wiesz... kiedy piszę te słowa to mam ścisk w gardle, bo sama wiele przeszłam i rozumiem to uczucie gdy ziemia ucieka spod nóg. mąż, któremu ufałaś, przy którym byłaś, okazał się kimś zupełnie innym. to jest zdrada w najgłębszym sensie tego słowa, nie tylko finansowa.
i to co czujesz teraz, ten dół, ten bezruch, ten brak siły nawet żeby myśleć co dalej, to jest normalna reakcja na coś co niszczy fundamenty. nie ma co się zmuszać do natychmiastowych odpowiedzi na pytania o przyszłość.
co do pracy i samodzielności, wiem że to wydaje się teraz górą nie do przejścia ale krok po kroku da się to poukładać. naprawde. widziałam kobiety w o wiele trudniejszych sytuacjach które wstawały. i ty też możesz, nawet jeśli teraz w to nie wierzysz.
ta samotność którą opisujesz... bycie samemu jak palec, bez wsparcia, bez kogoś bliskiego kto by po prostu przytulił, to jest coś co boli może nawet bardziej niż problemy materialne. i masz rację, że bycie samemu bywa mniej bolesne niż bycie z kimś kto cię okrada i kłamie, ale to nie znaczy ze musisz sie godzić na wieczną nędzę emocjonalną.
masz dziecko które kocha cię po prostu dlatego że jesteś mamą. to nie jest „nic”. wiem, że tak się teraz czujesz, że to wszystko co masz, ale to jest też kotwica i siła, nawet gdy boli.
napisz jeśli chcesz, jestem tu 🙂
Hm, no ale może naprawdę warto byłoby spojrzeć na to trochę inaczej i nie zakładać z góry że wszystko pójdzie źle 🙂
Nie wiem czy dobrze robię pisząc to tutaj, ale jakoś nie mogę przejść obojętnie... Martwię się że szukasz pomocy właśnie w tym miejscu, bo forum o wróżbach i magii raczej Ci nie pomoże, a może nawet zaszkodzić, tobie i twojemu dziecku, bo takie rzeczy przyciągają złe duchy i demony, naprawdę.
Pomyśl o normalnej poradni rodzinnej albo psychologu, serio nie ma w tym żadnego wstydu, sama kiedyś skorzystałam i żałuję że tak długo zwlekałam. A jeśli jesteś katoliczką, to idź po prostu do Boga ze wszystkim co nosisz w sobie. Wyspowiadaj się, przystąp do komunii, módl się jak umiesz, nie musi być jakoś szczególnie, byleby z serca. Zrob sobie też uczciwy rachunek sumienia, zastanów się za co naprawdę ponosisz odpowiedzialność, a za co nie. To ważne żeby to rozróznic.
To cierpienie ktore przeżywasz... myślę że Bóg przez nie chce ci coś powiedzieć. Żebyś się zatrzymała i sprawdziła, czy droga którą teraz idziesz prowadzi Cię dobrze. To jest chyba najważniejsze pytanie ze wszystkich. On Cię nie zapomniał i nie zostawił samej, nawet jeśli tak teraz czujesz.
hmm, niech ktoś tutaj zastanowi się chwilę nad tym, co te wróżbitki tak naprawdę Ci radzą...
Bo przecież radzą żebyś odeszła od męża. A jeśli braliście ślub kościelny, to składaliście sobie przysięgę przed Bogiem, przyrzekaliście sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską. I teraz ktoś Ci mówi żebyś tę przysięgę po prostu złamała.
Obiecują Ci że wszystko będzie pięknie, że problemy się rozwiążą, że wystarczy „uwierzyć w siebie”... ciekawe co to w ogóle znaczy w praktyce. Czy naprawdę to co wartościowe w życiu przychodzi tak łatwo i szybko, jak tutaj mówią?
Pomyśl też o dziecku. Twoje odejście bedzie dla niego bardzo trudne. Dziecko potrzebuje obojga rodziców, a jeśli zabraknie w domu albo mamy albo taty, to mogą pojawić sie problemy, nawet kiedy samo będzie dorosłe i będzie chciało założyć swoją rodzinę. To nie są błahe sprawy...
Jeżeli mąż ma jakieś kłopoty, nie dba o rodzinę, może ma problem z alkoholem, to zastanów się jak Ty sama możesz mu w tym pomóc, jesli zależy Ci na tym małżeństwie. To się da uratować, tylko trzeba podjąć ten trud. Bóg chce żeby wasze małżeństwo przetrwało i na pewno Ci w tym pomoże, jeśli się na Niego zdasz.
Powiem Ci tak, od strony praktycznej najpierw: jeśli nie czujesz się bezpiecznie we własnym domu, jeśli mąż w jakikolwiek sposób Ci zagraża, to naprawdę warto rozważyć wyprowadzkę. Choćby po to, żeby zadbać o siebie i dziecko. Ale wynosze się z domu to nie to samo co przekreślenie małżeństwa. Nieraz taki ruch działa jak wiadro zimnej wody na głowę mężczyzny i coś w nim w końcu pęka, coś się zmienia. I jeszcze jedna ważna rzecz: jak najszybciej zrób rozdzielność majątkową. Naprawdę, nie zwlekaj z tym.
No i teraz słowo od strony duchowej, bo to mi bliższe. Nie chodź do wróżki, to zupełnie nie ta droga, naprawdę. Jest za to pewna święta, która robi rzeczy zdumiewające i robi je cicho, bez fanfar. Święta Rita. Nie powie Ci, że „widzi światełko„ czy że „będzie dobrze”. Ona po prostu działa. Doświadczyłem tego w rodzinie, na własne oczy, i szczerze to co się stało przerosło moje oczekiwania wielokrotnie. Mój ojciec odmówił kiedyś nowennę do Świętej Rity, oddając jej jeden bardzo trudny problem który ciążył na dziadku, na nim, na całej rodzinie... I wystarczyło 9 dni krótkiej modlitwy. Potem zaczęły dziać się piękne rzeczy. Naprawdę piękne 🙂
Powodzenia. I wierz, że zmiana jest możliwa.
blox . pl/2006/01/NOWENNA-DO-SWIETEJ-RITY . html
szczerze to mi tez sie to zdarzyło i wiem o czym mówię. z kłamcą po prostu nie da się normalnie funkcjonować, prędzej czy poźniej człowiek to tnie, bo inaczej to niszczy wszystko co masz
nie spodziewałam się że to tak urośnie 🙂 dziękuję wam za każde słowo i za to że w ogóle chciałyście się tu odezwać...
wlasnie dzisiaj dowiedziałam się wszystkiego. mąż dostał ostatnią szansę i wie że kolejnej nie będzie.
czas pokaże co z tego wyniknie 🙂
Dużo rozmyślam ostatnio o tym temacie i nie mogę przestać wracać do jednej myśli, mianowicie czy w ogóle da się żyć z kimś, kto regularnie kłamie. i nie mówię tu o tych małych, codziennych nieprawdach, tylko o czymś głębszym, o kłamstwie jako pewnym wzorcu zachowania. To jest chyba jedno z trudniejszych pytań, jakie można sobie zadać w związku...
Zastanawia mnie to...
Ciekawe.
