Mam Chirona w XII i prowadzę notatki od kilku lat, właśnie w kontekście tranzytów. Mogę potwierdzić, że wzorzec jest widoczny. Ale mam pytanie do Zenka - mówisz, że rana "ma daty". Czy według ciebie tranzyt Chirona wracającego do siebie, czyli powrót Chirona, który następuje około pięćdziesiątki, jest głównym punktem aktywacji dla Chirona XII, czy raczej każdy tranzyt do tego punktu działa podobnie?
Ten "przepływ bez kierunku" który Sigilia77 opisuje - to jest zdanie, które mi zostanie. Bo to chyba najlepszy opis tego, jak XII dom w ogóle działa. Nie daje punktów orientacyjnych. Chiron tam nie boli w miejscu, które możesz pokazać palcem.
Właśnie. I to jest chyba jden z powodów, dla których tak trudno mówić o uzdrowieniu Chirona XII w klasycznym sensie. Bo nie wiesz, kiedy się skończyło. Możesz tylko patrzeć wstecz i myśleć - o, chyba przeszlam przez coś.
ale czy to znaczy że zdrowienie w XII jest zasze takie niewidoczne? Bo ja mam Chirona w XII w Koziorożcu i u mnie to jednak miało datę - jedna bardzo konkretną noc gdzie cos we mnie pękło i potem było inaczej. Może to kwestia znaku?
Godzina trzecia w nocy pojawia się w tym wątku już drugi raz - wczesniej ktoś też wspominał o budzeniu się w tym czasie. Nie jest to przypadkowe z perspektywy pracy z nieświadomością. W tradycji snów ta godzina jest uznawana za moment największego przerzedzenia granicy między stanami. dla Chirona XII to ma sens - rana moze się ujawniać właśnie wtedy, kiedy ego ma najsłabszą kontrolę
Wychodzę teraz trochę poza astrologię, ale to co Wegka opisuje to nie jest automatycznie zjawisko paranormalne i nie jest automatycznie Chiron. Może być jedno i drugie, może być żadne. Ale jeśli to poczucie jest regularne, kierunkowe i emocjonalnie neutralne albo wręcz uspokajające - to jest coś, co warto obserwować, nie diagnozować od razu.
Chciałem zwrócić uwagę na coś, co w tej rozmowie pojawia się między wierszami - traktujemy XII dom niemal wyłącznie przez pryzmat psychologii głębi, ale w tradycji hermetycznej jest on też domem tego, co wykracza poza indywidualne. Plotyn pisał o ekstasis jako wyjściu poza siebie - i Chiron w XII można czytać jako pozycję która do tego ekstasis zaprasza, ale przez ranę. Nie przez mistyczne uniesienie, tylko przez pęknięcie
To co Gnostyk pisze o "kompetencji wobec bólu" - to mi przypomina Chirona jako archetyp Ranneego Uzdrowiciela. On nie jest uzdrowiony. On leczy innych właśnie dlatego że wie, czym jest rana od srodka. W XII domu ta kompetencja jest mniej widoczna na zewnątrz, ale moim zdaniem glebsza. Pytanie - czy ta kompetencja jest czymś, co mozna świadomie rozwijać, czy raczej przychodzi sama?
To co Gnostyk pisze o "kompetencji wobec bolu" - to mi przypomina Chirona jako archetyp Rannego Uzdrowiciela. On nie jest uzdrowiony. On leczy innych właśnie dlatego, że wie, czym jest rana od srodka. W XII domu ta kompetencja jest mniej widoczna na zewnątrz, ale nie znaczy, że jej nie ma. Może być przekazywana bez słów - przez obecność, przez intuicję, przez to, że ktoś po prostu czuje, że przy tobie jest bezpiecznie. Pytanie do Gnostyka - czy w tradycji hermetycznej jest jakaś analogia dla tego rodzaju uzdrawiania, które działa bez wiedzy uzdrowiciela?
To co Tamarka opisuje - ta cisza, wszystko za szybą - to brzmi bardzo znajomo. Zastanawiam się, czy to nie jest jeden z najbardziej charakterystycznych objawów aktywacji Chirona XII, który jest zupełnie pomijany w popularnych opisach. Wszyscy piszą o bólu, o ranie, o płaczu. A ta znieczulica, to wyciszenie - to może byc nawet trudniejsze, bo nie masz do czego dotrzeć.
Przeczytałam ten watek od poczatku i teraz sie zastanawiam - czy ja mam Chirona w XII w ogole. Wiem ze jestem Rybami, ale nie robiłam nigdy pełnego horoskopu. Jak sie sprawdza gdzie jest Chiron?
Odnoszac się do tego, co Simma napisała o uzdrawianiu bez słów - przez obecność. Mam w swoim otoczeniu osobę, o ktorej nigdy nie myślałam w kategoriach astrologicznych, ale to jest ktoś przy kim zawsze czuję się jakby... bezpieczniej w swoim bólu. Jakby był on z nią znormalizowany. Nie robi nic konkretnego. Czy to mogłaby być właśnie Chiron XII w działaniu? Jak to rozpoznać u kogos innego?
