia, czy osoby urodzone z Saturnem retrogradowym mają inny przebieg powrotu. Bo czytałam, że retrogradacja natalna zmienia sposób, w jaki człowiek przeżywa energię tej planety.
