nie wiem co robić, naprawdę nie wiem. gdzie iść, jak żyć dalej, czego chcieć... niczego już nie chcę i niczego nie potrzebuję.
skoro Ten, który mnie stworzył tak to wszystko ułożył, będę mu posłuszna. ale ciągle zadaję sobie to samo pytanie... dlaczego daje i odbiera?
całe życie walczylam z trudnościami, tak bardzo pragnęłam poznać miłość, kochać i być kochana. i dostałam to. naprawdę dostałam. rozkoszowałam się tym, upajałam, z pokorą chyliłam głowę i dziękowałam za tego człowieka, który sprawił że moje życie stało się piękne i szczęśliwe. a potem zostało mi to odebrane... nie, nie umarł. odszedł. kochał i odszedł...
piszę tu, nie gdzie indziej, bo mam jakieś głęboke przeczucie. a może to ta wielka miłość i pragnienie kazą mi wierzyc, że on wróci. kiedyś wróci..
nie sposób opisać słowami tego co czuję i jakich doświadczam stanów duchowych. naprawdę nie ma takich słów.
kocham i cierpię 🙁
nie wiem co to link ma wspólnego z tematem ale ok 🙂 jeśli ktoś ma problem z miłością i cierpi to lepiej pogadajcie tutaj na forum, znajdziecie tu ludzi którzy przeszli podobne rzeczy i mogą cos sensownego powiedziec
Och, jak dobrze znam to uczucie... miłość i cierpienie idą ze sobą w parze chyba od zawsze. Napisz więcej, co się dzieje, może razem coś rozgryziemy 🙂
